Los „Boeinga” od miesiąca wciąż niejasny

Los „Boeinga” od miesiąca wciąż niejasny

be1

Minął dokładnie miesiąc po tajemniczym zniknięciu malezyjskiego „Boeinga” z 239 osobami na pokładzie. Co się stało z samolotem na trasie z Kuala Lumpur do Pekinu jest wciąż niejasne.

Satelity kilka razy znajdowały dryfujące odłamki, które później okazywały się zwykłymi śmieciami. Jednak u zespołów poszukiwawczych pojawiła się nadzieja. Na Oceanie Indyjskim z wody odebrano ultradźwiękowe sygnały, podobne do sygnałów nadajników rejestratorów pokładowych – „czarnych skrzynek” samolotu.

Do ułatwienia poszukiwań rejestratorów montowany jest nie tylko nadajnik radiowy, ale także przetwornik hydroakustyczny. Przecież samolot może wpaść do wody, gdzie fale radiowe nie przechodzą. W zeszłym tygodniu hydrofon, spuszczony z pokładu chińskiego statku, odebrał sygnały ultradźwiękowe. Częstotliwość ultradźwięków była zgodna z parametrami nadajników (37,5 kHz). Sygnały dwukrotnie zarejestrował także australijski statek.

Oba okręty dzieliły setki kilometrów, podczas gdy zasięg nadajnika wynosi mniej niż dwa. To oznacza, że słyszano nie to samo. Baterie „czarnych skrzynek” niebawem wyczerpią się, więc trzeba się spieszyć z poszukiwaniami, uważa redaktor naczelny pisma „Wzlot” Andriej Fomin:

Czas działa na niekorzyść grup poszukiwawczych, ponieważ nadajniki wysyłają sygnał około miesiąca. Jest przykład podobnej katastrofy: w czerwcu 2009 roku nad oceanem zniknął francuski Airbus „A-330”, który wykonywał lot z Rio de Janeiro do Paryża. Pływające odłamki znaleziono szybko, ale główną część samolotu i rejestratory lotu znaleziono dopiero po 2 latach od wypadku.

Na zaginionym „Boeingu” do pewnego momentu działał system zbierania informacji lotu o pracy systemów pokładowych, jego sygnały były odbierane. Ale albo został celowo wyłączony, albo na pokładzie nastąpiła awaria urządzeń elektronicznych.

Piloci mogli wyłączyć instalację, aby ugasić pożar. Jeśli tak było, to dlaczego w samolotach nie ma satelitarnego nadajnika z oddzielnym zasilaniem? Możliwym wyjaśnieniem jest to, że do przekazu wszystkich danych dotyczących lotu potrzebne jest duże pasmo częstotliwości, a wolnych pasm na satelitach nie ma. Samoloty wymieniają się z satelitami strumieniem danych, kiedy przychodzą rozmowy telefoniczne trzystu pasażerów z Ziemi, i wysłanie tam jeszcze parametrów pokładowych jest niemożliwe.

Oprócz awarii instalacji na pokładzie, dochodzenie rozpatruje inne scenariusze rozwoju wydarzeń, mówi dyrektor generalny towarzystwa „Sojusz Technologii Lotniczych Awintel” Wiktor Priadka:

Jeden z pilotów ma w domu symulator lotów, który może być wykorzystany w celu optymalizacji trasy lotu w taki sposób, aby uciec przed radarami. Dlatego wersja o uprowadzeniu samolotu nadal pozostaje.
Istnieje także wersja o rozhermetyzowaniu – tłumaczy ona, dlaczego samolot skręcił w stronę Oceanu Indyjskiego: chciał wrócić do Kuala Lumpur.

Na razie trwa nasłuchiwanie morskich głębin. Do poszukiwań włączyli się brytyjscy hydroakustycy. Jeśli sygnał zostanie ponownie złapany, to marynarze wyślą łódź podwodną, która wykona mapę dna. Jeśli będzie tam widać coś podobnego do wraku zostanie spuszczona kamera.
Czytaj dalej: http://polish.ruvr.ru

2 Responses to Los „Boeinga” od miesiąca wciąż niejasny

  1. dziadkjack 10/04/2014 at 00:59 #

    To “poszukiwanie nadajników” jest, według mnie bardzo podobne do działań “komisji” Izaaka Singera, badajacej “wybuchy na pokładzie Tutki, zamiast bezspornego ustalenia CZY I KIEDY Tutka odleciała z Okęcia.
    Australia ściśle współdziała z USraelem w kontrolowaniu przestrzeni powietrznej ( ma nawet radary sięgające poza horyzont) oraz przestrzeni kosmicznej (jest głównym ośrodkiem odbioru sygnałów nieuchwytnych na drugiej półkuli) -- trudno jest więc założyć, że przelot BOEINGA, wielkiego jak stodoła!, nie został zarejestrowany, jeżeli Australia już dawno temu przyjmowała stosunkowo malutkie drony przylatujące bezpośredniop z USraela.
    Uważam, że Boeing został opanowany elektronicznie przez Mossad, poleciał w odwrotnym kierunku, może na Diego Garcia, a w strefie “poszukiwań” umieszczono kilka
    “nadajników” -- dla oszustwa, które jest dewizą działań Mossadu.
    Czekajmy teraz na kolejne, po “9/11” , oszustwo na dużą skalę -- żydostwo musi docisnąć Amerykanom śrubę, zwłaszcza tym wracającym do domu z kolejnej “żydowskiej” wojny -- zdesperowanym, zdeprawowanym I dobrze przy tym wyszkolonym…
    No a Iran??? Jakiego to Boeinga ma w rękawie Beniek?

  2. Adm 10/04/2014 at 10:03 #

    Jest pewne, ze nie bylo to porwanie, ale uzgodnione wyprowadzenie samolotu z lotniska
    za zgoda czy w porozumieniu rożnych państw. To dzięki temu samolot przepadł.
    W przeciwnym razie jest spontaniczna akcja ratunkowa , która znajduje jakieś ślady.

    Adm

Leave a Reply

Intronizacja
Optimization WordPress Plugins & Solutions by W3 EDGE