Antyludzie R.3&4.

 

ROZDZIAŁ  III

POCZĄTKI

 

Wprowadzenie komunistycznego reżimu w Rumunii było rezultatem sytuacji historycznej, w której naród rumuński niewątpliwie odegrał nieważną rolę. Czy była to krótkowzroczność czy własny interes, które spowodowały początek komunizmu w Rumunii, to teraz pytanie, na które odpowie historia; szukanie determinantów tej tragedii jest, być może, zbędne, lub tylko akademickie. Ale jeden fakt jest tu pewny. Rumuni nie tylko nie chcieli takiego reżimu, oni nawet nie myśleli by takie coś było możliwe, gdyż – może jak w żadnym innym kraju europejskim – w przedwojennej Rumunii nie istniała żadna partia komunistyczna, nie było nawet problemu komunizmu. Tajna organizacja komunistyczna, jak mówią jej szef i teczki policyjne, miała 820 członków – a prawie połowa ich była agentami państwowej policji!

Wielu z nich spotkałem w więzieniu, skazanych po 1945 roku za “zbrodnie przeciwko ludzkości”!

Zaskoczenie, które na początku poraziło naród, później przerodziło się w niepokój. Całe społeczeństwo od początku zareagowało przeciwko komunistycznej przemocy, początkowo wspieranej przez krótkowzroczność partii politycznych i poszukiwaczy przygód, ale później tylko przez sowieckie bataliony i tajną policję.
Upadek monarchii 30 grudnia 1947 roku oznaczał punkt wyjścia, był sygnałem do komunistycznej ofensywy na wszystkich frontach, by zniszczyć fundamenty narodu i zastąpić je sowiecką tyranią. Ten nowy stan rzeczy zmusił rumuńskiego obywatela do dokonania wyboru: pierwszy – współpraca z komunistami, oferująca przywileje, życie wolne od niedostatku, i wysokie stanowiska, drugi niósł ryzyko bezrobocia, więzienia w piwnicach Securitate, lub nawet utraty życia.

Instynktownie czy umyślnie, ogromna większość wybrała drugi, nawet jeśli nie mieli wpływu na pozytywny dla nich przebieg wydarzeń. Walka ta była tak tragicznie nierówna. Z jednej strony mamy żywy organizm komunizmu, idealnie zdyscyplinowany, o strategii doprowadzonej do perfekcji przez 30 lat ujarzmiania rosyjskiego narodu. Siła ta jest z pewnością mniejsza liczbowo, ale stawka była wysoka, i znając ryzyko, nie była skłonna do ustępstw, które mogły osłabić jej pozycję jako zwycięzcy lub “zagrozić jej statusowi prawnemu”. W rzeczywistości było to ciało obce, które postanowiło wbić swoje kły w tętnice narodu rumuńskiego.

Po drugiej stronie konfliktu mamy organicznie niemieszaną społeczność, zniechęconą przegraną wojną, z poczuciem niesprawiedliwej porażki jeszcze w sercu, i świadomością, że zostało pozostawione by zrobić co najlepsze własnymi środkami – postawa Zachodu bardziej niż oczywiście pokazywała brak zainteresowania tym, co stało się w Rumunii. W świetle tej niekorzystnej postawy mocarstw zachodnich i ze względu na brak przywództwa w skanalizowaniu swoich wysiłków w kierunku możliwego i korzystnego rozwiązania, masowa reakcja była niemożliwa.

Do tego można jeszcze dodać niezbyt małą dawkę naiwności, zwłaszcza wśród polityków, którzy wielokrotnie wierzyli w odwrotność tego co oczywiste. Wierzyli na przykład, że okupacja komunistyczna i nałożony reżim były tylko etapami przejściowymi, i że wcześniej czy później wszystko powróci do normy, bez najmniejszego wysiłku z ich strony. Kiedy marnowano żarliwość narodu na bezowocnych wysiłkach, partia komunistyczna odnosiła zwycięstwa jedno po drugim, a politycy załatwiali interesy za kulisami, lub tworzyli próbne rządy z nadzieją, że przyjdą – Amerykanie!

W obliczu nowych wydarzeń, dało się zauważyć zmianę w strukturze społeczeństwa. W szeregi kilkuset komunistycznych spiskowców i ich międzynarodowych braci, stopniowo dochodziły jednostki o niepewnych pochodzeniu, w dużej części wyrobnicy i kreatury z bardziej zdegradowanych i pogardzanych sektorów ludzkości. Do tych dochodzili w dużej liczbie członkowie grup mniejszościowych, zainstalowane na stanowiskach rządowych, w większości bez żadnych kompetencji.gazeta warszawska - an

Przeciwnie do wyznawanych zasad “walki klasowej”, komuniści których sprowadzono ze Związku Sowieckiego (Ana Pauker, Bodnarenco, Chisinevski, Tescovici, Moscovici, itp.,) zachęcali mniejszości narodowe do waśni etnicznych i tendencji odśrodkowych, wywołując tym i wykorzystując silne uczucia anty-rumuńskie, preferując nie-Rumunów na członków partii i mianowanie ich na stanowiska administracyjne niskiego szczebla.

Na froncie “kontrrewolucyjnym” stał kwiat rumuńskiego narodu, ze studentami i młodymi intelektualistami na czele, w większości pochodzącymi z klasy chłopskiej lub średniej. Młodzi byli antykomunistami w latach przed bezpośrednią konfrontacją w okupantami – bo zawsze tak postrzegano Rosjan – być może z powodu instynktu narodowego, albo edukacji, albo dumy narodowej. Powody tej postawy antykomunistycznej są tak różne jak jej formy w czasie całej walki z komunizmem.

W obliczu tej sytuacji komuniści zastosowali środki, które uważali za właściwe. całkowicie odrzucając wszelkie zasady etyki społecznej, ludzkiej przyzwoitości i Konferencji Pokojowej w Paryżu, która rzekomo gwarantowała wolność słowa, zorganizowali falę aresztów. Ofiary były z każdego sektora społecznego Rumunii, ale najbardziej uderzono w studentów. Trudno powiedzieć ilu z nich znalazło się “pod ochroną” policji. Od roku 1948 do chwili obecnej trwały brutalne represje wobec niezadowolonych, ich intensywność zależała od przenikliwości informatorów Securitate, większej lub mniejszej rezygnacji narodu z kierowania swoim losem.

Ze względu na sposób i ogrom aresztów dokonanych nocą 14-15 maja 1948 roku, pozostaną one na zawsze w pamięci. Bo tej jednej nocy, w trzech najważniejszych ośrodkach uniwersyteckich (Bukareszt, Iasi i Kluż), aresztowano nie mniej niż 1.000 studentów. Ta liczba stanowi około 2% wszystkich ówczesnych studentów.

Metody tortur najczęściej stosowane przez komunistyczną tajną policję swobodnie wykorzystywano podczas przesłuchań więźniów. Miesiącami trybunały wojskowe wydawały wyroki przygotowane przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych jeszcze przed “procesami”, albo za zamkniętymi drzwiami, albo publicznie wobec dziennikarzy i działaczy partyjnych. Wyroki były od dożywotniej ciężkiej pracy do 5 lat więzienia. Wyroki tylko 2 czy 3 lat więzienia były wyjątkowo rzadkie i wydawane jedynie, kiedy nie było żadnych dowodów przeciwko oskarżonym.

Korzystając z metody od dawna praktykowanej w ZSRR, segregacji więźniów według ich przygotowania zawodowego i zdolności intelektualnych, komuniści w Rumunii grupowali studentów  z dala od innych, i na miejsce ich zatrzymania wyznaczyli więzienie w Pitesti. To służyło także innemu celowi – uniemożliwienie im wywierania wpływu  (a był niemały) na wielką ilość chłopów i robotników, którzy ciągle powiększali szeregi więźniów politycznych. Wpływ studentów w społeczeństwie rumuńskim po II wojnie światowej był tak duży jak przed nią.

Tu warto zauważyć jedną rzecz. Pośród dużej liczby aresztowanych studentów, nie było żadnego z mniejszości etnicznych! Teoria “walki klasowej” została bezsprzecznie pogwałcona. Według tej teorii, oczywiście, wśród wrogów komunizmu powinno być wiele obcych grup etnicznych, które cieszyły się uprzywilejowaną pozycją ekonomiczną przed przejęciem, a prawdopodobnie doznały odpowiednio dużych strat ekonomicznych w wyniku likwidacji “kapitalizmu”.

Warto również zauważyć to, że tak samo jak bogaci obcy rezydenci nie wzbudzali lęku u komunistycznych władców, tak synów bogatych Rumunów wyraźnie brakowało wśród aresztowanych studentów. Przyczyna tej niezwykłej dyskryminacji może leżeć w konflikcie między dwoma światami opierającymi się na motywach zupełnie innych niż te nauczane w komunistycznych klasach marksizmu-leninizmu, oraz w “historii” partii i klasy robotniczej.

Podczas procesów, czasami krewnym oskarżonych pozwalano spotkać się z nim jeszcze raz, ale po ogłoszeniu wyroku drzwi za nim zamykano, i ścisła tajemniczość pozbawiała rodziny wszelkich o nim wiadomości, aż do jego uwolnienia – jeśli w ogóle to miało miejsce. Często więźniowie już od lat nie żyli, a rodzina ciągle czekała w domu na wiadomości, mając nadzieję, że po 10 czy 20 latach mogą się połączyć ze swoim bliskim, który zaginął. Było do przewidzenia, że taka rygorystyczna tajemniczość zapobiegała wyciekom poza mury więzienia każdego raportu lub nawet pogłosek o popełnionych wewnątrz zbrodniach.

 

ROZDZIAŁ IV

WIĘZIENIA  SUCEAVA  I  PITESTI

Kiedy rozpoczęły się hurtowe aresztowania, najbardziej uderzono w region Mołdawii. Ponieważ Uniwersytet w Iasi, stolicy Mołdawii, od dawna był głównym ośrodkiem wszystkich ruchów studenckich o charakterze nacjonalistycznym, wyjątkowa duża liczba studentów wydziałów literatury, prawa i medycyny natychmiast została aresztowana i uwięziona. Były Fort Suceava na skraju miasta wykorzystywano, jako miejsce tymczasowego więzienia dla tych studentów, ponieważ w forcie były zarówno biura śledcze Securitate jak i sale sądowe, więc więźniowie byli doprowadzani przez funkcjonariuszy więziennych w każdej chwili.

Warunki życiowe w forcie (później przekształconym w więzienie dyscyplinarne) uważano za najgorsze ze wszystkich rumuńskich więzień, oprócz być może tylko Jilavy. Do nieludzkiego traktowania i nie do opisania warunków sanitarnych (w forcie jest ciągła wilgoć i przez większość dnia nie ma światła  słonecznego), dochodził terror psychiczny spowodowany obecnością inkwizytorów, którzy byli znani z sadyzmu i okrucieństwa w torturowaniu więźniów. Jednym z tych oficerów był komisarz Pompilian, którego komuniści odziedziczyli po starym reżimie; kolejnym był pewien Fischer z okolic Iasi, gdzie był drobnym sklepikarzem, do czasu kiedy w ciągu jednego dnia został oficerem policji.

Rzekomo z powodów administracyjnych, ale w rzeczywistości w celu przygotowania do przyszłego eksperymentu, mołdawskich studentów przetrzymywano w tym forcie już od pewnego czasu, nawet po ich procesach, a dopiero później przewożono do Pitesti.

Spośród nich trzeba wymienić jednego, Turcanu, studenta prawa, oryginalnie z okolic Radauti, który od samego początku odgrywał główną rolę w tej tragedii. Turcanu był członkiem partii komunistycznej w Iasi, a po sprawdzeniu jego dokumentacji przez sowieckich okupantów w Rumunii, mianowano go na lidera zespołu “ochotników”, części “międzynarodowej brygady robotniczej” na projekcie budowy kolei w Bułgarii. Po zakończeniu tego okresu próbnego ku zadowoleniu mistrzów, wysłano go do szkoły dyplomacji komunistycznej, i przeznaczono go na misję zagraniczną. Następnie jego pozornie błyskotliwa kariera zakończyła się nagłym aresztowaniem.

Powody jego procesu i uwięzienia w Suceava są tajnie. Kiedy był w szkole średniej, wiedział, że niektórzy koledzy z klasy byli członkami organizacji antykomunistycznej, z którą, mówiło się, sympatyzował, a nawet do niej dołączył.

Później na studiach nadal utrzymywał przyjazne relacje z tymi byłymi kolegami, którzy teraz byli kolegami na studiach w Iasi, i dalej prowadzili potajemną walkę z komunizmem.

Czy Turcanu przyszedł na uniwersytet jako komunista, czy dołączył do tego aparatu, jego zwierzchnicy musieli wiedzieć kiedy utrzymywał kontakty z niczego nie podejrzewającymi antykomunistami, ale to “odkryto” kiedy komuniści przygotowywali go do kariery dyplomatycznej, i zorganizowali legalny pretekst dla formalnego procesu, w którym skazano go na 7 lat korekcyjnego więzienia za “spiskowanie”.

Prawdziwy powód wysłania go do więzienia był subtelny. Komuniści uważali, że mogli na nim polegać na tyle, by został ich głównym narzędziem w początkowej fazie ich eksperymentu.

Istotne jest to, że przed rozpoczęciem “reedukacji politycznej” w Suceava, jak również podczas eksperymentu, Turcanu był w bezpośrednim i ciągłym kontakcie z osobami, które nie były członkami personelu inkwizycyjnego Securitate w więzieniach. Te osoby, które zwykle przychodziły z MSW w Bukareszcie, musiały mieć wyższy stopień niż ci w więzieniach.

Od pierwszych dni w więzieniu, Turcanu zaczął wprowadzać plan wcześniej opracowany przez oficerów Securitate, którzy sami byli nikim więcej niż narzędziami w rękach swoich mistrzów. Początkowa faza planu składała się z kampanii tzw. “reedukacji” studentów – procesu który miał “integrować” studentów ze społecznością komunistyczną; inaczej mówiąc, wymuszał indoktrynację polityczną.

Od początku Turcanu miał bliskiego kolaboranta, studenta o nazwisku Titus Leonida, również z północnej Mołdawii, oraz innego młodzieńca, Bogdanovici, jeszcze ucznia szkoły średniej. Pierwszym krokiem było sporządzenie tablic statystycznych pokazujących pochodzenie więźniów Suceava, ich status materialny, edukację, poglądy polityczne i inne osobiste informacje. Ich celem było wykazanie, że większość studentów była tylko ofiarami burżuazyjnej reakcyjnej edukacji, i że biorąc pod uwagę ich status społeczny, czy “klasę społeczną”, jak mówią komuniści, ich miejsce nie powinno być w szeregach opozycji wobec “socjalizmu”, a wręcz przeciwnie, z komunistami. Jeśli z powodu oportunizmu niektórzy wieśniacy początkowo zgadzali się z tą indoktrynacją, ogromna większość studentów zareagowała przeciwko propagandzie “reedukacji” takim stanowczym sprzeciwem, że w umysłach “nauczycieli” nie było wątpliwości, że takie metody były daremne. Ani obietnice zwolnienia z więzienia jako nagroda za “reedukację”, ani obietnice przyznania im gospodarstw przeznaczonych do podziału dla chłopów, nie mogły zmienić przekonań więźniów. Oni zbyt dobrze znali realia komunistycznych rządów by poniżyć się grając w takiej farsie.

Na lektury oparte na komunistycznych broszurach, które oficerowie polityczni oddawali do dyspozycji Turcanu i jego współpracowników, studenci reagowali wyśmiewaniem się i kpiną. Z piosenek komunistycznych na “spotkaniach reedukacji politycznej” robili improwizowane parodie, tak sprytne i niszczące, że po pewnym czasie oficerowie polityczni zakazali Turcanu grupowego ich śpiewania.

Praktycznie mówiąc, okres “reedukacji” w Suceava zakończył się niepowodzeniem, i działalność Turcanu zawieszono, kiedy w końcu więźniów przeniesiono. Ta faza wstępna zorganizowana była tylko po to by sprawdzić “fanatyzm” tych, którzy tym sposobem zostali wybrani do prawdziwego eksperymentu, który miał się rozpocząć w Pitesti.

Ponieważ pochodzili z tego samego regionu, wielu z nich znało się jeszcze zanim rozpoczęli studia, i większość z nich znali jeden drugiego, więc łatwo podtrzymywali kontakty. Ale w Pitesti mieszali się z setkami studentów z innych rumuńskich uniwersytetów. W ten sposób różne grupy zebrane w Pitesti różniły się pochodzeniem społecznym i poglądami politycznymi.

Duża ich większość to albo Legioniści [1] albo członkowie Krajowej Partii Ludowej, kilku członków Partii Liberalnej, i kilka grup powiązanych tylko lojalnością wobec monarchii. Były również inne małe grupy bez wyraźnie określonego stanowiska politycznego – tzw. organizacje “grzybkowe” – podobne do wysypu grzybów po deszczu. Powstawanie takich grup było konsekwencją klimatu stworzonego przez samą Partię Komunistyczną. Grupy te różniły się między sobą także stopniem zaangażowania w sprawę antykomunizmu – kryterium, nawiasem mówiąc, według którego osądzano “niebezpieczność” oskarżonych, i podstawą, według której komunistyczna Securitate wymierzała im karę. Tym sposobem możliwe było to, że za to samo przewinienie wyrok mógł być 5 lub 25 lat, zależnie od oceny stopnia “fanatyzmu” ofiary przez oficera śledczego.

Regulamin więzienia w Pitesti był bardzo ostry. W świecie poza więzieniem nic nie wiedziano o tym co dzieje się za jego murami. Komuniści cynicznie nazywali to więzienie “centrum reedukacji studentów”, sprytna nazwa mówiąca faktycznie prawdę, ale dwuznacznie, człowiek na ulicy poprzez “reedukację” rozumiał jedno, a ci którzy ją wykorzystywali, drugie. Nie wiadomo skąd pochodzące pogłoski, najprawdopodobniej z MSW, wymyślano po to by robić wrażenie, iż życie studentów nie było w niebezpieczeństwie; że wręcz przeciwnie, stworzono im prawdziwie ludzkie warunki; że oprócz przyzwoitego jedzenia, do dyspozycji mieli sale wykładowe, kina, kursy przystosowania zawodowego, rozrywkę i inne przywileje. Skoro nie było żadnych innych źródeł informacji, ludzie jakoś zaczęli wierzyć tym pogłoskom, zwłaszcza rodzice więźniów, którzy mieli nadzieję wbrew nadziei, że wkrótce znowu zobaczą swoich synów; ale ta nadzieja była iluzoryczna.

W porównaniu z innymi więzienie w Pitesti było stosunkowo nowe. Zbudowane przez reżim króla Karola, miało być schronieniem pospolitych, niebezpiecznych kryminalistów. Przekształcone w więzienie polityczne przez Antonescu w roku 1941, przywrócone do oryginalnego przeznaczenia w 1944 roku. W latach 1947-48 [2] komuniści pierwszy raz wykorzystali je jako ośrodek zatrzymań dla członków Kongresu z Krajowej Partii Ludowej, aresztowanych za ich postawę antykomunistyczną w Parlamencie. Nieco później nazwano je “Centrum Reedukacji Studentów”, i pod tą nazwą funkcjonowało do 1951 roku.

Położone na północny zachód od granic miasta, blisko małej rzeki z dala od domostw, było niemal  idealnym miejscem do tortur, bo nikt z zewnątrz nie mógł słyszeć krzyków. Do tego “centrum”, idealnego do prowadzenia eksperymentów, przywożono wszystkich studentów aresztowanych jesienią 1948 roku.

Dzielono ich na cztery kategorie według klasyfikacji ustalanej podczas wyroku.

Kategoria I – studenci “zatrzymani” nawet bez pozorów prawnych, tylko ze względu na ich sympatie polityczne; za brak dowodów na jakiekolwiek przestępstwa nie mogli być za nic skazani. Ale to nie zapobiegało skazywania ich nawet na 6 czy 7 lat więzienia!

Kategoria II – skazani na więzienie “korekcyjne” za drobne przestępstwa: ukrywanie osób podejrzewanych o sympatie antykomunistyczne, lub nie doniesienie o nich; faworytyzm, członkostwo w Partii Komunistycznej bez działania w jej sprawie, lub tylko podejrzenie oparte o jakąś doniesioną wypowiedź! Większość z nich nie miała żadnych poglądów politycznych i była ofiarą własnej krnąbrności, szczególnych okoliczności, lub organizacji “wywrotowych” sfabrykowanych przez MSW, żeby jego agenci mieli czym się zajmować i zmuszać komunistyczne kadry do nieustannej czujności na oznaki i niezadowolenie czy “schodzenie z właściwej drogi”. Wyroki w tej kategorii były między 3 do 5 lat “korekcyjnego” więzienia.

Kategoria III – osoby skazane z pewnym uzasadnieniem prawnym, za przestępstwo “spiskowania przeciwko porządkowi społecznemu”. Wyroki 8 – 15 lat więzienia pod ostrym nadzorem. Do tej kategorii zaliczała się największa liczba studentów, których działalność odkryto, ale nie we wszystkich przypadkach uzyskano przyznanie się do winy.

Kategoria IV – skazani na 10 – 25 lat ciężkiej pracy. Było ich mniej niż w kategorii III. Wśród nich było kilku liderów grup, osoby oskarżone o wykonywanie zadań specjalnych, ci którzy mieli niezwykły wpływ na innych studentów, oraz członkowie grup podejrzewanych o przygotowywanie się do zbrojnego oporu.

Teoretycznie była to klasyfikacja uzależniona od wagi przestępstwa, jaką praktykuje się w więzieniach na całym świecie. Ale praktycznie klasyfikacja i segregacja służyła izolacji kategorii jednej od drugiej, izolacji mniej “skażonych” od “fanatyków”.  Oddzielone w ten sposób, “niższe” kategorie, pozbawione byłych liderów, w mniejszym stopniu mogły odpierać wywierane na nich naciski. Było to szczególnie ważne w kategorii II, do której należała wielka liczba niestabilnych osób, w jakiś sposób skłonnych do poddania się łatwiej czy trudniej, lub w najgorszym wypadku stawiania mniejszego oporu.

Do początku 1949 roku więźniowie z pierwszych trzech kategorii mogli korespondować z rodzinami. Raz w miesiącu mogli pisać i otrzymywać kilka ocenzurowanych linijek i paczki żywnościowe ważące 3 – 5 kg zależnie od kategorii. Więźniowie kategorii IV byli wykluczeni z obu tych przywilejów.

Podawane więźniom jedzenie było bardzo słabe. Podczas gdy oficjalna dieta ustalona przez administrację wynosiła 1.800 kalorii dziennie, jedzenie faktycznie podawane studentom, tak jak wszystkim innym więźniom w komunistycznej Rumunii, zwykle ograniczało się do 700 – 800 kalorii, mimo że przy bardzo rzadkich okazjach serwowano 1.000 kalorii. Po upływie kilku dni od aresztu były wyraźnie widoczne skutki tej poniżej standardu diety, pogorszonej przez bezlitośnie wymierzane kary. Wszyscy, zwłaszcza chorzy, stawali się tak słabi fizycznie, że gdyby nie byli przymuszani, mogli spędzać godziny w całkowitym bezruchu, żeby nie używać energii. Dlatego dla tych, którzy byli szczęśliwcami i dostawali paczki z zewnątrz, stanowiły one najcenniejszy prezent.

Opieka medyczna w więzieniach praktycznie nie istniała. Ograniczała się raczej do wydawania aspiryny, niezależnie od choroby, albo zastrzyków ze strychniny dla tych, którzy mieli poszarpane nerwy, ledwie oznaka leczenia, przy czym liczba zastrzyków ograniczała się od 2 do 4.

We wstępnym okresie więźniowie pierwszych trzech kategorii, którzy mogli otrzymywać co miesiąc paczki żywnościowe od rodzin, zorganizowali sprytny system pomocy więźniom kategorii IV, skazanych na ciężką pracę, pozbawionych wszelkiej komunikacji z zewnątrz. Oni przebywali na najwyższym piętrze budynku. W ten sposób więźniowie z niższych pięter, ciągnąc linę z okien na wyższych piętrach, mogli przesyłać małe ilości jedzenia, zwłaszcza chorym i słabym. Robili to przy wielkim ryzyku, bo złapanych wysyłano do “kaźni”, specjalnego pomieszczenia w piwnicy budynku pełnego brudu, o ścianach ciągle ociekających wilgocią. Więźnia rozbierano do minimum i zostawiano bez jedzenia na okres w zależności od kaprysu strażnika czy oficera politycznego, który zwykle był wprost proporcjonalny do stopnia “fanatyzmu” więźnia. A ponieważ w “kaźni” nigdy nie brakowało więźniów, wkrótce zauważono wzrost liczby zachorowan na gruźlicę.

To w tych warunkach MSW, po uznaniu czynności wstępnych za odpowiednie, zdecydowało rozpocząć prawdziwy eksperyment. Zatrzymano dostawy wszystkich paczek żywnościowych i listów. Zwiększyła się intensywność terroru strażników. Wzrosła częstotliwość tortur w piwnicach więzienia, często z wymyślonych oczywiście powodów. Groźby, częste wizyty w celach strażnika i oficerów politycznych, niespodziewane przeszukiwania o każdej godzinie dnia i nocy, oraz zakaz wszelkiego rodzaju działalności pod groźbą ciężkiej kary, były objawami szybko nadchodzących zmian.

Do Pitesti przybyła ostatnio grupa z Suceava w towarzystwie Turcanu. W małym kręgu orędowników “reedukacji” w Sucaeva, wydarzyła się schizma. Bogdanovici – syn prefekta z rejonu Iasi, któremu ojciec  zagroził wydziedziczeniem i pozbawieniem go nazwiska jeśli odmówi reedukacji – nadal wspierał system reedukacji przez perswazję, ograniczoną do ideologicznych wykładów komunistów i badania drukowanych broszur dostarczanych przez administrację więzienia. Później przyznał się, tuż przed egzekucją, że jego celem było ograniczenie prania mózgów do dyskusji teoretycznych, a tym samym zapobiec brutalności, chronić studentów przed kompromitacją; miał nadzieję, powiedział, oszukać organizatorów eksperymentu i opóźnić przesądzenie o ewentualnym uwolnieniu.

Natomiast Turcanu i Titus Leonida opowiadali się za koniecznością systemu “reedukacji siłą”, systemu, który był elastyczny i nieograniczony, i który zezwalał na wszelkie metody osiągnięcia celu. Oczywiście rozumie się to w ten sposób, że nie podejmuje się żadnych decyzji odnośnie używanych metod bez formalnego rozkazu administracji więzienia. Propozycja stosowania metod fizycznych była bardziej skomplikowana niż podejście Bogdanovici, bo jej celem nie były jedynie tortury żeby uzyskać od więźniów prawdziwe czy nawet fikcyjne spowiedzi; jej notorycznym celem była zmiana przekonań 1.000 studentów wrogich wobec reżimu komunistycznego. Turcanu i jego kolaboranci nie odważyli się nawet myśleć o robieniu takich rzeczy, jeśli nie wiedzieli wcześniej tego, że mieli pełne wsparcie Secutitate, a tym samym partii komunistycznej, i jest mało prawdopodobne żeby oni zrobili więcej niż udawali obronę procedury, jako ich własnej, którą kazano im wdrażać.

Zanim zaczął wdrażać “reedukację siłą”, Turcanu, jak dowiedzieliśmy się, kilka razy odwiedzali wysłannicy z MSW, z którymi prowadził wielogodzinne prywatne rozmowy. [3] Przez wiele dni nie było go w Pitesti, i nikt nie wiedział czy wyjechał i w jakim celu. Nawet jego najbliżsi kolaboranci nie mogli dowiedzieć się o przedmiocie tych rozmów. Kiedy cała ta tragedia zaczęła się rozwijać, jego rola pokazała się wyraźnie i paskudnie. Był po prostu agentem wykonującym wyznaczoną mu misję.

Pierwszym zadaniem było utworzenie spośród więźniów, pozornie spontanicznej i dobrowolnej organizacji znanej pod nazwą “Organizacja Zatrzymanych o Przekonaniach Komunistycznych” [4]. Było oczywiste, że ta organizacja miała oficjalne pozwolenie: jej członkowie twierdzili, że są członkami partii, a ich działania miały być “dla dobra klasy pracującej”. Po ustanowieniu w ten sposób organizacji, rozpoczął się proces wprowadzania przekazanych przez Securitate instrukcji.

[1] Legion św. Michała Archanioła, który był niewątpliwie najsilniejszą, najbardziej zdecydowaną, i najbardziej oddaną organizacją antykomunistyczną i nacjonalistyczną w Rumunii.

[2] Do czasu pozbycia się młodego króla Michała (Mihai) 30.12.1947, Sowieci udawali, że ich okupacja Rumunii była tylko tymczasowa, uzależniona od wyniku traktatu z Austrią, i pełny rygor rządów bolszewików nie został wprowadzony w Rumunii do 1948 roku.

[3] Warto przypomnieć tu czytelnikowi, że głównym zadaniem MSW w Rumunii zawsze było stosowanie siły policji państwa, oficjalnie zachowanie bezpieczeństwa wewnętrznego, a także, za króla Karola, rozbicie i sparaliżowanie opozycji politycznej. Najbliższym odpowiednikiem w USA jest urząd prokuratora generalnego (któremu podlega FBI), i można sobie wyobrazić siłę tego departamentu, gdyby miał bezpośrednią jurysdykcję nad całym państwem, stanem, i policją miejską państwa. Po przejęciu przez bolszewików, mieli już do wykorzystania wysoko scentralizowany rząd o potężnym systemie policyjnym, i potrzebowali tylko rumuńskich funkcjonariuszy zastąpić krajowymi zdrajcami i importowanymi z kosmosu terrorystami. – Red.

[4] Później nazywanej ODCC.

 

 

cd; http://gazetawarszawska.com/2012/12/21/antyludzie-r-56/

Trackbacks/Pingbacks

  1. Antyludzie R.1&2 - Gazeta Warszawska - 19/12/2012

    […] Antyludzie R. 3&4 19/12/2012 […]

Leave a Reply

Intronizacja
Optimization WordPress Plugins & Solutions by W3 EDGE