Stany Zjednoczone zarażają wirusami komputery we wszystkich częściach świata,

Stany Zjednoczone zarażają wirusami komputery we wszystkich częściach świata, regularnie podejmują liczne ataki cybernetyczne i wydają na to miliardy dolarów. Wynika to z kolejnych demaskatorskich dokumentów Edwarda Snowdena. Jednakże w przestrzeni cybernetycznej wszyscy jednakowo nie są zabezpieczeni przed ewentualnymi atakami, ponadto słabszy może łatwo stać się silnym. Na przykład, w ciągu ostatnich dni syryjscy hakerzy zaktywizowali swoją walkę przeciwko Stanom Zjednoczonym w przestrzeni cybernetycznej. Jednak sytuacja może o wiele bardziej się zaostrzyć, jeśli w „wojnie cybernetycznej” po stronie Syrii wystąpi również Iran, co jest w pełni prawdopodobne.

4zodmm

Gazeta „Washington Post” opublikowała sensacyjne doniesienia o uprawianej przez Stany Zjednoczone działalności wywrotowej w przestrzeni cybernetycznej. Jedna sprawa to nie kontrolowana kradzież danych personalnych, jednak, mimo wszystko, zawsze panowało przekonanie, że Agencja Bezpieczeństwa Narodowego – NSA – skutecznie potrafi w ten sposób zapewniać bezpieczeństwo w internecie. Okazuje się, że jest wręcz odwrotnie.

W ciągu wielu lat NSA wprowadzała złośliwe programy do sieci komputerowych na całym świecie. Już wkrótce liczba zarażonych komputerów może osiągnąć wielkość 85 tysięcy. Dla porównania wypada dodać, że w 2008 roku ich liczba niewiele przekraczała 21 tysięcy. Program ma kod Genie. Jego celem jest przejęcie kontroli nad sieciami komputerowymi, aby w ten sposób kontrolować wybrane, ważne obiekty strategiczne. Mogą to być, na przykład, sieci wielkich korporacji, fragmenty infrastruktury informacyjnej innych państw, czy też państwowe sieci komputerowe.

W celu uprawiania tej działalności w ramach NSA działa specjalna jednostka – TAO – Tailored Access Operations. Jej pracownicy dysponują całym arsenałem złośliwych programów. Jak wynika z dokumentów, najczęściej używano „koni trojańskich” – ich główna specyfika polega na zdolności do samodzielnego rozmnażania się. Wdrożone „konie trojańskie” umożliwiają dostęp do systemów informacyjnych w każdej chwili. W pełni wykorzystywane są informacje tylko z 12-13 procent zarażonych systemów, reszta – czyli blisko 60 tysięcy systemów – pozostaje w rezerwie.

Ponadto amerykańskie służby specjalne wydają olbrzymie środki na kupno informacji dotyczących dziur bezpieczeństwa w sieciach komputerowych w różnych krajach i regionach. Skalę tych środków można wyobrazić sobie, jeśli wziąć pod uwagę, iż tylko w tym roku wydatki NSA na te cele wyniosły 25 milionów dolarów. O wiele więcej, czyli prawie 11 miliardów w skali rocznej NSA wydaje na programy włamywania się do istniejących standardów bezpieczeństwa.

Wszystko to potrzebne jest do pomyślnego podejmowania ataków cybernetycznych, które działające od 2010 roku dowództwo cybernetyczne realizuje regularnie. Tylko w 2011 roku wykonano 231 ofensywnych operacji cybernetycznych.

Większość z tych ataków cybernetycznych, najprawdopodobniej, prowadzona jest w ramach walki z terroryzmem, w pierwszej kolejności przeciwko talibom w Afganistanie. Powiedział o tym w wywiadzie dla „Głosu Rosji” James Lewis, dyrektor programów technologicznych Centrum Badań Strategicznych i Międzynarodowych – CSIS:

Nie dysponujemy żadną specjalną, szczegółową informacją w sprawie tych ataków. Jednak wiem z rozmów z ludźmi, że większość z nich została przedsięwzięta w Afganistanie przeciwko Talibanowi. Oczywiście, nie wszystkie z nich lecz bardzo duża ich część dotyczyła Afganistanu oraz – w mniejszym stopniu – również Iraku. Nie były to żadne realne ataki, powodujące jakieś zniszczenia, chodziło raczej o manipulowanie sieciami komunikacyjnymi.

Działając w sposób dość sztywny i bezkompromisowy, w celu osiągnięci postawionych zadań strategicznych, Stany Zjednoczone podważają bezpieczeństwo cybernetyczne na świecie w jego całokształcie, co nieuchronnie dotknie również ich samych. Przecież zarażone systemy komputerowe da się wykorzystać do celów sabotażu – dla zakłócenia funkcjonowania elektrowni, w tym również atomowych, linii przesyłowych energii elektrycznej, instytucji państwowych i tak dalej. Opanowane w ten sposób sieci mogą stać się łatwą zdobyczą dla przestępców cybernetycznych. Ponadto przełamanie standardów bezpieczeństwa cybernetycznego podważa bezpieczne funkcjonowanie elektronicznej komercji, banków i tak dalej, od czego w dużej mierze uzależniona jest gospodarka światowa w dobie obecnej.

Jednak nawet działając w myśl „prawa silnego” w przestrzeni cybernetycznej – a przecież nie sposób kwestionować olbrzymiej wręcz przewagi technologicznej Stanów Zjednoczonych w tej dziedzinie – Ameryka nie może czuć się bezpieczna. Jedną ze specyficznych cech broni cybernetycznej są szerokie możliwości dostępu. Słabe pod względem militarnym, gospodarczym i politycznym kraje łatwo mogą zrównoważyć braki swego potencjału, jeśli postawią na broń cybernetyczną. Na przykład, tą drogą już kroczą Chiny.

Chyba najbardziej przekonującym przykładem luk w bezpieczeństwie cybernetycznym Stanów Zjednoczonych jest sam skandal, jaki wynikł wokół działalności NSA. Przecież w zasadzie, jest to olbrzymi przeciek informacji, zapewniony nie przez jakiegoś wyższego rangą pracownika służb specjalnych. Wypada podkreślić, że Snowden nie był bezpośrednim agentem NSA, lecz pracował w firmie consultingowej Booz Allen Hamilton, która współpracuje z amerykańskimi służbami specjalnymi. Kierownictwo NSA już zareagowało na to: szef Agencji generał Alexander Keith kilka tygodni temu poinformował o wydatnym zaostrzeniu środków bezpieczeństwa. Na przykład, obecnie liczba administratorów systemów, jakim był Snowden, ma być
zmniejszona o 90 procent.

Od końca sierpnia Waszyngton przygotowuje się do ewentualnego zwiększenia liczby ataków cybernetycznych – na tle planowanego ataku zbrojnego przeciwko Syrii wydatnie zwiększa się też liczba ataków hakerów na amerykańskie zasoby rządowe.

Najnowszy z nich to włamanie się przez syryjskich hakerów na stronę Piechoty Morskiej Stanów Zjednoczonych. 2 września hakerzy z „Syryjskiej Armii Elektronicznej” umieścili na stronie internetowej Marine.com orędzie do amerykańskich wojskowych, wzywając ich do zaangażowania się w walkę przeciwko terroryzmowi po stronie rządu Syrii, zamiast wspierania Al-Kaidy.

Zresztą, główne zagrożenie dla Stanów Zjednoczonych polega bynajmniej nie na aktywizacji swych działań przez hakerów, lecz na nader prawdopodobnym przystąpieniu do wojny cybernetycznej po ich stronie państw. Taki scenariusz jest jak najbardziej prawdopodobny, – podkreślił w rozmowie z „Głosem Rosji” James Lewis:

Zakładam, że Stany Zjednoczone najbardziej obawiają się tego, że Iran może wystąpić po stronie „Syryjskiej Armii Elektronicznej”. Iran posiada duży potencjał w tej dziedzinie i traktuje Stany Zjednoczone jako realnego wroga. Wobec tego, jeśli Iran poprze Syrię, sytuacja będzie układać się całkiem inaczej.

Równocześnie, jeszcze od końca sierpnia, po ataku syryjskich hakerów na stronę gazety „New York Times”, w Stanach Zjednoczonych zastosowano nasilone środki przeciwdziałania atakom cybernetycznym.

 

http://polish.ruvr.ru/2013_09_13/Stany-Zjednoczone-sa-atakowane-przez-hakerow-na-calym-swiecie/

No comments yet.

Leave a Reply

Intronizacja
Optimization WordPress Plugins & Solutions by W3 EDGE