Ostatnia bitwa Szatana wstęp. i.

Ostatnia bitwa Szatana

Wstęp.


The Devil’s Final Battle

Ostatnia bitwa szatana

o. Paul Kramer i Stowarzyszenie Misjonarzy (2002)

tłumaczenie Ola Gordon

http://www.devilsfinalbattle.com/content2.htm

 

Co o Trzeciej Tajemnicy mówią papieże i kardynałowie:

 

“Trzecia Tajemnica przepowiada, między innymi, że wielka apostazja w Kościele rozpocznie się od samej góry”  – kard. Mario Luigi Ciappi, osobisty teolog papieża Jana Pawła II, Catholic, marzec 2002

“To [Trzecia Tajemnica] nie ma nic wspólnego z Gorbaczowem. Matka Najświętsza ostrzegła nas przed apostazją w Kościele” – kard. Oddi, ‘Il Sabato’, 17 marca 1990

Przez jakąś szczelinę dym szatana wdarł się do Kościoła Bożego” – papież Paweł VI, 30 czerwca 1972

“Musimy realistycznie i z poczuciem wielkiego bólu przyznać się, że obecnie chrześcijanie w dużym stopniu czują się zagubieni, zmyleni, zakłopotani i rozczarowani; idee przeciwne prawdzie, która została ujawniona i zawsze nauczana, są porozrzucane; herezje, w pełnym i właściwym sensie tego słowa, zostały rozłożone w dziedzinie dogmatów i moralności, tworząc wątpliwości, niejasności i bunt; liturgia została zmanipulowana; zanurzona w intelektualnym i moralnym relatywizmie, a zatem w permisywizmie, chrześcijan kusi się ateizmem, agnostycyzmem, niejasnym moralnym oświeceniem i socjologicznym chrześcijaństwem pozbawionym określonych dogmatów czy obiektywnej moralności” – papież Jan Paweł II,  ‘L’Osservatore Romano’, 7 lutego 1981

“Ona (Najświętsza Maria Panna) powiedziała mi, że szatan chce stoczyć decydującą walkę z Panienką. A decydująca walka jest ostatnią walką, w której jedna strona będzie zwycięska, a druga dozna klęski. I teraz musimy wybrać stronę. Albo jesteśmy za Bogiem, albo za szatanem. Nie ma żadnej innej możliwości” – Wypowiedź siostry Łucji z Fatimy dla o. Fuentesa, 26 grudnia 1957

 

SPIS  TREŚCI

Przedmowa

Od redaktora

Wprowadzenie

Rozdział  1 Orędzie cudu  The Message and the Miracle

Rozdział  2 Początek długiego sprzeciwu  The Long Opposition Begins

Rozdział  3 Niebiański plan w mikrokosmosie  Heaven’s Peace Plan in Microcosm

Rozdział  4 Trzecia Tajemnica

Rozdział  5 Pojawienie się motywu  A Motive Emerges

Rozdział  6  The Motive Takes Hold

Rozdział  7 Burzenie bastionów  The Demolition of Bastions

Rozdział  8 Orędzie Fatimskie a linia partyjna

Rozdział  9 Narzucanie nowej orientacji na Kościół “pofatimski”

Rozdział  10 Nazwiska Naming Names

Rozdział  11 Orędzie Fatimskie kard. Ratzingera

Rozdział  12 Czy Trzecia Tajemnica składa się z dwu różnych tekstów?

Rozdział  13 Ujawnienie Trzeciej Tajemnicy w całości

Rozdział  14 Na litość boską, wysłuchajmy świadków

Rozdział  15 Liczenie kosztów  Counting the Cost

Rozdział  16 Koncepcja aktu oskarżenia  Framing an Indictment

Rozdział  17 Co można zrobić w międzyczasie?  What Can Be Done in the Meantime?

Rozdział  18 Co możesz zrobić w tej chwili!

Apendiks: Chronologia ukrywania Fatimy

Wybrana bibliografia

Glosariusz

Indeks

 

Przedmowa

Na przestrzeni ostatnich 50 lat w Kościele Katolickim rozwijała się dziwaczna historia, która może mieć poważne implikacje dla całego świata.

Jak tłumaczy ta książka, istotą tej historii jest przekaz z niebios, a zatem sprawa wiary i religii. Może się wydawać, że dotyczy to tylko katolików i dygnitarzy kościelnych, ale w tej historii chodzi o coś więcej – dużo więcej.

Wiadomość tę przekazano w sposób unikalny w historii Kościoła, i unikalne także są jej forma i treść. To nadaje jej szczególną klasę; nie można jej zaliczyć do szerokiej kategorii “objawień prywatnych”, jakich doświadczyli różni katoliccy święci i mistycy na przestrzeni stuleci. Gdyby można było, to niekatolicy, a nawet  wielu pobożnych katolików mogliby ją zignorować. Ale dla katolików ignorowanie tego szczególnego przekazu jest niemożliwe, a także niemądre dla wszystkich innych na tej niespokojnej planecie.

Zdjęcie części 70.000 Świadków obserwujących cud słońca w Fatimie 13.10.1917

Opisywany tu przekaz Najświętsza Panna Maryja dostarczyła trojgu pastuszkom koło miasteczka Fatimy, w Portugalii, w 1917 roku. To nie był przekaz prywatny, towarzyszył mu publiczny cud oglądany przez 70.000 ludzi, i podany do wiadomości w nagłówkach prasowych na całym świecie. Żadne inne objawienie, nawet nie te wiążące się ze słynnym na cały świat Lourdes we Francji i Gwadelupie w Meksyku, nie zostało potwierdzone w taki spektakularny sposób. To wyróżnia je spośród wszystkich wcześniejszych tego rodzaju, ale to stanowi tylko jeden, unikalny aspekt Fatimy.

Kiedy ujawniono treść przekazu otrzymanego przez dzieci, było to również wyjątkowe w dziejach chrześcijaństwa. Zawierał prośbę, a także ostrzeżenie przed karami, jeśli prośby nie zostaną spełnione. Nigdy wcześniej nie było takiego przekazu, ani prywatnego, ani publicznego, otrzymanego przez któregokolwiek ze świadków objawień.

Jak w przypadku wszystkich takich wydarzeń, Watykan poddał je wnikliwym badaniom. Zazwyczaj Kościół niechętnie popiera takie rzeczy, gdyż często są dosyć subiektywne i trudne do zweryfikowania. Ale w przypadku Fatimy hierarchia katolicka, od lokalnych biskupów portugalskich, do serii watykańskich papieży, objawienia fatimskie jednogłośnie uznali za “zasługujące na wiarę”. Papież Jan Paweł II posunął się tak daleko, że powiedział, iż Orędzie Fatimskie “nakłada obowiązek” na Kościół. Ta jednolita aprobata hierarchiczna z biegiem lat zdecydowanie wzmocniła przekonanie katolickich wiernych, że objawienia fatimskie stanowią autentyczny przekaz z nieba.

Ale w czerwcu 2000 roku historia fatimska stanęła na dziwnym zakręcie. Tego dnia kardynał zajmujący się katolicką doktryną w Watykanie, a także jego podwładni, zorganizowali konferencję prasową, którą Los Angeles Times określił jako próbę “delikatnego obalenia kultu Fatimy”. Tematem tej konferencji było to, że proroctwa fatimskie należą do kategorii “objawień prywatnych”, i że tak czy owak “odnoszą się do przeszłości”.

Co się stało? W jaki sposób objawienia fatimskie, wcześniej uznane za “zasługujące na wiarę”, zostały oficjalnie obalone przez wysokiego szczebla kardynała? A co z przekazem, z prośbą i zagrożeniem kary? Takie są pytania, jakie każdy rozsądny katolik może postawić, biorąc pod uwagę zachowanie liderów Kościoła w tej sprawie. Ale rozważając treść tego przekazu, są to także pytania, jakie może postawić każdy człowiek na świecie.

Treść Orędzia Fatimskiego w większości dotyczy spraw religii katolickiej, które należą do wiary i religii. Ale jedna część Orędzia ma szersze implikacje, i zasługuje na większą uwagę. Jest to część zawierająca prośbę, a potem ostrzega o karze, jeśli prośba nie zostanie spełniona.

Prośba to poświęcenie Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi przez papieża, razem ze wszystkimi biskupami katolickimi świata. Nienależącym do Kościoła ten rytuał może wydawać się mało znaczący. Ale wewnątrz Kościoła, takie ceremonie są dobrze ustanowioną tradycją. Poświęcenia mają skutek uświęcający, a zatem w oczach katolików taka uroczystość będzie korzystna dla Rosji.

Oczywiście dokonanie tej ceremonii jest czymś, co może zrobić jedynie Kościół Katolicki. Ale towarzyszące tej prośbie zagrożenie wychodzi poza Kościół Katolicki. Jeśli dokona się tego poświęcenia, mówi Orędzie, “nastanie okres pokoju na świecie”. Ale jeśli tego się nie dokona, ostrzega Orędzie, to między innymi, “zostaną unicestwione różne narody”.

Czy ta groźba jest wiarygodna? Czy niekatolicy i niechrześcijanie powinni martwić się taką rzeczą? Na pierwszy rzut oka można pomyśleć, że nie, ale sprawa ta zasługuje na bardziej wnikliwe badanie. Nie należy wierzyć w to, że ten przekaz zdecydowanie przyszedł z nieba, by potraktować go poważnie. I to daje Fatimie wymiar globalny.

Ponieważ Watykan uznał te objawienia za wiarygodne, i może chodzić tu o unicestwienie narodów, to można uważać, że poświęcenia dokonano dawno temu. W końcu są to proste wymagania, tradycyjna ceremonia, która oczywiście nikomu nie zaszkodzi. A jeśli przekaz ma choćby najmniejszą szansę prawdziwości, to korzyści z jego spełnienia, tak jak wskazano, mógłby mieć nieocenioną wartość. Biorąc pod uwagę te okoliczności, to nawet najbardziej sceptyczni niewierzący mogą uznać to poświęcenie za “zasługujące na spróbowanie”.

A jeszcze, z powodów znanych tylko małej grupie watykańskich dygnitarzy, prośba fatimska nie została spełniona, mimo że Kościół znał ją od ponad 60 lat. Wiele razy dokonywano różnych formalnych poświęceń, łącznie z tym, w którym wymieniono Rosję z nazwy, ale w każdym z nich uniknięto spełnienia specyficznych wymogów fatimskiej prośby: żeby papież wraz ze wszystkimi katolickimi biskupami świata, poświęcił Rosję z nazwy, podczas uroczystej ceremonii publicznej. Najnowszym tego przykładem było poświęcenie świata w Rzymie przez papieża Jana Pawła II i w obecności 1.500 biskupów w roku 2001. Wielu ludzi oczekiwało, że papież wykorzysta tę okazję i spełni prośbę fatimską, ale ku ich rozczarowaniu, o Rosji nie wspomniano.

Dla wierzących i postronnych, potraktowanie sprawy przez Watykan wydaje się dziwnie niezrozumiałe według własnych standardów i tradycji. To wydaje się także pokazywać lekkomyślne lekceważenie bezpieczeństwa nie tylko katolickich wiernych, ale także reszty ludzkości. Skoro groźba fatimska jest prawdziwa, to cena za ociąganie się Watykanu może być naprawdę bardzo wysoka – i zapłaci za to cała ludzkość.

W tej sytuacji każdy rozsądny człowiek może zapytać, dlaczego Kościół upiera się w ignorowaniu Orędzia, i ryzykuje takie katastrofalne konsekwencje.

Jak i dlaczego tak się dzieje to temat niniejszej książki. Historia którą opowiada zawiera mieszankę faktów i spraw wiary. Dla niewierzących fakty te mogą nie stanowić dowodu na prawdziwość Orędzia, ale idą daleko w tym kierunku – do tego stopnia by przekonać wielu otwartych ludzi by jego prawdziwość uznali za realną możliwość. A dla wyznających wiarę katolicką fakty idą dużo dalej, potwierdzają autentyczność i stawiają alarmujące pytania o obecnym stanie hierarchii kościelnej.

Historia pokazuje, że Watykan przechodzi przez szereg zmian, że najpierw uznał on Fatimę, następnie miał wątpliwości, potem ją tłumił, i w końcu zaczął ja lekceważyć. Śledzenie tego procesu jest trudne, gdyż dużo z tego, co się dzieje w Watykanie odbywa się w tajemnicy, a oficjalne postawy należy odróżnić od wypowiedzi, które często są ukrywane.

Nikt nie może zajrzeć w serca i umysły watykańskich dygnitarzy, którzy spiskowali żeby Orędzie Fatimskie potraktować w ten sposób. Można ich oceniać tylko poprzez ich działania i konsekwencje logiczne ich jawnych stanowisk. Kiedy podda się je analizie, tak jak czyni ta książka, to pojawia się niepokojący obraz Kościoła podzielonego wewnątrz, z pęknięciem idącym do samej góry.

W tej historii jest ironiczny aspekt, który nie ujdzie uwadze niewierzących. Przedstawione w tej książce fakty przekonają wielu otwartych niekatolików, że autentyczność Fatimy  jest co najmniej możliwa. Jeśli można to powiedzieć o postronnych, to o ile bardziej przekonywująca jest ta historia dla katolików? Ale nawet, kiedy wywołuje wiarę w nie wśród niewierzących, to wydaje się mieć odwrotny skutek na pewnych dygnitarzach watykańskich. Ironicznie, niektórzy ludzie najmniej wierzący w Fatimę znajdują się pośród tych, którzy w nią wierzą. Wierzenia kiedyś stanowiące centralną część wiary katolickiej, teraz są porzucane nie tylko przez wiernych, którzy pozostają w kościelnych ławkach, ale przez pewnych najwyższych dygnitarzy Kościoła.

Kolejna ironia dotyczy stanowiska w tej kwestii papieża. Jak wszyscy jego poprzednicy od czasu objawień fatimskich, Jan Paweł II otwarcie i wielokrotnie przyznawał, że wierzy w ich prawdziwość.  Trzy razy odwiedził Sanktuarium Fatimskie, i swoje ocalenie z próby zamachu w 1981 roku przypisuje Matce Bożej Fatimskiej. Ale nawet papież wydaje się bezsilny w tym, by najwyższego szczebla kardynałowie zmienili swój pogląd na Fatimę. Nie było papieża na wspomnianej konferencji w czerwcu 2000 roku, kiedy dwaj ważni dygnitarze próbowali osłabić wiarygodność proroctw fatimskich i odesłać je do przeszłości.

Jak wyjaśnia kilka rozdziałów tej książki, Orędzie Fatimskie ma również implikacje polityczne, które mogły wpłynąć na sposób w jaki podeszli do niego watykańscy dostojnicy. Przekaz prosi o poświęcenie Rosji w specyficzny sposób, żeby nawrócić ten naród na katolicyzm. Dokonanie ceremonii z takim jawnym zamiarem jest sprzeczne z tzw. ‘ostpolitik’, jaka przyjął Watykan wobec międzynarodowego komunizmu, a niedawno wobec Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego. W obu tych dziedzinach watykańska administracja porzuciła tradycyjnie bojowniczą obronę przez Kościół swojego nauczania, zgadzając się na powstrzymanie się od krytyki komunizmu jako zła, i zaniechanie dążenia do nawrócenia wyznawców rosyjskiego prawosławia. Dlatego Orędzie Fatimskie było i jest nadal “nieoprawne politycznie” w kontekście obecnej polityki Watykanu.

Można podejrzewać, że Watykan powstrzymuje się od poświęcenia Rosji tylko z tych powodów. Ale czy to jest naprawdę wiarygodne? Biorąc pod uwagę to o jaką tu chodzi stawkę, czy naprawdę Watykan ryzykowałby unicestwienie narodów po to, by uniknąć incydentu dyplomatycznego z Rosjanami? Czy Rosja mogłaby naprawdę czuć się obrażona przez ceremonię, która w efekcie poleca kraj pod opiekę Matki Bożej?  A nawet gdyby Rosja czuła się obrażona, co mogłaby z tym zrobić? Co mogliby zrobić co by było gorsze niż kara za nie poświęcenie Rosji, a mianowicie, że “zostaną unicestwione różne narody?”

Ta książka ujawnia i bada machinacje polityczne, które już wyraźnie wpłynęły na postawy wobec Fatimy wśród wysokiego szczebla watykańskich dyplomatów. Nie można mieć wątpliwości co do tego, że dla architektów ugodowej watykańskiej “ostpolitk” Orędzie Fatimskie jest niewygodne. Ale nadal wydaje się mało prawdopodobne, żeby tylko te względy dyplomatyczne mogły przekonać Watykan do ignorowania niebiańskiego przekazu. Żeby tak się stało, musi działać jeszcze coś innego, coś głębszego i mroczniejszego niż ziemska polityka.

Ta głębsza i mroczniejsza przypadłość jest głównym tematem tej książki. Ujawnia jak Kościół Katolicki został przekształcony w sposób, który zmylił wielu wiernych. Tymczasem postronni teraz widzą kościół zachowujący pozory normalnego funkcjonowania, który tylko maskuje radykalną transformację za tą fasadą.

Kiedy patrzy się z dystansu, Kościół Katolicki wydaje się być instytucją, która zmienia się tylko powoli i niechętnie. Zainicjowany w latach 1960 przez II Sobór Watykański proces reform doprowadził do bezprecedensowych zmian w Kościele (Msze w języku ojczystym, porzucenie wyraźnego stroju duchownego itp.), które mogły wydawać się dramatyczne dla wierzących, ale były niemal niewidoczne dla postronnych. W porównaniu z trendami świeckimi w drugiej połowie XX wieku, Kościół wydawał się odporny na zmiany, zachowując swoje nauki o rzeczach takich jak celibat duchownych, ordynacja kobiet, antykoncepcja, rozwód i aborcja. W tych wszystkich dziedzinach Kościół nadal wydaje się tkwić na stanowisku jakie zajmował od wieków.

Ale czy to oznacza, że przywództwo Watykanu jest zdecydowanie tradycjonalistyczne? Outsajderzy którzy powołują się na takie rzeczy jak wypowiedzi papieskie, mogą tak uważać. Ale jak wyjaśnia niniejsza książka, insajderzy wiedzą lepiej. Obecny Kościół Katolicki nie jest taki jaki się wydaje, a różnica między postrzeganiem opinii publicznej i faktyczną rzeczywistością powiększa się każdego dnia.

Podczas gdy tradycje oficjalnie podtrzymuje się w niektórych aspektach, to porzuca się lub osłabia w innych. I podczas gdy pozycje nadal utrzymywane są szeroko publikowane, to te porzucone lub osłabione zostały ledwie potwierdzone. Katolicy, którzy kiedyś mieli wspólny zbiór przekonań na całym świecie, teraz dryfują w różnych kierunkach w różnych miejscach, słuchając sprzecznego i niepewnego przywództwa na wszystkich szczeblach.

Słynny monolityczny Kościół Katolicki nie jest już w ogóle monolityczny; jest pełen pęknięć, które ta książka bada u źródeł. Pokazuje podzielone przywództwo Kościoła, gdzie pierwsze pęknięcie dzieli papieża, który jest żarliwym wyznawcą, od jego bezpośrednich podwładnych, którzy takimi już nie są.

W tej książce zbadaliśmy dokładnie czterech wysokiego szczebla dygnitarzy, i bogato dokumentujemy ich rolę w próbach “zamknięcia księgi” o Fatimie, jako niepoprawnym politycznie wyrazie tradycyjnej wiary katolickiej. Podczas gdy niemożliwa jest pewność, co do ich motywacji, jest również niemożliwe żeby uniknąć wniosku, że to co robili wpłynęło na obecny kryzys wiary i dyscyplinę w Kościele.

Liczni komentatorzy katoliccy zauważyli, że w epoce posoborowej, wierzenia wcześniej wspólne praktycznie dla wszystkich katolików, teraz zostały zmarginalizowane, i zredukowane do statusu kultu.

Głównym wśród nich jest wiara w objawienia, cuda i proroctwa. Na przestrzeni wieków, Kościół Katolicki wynosił do świętości kilkaset osób, każdą z nich kanonizowano w oparciu o cuda dokonywane dzięki jego czy jej wstawiennictwu. Wielu z tych świętych sami doświadczali objawień Chrystusa lub Maryi Dziewicy.

Tradycja katolicka potwierdza wiarę w dialog między ziemią i niebem, za pośrednictwem świętych wizjonerów, których nazywa się prorokami ich czasów, i którzy potwierdzają proroctwa cudami. Zamiast zachowania tego długotrwałego aspektu wiary chrześcijańskiej, pewni współcześni dostojnicy watykańscy twierdzą, że “objawiania prywatne” można lekceważyć, jako “nieistotne” dla wiary – łącznie z objawieniami fatimskimi, mimo że ostrzegały przed ociepleniem globalnym.

Ogólnie rzecz biorąc, posoborowe “uaktualnianie” Kościoła Katolickiego zredukowało katolickie wierzenia do skurczonej ich istoty, a jeszcze tę istotę kwestionuje się na na wysokich szczeblach. Szeroko publikowany (i jawnie heretycki) “teolog” Hans Küng otrzymał jedynie klapsa w rękę za kwestionowanie takich podstawowych artykułów wiary, jak zmartwychwstanie i boskość Chrystusa.

Oczywistym faktem jest to, że nie jest już możliwe określenie jasno, w co niektórzy wysocy urzędnicy watykańscy rzeczywiście wierzą. Kluczowy urzędnik w tym zakresie jest nazywany prefektem Kongregacji Doktryny Wiary. Tradycyjnie stanowisko to zajmuje człowiek, którego zobowiązanie do zachowania katolickiej doktryny jest absolutne i niepodważalne. Dziś na tym stanowisku jest kard. Joseph Ratzinger, człowiek, którego wypowiedzi dotyczące doktryny katolickiej (w licznych wywiadach, a nawet w niektórych oficjalnych wypowiedziach) są tak obciążone wieloznacznością, że nawet eksperci teologiczni nie są w stanie z całą pewnością powiedzieć, w co on naprawdę wierzy w wielu kwestiach.

Wszystko to może wydawać się bez znaczenia dla osób postronnych, i w większości przypadków tak jest. To nie ma znaczenia dla niekatolików i niechrześcijan, jeśli katolicy uczestniczą w tradycyjnej łacińskiej Mszy, lub chodzą na nowoczesną Mszę narodową, albo czy domawiają Różaniec czy nie. To co myśli kard. Ratzinger w sprawach doktryny katolickiej ogólnie nic nie oznacza dla postronnych.

Ale ważne jest to, co kard. Ratzinger myśli o objawieniach, cudach i proroctwach. Jest ważne, gdyż jeśli on nie wierzy w Objawienia Fatimskie, lekceważy cud słońca i ignoruje proroctwa Orędzia Fatimskiego, to może narażać na ryzyko cały świat.

Upadek tradycyjnej wiary jawi się, jako najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie dla inaczej niewytłumaczalnego zachowania Kościoła w odniesieniu do Fatimy. Tradycyjna katolicka wiara w objawienia, cuda i proroctwa, to samo sedno historii Fatimy. Porzucenie wiary w te rzeczy jest tym, co przekształciło Fatimę z czegoś “godnego wiary”, w kult, który doktrynalny przywódca Kościoła stara się zdyskredytować i zniszczyć.

Osoby postronne mogą chcieć by była to całkowicie wewnętrzna katolicka sprawa, ale tak nie jest. Nie trzeba być katolikiem, by zastanawiać się o Bogu, i jak Bóg może się komunikować z ludźmi. Osoby, którym brakuje wiary w jakiejkolwiek konkretnej religii, zwykle nie zaprzeczają istnieniu Boga, one po prostu nie wiedzą czy Bóg istnieje. W tym stanie niepewności, jak można coś wykluczyć? Bóg może komunikować się z ludźmi poprzez Orędzie Fatimskie, jakkolwiek dziwne to może wydawać się wielu ludziom. Jak mądrze mówi Biblia, Boże drogi nie są naszymi drogami.

Ostatecznym problemem nie jest więc po prostu to w co wierzy Kościół Katolicki, ale to co to może oznaczać dla ludzkości jako całości. Sytuacja ta zaprasza wszystkich, katolika czy nie, chrześcijanina czy nie, do rozważenia możliwości, że Orędzie Fatimskie jest autentyczne. Nieprawdopodobne, jak może wydawać się na pierwszy rzut oka, to jest kilka przekonujących dowodów na poparcie tej idei. Własne wyczerpujące śledztwo Watykanu nie znalazło żadnych niespójności, sprzeczności czy rozbieżności, które często unieważniają tego rodzaju wydarzenia. Zamiast tego okazało się, że wszystko w porządku. Potwierdziło również wyjątkowy charakter cudu słońca, wydarzenia oglądanego przez tysiące, które nie ma jeszcze wystarczającego wyjaśnienia naukowego.

Kiedy treść Orędzia opublikowano szerzej w latach 1940, zaczęło się gromadzić większe wsparcie  dla jego autentyczności. Orędzie zawierało szereg proroctw, z których każde ma się wydarzyć tak jak przepowiedziano. Były to koniec I wojny światowej, wybór papieża Piusa XI, początek II wojny światowej i ekspansja komunistycznej Rosji. Dowody okazały się na tyle wystarczające, żeby uwierzyli w nie sześciu kolejnych papieży od czasu objawienia, wraz z milionami wiernych katolików. To również przekonało Watykan, za obecnego papieża, żeby beatyfikował dwóch zmarłych świadków objawień, Franciszka i Hiacyntę Marto, i upamiętnić Objawienia Fatimskie w Mszale Rzymskim, oficjalnej księdze katolickiego kultu, wykorzystywanej przez Kościół Rzymsko-Katolicki do celebracji Mszy świętej

Ale jest jeszcze inne fatimskie proroctwo, które tylko częściowo ujawniono, jest nim Trzecia Tajemnica Fatimska. Dowody przedstawione w tej książce mocno wskazują na zapowiedź poważnych problemów w kierownictwie Kościoła, problemów, które są niesamowicie podobieństwo do tego, co faktycznie dzieje się w dzisiejszym Kościele.

Większość katolików zdumiewa ostatnia kaskada rewelacji o molestowaniu seksualnym dzieci i młodzieży przez członków kleru. Taka rzecz jest zupełnie bez precedensu w historii Kościoła, nawet w czasach średniowiecza, kiedy wielu dostojników wysokiego szczebla czyniło pośmiewisko z celibatu. W poszukiwaniu wyjaśnienia dla tej przerażającej sytuacji, zarówno katolicy jak i inni mogą dobrze upatrywać w jeszcze nieupublicznionej Trzeciej Tajemnicy.

Ta książka daje dobre powody by uważać, że Trzecia Tajemnica przepowiada dokładnie to, co ma miejsce właśnie teraz. Skandale wśród kleru stanowią początek obiecanego oczyszczenia, jeśli nie dokona się poświęcenia. Podczas gdy ukarany zostanie cały świat, to najpierw kara spadnie na sam Kościół. Wyniszczanie się katolickiego duchowieństwa i jego degeneracja moralna to tylko pierwsze znaki katastrofy, która ma objąć całą ludzkość.

Fakt, że czterej watykańscy dygnitarze badani w tej książce włożyli wiele trudu żeby odłożyć kwestię Fatimy, nadal ukrywając treść Trzeciej Tajemnicy, mocno wspiera tę interpretację. Wyraźnie widać, że ci dostojnicy jeszcze mają coś do ukrycia. Gdyby tak nie było, to dlaczego nie opublikują tego dokumentu, i dlaczego nie pozwolą s. Łucji dos Santos, jedynemu żyjącemu świadkowi objawień, poświadczyć jego autentyczność?

Kiedy przedstawi się całą tę historię, wydaje się oczywiste, że prawdziwym powodem nie dokonania poświęcenia przez Watykan jest to, że ten akt potwierdziłby prawdziwość Orędzia Fatimskiego. A to z kolei potwierdziłoby prawdziwość przepowiedzianej apostazji sięgającej samego Watykanu. Niewierzący dostojnicy nie zamierzają postawić siebie w stan oskarżenia przez ujawnienie przekazu wskazującego palcem na nich. Zamiast tego próbowali go ukryć, żeby nie uwiarygodniać tego, co wcześniej Watykan ogłosił wiarygodnym.

Praktycznie w każdej innej epoce w historii Kościoła, członkowie najwyższego szczebla Watykanu byliby przede wszystkim wśród ludzi wierzących w niebiańskie Orędzie, przekazane w tak przekonujący sposób. Nie traciliby czasu na ukrywanie go i spełniliby jego prośbę. W wyniku zamieszania po II Soborze Watykańskim i szybkiego rozwoju sekularyzmu w każdej instytucji, w tym w Kościele w ciągu ostatnich 40 lat, ten przekaz obecnie napotyka na wrogie przyjęcie nawet przez pewnych urzędników watykańskich. Ignorując go, oni nie tylko umieszczają się poza szeregami wierzących, ale nawet poza szeregami niewierzących o zdrowym rozsądku, ponieważ nie chcą nawet są mu dać szansy – tak na wszelki wypadek.

Biblia podaje cenny tego przykład. IV Księga Królewska (4 Krl 5:1-15, w innych 2 Krl 5:1-15) opowiada historię Naamana, dowódcy syryjskiej armii, którego król wysłał do proroka Elizeusza w Izraelu by szukał cudownego lekarstwa na trąd. Nawet nie widząc go, Elizeusz wysłał Naamanowi wskazówki by wykąpał się siedem razy w rzece Jordan, i wyleczył się ze swojej choroby. Naaman oburzył się tym, że Elizeusz nie przyszedł by osobiście nadzorować leczenie. Same kąpiele w Jordanie, uważał, nie będą niczym lepszym niż kąpanie się w jednej z syryjskich rzek. Odrzucając wskazówki proroka, jako banalne, Naaman nie przygotowywał się do drogi, ale jego doradcy starali się go przekonać. Twierdzili, że jeśli prorok zalecił mu wykonać jakieś żmudne metody leczenia, to Naaman powinien to zrobić. Więc dlaczego nie spróbować, dlaczego nie zrobić tej dziwnej rzeczy, którą mu zalecił? Faktycznie powiedzieli mu: Dlaczego nie spróbujesz, skoro jest to takie proste? Naaman zgodził się i po siódmej kąpieli w Jordanie trąd ustąpił.

Jest uderzające podobieństwo między tym cudownym wydarzeniem biblijnym i obecną postawą Watykanu odnośnie poświęcenia Rosji. Tak jak Naaman, watykańscy dygnitarze wydają się nie wierzyć w to, że coś tak proste jak akt poświęcenia może przynieść korzyść tak ważną jak pokój na świecie. I są tak zatwardziali w swoich poglądach, że nie pozwalają nawet na spróbowanie tego remedium, pomimo wielokrotnych apeli na przestrzeni wielu dziesiątków lat od milionów wiernych, łącznie z tysiącami katolickich duchownych.

Osobom postronnym może wydawać się nieprawdopodobne, by mała grupka wysoko ustawionych sceptyków mogła blokować działanie tak gorąco żądanych przez wierzących.

Żeby to zrozumieć, trzeba zrozumieć strukturę Kościoła, bardzo różniącą się od demokracji. Biskupi Kościoła Katolickiego nie są wybierani przez wiernych, ani nawet przez innych biskupów. Wybiera ich papież i są wyświęcani albo przez niego, albo (częściej) przez innego biskupa, i władza im przekazana przez to wyświęcenie pochodzi bezpośrednio od Boga. Każdy wyświęcony biskup jest ostatecznie odpowiedzialny tylko wobec Boga, i z tego powodu w sprawach Kościoła zobowiązany jest do posłuszeństwa tylko wobec papieża.

Biorąc pod uwagę charakter czasu, w którym żyjemy i  styl zarządzania obecnego papieża, pewne jest, że papież nie wyda wszystkim biskupom nakazu, jeśli wśród nich nie będzie na to ogólnej zgody.

To wszystko oznacza, że ostatecznie od biskupów, a jest ich około 4.500, zależy zgoda na dokonanie aktu poświęcenia zgodnie z prośbą Matki Bożej. Biorąc pod uwagę szeroką władzę nad mianowaniami, promocjami i innymi przywilejami, łatwo jest małej grupce rządzącej Watykanem uniemożliwić w ogóle osiągnięcie takiej spontanicznej zgody. ( Rozumowanie takie jest nielogiczne i sprzeczne nauczaniem Kościoła oraz praktyką. To papież rządzi Kościołem , a nie biskupi , czy sobory – przyp. redakcji)

Obecnie oczywiste jest dla każdego duchownego katolickiego, że wypowiadanie się o Fatimie jest biletem w jedna stronę do zapomnienia o nim, czy to ksiądz, czy biskup, a nawet kardynał. Dlatego biskupi milczą w tej sprawie, nie zważając na to, co faktycznie myślą czy w co wierzą. To samo dotyczy księży, którzy są nawet bardziej narażeni na karę za “niepoprawność polityczną”.

Niniejsza książka opisuje także represyjne traktowanie “fatimskiego księdza” o. Nicholasa Grunera, który poświęcił się głoszeniu Orędzia Fatimskiego, płacąc za to osobiście straszną cenę. Wysiłki Watykanu zmuszenia go do milczenia, łącznie z groźbą ekskomuniki, są w ostrym kontraście z pobłażliwym traktowaniem setek innych księży, a nawet biskupów i arcybiskupów, którzy są uwikłani w zarzuty o seksualne molestowanie nieletnich. Smutny stan obecnego katolickiego kleru pokazuje ten kontrast w traktowaniu o. Grunera i tych katolickich księży, którzy faktycznie winni są poważnych przestępstw.

Kościół Katolicki ma w swoich rękach remedium, które może dokonać czegoś, czego nikt nie wie jak to zrobić – przynieść pokój temu ciągle ogarniętemu wojnami światu. Bazując na palącej sprawie przedstawionej w tej książce, ci którzy uniemożliwiają zastosowanie tego remedium odpowiadają za wiele rzeczy. Katolickim wiernym jak i światu winni są wyjaśnień dlaczego tak się zachowują. Dalej, biorąc pod uwagę jego znaczenie dla świata, ukrywanie Orędzia Fatimskiego jest jeszcze większą okazją do publicznego oburzenia, niż ukrywanie przez episkopat nadużyć seksualnych przez księży, które prasa ujawniła w roku 2002.

Ostatni rozdział tej książki przedstawia pewne sugestie, co mogą zrobić pojedyncze osoby, wierzące jak i niewierzące, by przekonać liderów Kościoła Katolickiego do działania dla dobra samego Kościoła i całej ludzkości. Jak wyraźnie mówi, katolicy i niekatolicy mogą dużo zyskać albo stracić, jeśli Orędzie Fatimskie nadal będzie ignorowane przez tych, do których było skierowane.

, ,

2 Responses to Ostatnia bitwa Szatana wstęp. i.

  1. KSC 30/10/2012 at 11:51 #

    (*) ( Rozumowanie takie jest nielogiczne i sprzeczne nauczaniem Kościoła oraz praktyką. To papież rządzi Kościołem , a nie biskupi , czy sobory – przyp. redakcji)

    __________________

    Przejdźmy do ostatniego problemu, jaki wiąże się z naszym tematem. Mam na myśli ważność posługi sakramentalnej sprawowanej przez kapłana niegodnego. Jest czymś psychologicznie zrozumiałym, że ktoś oburzony złym postępowaniem kapłana może zacząć odczuwać następujące wątpliwości: “Czy to możliwe, że sakramenty sprawowane przez takiego kapłana naprawdę udzielają łaski? że konsekracja wypowiadana ustami niegodnego kapłana naprawdę uobecnia Ciało i Krew Pańską?”

    Otóż Kościół stanowczo i bez wahań zawsze bronił ważności posługi sakramentalnej sprawowanej przez kapłana znajdującego się w stanie grzechu. “Ci, którzy powiadają, że dopiero wtedy sakramenty są święte, kiedy są udzielane przez świętych ludzi -- argumentował święty Augustyn (Objaśnienie Psalmu 10,5) -- nie pokładają ufności w Panu”. Przyjmujący sakramenty mają przecież pokładać ufność nie w świętości ich szafarza, ale w świętości samego Chrystusa. Szafarz jest tylko sługą, w rzeczywistości to sam Chrystus -- w trakcie obrzędów sakramentalnych -- chrzci, odpuszcza grzechy, uobecnia swoją jedyną Ofiarę. Niegodność szafarza sakramentów jest obrazą Boską i krzywdą wyrządzoną Kościołowi, ale nie ma ona aż tak wielkiej mocy, ażeby unicestwić zbawczy dar Chrystusa.

    Zresztą -- zadawał retoryczne pytanie święty Augustyn czy wolno człowiekowi wyręczać Boga w Jego sądach i orzekać, który szafarz godnie sprawuje sakramenty, a który niegodnie? A w czasach świętego Augustyna Kościół afrykański już od stu lat niepokojony był przez schizmę donatystów, głoszących, że sakramenty udzielane przez niegodnego kapłana są nieważne. Augustyn zwracał uwagę na to, że tylko Bóg zna nieomylnie i ostatecznie serce człowieka i nie wolno nam uzurpować sobie tej Boskiej wiedzy. “Co znaczą słowa (kapłana donatystów): «Dopiero ja udzielam ci tego, co święte» To tak jakby mówił: «We mnie połóż nadzieję». A może ty nie jesteś święty? Pokaż mi swoje serce! Jeśli tego nie potrafisz, to skąd mam wiedzieć, że ty jesteś święty?” (tamże).

    Wydawało się donatystom, że ich nauka o nieważności sakramentów udzielanych przez kapłanów niegodnych przyczyni się do wzrostu gorliwości w Kościele. W rzeczywistości, sprowadziła do kwitnący dotąd Kościół w Afryce wiele niepokoju i istotnie go osłabiła. Zapewne sporo racji mają ci historycy, którzy twierdzą, że donatyzm istotnie, choć bezwiednie, przyczynił się do przyszłego zwycięstwa islamu na tych ziemiach.

    Pokusa, żeby ważność sakramentów uzależniać od świętości ich szafarzy, nieraz jeszcze nawiedzała różnych chrześcijan. Na przykład w IX wieku pojawiła się ona w Bułgarii. W każdym razie można tak wnioskować z listu wysłanego do Bułgarów w roku 866 przez papieża Mikołaja I. Papież, zresztą odwołując się do dokumentu napisanego jeszcze w V wieku przez innego papieża, Anastazego II, tak oto przedstawia naukę Kościoła na ten temat: “Chrzest, nawet udzielony przez cudzołożnika lub złodzieja, dociera do przyjmującego jako dar nieskalany. Kiedy człowiek zły spełnia posługę dobra, ściąga szkodę nie na innych, lecz na siebie. (…) Nie może kapłan cudzołożny, niezależnie od tego jak jest splamiony, splamić Bożych sakramentów, które zostały nam dane jako oczyszczające lekarstwo na wszelkie skażenia. Tak samo jak promień słoneczny nie doznaje zabrudzenia, przechodząc przez miejsca brudne i cuchnące, podobnie żaden kapłan, jakie by nie były jego grzechy, nie może skazić tego, co święte” (Denz 644).

    Na początku wieku XIII -- a był to czas zarówno wielkich błędów religijnych, jak wielkiej religijnej odnowy -- naukę o tym, że zbawcza moc sakramentów jest transcendentna w stosunku do świętości czy grzeszności kapłana, przypomniał papież Inocenty III: “Nie odrzucamy sakramentów, których udziela Kościół i z którymi współdziała bezcenna i niewidzialna moc Ducha Świętego, choćby nawet udzielał ich grzeszny kapłan, uznawany przez Kościół. Nie uwłaczamy spełnianym przez niego posługom kościelnym i błogosławieństwom, lecz chętnym sercem je przyjmujemy, jak gdyby pochodziły od człowieka najgodniejszego. Kiedy bowiem biskup lub kapłan jest grzeszny, jego grzech nie odbiera mocy chrztowi dziecka ani konsekracji Eucharystii, ani żadnym innym posługom kościelnym w stosunku do wiernych. (…) Wierzymy stanowczo oraz w czystości serca bez wahania i bez zastrzeżenia wyznajemy, iż święta Ofiara, to znaczy chleb i wino po konsekracji są prawdziwym ciałem i krwią Pana naszego Jezusa Chrystusa. Wierzymy, że dokonuje się ona ani więcej przez dobrego kapłana, ani mniej przez złego, ponieważ dokonuje się nie mocą zasług konsekrującego, ale mocą słów Stworzyciela i mocą Ducha Świętego” (BF VII 201 i 281).

    Powtórzył tę naukę Sobór Trydencki (BF VII 220). Znajduje się ona również w Katechizmie Jana Pawła II, gdzie cytuje się m.in. następujące zdanie świętego Tomasza z Akwinu: “Sakrament urzeczywistnia się nie przez sprawiedliwość człowieka, który go udziela lub przyjmuje, lecz przez moc Bożą” (KKK 1128).

    O. Jacek Salij -- “Praca nad wiarą”

    http://www.nonpossumus.pl/biblioteka/jacek_salij/praca_nad_wiara/17.php

Trackbacks/Pingbacks

  1. Ostatnia bitwa Szatana Rozdział 1 | Gazeta Warszawska - 04/11/2012

    […] http://gazetawarszawska.com/2012/10/30/ostatnia-bitwa-r0/ […]

Leave a Reply

Intronizacja
Optimization WordPress Plugins & Solutions by W3 EDGE