X. Jakób Wujek: “Uroczystość Trzech Królów”

Uroczystość Trzech Królów.

Syn Roży przyszedł na ziemię zbawić nie tylko Żydów, ale i pogan. Dotąd oznajmił się tylko Żydom przez aniołów, a w obrzezaniu swojem okazał się być prawdziwym potomkiem Abrahama i Dawida. Ale Go jaszcze poganie nie znali, a poznać byli winni, aby speł­niło się proroctwo Izajasza: I będą chodzić narody w światłości twojej, a królowie w jasności wejścia twojego (Iz. GO, 3). Dziś to właśnie poga­nie poznali Zbawiciela. Dzisiaj, na zawstydzenie ży­dowskiego narodu i na okazanie swego miłosierdzia, Bóg wszechmogący, przy pomocy osobliwej, a nigdy przedtem niewidzianej gwiazdy, daje poznać swego Syna trzem mędrcom, pierwocinom narodów pagańskich. A tak słusznie uroczystość dzisiejsza przez Kościół święty nazwana jest Zjawieniem Pańskiem, albowiem dziś Zbawiciel nasz objawił sięczyli dał się poznać w osobach owych mędrców wszystkim narodom ziemi. Aby ta uwaga pobudziła nas do większej wdzięczności ku Panu Jezusowi, rozważmy pokrótce Ewangelię dnia dzisiejszego.

1111

Chciał Chrystus Pan wszystek świat pociągnąć do czci sobie należnej i w tym celu, wkrótce po Narodze­niu swojem w stajence betleemskiej, pobudził trzech mężów, aby Mu pokłon oddali. Ewangelia święta na­zywa ich mędrcami, a starodawne podanie nadto mówi, że i królami byli jakichś bliżej nam nieznanych, wschod­nich narodów. Znali się oni na astronomii, czyli nauce

o gwiazdach, a wiedzieli też prawdopodobnie z proroctwa Balaama, wieszczka pogańskiego, iź miała powstać gwiazda z domu Jakóba, to jest mąż z narodu Izraelskiego, który miał opanować świat cały. Ujrzawszy tedy nową, odrębną od innych gwiazdę, a z natchnienia! Ducha św. rozumiejąc, iż ona znamionowała tego nowo­narodzonego Króla niebieskiego, miłością Bożą rozgrzani, nie bacząc na trudy dalekiej podróży, wybrali się szu­kać owego Króla. A mając za przewodnika gwiazdę, przyszli za nią do ziemi żydowskiej, ona zaś, doprowa­dziwszy ich do Jerozolimy, do czasu zniknęła. Tam się więc spodziewali znaleźć tego, do którego serce ich tęskniło. Lecz Pan nasz, który, przyszedłszy na ziemię, I przyjął postać sługi, obrał sobie Betleem ku narodzeniu, a Jerozolimę ku umęczeniu. Ale zapyta kto: czemu gwiazda zniknęła? Oto dlatego, iż w Jerozolimie miesz­kali przełożeni kapłanów żydowskich i uczeni, znający dobrze proroctwa Starego Zakonu. Łatwo się więc było É od nich dowiedzieć o miejscu narodzenia Zbawiciela, bo to już dawno mężowie Boży przepowiedzieli. Pytają tedy owi trzej pielgrzymi: Gdzie jest, który się narodził, król żydowski? Jakże wielką była ich; wiara i odwaga! Nie lękają się Heroda, choć wiedzą, że on w Jerozolimie królował i że każdy, kto za życia królewskiego innego króla mianuje, gardłem to i majętnością płaci. Mają syna Herodowego w złotej kołysce, a szukają Syna ubożuchnej Matki, w żłobie leżącego. Jeszcze Chrystusa nie widzieli, a już się dla Niego na­rażają.

A usłyszawszy król Herod, zatrwożył się i wszystka Jerozolima z nim. Niewiernych Żydów i bezbożnego Heroda strach zewsząd ogarnął. Mocarza świata przestraszyło Niemowlę w pieluszkach leżące; a cóż będzie, gdy się okaże na niebie majestat Sędziego? Tymczasem przecież okrutnik zamyśla poz­być się Tego, o którym mylnie sądzi, iż na tron jego ziemski czyha, aby na nim zasiadł. Woła przeto ka­płanów i nauczycielów biegłych w Piśmie świętem i pyta, gdzieby się miał narodzić Chrystus, obiecany Mesyasz. A oni mu rzekli: W Betleemie, mia­steczku Judzkiem, bo tak jest napisano przez proroka Micheasza. Wówczas Herod zobowiązał mędr­ców, aby, gdy się dobrze wywiedzą o Dzieciątku, nie zaniechali mu oznajmić. Udał przed nimi, że sam rów­nież ma zamiar jechać do Betleem i pokłonić się Panu. Już wtedy stał na zdradzie Zbawicielowi, ale nic nie wskórał, albowiem Ten, który dobrowolnie dla nas ra­czył się narodzić, dobrowolnie też, gdy sam tego zechce, położy za nas życie swoje. — I dzisiaj nie brak na świecie takich Herodów, którzy dla marnej uciechy, dla znikomego grosza, dla otrzymania zyskownego urzędu nie lękają się przestąpić przykazania i sprzeciwić świętej woli Pana Boga. Aleć poznają po niewczasie, jak dalece przemijające były rzeczy, o które tak pilnie się starając, wieczne wesele stracili, a wieczne potępienie zyskali.

Trzej królowie, wysłuchawszy, co im Herod mó­wił, odjechali do Betleemu. A oto gwiazda, którą byli przedtem widzieli, a która przed przybyciem ich do Jerozolimy zniknęła, znowu się ukazała i szła przed nimi i stanęła nad miejscem, gdzie było Dziecię Jezus. Pełni radości, weszli do domu i znaleźli tam Dzieciątko z Maryą, matką Jego i upadłszy, pokłonili się Jemu. A otworzywszy skarby, które z sobą przywieźli, ofiaro­wali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę. Przypatrz się, chrześcijaninie-katoliku, jak wielką jest i wiara i po­kora owych bogobojnych mężów. Nie zrażają się ubós­twem tego Króla, ani nędzną stajnią, ani twardym żło­bem, ani prostemi pieluchami, ale upadłszy na oblicze swoje, pozdrawiają Go, jako Boga i Pana swojego. A wiedząc, że wszystko co mieli, od Niego mieli, wszyst­ko Mu też zaraz poddali: ciało swoje, pokłonem nizkim; duszę, uwielbieniem pobożnem; majętność, ofiarowaniem darów swoish. Złoto dali Mu na podatek, jako wielkiemu Panu i Królowi; kadzidło na ofiarę, jako Bogu Najwyższemu; mirrę na pogrzeb, jako śmiertelnemu człowiekowi. Zawstydzają ci święci mężowie nasze nie­dbalstwo, gdyż za ukazaniem się gwiazdy i za wewnętrznem natchnieniem natychmiast udali się na szukanie Jezusa; a my tak ociężali jesteśmy w pracy nad zba­wieniem. Zawstydzają nierozum nasz, gdyż dla Chry­stusa wszystko opuścili; a my dla lada pokusy i ła­komstwa Boga porzucamy, łamiąc przykazanie Jego. Zawstydzają niestateczność naszą, gdyż choć co dobrego zaczniemy, rzadko wytrwamy w tem do końca. Zawsty­dzają chciwość naszą i niemiłosierdzie, gdyż nam tak trudno ofiarować co Panu Bogu na ozdobę domów Bo­żych, lub na wspomożenie nędzy ludzkiej, podczas gdy na karty, zbytki lub nawet rozpustę bardzo hojni je­steśmy. Zawstydź się ich przykładem, chrześcijaninie- katoliku, lecz zarazem zachęć do szukania Pana Jezusa modlitwą, pokorą i życiem wstrzemięźliwem. A nie myśl, że Go szukać będziesz po omacku, bo oto masz ja­sne gwiazdy, które cię prosto do Niego zawiodą. Przy­świeca tobie jasno naprzód wiara katolicka; przyświeca ci i rozum przyrodzony, tobie dany od Boga, abyś mógł rozeznać co złe, a co dobre; przyświeca ci bardzo jasno święte słowo i nauka Zbawiciela, która jest jako po­chodnia jasna nogom twoim, abyś się nie potknął w cie­mnościach świata tego. Przyświeca ci Zbawiciel sam przykładem swego żywota i Świętych, wybranych swo­ich. Jeśli za Nim pójdziesz, nie zginiesz w ciemno­ściach, ale będziesz miał światłość żywota.

Święci trzej mędrcy, nacieszywszy się Panem swoim i wypocząwszy nieco, otrzymali we śnie od Boga ostrze­żenie, aby nie wracali do Heroda; więc też inną drogą pospieszyli do krainy swojej. Ity, chrześcijaninie, idź za powyższem upomnieniem: nie wracaj do Heroda, to jest do dawnych grzechów twoich, a raz omywszy się z nie­prawości, inną już drogą idź do prawdziwej ojczyzny twojej, do królestwa Niebieskiego. Nie słuchaj tych mędrków dzisiejszych, których się wiele namnożyło, a którzy radziby świat odprowadzić od Boga, od Kościoła katolickiego, od świętych przykazań, radziby wszyst­ko wywrócić i jakiś nowy uczynić porządek, niezgodny ani z wiarą, ani z sumieniem chrześcijańskiem; radziby zaprowadzić obyczaje pogańskie. Nie słuchaj ich, ani chodź ich drogami, ale trzymaj się wiernie Zbawiciela tej Jego Ewangelii; składaj Mu zawsze sercem ochotnem złoto dobrych uczynków, kadzidło gorącej mo­dlitwy i mirrę skruchy i szczerej pokuty, a za te dary otrzymasz od Niego pokój i błogosławieństwo na ziemi, a wieczne królestwo w niebiesiech.

No comments yet.

Leave a Reply

Intronizacja
Optimization WordPress Plugins & Solutions by W3 EDGE