Prawosławny kosmonauta Jurij Gagarin

Prawosławny kosmonauta Jurij Gagarin. (Rzadkie zdjęcia)

gm

http://3rm.info/34608-pravoslavnyy-kosmonaft-yuriy-gagarin-redkie-foto.html

Jurij Gagarin – film dokumentalny (48:33)  (ZSRR, 1969).

Pierwszy kosmonauta Ziemi Jurij Gagarin był człowiekiem wierzącym. Jako jeden z pierwszych, w 1964 roku wystąpił z inicjatywą odbudowy zniszczonej przez bolszewików Katedry Chrystusa Zbawiciela (w Moskwie – dod. tłum.). Opowiadał o tym jego bliski przyjaciel, pułkownik rezerwy Sił Lotniczych ZSRR Walentin Pietrow.

786px-Christ_saviour_explosion

656px-Moscow_July_2011-7a

Według jego słów, myśl taka pojawiła się u Gagarina po ich wspólnej podróży do Ławry Św. Trójcy i św. Sergiusza i zwiedzeniu tam gabinetu cerkiewno-archeologicznego. Wkrótce potem, Gagarin, występując na sesji plenarnej Komitetu Centralnego dotyczącej spraw wychowania młodzieży, otwarcie zaproponował odbudowę Katedry Chrystusa Zbawiciela. Według jego słów, reakcja na propozycję pierwszego kosmonauty była “wstrząsająca”, rozległy się burzliwe oklaski.

Prezydium, oczywiście, było poważnie wystraszone, ale przeciwko Jurijowi Aleksiejewiczowi nic zrobić nie mogli. “Ponadto,- jak stwierdził Walentin Pietrow,- Jurij Gagarin był człowiekiem wierzącym i nie mógł wypowiedzieć słynnych słów o tym, że ​​”on latał w kosmosie, ale Boga nie widział.” Według niego, w rzeczywistości, to zdanie należy do Nikity Chruszczowa i zostało ono wypowiedziane przez radzieckiego przywódcę na plenum partii, dotyczącym spraw propagandy antyreligijnej. Jednak z czasem, według słów W. Pietrowa, słowa te były celowo przypisywane Jurijowi Gagarinowi, który był ulubieńcem ludzi, i takie zdanie z jego ust miało ogromne znaczenie.

Tymczasem, jak twierdzi Pietrow, Gagarin był człowiekiem wierzącym, podobnie jak jego rodzice. Należy przypomnieć jedno zdarzenie, które miało miejsce na Kremlu, na przyjęciu poświęconemu lotowi pierwszego człowieka w kosmos. Nikita Chruszczow zaprosił na przyjęcie Patriarchę Aleksija I. Na posiedzeniu, pierwszy sekretarz KPZR w swoim wystąpieniu ważnego miejsca udzielił  propagandzie ateizmu, po czym została dana możliwość Jego Świątobliwości Patriarsze, aby w jakiś sposób mógł odpowiedzieć na zarzuty, wypowiedziane wcześniej. Patriarcha, człowiek wrażliwy i delikatny, zaczął wypytywać Gagarin o to, jak ten się czuł podczas lotu.

Ten, oczywiście, zaczął opisywać stan nieważkości, i w tym miejscu Patriarcha zauważył, że ciało, podległe prawom fizyki, z grubsza rzecz biorąc, bujało się w przestrzeni, ale dusza, która nie podlega żadnym prawom materialnym, pozostawała na miejscu. Tak więc, w przeciwieństwie doktrynie materialistycznej Jego Świątobliwość wykazał, że duchowe jest wyższe niż materialne.

Ale ta delikatna obrona Patriarchy przed napadami wojujących przeciwników Boga została przerwana nieoczekiwanym prostym dowodem bezsilności ateistycznej propagandy w Rosji. Pewna kobieta podeszła do Jego Świątobliwości i wzięła od jego błogosławieństwo. Dzisiaj by nikt nie widział w tym niczego niezwykłego. Ale wtedy to zabrzmiało jak grom z jasnego nieba. Kim ona jest? Kto ją tutaj wpuścił.? Okazało się, że ją, jakby się nie chciało, nie wpuścić było niemożliwe. Dlatego, że przyszła ona tutaj na święto swego syna. To była matka pierwszego kosmonauty Jurija Gagarina. W ten sposób prosta kobieta pokazała przywódcom państwowym daremność ich wysiłków w walce z Cerkwią.

Jurij Gagarin wiedział, że nie jest mu sądzone, aby dożył do siwych włosów, i że umrze w katastrofie lotniczej.

W przeddzień swojej śmierci, pierwszy kosmonauta Ziemi Jurij Gagarin, potajemnie odwiedził zakonnicę Makariję – świętą staruszkę, która mieszkała obok jego rodzinnego miasta Gżatska. Mateczka (ros. matuszka) Makarija miała dar przewidywania przyszłości. Spotkawszy kosmonautę, ostrzegła, że ​​więcej Jurij nie powinien latać. Było to w 1968 roku, na miesiąc przed tragicznym wypadkiem, w którym zginął legendarny kosmonauta. Obecnie Gżatsk został przemianowany na miasto Gagarin. Znajduje się w pobliżu wsi Tiomkino, gdzie żyła i została pochowana jasnowidząca  Staruszka.

Wielka prorokini Makarija zmarła w 1993 roku, stając się świadkiem decydujących zmian w Rosji. Ona zawsze modliła się za Rosję i mówiła, że Rosja się uratuje. Makariję często odwiedzała matka Jurija Gagarina Anna Timofiejewna. To właśnie ona poradziła synowi, aby przyjechał do tej Staruszki.

“Człowiek on prosty, dobry, bardzo dobry – mówiła o Juriju święta. – Prosty, jak dziecko. Wtedy mu powiedziałam: “Więcej nie lataj, tobie nie wolno latać!”. On mnie nie posłuchał, i wkrótce dopadła go śmierć.”

Święta urodziła się 11 czerwca 1926 roku we wiosce Karpowo w gubernii smoleńskiej. Słabiutką od urodzenia dziewczynkę ochrzczono następnego dnia, nadając imię Fieodosija (pol. Teodozja). A brat –  bliźniak nie przeżył.

W tamtym czasie w rodzinie Artiemjewych pod jednym dachem żyło już ponad 20 osób. Fieodosija, najmłodsza, do tego jeszcze z chorymi nóżkami, była zupełnie opuszczona, spała na podłodze, jadła byle co. W wieku ośmiu lat dziewczynka zasnęła snem letargicznym i obudziła się dopiero po 14 dniach. Lekarze nie mogli zrozumieć, co się stało, i dlatego przez całe dwa tygodnie ciało dziecka leżało w kostnicy przy szpitalu. A dusza jej, jak później opowiadała Fieodosija, podróżowała w Niebie. Dziewczynka opowiadała, jak płakała i błagała Królową Nieba wyleczyć jej chore nogi lub zostawić ją w Raju, ale Pani Niebieska powiedziała jej, że będzie ona przydatna na ziemi. Po powrocie na ziemię dziewczynka otrzymała dar uzdrawiania.

W czasie Wielkiej Wojny Ojczyźnianej (II Wojny Światowej – od tłum.), rodzina się „rozjechała”, pozostawiając chorą Fieodosiję w opustoszałym domu. Staruszka wspominała: “Byłam wtedy malutka, właziłam do szopy lub zagrzebywałam się w sianie. Cierpiałam, czołgałam się na mrozie sama, nikogo obok nie było. Siedziałam i w wodzie, i w chłodzie. Wykopię sobie dziurkę w śniegu, położę się skulona, pod twarz położę rękę, i tak spałam. Wszystko na mnie zbutwiało, ciało było zaskorupiałe.  Brudną wodę piłam, jadłam śnieg: czystego śniegu chwycę rączką i do buzi. A kto dał chleba, to on zamarza, nie można ugryźć. Latem jadłam trawę, kwiatki.”

W 1943 roku wzięła dziewczynkę do siebie, aby z nią razem żyć, pewna kobietą ze wsi Tiomkino. W ich maleńkim domku Fieodosija zaczęła przyjmować ludzi, dając im pociechę i uzdrowienie. W wieku 20 lat Fieodosija została zakonnicą o imieniu Tichona, a 1 lutego 1978 roku opat Donat dokonał jej postrzyżyn do zakonu pokutników bożych (o surowej regule), nadając jej nowe imię – Makarija. Później Makarija kupiła niedokończony dom na obrzeżach wsi, a dwie kobiety zgodziły się żyć razem z zakonnicą i jej pomagać. Przyjmowała ona ludzi od wczesnych godzin rannych do późnej nocy. Nocami prawie nie spała – modliła się.

Do tej pokutnicy bożej – zakonnicy przyjeżdżała matka Gagarina Anna Timofiejewna. Była to prosta wierząca kobieta. Tak lekko i dobrze na duszy jej było po rozmowach ze staruszką, że prosiła syna, aby i on do niej pojechał.

Jurij rzeczywiście był u staruszki i to nie jeden raz. Sama staruszka opowiadała o przyjeździe pierwszego kosmonauty:

“Gagarin przyjeżdżał i to nie jeden raz, on przyjeżdżał do mnie jak do chorego człowieka … W 1968 roku przyjechały trzy samochody: dwa z lekarzami i trzeci, w którym był Gagarin. On jak zwykle wszedł i powiedział: “Ja sobie posiedzę, niech lekarze z Panią porozmawiają …”. Człowiek on prosty, dobry, bardzo dobry. Prosty jak dziecko. Wtedy mu powiedziałam: “Więcej nie lataj, tobie nie wolno latać!”. On mnie nie posłuchał, i wkrótce dopadła go śmierć.”

Na wieść o śmierci kosmonauty Makarija poprosiła kapłana, który przyjechał do niej, aby ten  zaocznie odprawił nabożeństwo w intencji nieżyjącego Jurija Gagarina w jej domu.

Staruszka żarliwie modliła się za wszystkich ludzi, za Moskwę, za Rosję. O Moskwie, powiedziała: “Moskwa – to miasto święte, stąd prawosławnym nie wolno wyjeżdżać… Rosja nigdy nie zginie! Pan Bóg ją oświeci i ona znowu będzie Rosją jak Rosja.”

18 czerwca 1993 roku, o 11:30 w nocy, zakonnica Makarija zmarła spokojnie w swoim łóżku. Ostatnie słowa Makariji były następujące: „Pośćcie, módlcie się, w tym jest zbawienie …”

 

Swietłana Makunina

http://www.zaweru.ru/

 

Tłumaczył Andrzej Leszczyński

 

No comments yet.

Leave a Reply

Intronizacja
Optimization WordPress Plugins & Solutions by W3 EDGE