Pogrzeb Icka: Żydoland atakuje

10 Responses to Pogrzeb Icka: Żydoland atakuje

  1. dziadkjack 04/11/2013 at 05:29 #

    Brawo, Panie Sendecki!

    Oby Pan miał liczniejszą “obstawę” przy następnym filmowaniu -- do tego zmusza rosnąca
    bezczelność żydowska,
    a transparenty/bannery były na krótszych, za to grubszych drążkach -- takim odpowiedniej długości drągiem można huknąc w stopę usiłującego wyrwać transparent, potem drugim końcem w pysk, gdy się nachyli, I jeszcze tak parę razy, aż odstąpi…

  2. KSC 04/11/2013 at 11:40 #

    Tadeusz Mazowiecki, pierwszy niekomunistyczny premier powojennej Polski, spoczął na cmentarzu w podwarszawskich Laskach. Podczas żałobnej Mszy św. w archikatedrze warszawskiej, zmarłego w wieku 86 lat polityka żegnali politycy z kraju i zagranicy, hierarchowie Kościoła i tysiące wiernych. “Był człowiekiem wiary, nadziei i miłości” – powiedział o Tadeuszu Mazowieckim kard. Kazimierz Nycz.

    Przykryta biało-czerwoną flagą trumna z ciałem b. premiera RP została przeniesiona z kaplicy Pałacu Prezydenckiego do katedry w uroczystym kondukcie z udziałem kompanii reprezentacyjnej Wojska Polskiego. W wydarzeniu uczestniczyły tysiące osób, które następnie, podczas liturgii, zgromadziły się na Placu Zamkowym.

    W Mszy św. uczestniczyły najwyższe władze państwowe RP z prezydentem Bronisławem Komorowskim i premierem Donaldem Tuskiem na czele, marszałkowie Sejmu i Senatu, b. prezydenci RP, Lech Wałęsa i Aleksander Kwaśniewski, przedstawiciele Sejmu i Senatu oraz członkowie Korpusu Dyplomatycznego. Obecny był także przewodniczący Komisji Europejskiej José Manuel Barroso.

    W chwili rozpoczęcia warszawskich uroczystości, w katedrze na Wawelu zabrzmiał Dzwon Zygmunta.

    Metropolita warszawski wskazał na początku liturgii, że Tadeusz Mazowiecki szedł drogą wiary w życiu rodzinnym, a także jako człowiek Kościoła, Polski, Europy i świata. Podejmując decyzje jako premier Polski i jako polityk zawsze pytał, czy to będzie dobre dla Polski – przypomniał kard. Nycz. Zwrócił też uwagę na pokorny styl z jakim uprawiał politykę dodając, że jest to “wielki testament, który śp. Tadeusz Mazowiecki wszystkim nam zostawia”.

    Homilię wygłosił o. Aleksander Hauke-Ligowski, dominikanin, który cytując kolejne błogosławieństwa z Kazania na Górze nakreślił sylwetkę pierwszego niekomunistycznego premiera powojennej Polski i swojego przyjaciela.

    Wspomniał o pragnieniu sprawiedliwości, o której mówią błogosławieństwa -- to znaczy tego, co się należy jako chrześcijaninowi, Polakowi obywatelowi, pracownikowi, twórcy wartości. “I to wypełniało długi ciąg twoich dni, przemycania prawdy, cichej obrony; cierpliwe budowanie przyczółków wolności z nadzieją na jej poszerzenie w niewiadomej przyszłości” -- mówił dominikanin.

    Kaznodzieja podkreślił, że “patrzenie na jego cierpliwość, wytrwałość i przemyślność, było wspaniałą lekcją tej miłości, która wszystko cierpliwie znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, a przy tym nie jest naiwna”. Dodał, że miłość ta “dobrze zna cienką granicę między kompromisem a kompromitacją i potrafi ustrzec się jej przekroczenia”. Dodał, że “miłość nikogo nie spisuje na straty, nie pamięta złego i umie współweselić się z prawdą”.

    O. Hauke-Ligowski zwrócił uwagę, że gdy wybuchła Solidarność, Mazowiecki mógł dla wszystkich stać się autorytetem i “skutecznie przekształcać barykady w Okrągły Stół, wspólne rozmowy, ucieranie kompromisów, zgody, wolności nie tylko naszej, ale wszędzie tam, gdzie za nią tęskniono: na wschodzie, zachodzie i południu”.

    Błogosławieni miłosierni, albowiem oni dostąpią miłosierdzia, błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi -- cytował zakonnik. Nawet w katastrofie i całkowitej klęsce, ten, kto zna wartość kompromisu, zna także jego cenę i we właściwym momencie potrafi powiedzieć “dość” -- podkreślił. – I to “dość” w tragedii wzajemnej rzezi mogło zakończyć się cudem pokoju. I tak się stało. A ty do końca najbardziej nosiłeś w sercu właśnie to bałkańskie doświadczenie -- przypomniał dominikanin

    -- Tak żyłeś i taki byłeś. A taka była w tym prostota, odrodziłeś się w niebie i żegnamy cię z nadzieją na nowe powitanie każdy w swoim czasie i kolejności, a na razie pozostaje wraz z Tobą, zapożyczając słów Norwida “zmówić pacierz potężnym milczeniem” – zakończył swą homilię dominikanin.

    O. Aleksander Hauke-Ligowski w latach 70. uczestniczył w spotkaniach warszawskiego Klubu Inteligencji Katolickiej. Był też kapelanem i uczestnikiem organizowanej przez Komitet Obrony Robotników głodówki w kościele św. Marcina w Warszawie w maju 1977 oraz duszpasterzem potajemnie działającym w ZSRR.

    Podczas modlitwy wiernych, w różnych językach proszono Boga o pokój w Syrii i na Bliskim Wschodzie, o pojednanie między narodami oraz aby dzieła, które inicjował i współtworzył Tadeusz Mazowiecki miały dobrych kontynuatorów.

    Modlono się też m.in. aby Polska była prawdziwie domem dla wszystkich obywateli RP, zarówno wierzących w Boga jak i tej wiary nie podzielających, a także o to, by Polacy potrafili mądrze i dobrze wykorzystywać dar wolności.

    Proszono Boga, by Europa, “potrafiła budować swoją jedność i przyszłość, sięgając do chrześcijańskich korzeni swojej tożsamości”, a także o trwałe, zbudowane na prawdzie pojednanie między Polakami a naszymi bratnimi i sąsiednimi narodami: Żydami, Niemcami, Rosjanami, Ukraińcami, Białorusinami, Litwinami, Czechami i Słowakami.

    “Prośmy, aby rany przeszłości między naszymi narodami mogło uleczyć przebaczenie, aby przywódcy religijni i polityczni mieli odwagę mówić: przebaczamy i prosimy o przebaczenie” – brzmiała jedna z intencji.

    Modlono się też za wszystkich, którzy cierpią z powodu wojen, przemocy, prześladowań, nienawiści. Proszono “o sprawiedliwy pokój dla Jerozolimy i Ziemi Świętej, dla Izraelczyków i Palestyńczyków, za prześladowanych w Syrii i innych krajach, za wszystkie narody bałkańskie tak bliskie Tadeuszowi Mazowieckiemu”.

    O. Aleksander Hauke-Ligowski odczytał po rosyjsku modlitwę “za wszystkich ludzi cierpiących, wykluczonych, opuszczonych i samotnych czy wątpiących w Boga, aby spotykając się z ludzką solidarnością odnajdywali wiarę, nadzieję i miłość”. Następnie zacytował słowa słynnej, poetyckiej modlitwy Bułata Okudżawy: “Dopóki nam ziemia kręci się, dopóki jest tak czy siak, Panie ofiaruj każdemu z nas, czego mu w życiu brak”. Słowa tej pieśni rozległy się także z głośników na Placu Zamkowym tuż przed rozpoczęciem żałobnej Mszy.

    Przed zakończeniem liturgii głos zabrał prezydent RP, który podkreślił, że Tadeusz Mazowiecki był człowiekiem prostych, ale wymagających i trudnych zasad. Uczył on, że “osobista skromność w połączeniu z postawą służby czynią polityków wartościowymi w oczach współobywateli”.

    Bronisław Komorowski żegnał przyjaciela w imieniu wszystkich osób, które, jak zaznaczył, miały szczęście wraz z nim iść “tą samą solidarnościową drogą ku polskiej wolności”.

    Prezydent wymienił zasady szczególnie ważne dla Tadeusza Mazowieckiego, m.in.: “że konieczna jest odpowiedzialność za słowa i czyny; że trzeba dążyć do dobra wspólnego a nie tylko zaspokajania aspiracji jednostek czy partii” oraz “że można się różnić, można się spierać, ale nie można się nienawidzić”.

    Następcy Tadeusza Mazowieckiego “mogli dobudowywać kolejne piętra budowli opartej na trwałych fundamentach demokracji samorządności, społecznej gospodarki rynkowej i na orientacji ku Europie, ku światu zachodniemu” – wskazał prezydent RP.

    Podczas uroczystości odczytano także tekst kondolencji nadesłanych przez papieża Franciszka. – Był mężem stanu, który dobro ojczyzny i narodu przedkładał ponad swoje sprawy osobiste -- napisał w imieniu Ojca Świętego abp Angelo Becciu, substytut Sekretariatu Stanu. Dodał, że funkcję szefa rządu Mazowiecki pełnił „z oddaniem i mądrością, z poszanowaniem wartości chrześcijańskich i z żywą wiarą, dając przykład szlachetnego zaangażowania na rzecz dobra wspólnego”.

    Podczas Mszy świętej przypomniano, że kondolencje po śmierci Mazowieckiego przesłali też m.in. prezydenci USA Barack Obama, Niemiec Joachim Gauck, Czech Milos Zeman, Litwy Dalia Grybauskaite, a także prezydenci: Estonii, Szwajcarii, Macedonii, Bośni i Hercegowiny.

    Przekazali je też: kanclerz Niemiec Angela Merkel, a także premierzy: Czech, Litwy, Mołdawii, Luksemburga, Singapuru oraz duchowy przywódca Tybetańczyków Dalajlama XIV i zwierzchnik Cerkwii Prawosławnej abp Sawa.

    Bardzo wzruszający charakter miało też pożegnanie wnuków Tadeusza Mazowieckiego. “Straciliśmy kochającego dziadka, który scalał całą rodziną. Wiara, nadzieja i miłość, którym byłeś wierny, są obecne również w naszym życiu. Mimo wielkich przeciwności, jakie spotkałeś w życiu, nigdy ich nie porzuciłeś” – powiedziała wnuczka pierwszego premiera III RP.

    Liturgię, której przewodniczył kard. Kazimierz Nycz koncelebrowało kilkunastu hierarchów, m.in. Prymas Polski abp Józef Kowalczyk i Prymas Czech kard. Dominik Duka, nuncjusz apostolski w Polsce abp Celestino Migliore, prymas-senior abp Henryk Muszyński, abp Tadeusz Gocłowski, abp Henryk Hoser, biskupi: Józef Guzdek, Wojciech Polak, Tadeusz Pieronek, Bronisław Dembowski, Alojzy Orszulik, przedstawiciele zakonów i duchowieństwa z całej Polski.

    Po zakończeniu Mszy żałobny orszak wyruszył do podwarszawskich Lasek. Trumnę z ciałem Tadeusza Mazowieckiego wprowadzono do kaplicy Matki Bożej Anielskiej gdzie modlitwy prowadził kard. Kazimierz Nycz oraz abp Tadeusz Gocłowski i bp Bronisław Dembowski.

    Na cmentarz przybyły tysiące osób, w tym przedstawiciele najwyższych władz państwowych z prezydentem Bronisławem Komorowskim, premierem Donaldem Tuskiem i wieloma innymi politykami. Nad trumną odegrano hymny: polski oraz zjednoczonej Europy. Ostatnie modlitwy na cmentarzu odmówił kard. Kazimierz Nycz.

    W chwili składania trumny do grobu, rozległa się salwa honorowa.

    Tadeusz Mazowiecki uważał Laski za swoją duchową ojczyznę. Szczególnym oparciem w trudnych okresach życia osobistego, zwłaszcza podczas śmiertelnej choroby jego żony Ewy, była przyjaźń z posługującymi tu Siostrami Franciszkankami Służebnicami Krzyża.

    Tadeusz Mazowiecki spoczął w grobie obok swojej drugiej żony Ewy, która zmarła, gdy najstarszy z ich trzech synów miał zaledwie 10 lat. Pierwsza żona, Krystyna zmarła na gruźlicę już rok po ślubie.

    Tadeusz Mazowiecki był częstym gościem w Laskach. Przyjeżdżał na święta wielkanocne, odwiedzał groby swoich bliskich.

    W 1987 roku ukazał się opracowany przez niego zbiór wspomnień pt. “Ludzie Lasek”.

    ***

    Tadeusz Mazowiecki urodził się 18 kwietnia 1927 r. w Płocku. Studiował prawo na Uniwersytecie Warszawskim. W latach 1946-1955 był członkiem Stowarzyszenia „PAX”. Początkowo działał w grupie tygodnika „Dziś i jutro”, wydawanego przez środowisko Bolesława Piaseckiego. Następnie pełnił funkcję zastępcy redaktora naczelnego dziennika „Słowo Powszechne”. Był współzałożycielem, a w latach 1953-1955 redaktorem naczelnym „Wrocławskiego Tygodnika Katolików” (WTK).

    W 1957 r. znalazł się wśród założycieli warszawskiego Klubu Inteligencji Katolickiej. W rok później powstał miesięcznik „Więź”, którego Mazowiecki był współtwórcą i pierwszym redaktorem naczelnym. Funkcję tę pełnił do momentu internowania, czyli do 13 grudnia 1981 r.

    W latach 1961-71 zasiadał w Sejmie PRL jako poseł z ramienia Koła Poselskiego „Znak”. W 1976 r., był jednym z sygnatariuszy protestu przeciwko zmianie Konstytucji, kiedy to do ustawy zasadniczej wpisano socjalizm, kierowniczą rolę PZPR i przyjaźń ze Związkiem Radzieckim. W tym czasie związał się ściśle z ruchem opozycyjnym. Od lat związany jest blisko ze środowiskiem intelektualnym skupionym wokół Zakładu dla Ociemniałych prowadzanego przez siostry franciszkanki służebnice krzyża w Laskach pod Warszawą.

    W 1980 r. Tadeusz Mazowiecki został przewodniczącym komisji doradców Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego w Stoczni Gdańskiej. W 1981 i 1989 pełnił funkcję redaktora naczelnego „Tygodnika Solidarność”.

    W 1989 r. uczestniczył w obradach Okrągłego Stołu. Po upadku komunizmu, od sierpnia 1989 do grudnia 1990, był pierwszym niekomunistycznym szefem rządu po drugiej wojnie światowej. Za jego rządów doszło do normalizacji stosunków Państwo -- Kościół oraz nastąpił powrót katechezy do szkół publicznych.

    Mazowiecki był posłem na Sejm w latach 1991-2001. W latach 1992-95 dał się poznać opinii międzynarodowej jako specjalny sprawozdawca konfliktu w b. Jugosławii, wyznaczony przez Komisję Praw Człowieka ONZ. Podał się do dymisji na znak protestu przeciw bierności wspólnoty międzynarodowej w obliczu czystek etnicznych na Bałkanach.

    W 1995 r. został odznaczony Orderem Orła Białego. Natomiast w styczniu 2012 r. otrzymał wysokie odznaczenie papieskie -- Order św. Grzegorza.

    Tadeusz Mazowiecki zmarł 28 października w Warszawie w wieku 86 lat.

  3. dziadkjack 05/11/2013 at 02:54 #

    Jakoś przełknę tę profanację Dzwonu Zygmunta,
    byle jak najczęściej ogłaszał nam odejście kolejnego żyda lub szabesgoja…

  4. veritas 05/11/2013 at 03:42 #

    Sendecki i Zakrzewski sa tutaj malo skuteczni. Nie pierwszy i nie ostatni raz.
    Czasami mam wrazenie, ze robia to celowo.
    Tworza jakas zadyme, zamiast sfilmowac rabinow bioracych udzial w pogrzebie itd.

  5. Dariusz Benedykt Ciesielski 06/11/2013 at 04:01 #

    Veritas. Bardzo dobry pomysł. Na pogrzebie Geremka Zakrzewski wyrażał pogląd i stanowisko polskie na fakt jego odejścia, a Leszek Bubel nagrał rabinów kiwających się nad trumną. Obie rzeczy były potrzebne. Zastanawiam się dlaczego Pan tym razem nie wykonał słusznego planu, który Pan sugeruje? Niech Pan powie dlaczego? Czy Zakrzewski dostaje od Pana jakieś wsparcie, że ośmiela się Pan sugerować co powinien, a czego nie powinien. Na miarę swoich możliwości ta grupa Polaków wykonała wspaniałą profesjonalną pracę. Oni nie tworzyli zadymy proszę Pana. Oni na zadymę przyszli i pokazali o co w niej chodzi. Widzę, że najbardziej są obruszone dzieci wdowy. Jak Pan pisze szczerze to proszę realizować to o czym Pan pisze, albo włączyć się w działania Polaków. Jeszcze jedna kamera, która by realizowała Pańską wizję przyjęta by została z radością. Ja powiem Panu dlaczego Pan tego nie zrobi. Bo jest Pan śmierdzącym tchórzem, który nie ma swojego imienia i nazwiska Panie Veritas.

    • veritas 06/11/2013 at 12:55 #

      Sendecki i Zakrzewski niewatpliwie maja pozwolenie na to co robia.
      Czasami mowia i robia calkiem ciekawie, ale nie zmienia to faktu ze im nie ufam.
      Jak wiadomo zydzi musza kontrolowac i obstawic wszystko.
      Czy syn Zakrzewskiego nie jest zydem?
      Ten film powyzej z zadymy na pogrzebie Mazowieckiego nie ma zadnej wartosci.
      Mogli sfilmowac gdyby chcieli biskupow i zydow bioracych udzial w tej hucpie.

      • dziadkjack 07/11/2013 at 10:14 #

        Po ochłonięciu z pierwszego wrażenia oraz po przeczytaniu tekstu p.Sendeckiego pod tym filmikiem na JudTube, stwierdzam, że masz rację,
        Veritasie, gdy piszesz:
        Ten film powyzej z zadymy na pogrzebie Mazowieckiego nie ma zadnej wartosci.
        Mogli sfilmowac gdyby chcieli biskupow i zydow bioracych udzial w tej hucpie.

        Pozdrawiam

  6. veritas 06/11/2013 at 12:47 #

Leave a Reply

Intronizacja
Optimization WordPress Plugins & Solutions by W3 EDGE