Pedofil pedofilowi nierówny!

Pedofil pedofilowi nierówny!

 

Pedofilia urosła dziś do rozmiaru epidemii. Pytanie, czy dopiero dziś ta dewiacja daje znać o sobie, czy też kiedyś po prostu nie była zauważana? Mniejsza z tym. Nas obchodzi to, co dzieje się na naszych oczach. A dzieje się źle. W ogóle odnosi się  wrażenie, że im bardziej ktoś jest udziwniony seksualnie, tym większym cieszy się uznaniem. Czyż gdyby było inaczej predykat inności w tym przedmiocie dawałby aż tak wielkie szanse na zaistnienie w świecie polityki? Właściwie ktoś manifestujący swą inność może się ubiegać z powodzeniem o fotel w sejmie RP, a ewentualną przegraną może zdyskontować hasłem homofobii. Na pewno przegranym nie będzie, znajdzie inne miejsce na scenie życia publicznego. W końcu pedofile, to inny rodzaj inności i już tu i ówdzie (czekamy tylko, kiedy i u nas) zgłasza się postulat bezkarności tych praktyk. A, jak wiemy z doświadczeń nabytych przy okazji zwalczania homofobii, od bezkarności szybko przejdzie się do reklamy. Tak to jest dziś w czasie parad równości, gdzie póki co, nie zachwala się pedofilii, ale inne inności.

Tak w skrócie przedstawia się postęp w dziedzinie, co prawda nie produktywnej, ani reproduktywnej, ale nazwijmy ją, luksurycznej (od łacińskiego:  luxus, luxuria, jak kto woli).

Póki co jednak, pedofilia dla każdego zdrowego na ciele i na duszy człowieka jest ciężką zbrodnią powodującą rany na całe życie dla człowieka  bezbronnego, jakim jest dziecko. Dlatego każde społeczeństwo – powtarzam z naciskiem – zdrowe (jak wiadomo, nie wszędzie można to stwierdzić) musi się tu bronić bezpardonowo. Kara musi iść w parze ze środkami zapobiegawczymi. Jest ich sporo do dyspozycji, ale jeden jest konieczny: leczenie i izolacja, gdyż pedofilia jest niewątpliwie chorobą. Co prawda możemy się tu natknąć na sprzeciw propagatorów równości i inności, bowiem zbytnio się zbliżamy z taką diagnozą do rozmaitych przypadłości zalecanych i zachwalanych, a przecież rozmaicie postrzeganych.

Nie zagłębiając się w niuanse, w tym przypadku same się narzucające, a nie sztucznie wywoływane, zgoda, jak na razie, panuje co tego, że pedofilia jest ciężkim złem.

Wszakże tym bardziej zadziwia tak bardzo zróżnicowane jej traktowanie, przy czym opinia publiczna jakoś tego nie zauważa. Ostatnio pokazuje się pedofila recydywistę z długoletnim stażem więziennym, który znowu dopuścił się czynu zdrożnego. Znamy go z inicjałów, z sylwetki, ale nie z zasłoniętej twarzy. To nie jest wypadek odosobniony. Tak pokazuje się także kryminalistów po wyrokach, w trakcie procesu, a tylko w nielicznych przypadkach zaznacza się, że sąd zgodził się na pokazanie wizerunku. Ostatnio pewien pan w TV, psycholog, czy ktoś w tym rodzaju, dowodził, że nie należy w żaden sposób upubliczniać takich osób, gdyż trzeba liczyć się z ich poprawą. Chwalebna recepta! Przypuszczalnie tym samym względem kierują się przełożeni, którzy pedofila – powiedzmy, byłego – dopuszczają do opieki nad dziećmi. Piękny to dowód zaufania do człowieka, zwłaszcza, że nic nie kosztuje pokładającego takąż ufność.

Pedofile rekrutują się z wszystkich warstw społecznych, zawodowych, wiekowych, itp. Nie może ich także zabraknąć w stanie duchownym, choć powinno. Także władze kościelne bardzo często nie potrafią sobie poradzić z takimi przypadkami, ponieważ trudno się do ich istnienia przyznać, a po wtóre poważnie bierze się postawę skruszonego pedofila. Otrzymuje on ewangeliczne wskazanie: idź i nie grzesz więcej. Co się za tym kryje? Naiwność, przesadna wiara w człowieka? Pewnie jedno i drugie. Ale tu nie można eksperymentować, bo cena jest zbyt wielka. Człowiek chory wymaga terapii i zabezpieczenia przed szerzeniem zarazy. Wszystko to prawda i my wszyscy – mam na myśli Kościół – ciężar takich wykroczeń dźwigamy.

Z jednym wszakże trudno się zgodzić i dlatego na myśl przychodzi zgoła coś innego, jak bezkompromisowa walka z pedofilią. Otóż  ostatnie wydarzenia na tym polu pokazują, jak wyjątkowe prawa i praktyki stosuje się, kiedy podejrzenie – powtarzam, podejrzenie, a nie udowodnienie – pedofilii dotyczy duchownych. Mogę operować nazwiskami, gdyż osoby te, nieważne, winne czy nie, zostały już  doszczętnie zdyfamowane. Chodzi o o. Gila i nuncjusza Wesołowskiego. Pokazuje się nie tylko ich wizerunki, ale koniecznie infra actionem, jak by powiedział znawca liturgii. W pełnym ornacie i sprawujących funkcje będące w rażącej sprzeczności z zarzuconymi im czynami. Gdyby dowiedziono im wykroczeń pedofilskich można by powiedzieć, że przy całej słuszności ujawnienia tożsamości tych osób, potraktowano jednak wyjątkowo brutalnie instytucję, do której należeli. Oczywiście dziennikarz nie musi brać na to względu, choć mógłby. To zależy od jego kultury osobistej, światopoglądu i wielu innych zalet i wad zawodowych. Ale traktowanie jednych osób w sposób taki, jak postąpiono z wymienionymi duchownymi i w ogóle z każdym księdzem, który dopuścił się czynu przestępczego, a z kolei aż do przesady chronienie wizerunku przestępców, którym winę dowiedziono, nie ma nic wspólnego ani z etyką, ani z dobrymi praktykami dziennikarskimi. Powiedzmy sobie bez ogródek: jest to woda ma młyn wszystkich,  którym już dłuży się okropnie spokój panujący wokół spraw kościelnych. Wojowanie takimi straszakami, jak państwo wyznaniowe jest tak głupie, że tylko najprymitywniejsi chwytają się tej broni. Prognozowanie powolnego upadku religii i Kościoła skazuje na zbyt długie oczekiwanie. Po raz pierwszy usłyszałem taką prognozę, mając lat 15, w 1946 r. i czekam już blisko 70 lat. Ktoś, komu zależy na szybkim sprawdzianie, woli z pewnością wojować inną maczugą. Wykroczenia duchownych, to jedna z lepszych, a ponieważ nie są nagminne, trzeba zatem te, które się zdarzają – rzeczywiste czy domniemane – wykorzystać z nawiązką. Po prostu z maczugi zrobić taran. I to właśnie decyduje, że  z poszanowania praw człowieka rezygnują w takich przypadkach najgłośniejsi ich szermierze. Bo zdarza się okazja, żeby powalić „czarnych”. Chyba tak to komentują w swoim gronie za zamkniętymi drzwiami. Bo przy otwartej kurtynie rozdziera się szaty i rzuca anatemę. A że przed czasem?! Kto by o taki drobiazg dbał?

Zygmunt Zieliński.

2 Responses to Pedofil pedofilowi nierówny!

  1. KSC 17/10/2013 at 12:13 #

    Young “Goyim” Have Sex With Dogs

Leave a Reply

Intronizacja
Optimization WordPress Plugins & Solutions by W3 EDGE