Katastrofa smoleńska: samolot bliźniak.

Poniżej przypominany stary tekst z:  Zamach.eu gdzie zainicjowano hipotezy wybuchowe, które doprowadzić miały do rozbicia  się Tupolewa. 

Hipotezy te (oraz inne) szybko zostały odrzucone, jako sprzeczne ze stanem faktycznym.

Materiał ten zainspirował jednak oszustwa i krętactwa: Macierewicza, Biniendy, Nowaczyka, Szuladzińskiego   i Jørgensen´a, aby wymienić tylko głównych siewców kłamstwa smoleńskiego.

Text opublikowano 16 kwietnia 2010 roku.

(–) Red. GW

=====================

http://zamach.eu/100419%20Samolot%20blizniak/Samolot.htm

======

20100416

+++

Prezydent Kaczyński  i wszyscy inni znajdujący się na pokładzie samolotu lecącego na uroczystości katyńskie nie zginął w samolocie, który rozbił się kolo lotniska w Smoleńsku – jak to pokazano całemu światu, ale w innym miejscu.
W Smoleńsku rozbił się samolot – bliźniak. Bliźniak ten był pusty – bez pasażerów i załogi.

Przypuszczalnie chciano mieć absolutną pewność skutków zamachu i dlatego zamordowano wszystkich poprzez strącenie samolotu prezydenta i rozbicie go w ustronnym miejscu, gdzie ofiary można było rzeczywiście dobić o ile ktoś by przeżył.
W Smoleńsku rozbił się jedynie samolot – bliźniak, który został spreparowany jedynie do upozorowania katastrofy z winy pilota. W TV widać było rozbity samolot, ale ciał ofiar nikt nie widział.

Konstrukcja bliźniaka była specjalnie przygotowana do rozpadnięcia się na mnóstwo kawałków zdemolowanej konstrukcji na dużej przestrzeni miejsca upadku. To celem ukrycia właśnie faktu braku ciał ofiar w samolocie rzekomo prezydenckim.

Pierwsi  spontaniczni świadkowie na miejscu rozbicia samolotu Tu-154, np. polski kamerzysta  telewizyjny oraz polski ambasador w Moskwie Bahr, stwierdzili zgodnie, że nie widzieli ciał ani zabitych, ani rannych.  Szczególnie ważne tu jest zeznanie kamerzysty, który był na Kabatach i widział, jak wygląda miejsce katastrofy lotniczej w chwili tuż po zderzeniu samolotu z ziemią.
Brak ciał zabitych lub rannych, obaj świadkowie podkreślali  ze zdumieniem i pełną świadomościową niezwykłość tego faktu.

Ciał ofiar nie widział ani ten polski kamerzysta, ani następni operatorzy , którzy filmowali strażaków polewających wrak wodą.  Ani jeden raz kamera nie pokazała czegoś co mogło przypominać ciało jakiejś ofiary katastrofy. Ciała te powinny przecież   znajdować się  w samolocie oraz obok niego.
Samolot ten leciał z niską prędkością, a konstrukcja miała być nienaruszona do chwili uderzenia w ziemię. Dodatkowo gałęzie lasu oraz miękkie podłoże powinny wybitnie amortyzować uderzenie, co powinno umniejszyć efekt ew. rozrzutu ciał. Gdyby w samolocie bliźniaku byli ludzie, to widać by było też ciała ofiar tego wypadku.
Kamery nie pokazały także, ani plandek lub koców , które w takich wypadkach narzuca się na ciała zabitych. Na wszystkich ujęciach kamer brak takich śladów przykrycia ew. ciał.
Do miejsca wypadku nie podjechała ani jedna karetka, nie przybył nikt z personelu medycznego.
Pokazano trumny przy wwożeniu ich na miejsce wypadku jak i  przy wywożeniu ich do Moskwy.Co było w trumnach nikt nie widział. Pakowanie skrwawionych ciał ofiar katastrofy pozostawia ślady krwi na ubraniu personelu ratunkowego, jak i na sprzęcie ratunkowym. Tu ani ratownicy nie mieli śladów krwi, ani materiał trumien nie został zakrwawiony w sposób widoczny.

Władze Smoleńska – groteskowo wręcz- od razu podały , że wszyscy zginęli. Podczas kiedy nie wiedziano nawet ilu było zabitych – nie umiano podać żadnej cyfry. Cyfrą było: wszyscy zabici.W przypadku takiej katastrofy podaje się, ilu ciał doliczono się wśród zabitych, a ile ciał możne brakować – są to ew. zaginieni. Widać tu wcześniej zaplanowane komendy zaprojektowane za biurkiem i nie mające pokrycia w realnych raportach o faktycznym zdarzeniu.

Oprócz oceny działań ratunkowych dochodzi tu aspekt oszacowania  technicznego uszkodzenia  samolotu. Kiedy w pierwszych doniesieniach podawano , że wszyscy zginęli i samolot został doszczętnie zniszczony w trakcie katastrofy, TVP Info pokazywała swymi kamerami – w tle takich właśnie komentarzy  -wyraźny dobrze zachowany kształt kadłuba samolotu. Kadłub  – w części środkowej – leżąc na ziemi  wyglądał na będący  w bardzo dobrym stanie!
Leżąc lekko skośnie do osi kamery ukazywał wyraźnie swe wnętrze,które wyglądało na dobrze zachowane choć wskazujące na ślady braku tak foteli, jak półek bagażowych itp. Wyglądało to tak,  jakby nastąpił tam wybuch , który wymiótł wszystko ze swego wnętrza. Coś tak jak skorupka jajka bez swej zawartości.
Na pokazywanych zdjęciach video widać było tak, jakby część cylindryczna kadłuba została rozdarta na kawałki.  Przekrój tego rozerwania był charakterystycznie postrzępiony regularnie – też jak skorupka jajka –  co było widokiem niezwykłym przy takich zderzeniach. To postrzępienie mogło być także   podobne  do rury lub łuski pocisku , które zostały rozerwane silą wybuchu od środka, a nie siły zewnętrznej. Uszkodzenia takie nie mogą być skutkiem uderzenia w ziemię.
Film pokazujący tak zniszczoną konstrukcję zaginął i może nie ma już go nawet w archiwum TVP. Jeżeli  ktoś nagrywał te sceny w domu, powinien kopię tego filmu rozesłać po świecie i opublikować na internecie. 

Co charakterystyczne, ogon części kadłubowej – pokazany na innym filmie -ma widoczne oderwanie od części kadłuba cylindrycznego w sposób absolutnie odwrotny.
Sprzeczność w rozumowaniu nie występuje  jeżeli założymy , że kadłub cylindryczny jest jednolity, a część ogonowa jest przykręcona śrubami przez wręgę kadłubową.
Przygotowując konstrukcje do łatwego rozsypania się w trakcie wybuchu przy uderzeniu w ziemię  jest dużo łatwiej poluzować śruby części ogonowej niż osłabić monolityczną konstrukcję części cylindrycznej. Stąd ta różnica. Fakt, że konstrukcja ogonowa została celowo osłabiona jest łatwo zauważalny. Wystarczy popatrzeć na zdjęcia innych katastrof Tu-154. Tam zawsze ogon jest konstrukcją najtrwalszą i trzyma się części cylindrycznej , podczas kiedy – u bliźniaka – nastąpił wyraźny podział.

Przygotowując  samolot bliźniak do efektownego rozbicia postanowiono zwiększyć efekt rozrzucenia części wraku poprzez rozerwanie kadłuba od środka właśnie za pomocą ładunków wybuchowych. Obawiano się bowiem , że wrak zachowa się w całości i trudniej będzie ukryć fakt braku ciał.
Bliźniak był tak właśnie  przygotowany – konstrukcja osłabiona – do rozpadnięcia się na mnóstwo kawałków  na rozleglej przestrzeni.  Z tych to powodów samolot nie zapalił się. Brak pożaru bowiem jest prostym wynikiem braku paliwa w zbiornikach. Samolot prezydencki  –  „prawdziwy”  – miał paliwo na całądrogę powrotną i przy takim właśnie uderzeniu “plunąłby” ogromnym pożarem. Brak paliwa w bliźniaku  musiał wynikać z obaw , że eksplozja samolotu w powietrzu wywoła równoczesny pożar samolotu na wyraźną  chwilę przed zderzeniem się z ziemią – co podważy wersję o błędzie pilota.

KC100416

 

+++

_____________________________

Dodatek: Data publikacji:2010-04-29

_____________________________

20100429
+++

W załączeniu przesyłam odtworzony z pamięci
obraz oderwania części kadłuba TU-154 w katastrofie smoleńskiej.

Patrz : Szkic symboliczny przerwania kadluba Tu-154. Kadlub tak przepolowiony – znikl bez sladu.

Patrz : Szkic symboliczny przerwania kadłuba Tu-154. Kadłub tak przepołowiony – znikł bez śladu.

Obraz taki pokazywała TVP.Info w sobotę 10 kwietnia 2010 – godziny przedpołudniowe.
Odległość od kamery jakieś 100-200 metrów.
Reporter stojąc przed kamerami miał w tle taki właśnie widok kadłuba rozbitego Tupolewa.
Widok ten przemykał się miedzy osłaniającymi go drzewami po lewej, jak i po prawej stronie kadłuba.
W rzeczywistości kadłub samolotu wyglądał podobnie jak na szkicu czyli :

– 1.Leżał dość równo na ziemi  ukazując geometrię urwania ( w przekroju kołowym) w prawie 100%
– 2.Os wzdłużna kadłuba padała jakieś 60-70 stopni do osi obiektywu kamery.
– 3.Można było dojrzeć zacienione wnętrze kadłuba.
– 4.W kadłubie – poszycie było właśnie tak postrzępione, jak to pokazano na szkicu, co podkreślam.

ad1. Z takiego widoku można było wyciągnąć wniosek , że kadłub tej pokazywanej części był lepiej niż dobrze zachowany w swej pierwotnej geometrii.
Co jawnie przeczy rozgłaszanej informacji o tym, że kadłub rozpadł się całkowicie  i że choćby ze względu na to, nikt nie mógł przeżyć.

ad3. Dzięki temu można było coś powiedzieć zarówno o wnętrzu kadłuba jak i bardzo niecodziennym oderwaniu pokazywanego kadłuba od jego pozostałej części.
Otóż wnętrze kadłuba ukazywało brak jakichkolwiek elementów wewnętrznych kabiny:
– brak foteli
– brak półek bagażowych
– przypuszczalnie brak poszycia wewnętrznego (dekoracyjnego kabin pasażerskich)

ad4.  Poszycie nośne kadłuba było postrzępione właśnie tak bardzo regularnie jak to widać na szkicu.
Wynika to oczywiście z konstrukcyjnego rozplanowania ułożenia blach poszycia kadłuba i to nie jest dziwne.
Dziwne zaś jest to , że nie było widać tam tzw podłużnic, czyli elementów nośnych kadłuba,
które poprzez nity są konstrukcją niejako zintegrowaną z poszyciem nośnym.
Oznacza to , że przy zniszczeniu kadłuba – jak na obrazie – powinny być także widoczne te elementy podłużne (podłużnice) również  proporcjonalnie zniszczone – tak jak poszycie.
Co zatem możne oznaczać  brak podłużnic na zdjęciach?
– To, że zostały bądź usunięte bądź uszkodzone przed lotem.
W jakim celu?
– Aby osłabić konstrukcję.
W jakim celu?
– Aby samolot łatwo rozleciał się na drobne kawałki przy kontakcie z ziemią.
W jakim celu ?
Po to, aby ukryć fakt braku ofiar na pokładzie samolotu – który w takim wypadku musiał być bliźniakiem. Ten odstęp czasowy ok 20 minut – powyżej normalnego czasu lotu – jest zbyt krótki na to aby:
– opróżnić samolot z pasażerów i załogi – żywych , martwych  lub odurzonych narkotykiem,
– wynieść ok 120 foteli.
– uszkodzić strukturę kadłuba tak, aby łatwo rozpadła się na wiele fragmentów przy tak zaaranżowanej katastrofie.
Nasuwa się też pytanie : dlaczego miało tam nie być foteli?
Odpowiedz jest przypuszczalnie prosta. Aby umożliwić gwarantowany rozpad kadłuba przy zderzeniu z ziemią użyto ładunków wybuchowych , których efekt byłby osłabiony przez cale rzędy i szeregi foteli.
W ten sposób – bez foteli –  fala uderzeniowa obciążyła kadłub bardzo równomiernie , co dało duży efekt  destrukcji samolotu przy małym ładunku detonacyjnym , co mniej rzuca się w oczy ew. zaocznym świadkom wypadku.
Taki mniejszy ładunek, z równomiernie rozprowadzoną falą uderzeniową,  zostawia także mniejsze lokalne ślady deformacyjne na konstrukcji kadłuba.

KC100429

+++
Home

 

 

=======

 

No comments yet.

Leave a Reply

Intronizacja
Optimization WordPress Plugins & Solutions by W3 EDGE