Piers Compton: Wygięty krzyż Cz.8.

broken cross 8

 

Wygięty krzyż

Piers Compton

 

Rozdział 8

 

Chrześcijańska atmosfera, chrześcijańska tradycja i moralność …upadają, i faktycznie w dużej mierze są wypierane przez sposób życia i myślenie sprzeczne z chrześcijańskim.

Papież Pius XII

 

Ten rozdział zajmuje się niektórymi z najbardziej dramatycznych zmian w całej historii, zmianami, których ostatecznego znaczenia, w popularnym tego słowa znaczeniu, w dużej mierze nie pokazano, i dlatego zostały one przyjęte przez świat bez zastrzeżeń. Ale są to zmiany, które nadały ton teraźniejszości,  kształtują naszą przyszłość; a w nadchodzącym czasie utrwalą się na tyle, iż będzie się wydawało głupie, lub ekscentryczne, by je kwestionować.

Ryzykując zarzut nudziarza, i żeby podkreślić ważny punkt, trzeba powtórzyć, że religijny Rzym uważano, mniej niż pokolenie temu, za jeden stały ośrodek wiary, który się nie zmieni. Był dowodem braku zainteresowania nowościami. Pogardzał modą i górował nad tym, co nazywamy duchem czasu.

Bezpieczny sam w sobie, nie dozwalał żadnych spekulacji, żadnych domysłów, które zbyt często nazywa się odkryciami. Utrzymywał jedną postawę i nauczał, wiek po wieku, jednego przekazu, który był zawsze taki sam. To twierdził sam, to aprobowali jego zwolennicy, i to uznawali jego wrogowie.

Ale tak jak w naszych czasach jesteśmy świadkami rozprzestrzeniania się komunizmu, tak na przełomie XIX i XX wieku, inny ruch stwarzał zagrożenie wobec tego, co można nazwać bardziej statycznym uporządkowaniem myśli. Była to, mówiąc z grubsza, mieszanina XIX-wiecznych zainteresowań liberalnych i naukowych, a jej celem było poddanie Biblii takiemu samemu rodzajowi krytyki, jakiej poddawano świat polityczny i naukowy. Ewolucja, w przeciwieństwie do utrwalonej i przyjętej prawdy, wisiała w powietrzu; dogmat był kwestionowany i wielu to widziało, choć niektórzy z jej propagatorów może nie chcieli posunąć się tak daleko, żeby zaprzeczać nadprzyrodzonej religii.

Ówczesny papież, Pius X, potępił modernizm, jak nazywano ten nowy ruch, za to, że był niczym innym niż wolną myślą, najbardziej niebezpieczną herezją. Encyklika opublikowana w 1907 roku, i warunek postawiony przez niego kilka lat później, że duchowni musieli składać anty-modernistyczną przysięgę, świadczył o jego zdecydowanym sprzeciwie. I podobna sytuacja miała miejsce później, kiedy Pius XII, stając twarzą w twarz z komunizmem, potępił go wielokrotnie, i w 1949 r. ogłosił ekskomunikę wobec każdego katolika, który w jakikolwiek sposób aprobował go i popierał.

Ale wkrótce pojawiła się bardzo duża różnica w jego akceptacji, co wywołało sprzeciw wyrażony przez dwóch papieży. Pius X został oskarżony o arogancję i nietolerancję. Ale Pius XII, wtórując stanowisku Piusa IX, Leona XIII i Piusa XI, był nie tylko wyśmiewany przez awangardowych dziennikarzy, z których jeden nazwał go “mało-miasteczkowym arystokratą”, ale faktycznie sprzeciwił mu się i przeciwstawił człowiek, który w 1963 roku wstąpił na tron papieski jako Paweł VI.

Jego sympatia dla lewicowej polityki nigdy nie wywoływała wątpliwości. Współpracował z komunistami. Jego encyklika Populorum progressio, wydana w 1967 r. na temat rozwoju świata, została skrytykowana przez Wall Street Journal jako “odgrzewany marksizm”. [1] Ale stając otwarcie po ich stronie, i unieważniając wcześniejsze papieskie wyroki, wprowadził nowy etap dla papieża, którego słowa docierały do większej części chrześcijańskiego świata.

Był w pełnej zgodzie z epoką nowożytną i reagował na prądy czasu. Był gotów otworzyć drzwi, które trzymał zamknięte każdy z jego poprzedników, nawet ci wątpliwego charakteru. Stało się to jasne w 1969 roku, kiedy powiedział:
“Jesteśmy świadkami większej swobody w życiu Kościoła, a zatem i jego dzieci. Ta swoboda oznacza mniejszy zakres obowiązków i mniej wewnętrznych zakazów. Zostanie zmniejszona dyscyplina formalna … i zniesiona każda forma nietolerancji i absolutyzmu”.

Niektórzy dobrze przyjmowali takie deklaracje, podczas gdy inni jego słuchacze byli pełni niepokoju, a kiedy mówił o pewnych zwykle akceptowanych opiniach religijnych jako wypaczonych, i uznawanych tylko przez tych, którzy byli spolaryzowani lub ekstremistyczni, nadzieje i obawy obu modeli myśli jawiły się uzasadnione. Czy torował drogę do tego, co stałoby się praktycznie nową religią, uwolnioną od ustalonych pojęć i praktyk, i przyjmującą wszystkie zalety współczesnego świata, czy też był skłonny do okrojenia ustanowionej religii, by ta, zamiast wyróżniać się jako stanowcza i unikalna, okazała się być tylko jedną z wielu?

Więc obie strony czekały. Jedna opowiadała się za obiecanym rozluźnieniem, druga pełna obaw, że wiele z ich tradycyjnych filarów miało zostać zdemontowane.
2. Ponownie odczuwam konieczność powtórzenia, że to o czym piszę poniżej nie ma ani charakteru ataku, ani obrony. Jest to po prostu podsumowanie zaistniałych wydarzeń, i i wygłoszonych deklaracji; jeśli wyglądają na partyzancką robotę, nie jest to błędem autora, lecz papieża Pawła, który nadał im taki charakter.

Zakwestionował on i potępił nieprzerwany front przedstawiany przez Piusa X w obliczu modernizmu.  O nałożeniu przez Piusa X przysięgi anty-modernistycznej mówiono, że była błędem, więc Paweł ją anulował. Indeks książek zakazanych i prerogatywy Świętego Oficjum z historycznym prawem do nakładania zakazów [interdyktów] i ekskomuniki, należały już do przeszłości. Prawa Kanoniczne Kościoła, dotychczas uważane za filary, opiekunów i głosicieli decyzji i orzeczeń, były otwarte na krytykę, i w razie potrzeby, na zmiany. Historia i podręczniki, w większości napisane z katolickiego punktu widzenia, czekały na korektę lub ponowne napisanie.

Kontakty Kościoła ze światem, i z innymi religiami, miały być bardziej otwarte, a nie prowadzone już na szczeblu najwyższej władzy, wiedzy i doświadczenia. Zadeklarowano odejście od utrwalania prawdy absolutnej. Dyskusja lub dialog miały zająć miejsce deklaracji. I w wyniku tych zmian, miało powstać nowe społeczeństwo kultury humanistycznej, z pozornym tłem katolickim, opracowanym przez postępowych teologów, których, za pontyfikatu Piusa XII, trzymano na marginesie Kościoła.

Należał do nich Hans Kung, którego poglądy uważano za bardziej anty-ortodoksyjne niż głoszone przez Lutra. Miał twierdzić, że szczególnie chronił go Paweł VI. Niemiecki jezuita, Karl Rahner, na którego myślenie wcześniej marszczono brwi i uznawano za zbyt skrajne, teraz otrzymał zgodę Pawła na “parcie do przodu”. Dominikanin Schillebeeckx szerzył konsternację wśród już przygnębionego holenderskiego duchowieństwa, takimi oświadczeniami jak: chrześcijaństwo, prędzej czy później, ulegnie ateizmowi, gdyż najuczciwszym i najbardziej naturalnym człowiekiem jest ten, który nie wierzy w nic.

Nauczyciele tacy jak oni, zamiast otrzymania reprymendy, zachowali bezpieczne stanowiska i zapewniono im rozgłos w prasie, zazwyczaj nie przyznawany duchownym. Nawet irlandzki dziennik, napisał o Hansie Kungu i Schillebeeckx jako “najbardziej wybitnych teologach na świecie”; i przekonanie, że ​​byli pewni potężnego wsparcia zostało wzmocnione, gdy w niektórych środowiskach kościelnych okazało się, że prałaci, tacy jak Suenens i Alfrink grozili założeniem “kardynalskich związków zawodowych”, gdyby potępiono Hansa Kunga i jego teksty.

Całkowity zakaz nałożony przez Piusa XII na komunizm i jego zwolenników, został zlekceważony, choć faktycznie nigdy go nie wprowadzono. Ale i tak były żądania jego usunięcia. Zamiast całkowitego oporu wobec komunizmu, który był akceptowaną cechą historycznego Kościoła, nastąpiła odwilż, i wkrótce już nie było czymś niezwykłym dla kapłana mówienie i działanie na rzecz marksizmu. U niektórych zmianie poglądów towarzyszyła pogarda dla przeszłości, jak w przypadku Roberta Adolphsa, przeora wpływowego domu augustianów w holenderskim Eindhoven..

Jak napisał w The Church is Different [Kościół jest inny] (Burns i Oates), filozofia św. Tomasza z Akwinu reprezentuje “dość wyschnięty rodzaj zachodniego myślenia”. Potępił anty-modernizm Piusa X jako “ruch w Kościele podobny do faszystowskiego”, i wyśmiał ostrzeżenia Piusa XII, który wyobrażał sobie, że “musiał walczyć z jakimś podziemnym spiskiem modernistycznym, który wykorzystywał popularną organizację konspiracyjną w celu osłabienia fundamentu Kościoła Katolickiego”.

Flamandzki profesor Albert Dondeyne, był bardziej otwarty w Geloof en Wereld (Wiara i Świat), gdzie skrytykował mentalność Kościoła, który zawsze był przekonany co do całkowitej perfidii komunizmu.

Nawiązywał do zwyczaju Kościoła przedstawiania rzeczy tak, jakby chrześcijaństwo było po prostu przeciwne komunistycznemu porządkowi społecznemu, który uważał za wielkie niebezpieczeństwo.

“Chrześcijańskie społeczeństwo”, mówił dalej, “czyni Boga pewnego rodzaju sługą w interesie chrześcijańskiej partii. To może”, kontynuował, “utożsamiać komunizm z diabłem, ale co jeśli ten szczególny diabeł został wyczarowany przez błędy i niedociągnięcia chrześcijaństwa?”

Przyznał, że nie można zaprzeczać nieludzkiego aspektu marksizmu. “Ale to nie wyklucza całkowicie istnienia głównych pozytywnych wartości w komunizmie, na które powinno być otwarte chrześcijaństwo XIX wieku, i na które chrześcijaństwo musi cały czas być podatne dzisiaj.

Podobny zarzut wyszedł z najbardziej nieoczekiwanego środowiska, pół-oficjalnej watykańskiej gazety L’Osservatore Romano, która zaleca katolikom uczyć się współpracy z marksistami dla wspólnego dobra. Komunizm, mówiła, zmienił się dramatycznie od czasów Lenina i Stalina, i nie było już żadnego powodu, dla którego Kościół, jeśli tylko ze względu na aspekt humanitarny, nie traktował go jako sojusznika. Stare różnice między nimi znikały, a Kościół powinien teraz uznać, co robił więcej niż jeden rząd Europy zachodniej, że komunizm miał ważną rolę do odegrania w kształtowaniu przyszłości.

Tradycjonaliści z niepokojem patrzyli na te postępy. Według nich, drzwi zostały otwarte, przez które do ich twierdzy mogły wchodzić elementy marksistowskie; i obawy te wzrosły kiedy urzędnicy komunistyczni i watykańscy zaczęli wykazywać oznaki nawiązywania partnerstwa, które wcześniej były nie do pomyślenia.

Prałaci, których nazwiska mogą być znane opinii publicznej, wiecznie usłużni Suenensowie, Willebrandowie, Bea i Konigowie z Wiednia, demonstrowali gotowość do współpracy z agentami prosto z Moskwy, którzy jeszcze niedawno wyśmiewali roszczenia Kościoła do moralnego zwierzchnictwa nad ludzkimi umysłami.

Żadna ze stron nie powiedziała nic o tych roszczeniach. Zamiast listy codziennych szczegółów, która utrzymywała stały wzrost w ciągu lat, pokazano jak ateistyczni i ortodoksyjni rzecznicy przechodzili od dialogu do serii przyjaznej wymiany zdań.

Abp Casaroli, działając jako pośrednik między Watykanem i państwami satelitarnymi, przyleciał samolotem pasażerskim Czerwonych do sowieckiej stolicy. Wraz z członkami Komitetu Centralnego podnosił szklankę na Kremlu. Był na kolacjach z oficerami KGB w Bułgarii, i później w Czechosłowacji. Świecka prasa pisała o takich rzeczach jako dowodach na to, że Kościół wreszcie zszedł z piedestału, i akceptował demokrację, a wcześniej odczuwana przez tradycjonalistów nerwowość, stała się wręcz strachem, kiedy Paweł VI, w latach 1967 – 1978, własnymi słowami i czynami pokazał tę zdecydowaną zmianę w polityce Watykanu.

Przyjrzyjmy się i podsumujmy aluzyjne wydarzenia z tamtego okresu. Wzrastały lokalne powstania zbrojne w całej Afryce, a papież wspierał te ruchy, nawet jeśli często doprowadzały do ​​masakry kobiet i dzieci. W tej zaskakującej zmianie poglądów powiedział, że chrześcijanie w tych częściach świata byli terrorystami, i biali, których ci ostatni wysiedlali, zawsze wywierali zły wpływ. Kiedy Czerwoni w końcu przejęli prowincje w Mozambiku i Angoli, uznał ich za prawowitych przedstawicieli ludu, i wyraził chęć osobistego spotkania z niektórymi przywódcami partyzantów.

Trzej z nich, Amilcar Cabral, Agostino Neto i Marcelino dos Santos, przybyli do Watykanu, gdzie było całowanie rąk, kiedy papież dawał im list wyrażający uznanie de facto ich komunistycznych reżimów. Ale stał się mniej przyjazny, gdy delegaci pokazywali mu zdjęcia, niektóre odrażające, morderczych akcji prowadzonych przez zachodnio-afrykańskich terrorystów. Sceptyczni dziennikarze wymieniali między sobą porozumiewawcze spojrzenia, kiedy z trudnością starał się odłożyć je na bok.

Równie zaskakujący był serdeczny szacunek, jaki okazał Obote z Ugandy, który miał za sobą długą historię przemocy, i który występuje, w momencie pisania, nadal w wiadomościach, jako bardziej krwiożerczy tyran, niż obalony Amin. Czarni z Ugandy były rzeczywiście wzywani przez papieża, musi to być pierwsze wezwanie tego typu, jakie kiedykolwiek wydało to środowisko, do chwycenia za broń przeciwko białym.

W Algierze, wielu z pół miliona katolików za czasów prałata Duval, zostało zabitych, gdy w większości ludność muzułmańska obróciła się przeciwko nim. Duval porzucił swoich podopiecznych i dołączył do ich  wrogów, akt zdrady, który został nagrodzony przez papieża Pawła mianowaniem go Księciem Kościoła.

Inna zagadkowa sytuacja miała miejsce w Hiszpanii, w czasie, gdy zastrzeliwanie policjantów, dokonywane przez baskijskich bojowników, było zaskakująco częste. Pięciu z napastników złapano i skazano na śmierć. Był to czas smutku dla papieża Pawła, który nazwał ich egzekucję, “morderczym aktem represji”. Zaproponował specjalne modlitwy, ale tylko za morderców. Ich ofiar nigdy nie wymieniono.

Na skutek takiej zachęty ze strony Rzymu, nastąpił gwałtowny wzrost komunizmu w Meksyku i państwach Ameryki Łacińskiej. Prałat Ignaccio de Leon, przemawiając w imieniu meksykańskich biskupów, oświadczył, że jego Kościół okazał się być bezużytecznym w obliczu problemów społecznych. Większość uczciwych ludzi zgodzi się, że prawdopodobnie tak było. Ale nie było lepszego przykładu pokazanego przez marksizm, który otwarcie głosił z ambony.

Kard. Henriquez odprawiał Te Deum w swojej katedrze, kiedy Salvador Allende, który chwalił się tym, że był ateistą, został wybrany prezydentem Chile. Wielu katolików, pod wpływem hierarchii, oddało głosy, by pomóc mu dojść do władzy. Imię Chrystusa, teraz rzadko się słyszy w tych kiedyś religijnych krajach, z wyjątkiem kiedy używano je do wywołania deprecjonującego porównania z takimi osobistościami jak Lenin i Mao Tse Tung. Rewolucyjny Fidel Castro na Kubie został uhonorowany jako człowiek “natchniony przez Boga“.

Powody, które wzbudzają podejrzenia, czasami określane są eufemistycznymi nazwami, i obserwatorzy, którzy byli zaniepokojeni poglądami politycznymi papieża Pawła mogli być pewni, że stosował “politykę ekspansjonizmu”. Ale niezależnie od ich charakteru, jego poglądy z pewnością miały szeroki zasięg. Przyznał się do odczuwania bliskiej więzi duchowej z Czerwonymi Chinami. Posłał swojego akredytowanego przedstawiciela dyplomatycznego do komunistycznego rządu w Hanoi. Wyraził poparcie dla ateistycznych reżimów w Jugosławii i na Kubie. Prowadził rozmowy z kierowanym przez Rosjan rządem Węgier. Ale był mniej serdeczny w kontaktach z tradycyjnie religijnym krajem, takim jak Portugalia.

Jego obecność tam w maju 1967 roku, wywołała komentarz, z powodu prawie przypadkowego ustalenia jakie poczynił żeby spotkać się z katolickim prezydentem, Salazarem, ale i sposobu, w jaki (jak zauważył jeden z jego najbliższych współpracowników), praktycznie mamrotał, celebrując Mszę, która stanowiła kulminację wizyty.
Uważano za pewnik, że mile widziane będzie spotkanie z Łucją dos Santos, ostatnią żyjącą z trojga dzieci, które w 1917 roku były świadkami objawień, dziwnego zjawiska, jakie im towarzyszyło, w małej miejscowości Fatima. Ale papież zbył ją rozdrażniony: “już, już, później”. Po namyśle odesłał ją do biskupa.

Z innym przyjęciem przez papieża w Watykanie spotkały się aktorki Claudia Cardinale i Gina Lollobrigida. Z pewnością nie były ubrane zgodnie z wymogami obowiązującymi podczas audiencji papieskiej; i tłum, zebrany by pogapić się na “gwiazdy” wyrażające podziw dla otwartości Ojca Świętego.

Wydaje się tu być miejsce na przedstawienie raportu, który dotarł do mnie od Maurice Guignarda, byłego studenta z Towarzystwa Jezusowego w kolegium św. Franciszka Salezego, Evreux w Normandii. Raport z dnia 7 sierpnia 1972 roku, pochodzi z instytucji obrony wiary, Waterloo Place w Hanowerze. Został opracowany “z posłuszeństwa” wobec rozkazów danych przez o. Arrupe, przełożonego generalnego Towarzystwa, a było to dzieło o. Saenz Arriaga, doktora filozofii i prawa kanonicznego.

Oprócz tych wpływowych jezuitów, było ono uzasadnione i podpisane przez następujących członków Stowarzyszenia:

• kard. Daniélou, którego historia tajemniczej śmierci w 1974 r. opisana jest w Rozdz. 7 tej książki

• o. Grignottes, prywatny sekretarz i spowiednik o. Arrupe

• o. de Bechillon, były rektor Evreux.
• o. de Lestapis, wcześniej w Evreux i przez jakiś czas zarządzał Radiem Watykańskim
• o. Bosc, były profesor w Evreux i profesor socjologii na University of Mexico.
• o. Galloy, członek wydziału College of Lyons.

W części zajmującej się przeszłością Pawła VI, raport mówi, że od 1936 do 1950 roku był on prominentem w ogromnej sieci szpiegowskiej działającej w pewnych krajach, po obu stronach, zaangażowanych w II wojnie światowej.

Mówi dalej, że był głównym akcjonariuszem, z maronickim arcybiskupem [2], sieci burdeli w Rzymie. Znajdował pieniądze na różne filmy, takie jak Temptations of Marianne [Kuszenie Marianny], który sfinansował pod warunkiem, że główną rolę dostanie pewna aktorka o nazwisku Patricia Novarini. Kiedy nie pracowała w studio filmowym, ta młoda dama występowała jako striptiserka w Crazy Horse Saloon, ekskluzywnym klubie nocnym w Rzymie.

MV5B

Tolerancja  stosowana wobec gwiazd filmowych nie odnosiła się do tych, którzy odmawiali, nawet wielkim dla nich kosztem, kompromisu z Rosjanami. Jednym z takich był kard. Slipyj, który jako patriarcha Ukraińskiej Cerkwi, był świadkiem śmierci, deportacji lub niewyjaśnionych zniknięć około 10 mln swoich braci katolików. Został w końcu aresztowany i spędził kilka lat w więzieniu.

Po uwolnieniu, wykrzykiwał przeciwko “zdrajcom w Rzymie”, którzy współpracowali z jego ciemięzcami. “Do tej pory mam na ciele ślady terroru”, wykrzyknął do tych, którzy, jak papież Paweł, nagle zaczęli cierpieć na głuchotę. Papież, faktycznie, odmówił uznania go za patriarchę, i od tej pory Slipyj przy każdej okazji spotykał się z zadziwiającą liczbą przeszkód i szykan.
3. Było do przewidzenia, że postawa Watykanu będzie, prędzej czy później, odzwierciedlona przez podobną przemianę serca wśród mieszkańców Rzymu, i wybory w 1978 roku przyniosły skutek, który kiedyś uważano by za katastrofę, ale teraz przeszedł jako coś zwyczajnego. Nowo przywrócony prezydent, Sandro Pertini, przez całe życie członek partii komunistycznej, wkrótce wprowadził środki, które wpłynęły na każdą sferę dotychczas ustalonych dziedzin życia włoskich rodzin.

Wielu katolików, pod wpływem przyjaznych relacji między Czerwonymi przywódcami i Dobrym Papieżem Janem, zagłosowało za Pertinim.

Tradycjonaliści przypomnieli sobie wskazówki markiza de la Franquerie zawarte w L’infaillibilité Pontificale [Nieomylność papieża] do tych, którzy zamierzali infiltrować Kościół:
“Przez masy spopularyzujmy występki. Wszystko czego chce ich pięć zmysłów, powinno zostać spełnione …. Stwórzmy serca pełne występków i nie będziecie już mieć żadnych katolików”.
I teraz, jak słusznie przewidział markiz, doszło do ogólnego rozpadu w każdej klasie społecznej i w każdej dziedzinie życia; od gimnazjów do fabryk, na ulicach i w domach.

Wzrosła liczba morderstw, podobnie jak porwań dla okupu bogatych ludzi. Rozkwitały przestępczość i chaos, kiedy lawina propagandy przeciwko policji osłabiła prawo. Panującym aksjomatem, nie tylko wśród młodych, było to, że “wszystko ujdzie”. Kwitła pornografia. Symbol sierpa i młota malowano na drzwiach kościołów, a gryzmoły ośmieszające księży, Kościół i religię w ogóle, pojawiały się na ścianach i ogrodzeniach.

Reakcja papieża na to nie zaskoczyła tych, którzy byli już przerażeni jego pro-komunistycznymi poglądami. Zaprosił Pertiniego do Watykanu, gdzie, jak okazało się, dwaj mężczyźni mieli ze sobą tyle wspólnego, że ich spotkanie było potem opisywane przez papieża jako emocjonalne.
“Spotkanie bardzo nas zbliżyło”, powiedział. “Słowa znamienitego gościa były proste, głębokie i pełne troski o dobro człowieka i całej ludzkości.”

W tym samym roku burmistrzem Rzymu został Giulio Argan. On również był zatwardziałym komunistą, a jego wybór dał kolejny dowód na kierunek, w którym przechylało się wahadło polityczne Włoch. Paweł, wyrażając zadowolenie z obrotu wydarzeń, oczekiwał współpracy z burmistrzem w duchu “zaufania i spodziewanej wdzięczności”.

Do tej pory przedstawiłem przypadki osobistego zaangażowania papieża w marksistowskie zasady. I o tym, że w żaden sposób nie sprzeciwiał się kompromitacji lub poddania doktryny Kościoła, świadczy sposób, w jaki odniósł się do sprawy kapłana, Alighiero Tondi, który opuścił Kościół i stał się żarliwym pracownikiem Moskwy.

Ożenił się z Carmen Zanti, którą wybrał ze względu na “melancholijne spojrzenie i słodki głos”. Tondi nigdy nie otrzymał dyspensy z wcześniejszych ślubów, ale papież Paweł nie widział żadnego problemu, żeby zadeklarować, że jego małżeństwo, pozbawione wszelkiej formy religijnej, było ważne pod względem kanonicznym.

Tymczasem Carmen wykorzystywała swój głos z takim skutkiem, że została wybrana do Sowieckiej Izby Deputowanych, a potem do Senatu. Następnie, oboje jako agenci KGB, udali się do Berlina, gdzie Carmen, widocznie bardziej ambitna od Tondiego (któremu dokuczały wyrzuty sumienia), została przywódczynią kobiecej organizacji komunistycznej.

Tondi, który nigdy nie zapomniał o swoich święceniach, przerażony przedwczesną grozą ognia piekielnego, chciał wrócić do Kościoła. Nie ma nic łatwiejszego, powiedział pozbawiony wrażliwości papież Paweł. Anulował ekskomunikę nałożoną na penitenta, zapewnił go, że nie musiał niczego się wyrzekać, i oświadczył, że jego małżeństwo było nadal ważne.

Fakt nadania komunizmowi “ludzkiej twarzy”, a jeszcze przez żadnego niższego prawodawcę niż Głowę Kościoła, nie pozostawał bez wpływu na inne kraje. Kiedy we Francji zebrał się Narodowy Komitet Akcji Katolickiej, uczestniczyło w nim siedmiu członków Partii Komunistycznej. Francuscy biskupi przeoczyli ich anty-narodowe i destrukcyjne skłonności.

W Anglii, kard. Hume z Westminster wyraził sympatię dla ruchów, które kwestionowały władze rządowe przeciwne lewicy. A w lutym 1981 roku, kard. Gray i jego biskup pomocniczy, Monaghan, przywódcy archidiecezji St Andrews i Edynburga, wezwali katolików do udzielenia wsparcia Amnesty International, ruchowi, który pod sztandarem praw człowieka, pomagał jak tylko mógł, moralnie i na inne sposoby, agitatorom, którzy w kilku częściach świata pracowali nad obaleniem ustalonego porządku.

Niezadowolone elementy w Kościele, które miały słabszy głos i nie zaciskali pięści, aby podkreślić swój protest, wkrótce odkryły, że nie mieli prawa do odwołania się od nałożenia tego, co dla nich było bardziej śmiertelnym niebezpieczeństwem niż herezja. Rzecznik tradycyjnych katolików w Ameryce, o. Gommar de Pauw, wyjaśnił ich zdumienie wobec Watykanu, i prosił o wskazówki. Otrzymania jego listu nawet nie potwierdzono. Kiedy ogłoszono, że w Saragossie odbędzie się kongres hiszpańskich księży występujących  w obronie Mszy, papież Paweł wydał edykt, który niemal w ostatniej chwili uniemożliwił zorganizowanie kongresu
4. Wcześniej dumny z niezależności Kościół Katolicki, został ściągnięty odczuwalnie niżej, gdy papież Paweł nawiązał “dialog” ze Światową Radą Kościołów.
W tym czasie, był to rok 1975, do Rady weszło ponad 270 różnego rodzaju organizacji religijnych, i wkrótce stało się jasne, że stała ona po stronie teorii wyzwolenia, wprowadzonej przez Jana XXIII i  popartej przez Pawła VI . Rada miała dodatkowe środki dla ruchów wywrotowych w tzw. Trzecim Świecie, tak że nawet nasza prasa była zmuszona do narzekania za udzielanie tego wsparcia.

Jej dary nie były skąpe. Na przykład, jak ubolewał Daily Express, £45.000 przekazano terrorystom, którzy byli odpowiedzialni za masakrę białych kobiet, dzieci i misjonarzy, a Anglican Church Times zauważył, że Światowa Rada Kościołów “opracowała polityczną stronniczość, wyraźnie marksistowską, w swoim poparciu dla rewolucji o charakterze lewicowym”.

Kościół Katolicki zawsze dystansował się od Światowej Rady. Ale początki ekumenizmu to zmieniły, i żeby sprzyjać harmonii pomiędzy różnymi religiami, pomniejszano niebezpieczne tendencje Rady.

Papież Paweł, postrzegany jako zawsze gotowy do pójścia z czasem, chciał mieć dobre relacje z Radą. Ale musiał poruszać się ostrożnie, gdyż opinia katolicka na całym świecie była, do tej pory, dobrze wyszkolona by oprzeć się każdej ingerencji w swoje prawa i zasługi historyczne.

Tak więc zapytany, czy sojusz ten może dojść do skutku, odparł dyplomatycznie “jeszcze nie”. Ale pokazał po której stronie są jego sympatie, przekazując osobisty dar w wysokości £4,000 na dalsze prace Rady i jej pomoc dla partyzantów.

Obecny papież, Jan Paweł II, ogłosił swoje zamiary ponownego wszczęcia negocjacji ze zwolennikami terrorystów.
5. Jest jeszcze bardziej złowieszcza uwaga, którą można zakończyć to podsumowanie nieustępliwości papieża Pawła.

Nazwisko zdeklarowanego czciciela szatana, Cardonnela, jest praktycznie nieznane tutaj, ale w innych krajach jego teksty wywoływały różne uczucia, od zachwytu do przerażenia, wśród tych, którzy je przeczytali.

Jako członek Zakonu Dominikanów, otrzymał pozwolenie na wykład w paryskiej Notre-Dame w połowie Wielkiego Postu 1968 roku. Słuchaczy uderzyły jego wściekle anty-chrześcijańskie wypowiedzi, z powodu których został obwołany “le théologien de la mort de Dieu” (teolog śmierci Boga). Chwalił się tym tytułem, opuścił Zakon i w końcu Kościół, i został zatwardziałym czcicielem diabła. W typowym wybuchu agresji przyrównał chrześcijańskiego Boga do Stalina, do bestii, a wreszcie do szatana.

Papież Paweł podziwiał jego prace; aczkolwiek ignorował prośby katolików, którzy chcieli chronić swojej religii, napisał list do Cardonnela, z gratulacjami i życzeniami.
[1]  Robert Kaiser, zaakceptował innowacje II Soboru Watykańskiego

[2]  Maronici – grupa katolików wschodnich, nazwa pochodzi od Maro, ich założyciela, mieszkających głownie na terenie Libanu.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

No comments yet.

Leave a Reply

Intronizacja
Optimization WordPress Plugins & Solutions by W3 EDGE