Żydomedia kłamią o kibicach

To meksykańscy żołnierze ostrymi narzędziami zaatakowali nieuzbrojonych kibiców Ruchu

44947-4975

Meksykanin uderzył w twarz polską dziewczynę, która odepchnęła go, gdy próbował ją obmacywać. W jej obronie wystąpił kibic Ruchu, którego Meksykanin dźgnął nożem – to od tego, według relacji świadków, do których dotarł portal Niezależna.pl, zaczęła się awantura na gdyńskiej plaży, którą prorządowe media przedstawiają jako wywołaną przez „kiboli”.

Wczoraj wieczorem zadyma na gdyńskiej plaży stała się tematem numer jeden w prorządowych mediach, a jej negatywnymi bohaterami mieli być ogłoszeni przez Donalda Tuska wrogiem publicznym „kibole”. „Kibole Ruchu zrobili regularne polowanie na chłopców z Meksyku” – tak wydarzenia opisywał TVN 24. „Agresorzy mieli gonić Meksykanów, krzycząc za nimi: >>Brudasy!<<, >>Czarnuchy!<<” – pisał w trybie przypuszczającym portal Gazeta.pl (co zaskakujące o tyle, że Meksykanie nie są czarni – przyp. PL). TVP Info informowało o „skandalicznym, bandyckim napadzie”.

Obrona przed molestowaniem
Jak ustalił portal Niezależna.pl, to nie Polacy rozpoczęli zadymę, a grupa kilkunastu pijanych meksykańskich marynarzy, uzbrojonych w ostre narzędzia, w tym noże, a także butelki. Na miejscu był Ryszard Sadłoń, chorzowski radny z klubu „Wspólny Chorzów”, kibic Ruchu. Jak mówi, przypisywanie uczestnikom starć rasistowskich motywów to kompletna bzdura.

– Przecież kibice i Meksykanie zgodnie leżeli wcześniej przez wiele godzin na plaży. Nikt nikogo nie zaczepiał, jedni i drudzy pili piwo. Zapewne niektórzy wypili go za dużo – tłumaczy.

Meksykańscy żołnierze wypili go tyle, że zaczęli zaczepiać polskie dziewczyny, w sposób mało wyszukany. Jedna z nich odepchnęła molestującego ją marynarza, na co ten uderzył ją w twarz. Jeden z kibiców ruszył na niego. W czasie starcia Meksykanin dźgnął go czymś ostrym. Kibic trafił do szpitala – opowiada nam inny świadek wydarzeń. Także drugi z kibiców trafił tam trafiony ostrym narzędziem. Meksykanie z wojskowej szkoły morskiej nie byli więc bezbronnymi ofiarami, a pijanymi ludźmi szkolonymi na co dzień do walki. Według rozmówców portalu Niezależna.pl, wcześniej po pijaku rozrabiali w Szczecinie.

Uzbrojeni marynarze przeliczyli się z siłami
Tak się złożyło, że była to akurat godzina zbiórki kibiców Ruchu. – Kilkunastu Meksykanów ruszyło na kibiców z ostrymi narzędziami i butelkami, bo myśleli, że jest ich mało. Do tego kibice nie mieli żadnego uzbrojenia. Przeliczyli się, bo kibice akurat się zbierali i było co raz więcej. Każdy kto zna kibiców wie, jak podziałała na nich wieść, że kolegę trafiono nożem, rozrywając mu wnętrzności. Nawet chuligani chodzący na mecze uznają za honorowe walki bez użycia niebezpiecznych narzędzi – opowiada radny Ryszard Sadłoń.

– Nasi też nie byli bez winy. Natomiast wersja podana przez media to jakaś fantastyka – mówi jeden z kibiców Ruchu. – Informacje, jakie dotarły do nas w czasie meczu z loży VIP, to kuriozum. Opowiadano o 3-godzinnej bitwie, podczas gdy zadyma trwała około kwadransa. Panikę wywołały komunikaty podawane przez megafony o ewakuacji plaży. Ludzie specjalnie przeciwko niej nie protestowali, bo akurat schowało się Słońce – mówi radny Sadłoń.

Nożownicy… gośćmi prezydenta Szczurka
Tymczasem w prorządowych mediach wyglądało to całkiem inaczej. „Miało dojść najpierw do wyzwisk, do jakiejś ogromnej szamotaniny. Ci Meksykanie próbowali się ratować” – opowiadał reporter TVN24 Maciej Cnota.

Prezydent Gdyni, Wojciech Szczurek, wydał w tej sprawie oświadczenie: „W związku z brutalną napaścią kilkusetosobowej grupy pseudokibiców drużyny Ruchu Chorzów, na gości naszego miasta – członków załogi szkolnego żaglowca Akademii Marynarki Wojennej Meksyku – „Cuauhtemoc” podczas ich wypoczynku na plaży w Gdyni, w niedzielę 18 sierpnia 2013 r. – wyrażam najwyższe oburzenie, sprzeciw i oczekiwanie surowego ukarania wszystkich sprawców. Tego rodzaju bandyckie zachowania budzą odrazę i zasługują na powszechne potępienie”.

Większą powściągliwość wykazywała wczoraj policja. Podinsp. Adam Gruźlewski z Komendy Miejskiej Policji w Gdyni przekazał w rozmowie TVN 24, że policja otrzymała pierwsze zgłoszenie o zakłócaniu porządku w okolicach plaży około godziny 14:30. „Doszło do zbiorowego zakłócenia porządku przez kilkadziesiąt osób w okolicach plaży w Gdyni” – powiedział. Co policja ogłosi dzisiaj, pod naciskiem prorządowych mediów i polityków, będziemy pilnie śledzić.

Zobacz jak policja zatrzymuje Meksykanów

2 Responses to Żydomedia kłamią o kibicach

  1. czajkowski 19/08/2013 at 18:05 #

    RABINI NIE KLAMIA:

    Jak zabijać gojów i wywierać wpływ na ludzi
    Wolna Palestyna
    Izraelscy rabini stają w obronie szokującego religijnego usprawiedliwiania zabijania nie-Żydów. Rabinacka książka zaleceń do zabijania nie-Żydów wznieciła wzburzenie w Izraelu i ujawniła zakres kontroli morderczych teokratów nad jego rządem.
    Gdy wszedłem do księgarni religijnej „Pomeranz” w centrum Jerozolimy, by zapytać o dostępność książki pt. „Torat Ha’Melech” (czyli „Królewska Tora”), wywołało to zamieszanie. „Jest pan pewien, że chce pan ją kupić?”, zapytał pół żartem właściciel, pan Pomeranz. „Jeśli tak, to Szabak (izraelska służba bezpieczeństwa wewnętrznego) będzie chciała z panem rozmawiać”. Inni klienci przestali grzebać wśród książek i zaczęli się na mnie gapić, a pan Pomeranz wskazał na kamerę przykręconą do ściany: „Widzi to Pan?” zapytał – „Szabak na wszystko patrzy”.
    Gdy tylko „Torat Ha’Melech” została opublikowana w zeszłym roku, wywołała skandal. Zamieszanie zaczęło się, gdy jeden z izraelskich tabloidów nazwał jej zawartość „230-stronicowym zbiorem praw związanych z zabijaniem nie-Żydów, swego rodzaju „przewodnikiem” dla wszystkich, którzy zastanawiają się nad tym i nad rozstrzygnięciem, kiedy jest dozwolone pozbawienie życia nie-Żyda. Jak twierdzi autor książki, rabin Yitzhak Szapira, „Nie-Żydzi są „z natury pozbawieni litości” i powinni być zabijani aby „powstrzymać ich złe skłonności”. „Jeśli zabijamy goja, który naruszył jedno z 7 przykazań… nie ma nic złego w takim morderstwie” twierdzi Szapira. Cytując żydowskie [rabinackie] prawo jako źródło (a przynajmniej wysoce selektywną jego interpretację) twierdzi dalej, że „Zabijanie niemowląt jest usprawiedliwione, jeśli jest jasne, że urosną, aby nam szkodzić i wobec tego mogą być umyślnym, a nie przypadkowym celem podczas walki z dorosłymi”.
    httpv://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=7t_LxpCY2G8
    W styczniu Szapira został na krótki czas zatrzymany przez izraelską policję, a dwóch innych rabinów, którzy pochwalili jego książkę, zostało wezwanych przez Szabak na przesłuchanie. Rabini ci jednak odmówili stawienia się, w praktyce grając na nosie państwu i jego prawom. Rząd na to nie zareagował. Cała ta sprawa stawia pod wielkim znakiem zapytania gotowość rządu Izraela do wystąpienia przeciw zajadle rasistowskiemu odłamowi izraelskiego rabinatu. „Coś takiego jeszcze się nigdy dotąd nie zdarzyło” – skomentował z głębokim zdumieniem izraelski komentator medialny, Jossi Sarid – „choć mogłoby się wydawać, że już tu wszystko widzieliśmy”. „Dwaj rabini zostali wezwani na przesłuchanie przez policję i w odpowiedzi oznajmili, że się nie stawią. Nawet osadnicy [na terenach okupowanych] raczą się zjawiać [na takie wezwania]”.
    Zarówno izraelski Prokurator Generalny, jak i premier Benjamin Netanjahu, skwitowali milczeniem publiczne zlekceważenie systemu prawnego Państwa. Po publikacji „Torat Ha’Melech” Netanjahu skrupulatnie unikał krytykowania jej zawartości i popleczników jej autora. Podobnie jak wielu uprzednich premierów, został skutecznie zastraszony przez izraelską społeczność religijnych szowinistów. Netanjahu jednak wydaje się być wyjątkowo bezsilny. Słabość ta wynika z faktu, że osobistości z religijnej prawicy są prominentnymi członkami jego koalicji rządowej i stanowią znaczną część jego bazy politycznej. Dla Netanjahu konfrontacja z rabinackimi oszołomami mogłaby być politycznym samobójstwem, lub mogłaby go zmusić do sojuszu z siłami centrowymi, które nie popierają jego entuzjazmu dla żydowskich osiedli na okupowanym Zachodnim Brzegu.
    Panteon izraelskich fundamentalistycznych rabinów paradował swe polityczne znaczenie 18 sierpnia, na zwołanym „ad hoc” kongresie w jerozolimskim hotelu Ramada Reneissance.
    Rabin za rabinem deklarowali w imieniu świętej Tory przed widownią 250 zwolenników, wśród których był skrajnie prawicowy poseł do Knesetu [parlamentu] Michael Ben-Ari, że nie poddadzą się żadnym próbom kontroli ich aktywizmu politycznego przez rząd, zwłaszcza jeśli ten aktywizm zawiera podjudzanie do ataków terrorystycznych na nie-Żydów. Rabin za pomarszczonym rabinem perorował do zachrypnięcia przeciw rządowemu śledztwu w sprawie „Torat Ha’Melech”, aż całe zgromadzenie zeszło na nawoływanie do mordowania nie tylko Gojów, ale i nie-religijnych Żydów: „Obowiązek złożenia swego życia w ofierze stoi ponad wszystkimi innymi podczas walki z tymi, którzy kwestionują autorytet Tory” grzmiał rabin Jeszua Szapira, pryncypał jesziwy (szkoły religijnej) na przedmieściu Tel-Awiwu Ramat Gan. „Jest to prawdą nie tylko w odniesieniu do Gojów, którzy próbują ją zniszczyć, ale także w odniesieniu do Żydów”.
    FUNDOWANA PRZEZ RZĄD AKADEMIA TERRORYZMU
    Budząca niepokój filozofia zawarta w „Torat Ha’Melech” narodziła się w gorącej atmosferze „osiedla” zwanego Yitzhar, położonego na północy Zachodniego Brzegu w pobliżu palestyńskiego miasta Nablus. Yitzhak Szapira prowadzi tam osadniczą jesziwę Od Josef Czai, przewodząc małej armii fanatyków marzących o napastowaniu Palestyńczyków zbierających plony na swych polach i wypasających swe stada w dolinie poniżej „osiedla”. Jeden z jej członków, emigrant z Ameryki Jack Teitel, przyznał się do zamordowania dwóch niczemu niewinnych Palestyńczyków i próbie zamordowania liberalnego izraelskiego historyka Ze’ewa Sternhella przy pomocy listu z bombą. Teitel jest podejrzewany o wiele więcej morderstw, w tym atak na centrum gejowskiej społeczności w Tel Awiwie.
    Mimo że Od Josef Czai wydaje się być instytucją szkolącą terrorystów, jesziwa zgarnęła od 2007 roku prawie 50 tysięcy dolarów dotacji od Ministerstwa Spraw Społecznych, podczas gdy Ministerstwo Edukacji zasiliło jej budżet ponad 250 tysiącami w latach 2006-2007. Ponadto jesziwa hojnie skorzystała z datków wolnej od podatków amerykańskiej organizacji „non-profit”, zwanej Centralny Fundusz dla Izraela (Central Fund of Izrael). Mieszczący się w sklepie Marcus Brothers Textiles w centrum Manhattanu Central Fund przelał na jej konto co najmniej 30 tysięcy dolarów w latach 2006-2008.
    Choć Szapira nie nazywa „wrogów” po imieniu na stronach swej książki, jego długotrwałe powiązania z atakami terrorystycznymi na palestyńskich cywilów jasno pokazują, kogo za nich uważa. W 2006 Szapira został na krótko zatrzymany przez izraelską policję za nakłanianie swych zwolenników do mordowania wszystkich Palestyńczyków, którzy skończyli 13 lat życia. Dwa lata później podpisał, jak twierdzi izraelski dziennik Ha’aretz, list rabinacki, popierający izraelskich Żydów, którzy brutalnie pobili dwóch młodych Arabów podczas obchodów Dnia Holokaustu. W tym samym roku Szapira został aresztowany za podejrzenie zorganizowania ataku rakietowego na palestyńską wioskę w pobliżu Nablus. Choć został wtedy zwolniony, jego nazwisko pojawiło się w związku z innym aktem terroru, gdy w styczniu policja przeprowadziła rajd na jego „osiedle” szukając wandali, którzy podpalili pobliski meczet. Szabak aresztował 10 „osadników”, konfederatów Szapiry, jako podejrzanych o to podpalenie.
    WPŁYWOWI PRZYJACIELE
    Mimo swego długoletniego zamieszania w terroryzm, a może właśnie dzięki temu, Szapira cieszy się poparciem czołowych fundamentalistycznych rabinów Izraela. Jego najbardziej znanym poplecznikiem jest Dow Lior, przywódca jesziwy Szawei-Hebron w radykalnym ”osiedlu” Kirjat Arba w pobliżu palestyńskiego miasta Hebron. „Osiedle” to uważane jest za wylęgarnię żydowskiego terroryzmu. Lior gorąco chwalił „Torat Ha’Melech”, nazywając książkę „bardzo na czasie, zwłaszcza teraz”.
    Ten entuzjazm Liora wypływa z jego własnego nastawienia do nie-Żydów. Gdy służył jako Naczelny Rabin IDF (Izraelskiej Armii), pouczał żołnierzy: „Nie ma kogoś takiego jak cywile podczas wojny… tysiąc żywotów nie-Żydów nie jest warte jednego żydowskiego paznokcia!”. Prawdę powiedziawszy Lior chciałby ocalić tylko nielicznych nie-Żydów od śmierci, a mianowicie schwytanych żywcem palestyńskich bojowników, którzy – jak to kiedyś zaproponował – mogliby być użyci do eksperymentów medycznych na żywych ludziach.
    Poza tym Lior wydaje się być szczęśliwy patrząc jak giną Palestyńczycy, tak jak padali pod gradem kul z karabinu maszynowego Barucha Goldsteina w 1994 roku. Goldstein, który zastrzelił 29 Palestyńczyków i zranił 150 podczas gdy modlili się w grocie pod Meczetem Patriarchów w Hebronie, był towarzyszem i sąsiadem Liora w Kirjat Arba. Podczas pogrzebu Goldsteina Lior błogosławił masakrę jako czyn „dla uświęcenia boskiego imienia”. Potem chwalił Goldsteina jako „człowieka sprawiedliwego”. Dzięki wysiłkom Liora kaplica poświęcona Goldsteinowi została wybudowana w Kirjat Arba, gdzie miejscowi mogą celebrować jego czyny i przekazywać jego spuściznę przyszłym pokoleniom.
    Mimo że judzące wypowiedzi Liora doprowadziły do zakazu kandydowania do Najwyższej Rady Rabinów, pozostaje on, jak twierdzi dziennikarz Daniel Estrin, „szanowaną postacią dla wielu Syjonistów z mainstream”. Równocześnie zachował on niebagatelne wpływy wśród religijnych elementów w IDF (Armii). W 2008 roku, gdy generał brygady Awiczai Ronski przywiózł grupę oficerów wywiadu na specjalną „wycieczkę” do Hebronu, zakończył ją spotkaniem z Liorem, któremu pozwolił na podzielenie się z nimi swoimi poglądami na nowoczesną wojnę, że „Nie ma kogoś takiego jak cywile podczas wojny”.
    Poza Liorem, „Torat Ha’Melech” jest popierana przez innego prominentnego fundamentalistę, rabina Yaakowa Yosefa. Yosef przewodzi jesziwie Hazon Yaakow w Jerozolimie i jest byłym posłem do Knesetu. Być może jest bardziej znaczące, że to syn Owadiacha Yosefa, byłego Naczelnego Rabina Izraela i duchowego przywódcy partii Szas, która stanowi kluczowy element rządzącej koalicji Netanjahu.
    Yaakow Yosef użył swego stanowiska, by bronić „Torat Ha’Melech” podczas sierpniowej konwencji w Jerozolimie i stwierdził, że nie różni się ona od Hagady, którą wszyscy Żydzi czytają podczas Paschy. Hagada zawiera paragrafy o zabijaniu nie-Żydów, podobnie jak Biblia. „Czy ktokolwiek chce kwestionować Biblię?” zapytał Yakow.
    BIBI (NETANJAHU) KŁADZIE USZY PO SOBIE
    Kilka dni zaledwie przed bezpośrednimi rokowaniami pomiędzy Izraelem a Autonomią Palestyńską w Waszyngtonie, planowanymi na wczesny wrzesień, 89-letni ojciec Yaakowa Yosefa, Owadiach, wygłosił swoje tygodniowe kazanie. Z typową zajadłością oznajmił: „Wszyscy ci źli ludzie powinni zniknąć z tego świata… Bóg pokaże ich zarazą, ich i tych tam Palestyńczyków”. Słowa te wywołały międzynarodową furorę i ostrą odpowiedź palestyńskiego negocjatora, Saeba Erekata. „Podczas gdy PLO jest gotowe wznowić negocjacje, na poważnie i w dobrej wierze” – powiedział – „członek izraelskiego rządu nawołuje do naszego zniszczenia”.
    Palestyński poseł do Knesetu, Dżamal Zehalka zażądał, by Prokurator Generalny Izraela Yehuda Weinstein postawił Yosefa przed sądem, za podjudzanie do zbrodni. „Gdyby, niech bóg broni, duchowy przywódca muzułmanów wygłosił anty-żydowski komentarz tego typu” – powiedział Zehalka – „zostałby natychmiast aresztowany”.
    Całe to zdarzenie było idealną okazją dla Netanjahu do udowodnienia powagi w rokowaniach poprzez odcięcie się skrajnego sojusznika w imię osiągnięcia pokoju. Wszystko co musiałby zrobić, to publicznie odrzucić ludobójcze wypowiedzi – krok ułatwiony przez potępienie rabina przez Biały Dom. Zamiast tego izraelski premier zrobił unik poprzez sztampowe oświadczenie, że „wypowiedź rabina Owadiacha Yosefa nie odzwierciedla poglądów Netanjahu”, ani „stanowiska rządu Izraela”.
    Brak zdecydowanego odcięcia się od Yosefa świadczy, że jego partia pozostaje ważnym elementem izraelskiego rządu. Tak więc oświadczenie Netanjahu jest nie tylko dowodem słabości, ale również kłamstwem.
    http://www.alternet.org/world/148016/?page=entire
    Autor: Max Blumenthal

    WIECEJ ZNAJDZIESZ W KSIAZCE ADOLF HITLER FOUNDER OF ISRAEL, W POLSKIM JEZYKU PT. ADOLF HITLER ZALOZYCIELEM IZRAELA.

  2. KSC 20/08/2013 at 06:09 #

    “Gdy tylko „Torat Ha’Melech” została opublikowana w zeszłym roku, wywołała skandal. ”

    ==========
    Skandal może wynikać jedynie z tego, ze niezydzi zaczęli o tym mówić, a nie dlatego, ze żydzi mogą mieć jakieś obiekcje.

    Żydzi znają się na dyscyplinie i tam ani nie mówi się niczego niewłaściwego , ani nawet nie myśli. Jeśli coś “wyszło” to znaczy , ze tak miało być, a reszta to gra wobec głupców.

    KSC

    How to Kill Goyim and Influence People: Israeli Rabbis Defend Book’s Shocking Religious Defense of Killing Non-Jews (with Video)
    A rabbinical guidebook for killing non-Jews has sparked an uproar in Israel and exposed the power a bunch of genocidal theocrats wield over the government.
    August 29, 2010 |
    When I went into the Jewish religious book emporium, Pomeranz, in central Jerusalem to inquire about the availability of a book called Torat Ha’Melech, or the King’s Torah, a commotion immediately ensued. “Are you sure you want it?” the owner, M. Pomeranz, asked me half-jokingly. “The Shabak [Israel’s internal security service] is going to want a word with you if you do.” As customers stopped browsing and began to stare in my direction, Pomeranz pointed to a security camera affixed to a wall. “See that?” he told me. “It goes straight to the Shabak!”

    As soon as it was published late last year, Torat Ha’Melech sparked a national uproar. The controversy began when an Israeli tabloid panned the book’s contents as “230 pages on the laws concerning the killing of non-Jews, a kind of guidebook for anyone who ponders the question of if and when it is permissible to take the life of a non-Jew.” According to the book’s author, Rabbi Yitzhak Shapira, “Non-Jews are “uncompassionate by nature” and should be killed in order to “curb their evil inclinations.” “If we kill a gentile who has has violated one of the seven commandments… there is nothing wrong with the murder,” Shapira insisted. Citing Jewish law as his source (or at least a very selective interpretation of it) he declared: “There is justification for killing babies if it is clear that they will grow up to harm us, and in such a situation they may be harmed deliberately, and not only during combat with adults.”

    In January, Shapira was briefly detained by the Israeli police, while two leading rabbis who endorsed the book, Dov Lior and Yaakov Yosef, were summoned to interrogations by the Shabak. However, the rabbis refused to appear at the interrogations, essentially thumbing their noses at the state and its laws. And the government did nothing. The episode raised grave questions about the willingness of the Israeli government to confront the ferociously racist swathe of the country’s rabbinate. “Something like this has never happened before, even though it seems as if everything possible has already happened,” Israeli commentator Yossi Sarid remarked with astonishment. “Two rabbis [were] summoned to a police investigation, and announc[ed] that they will not go. Even settlers are kind enough to turn up.”

    In response to the rabbis’ public rebuke of the state’s legal system, the Israeli Attorney General and Prime Minister Benjamin Netanyahu kept silent. Indeed, since the publication of Torat Ha’Melech, Netanyahu has strenuously avoided criticizing its contents or the author’s leading supporters. Like so many prime ministers before him, he has been cowed into submission by Israel’s religious nationalist community. But Netanyahu appears to be particularly impotent. His weakness stems from the fact that the religious nationalist right figures prominently in his governing coalition and comprises a substantial portion of his political base. For Netanyahu, a confrontation with the rabid rabbis could amount to political suicide, or could force him into an alliance with centrist forces who do not share his commitment to the settlement enterprise in the West Bank.

    On August 18, a pantheon of Israel’s top fundamentalist rabbis flaunted their political power during an ad hoc congress they convened at Jerusalem’s Ramada Renaissance hotel. Before an audience of 250 supporters including the far-right Israeli Knesset member Michael Ben-Ari, the rabbis declared in the name of the Holy Torah that would not submit to any attempt by the government to regulate their political activities — even and especially if those activities included inciting terrorist attacks against non-Jews. As one wizened rabbi after another rose up to inveigh against the government’s investigation of Torat Ha’Melech until his voice grew hoarse, the gathering degenerated into calls for murdering not just non-Jews, but secular Jews as well.

    Pages

Leave a Reply

Intronizacja
Optimization WordPress Plugins & Solutions by W3 EDGE