M. Le Monte: Karol Wojtyła a Sobór Watykański II

M. Le Monte

Karol Wojtyła a Sobór Watykański II

“To Sobór pomógł mi w dokonaniu syntezy mej osobistej wiary”?.

Jan Paweł II, Nie lękajcie się, Laffont 1982[/list]
8 grudnia 1994 roku kardynał Willebrands, specjalny wysłannik Papieża i niegdysiejszy przewodniczący Papieskiej Rady ds. Jedności Chrześcijan, wręczył ojcu Congar w kościele św. Ludwika od Inwalidów insygnia kardynalskie. Było to konsekwencją decyzji o wyniesieniu Congara do tej godności, podjętej na posiedzeniu Konsystorza w dniu 20 listopada.

Kardynał Willebrands wygłosił z tej okazji przemówienie, którego fragment przedstawiamy niżej:

      Drogi bracie Iwonie Congar,
      Jestem szczerze wzruszony, że znajduję się tu, wysłany przez Papieża, by wręczyć Ci kapelusz oraz pierścień, oznaki godności kardynalskiej.
      Ojciec Święty chciał tym samym wyrazić Ci głęboki szacunek oraz uznanie, zarówno swe osobiste, jak i całego Kościoła.
      Z wielkim uznaniem spogląda on na wielkość i odwagę, jaką okazałeś w swym życiu oraz swej pracy.
      ““ Wielkość, poprzez potężną wizję, obejmującą wszystkie dziedziny teologii: myśl twoja jako jedyna ““ poprzez swą rozległość i głębię “â€œ mogła posłużyć za fundament teologii  soboru powszechnego.
      ““ Odwagę, ponieważ teologia ta wychodzi na przeciw przyszłości i odnowie, realizowanej poprzez Sobór.
    Zawsze byłeś i pozostajesz jednym z największych teologów Drugiego Soboru Watykańskiego, Soboru reform i odnowy,

“aggiornamento”?, odmłodzenia: dzieła delikatnego, znacznie trudniejszego, aniżeli tylko odrzucenie błędu.

Lecz nigdy nie stałeś się człowiekiem, który dzieli, miast łączyć. Byłeś szanowany i podziwiany przez wszystkich, niezależnie od ich orientacji teologicznej, eklezjalnej czy zgoła politycznej. Dla tych, którzy cię słuchali i czytali, stałeś się mistrzem.

Ten gest Papieża jest również wyrazem radości: osobistej radości Ojca Świętego, jak też radości całego Kościoła.

Radość ta nie ogranicza się tylko do Kościoła katolickiego i z tego właśnie jesteśmy szczęśliwi. W tym szczególnym dniu rozpoznajemy bowiem jego ekumeniczny wymiar.[/list][/size]
A zatem, głosem kardynała Willebrandsa, papież Jan Paweł II w szczególny, czy wręcz uderzający sposób wychwala tego, który był jego “towarzyszem walki”? podczas Soboru Watykańskiego II. Bo rzeczywiście, obydwaj oni zrobili wiele, by zatriumfowały idee ojca Congar, tak ostro ocenione swego czasu przez Piusa XII1.

Ojciec Congar w swym dziele “Sobór dzień po dniu”? w szokująco szczery sposób opisuje, jak to podczas obrad Vaticanum II wszystko zmierzało ku temu, by nową teologię uczynić obowiązującym modelem nauczania Kościoła. Pierwszoplanowym jej zadaniem, miało być pojednanie Kościoła ze współczesnym światem:

    Rzeczywiście, w dyskusji o schemacie źródeł Boskiego Objawienia, pisze on

[o.Congar ““ przyp. red.], że nie jest przypadkiem, iż Sobór sam z siebie zezwolił mu na w 1962 roku na pierwsze wielkie, publiczne wystąpienie. Był to czas, gdy kształtowało się teologiczne oblicze Soboru, gdy ojcowie soborowi określali swe pozycje, gdy kształtowały się ugrupowania i opcje. Wtedy właśnie w ławach soboru uformowała się opcja ekumeniczna, popierana przez znaczącą większość uczestników obrad. Można by powiedzieć: dlatego właśnie wszystko to się stało![/list][/size]

WOLNOŚĘ† RELIGIJNA

Wystąpienie biskupa Karola Wojtyły

Zabierając głos w toczącej się debacie na temat Deklaracji o wolności religijnej, mającej stanowić doktrynalny fundament stworzonego przez Sobór  Watykański II nowego ekumenizmu, ówczesny biskup Wojtyła uchwycił prawdziwą istotę problemu, mówiąc:

    Deklaracja, nad którą właśnie pracujemy (…) będzie miała za zadanie określić stanowisko Kościoła w jego stosunkach ze współczesnym światem, by ułatwić dialog, zalecany przez papieża Pawła VI w pierwszej jego encyklice

2. Ekumeniczne spojrzenie na Kościół i dzisiejszy świat wzbogacone zostaje dzięki niej o kapitał niemożliwy do przecenienia. Trzeba powiedzieć z całą jasnością i otwartością, że aktualną staje się koncepcja wolności religijnej, pozostającej w ścisłym związku z prawdą, miast kurczowego trzymania się pojęcia tolerancji, obarczonego przecież tak negatywnymi konotacjami (15 września 1964).[/list][/size]
By zrozumieć ten passus, przypomnieć sobie należy, iż pierwszy zredagowany w tej kwestii schemat, wyraźnie wierny tradycyjnej doktrynie, mówił o tolerancji religijnej, określając granice, w jakich katolickie państwo tolerować może fałszywe kulty. Słowo “tolerancja”? jest tu istotne z tego powodu, że zazwyczaj “toleruje się”? coś, co jest złem. Kardynałowi Bei udało się zastąpić ten schemat innym, znanym dziś pod nazwą Dignitatis humanae. Mówi on już nie o tolerancji, lecz wolności ““ fałszywe religie nie są już tolerowane, cieszą się całkowitą wolnością publicznego kultu. Różnica w wartościowaniu widoczna jest gołym okiem. W wypowiedzi biskupa Wojtyły następuje przejście od negatywnej oceny fałszywych religii do akceptacji, oceny pozytywnej: nie są one już postrzegane jako fałszywe, lecz jako poszukujące prawdy, jako w istocie prawdziwe i równoprawne w stosunku do religii katolickiej.

Masońskie gratulacje

To wystąpienie biskupa Wojtyły na rzecz wolności religijnej nie przeszło niezauważenie; “Biuletyn Centrum Dokumentacyjnego Wielkiego Wschodu Francji”? zamieścił w numerze 48 (listopad”“grudzień 1964) podsumowanie trzeciej sesji obrad Soboru, polecając zwrócenie szczególnej uwagi na “wystąpienia biskupów i kardynałów, którzy w trakcie debaty najbardziej dali wyraz pewnej odwilży w myśli katolickiej”?; fraza z wystąpienia biskupa Wojtyły została przez masońskiego autora artykułu szczególnie podkreślona:

    Należy zaakceptować niebezpieczeństwo błędu. Nie można starać się odnaleźć prawdy, nie uwzględniając przy tym płynącej z doświadczenia nauki. Można przecież mówić o prawie do poszukiwania i błądzenia. Głoszę wolność w poszukiwaniu prawdy.

[/size]
Absurd tej wypowiedzi bije w oczy: jakim to sposobem wolność w błądzeniu może pomóc w zbliżeniu się do prawdy? Nieodparcie nasuwa się myśl o grzechu Adama, jedzącego owoc z drzewa wiadomości dobrego i złego, czy też wyznanie masona Lessinga:

    Jeśli Bóg swą prawą dłonią objąłby całą prawdę, zaś swą lewą jedynie dążność do poszukiwania prawdy, nawet wiedząc, iż w swym mizernym poznaniu mylę się niemal zawsze; i powiedziałby mi: wybieraj; ja rzuciłbym się na lewo i rzekłbym mu: Ojcze, przeklnij mnie, czysta prawda dobra jest dla ciebie jednego (…), ja pragnę jej codziennie poszukiwać. Wybieram poszukiwanie prawdy.

[/size]

Koniec panowania naszego Pana Jezusa Chrystusa

Po raz kolejny biskup Wojtyła zabrał na ten temat głos 22 września 1965 roku. Komentując ustęp schematu Dignitatis humanae mówiący, iż w kwestiach religijnych “ludzie powinni być wolni od przymusu ze strony czy to poszczególnych ludzi, czy to zbiorowisk społecznych i jakiejkolwiek władzy ludzkiej, tak aby w sprawach religijnych nikogo nie przymuszano do działania wbrew jego sumieniu ani nie przeszkadzano mu w działaniu według swego sumienia prywatnym i publicznym (“¦) w godziwym zakresie”?, biskup krakowski zwrócił uwagę, iż słowom tym brakuje precyzji. Jednocześnie postulował on, by ów “godziwy zakres”? wyznaczało moralne prawo naturalne, oraz, by słowa te mogły być zastąpione przez “z wyłączeniem tych działań, które z innych powodów zabronione byłyby w świetle prawa moralnego”? “tak, jak zakazana jest prostytucja czy też zabijanie pod płaszczykiem religii”?.

Inaczej mówiąc: jedynie przekroczenie prawa naturalnego, usprawiedliwiać może nakładanie ograniczeń na publiczny kult fałszywych religii. W ten sposób rezygnuje się całkowicie z obrony Prawdy nadprzyrodzonej i panowania Naszego Pana Jezusa Chrystusa. Neguje się też prawo Chrystusa Króla do panowania nad ludzkimi społecznościami: fałszywa religia może publicznie znieważać i bluźnić Zbawicielowi, i nikogo to nie obchodzi do momentu, gdy zacznie ona wzywać do świętej wojny lub też zachwalać uroki rytualnej prostytucji.

(Ostatecznie Ojcowie Soboru nie doprecyzowali sformułowań Dignitatis humanae, która w swej ostatecznej wersji nadal mówiła o “godziwym zakresie”?. Ducha tej interwencji możemy jednak odnaleźć w § 2109 opublikowanego za sprawą Jana Pawła II nowego Katechizmu).

OTWARCIE NA ŚWIAT

Dialog

21 października tego samego roku biskup Wojtyła zabrał głos po raz kolejny, tym razem w sprawie schematu 13, który w przyszłości stać się miał podwaliną Konstytucji O Kościele w świecie współczesnym, czyli Gaudium et spes ““ bez wątpienia najważniejszego dokumentu, promulgowanego przez Sobór Watykański II. Biskup krakowski oznajmił:

    Fakt, iż schemat 13 skierowany jest do wszystkich ludzi, zarówno katolików, jak i niekatolików, zarówno wierzących, jak i niewierzących, stwarza liczne problemy. Do kogóż właściwie mówimy, i w jakim języku? Mówiąc do tych, którzy nie są częścią Kościoła, schemat używa języka i mentalności czysto kościelnej. Niedostatek racjonalnej argumentacji zastąpiony jest moralizowaniem. Z pomocą czegoś takiego nie nawiążemy prawdziwego dialogu (…).

[/size]
Komentując to wystąpienie, obserwujący debatę ojciec A. Wenger, dziennikarz La Croix, napisał:

    Biskup Wojtyła poczynił wiele uwag precyzujących zasady, które powinny rządzić dialogiem prowadzonym z niewierzącymi: szczególna ta metoda opiera się na odkrywaniu u innych tego, co może wzajemnie łączyć i eliminuje wszelką kościelną mentalność, widoczną jeszcze w tekście. Kościół w relacjach ze światem winien mniej napominać, więcej zaś mówić o swych początkach, swym celu, swych metodach.

[/size]
Nie będzie od rzeczy porównać to wystąpienie z innym, mającym miejsce 29 września poprzedniego roku, którego autorem był biskup Heenan, arcybiskup Westminsteru. I jedno, i drugie wyjaśnia nam istotę “opcji ekumenicznej popieranej przez znaczącą większość uczestników obrad”?, o której mówił ojciec Congar. Arcybiskup oznajmił mianowicie:

    Problem konwersji, czy to jednostek, czy też wspólnot, w ekumenicznym kontekście nie może mieć miejsca. Podmiotem ruchu ekumenicznego jest doprowadzenie ludzi różnych religii do pewnego przeegzaminowania jednych przez drugich. W dialogu takim żaden z uczestników nie powinien szukać dla siebie zwycięstwa. Jego celem jest bowiem wzajemne zrozumienie i wzajemny szacunek.

[/size]
Święty Augustyn z Canterbury, ten, który nawrócił Anglię, przewraca się zapewne w grobie!

Henryk de Lubac opowiadał, iż biskup Wojtyła był jednym z pierwszych, którzy rzucili hasło “otwarcia”?; on też “propagował je w swym otoczeniu, zarówno w Rzymie, jak też w Polsce”?. Napomknął też:

    Z tego samego ducha “otwarcia”? narodziły się dwa wielkie tematy: ekumenizm i wolność religijna

3.[/list][/size]
Jest ze wszech miar interesujące i godne odnotowania, iż w następstwie swego wystąpienia z 21 października, biskup Wojtyła mianowany został członkiem komisji powołanej do zmiany schematu 13. Tam też spotkać się miał z ojcem Congar, również mianowanym również członkiem tej samej komisji, oraz z o. de Lubac, tak wspominającym te dni:

    Przy tej właśnie okazji (redagowania “Gaudium et Spes”?) spotkałem go po raz pierwszy. I śmiem stwierdzić, że natychmiast porozumieliśmy się do tego stopnia, by wspólnie reagować na pojawiające się kolejno problemy.

[/size]
Biskup Wojtyła spodobał się ojcu de Lubac do tego stopnia, iż ten oświadczył kilku swym przyjaciołom:

    Miejmy nadzieję, iż Opatrzność na długie lata zachowa nam Pawła VI, lecz jeśli pewnego dnia potrzebować będziemy papieża, mój kandydat jest jeden: Wojtyła! Niestety, to niemożliwe. On jest bez szans.

[/size]
Przyszłość zrewidowała ostatnie słowa de Lubaca. Na razie jednak biskup Wojtyła pracował wytrwale nad Gaudium et spes, całkowicie samodzielnie redagując czwarty rozdział pierwszej części.

    To Wojtyle, może bardziej, aniżeli dzięki komukolwiek innemu ““ wspomina o. de Lubac ““ zawdzięczać należy, iż sławetny schemat 13, po swych licznych wcieleniach, wreszcie ostatecznie się pogrążył, i to w godzinie, kiedy zaczynało brakować już na to nadziei

4.[/list][/size]
I tak oto schemat 13 zrewidowany został tak, by całkowicie współbrzmiał z duchem nowej teologii.

Nowa terminologia

Lektura tekstów soborowych, nade wszystko zaś Gaudium et spes (nad którą to konstytucją biskup Wojtyła tak wytrwale pracował) oraz Dignitatis humanae (której “niezwykłą doniosłość”? podkreślał) pozwala stwierdzić pojawienie się pewnego rodzaju nowej terminologii teologicznej. Terminologii, w której słowa takie, jak Bóg, wiara, wierzący, tracą swój sakralny charakter, związany do tej pory nierozerwalnie z dogmatami, z Trójcą Świętą, Wiarą katolicką, wiernością Kościołowi, koniecznością odrzucenia wszelkich fałszywych objawień, wynikłych z nich fałszywych doktryn oraz ich wyznawców.

Wszystko to zostało zapomniane, a te same słowa w tekstach soborowych używane są stosunku do Chrystusa, jak i do fałszywych bóstw, tak prawdziwej religii, jak religii fałszywych i to bez jakiegokolwiek rozróżnienia. Jest to język nowej teologii, do której kluczem jest konstytucja Gaudium et spes, a w tworzeniu której aktywnie współpracował biskup Wojtyła. Gaudium et spes stwierdza w istocie, że wszyscy ludzie rodzą się z “ukrytym w sobie Boskim zalążkiem”?, a “poprzez swe Wcielenie Syn Boży zjednoczył się, w pewien sposób, z każdym człowiekiem”?. Ludzie posiadaliby zatem, przychodząc już na świat, życie nadprzyrodzone, które byłoby “w pewien sposób”? implikowane ich ludzką naturą. Twierdzenie takie sprzeciwia się całkowicie doktrynie Kościoła, według której życie nadprzyrodzone jest nam dane jedynie poprzez chrzest5, stosownie do słów Chrystusa, wypowiedzianych do swych uczniów: “Dana mi jest wszelka władza na niebie i na ziemi. Idąc tedy, nauczajcie wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego”? (Mt, 28, 18″“19), “Kto uwierzy i ochrzci się, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony”? (Mk, 16, 15″“16).

KONSEKWENCJE OTWARCIA KOŚCIOŁA NA ŚWIAT

Kościół bez chrztu?

Odrzucając konieczność chrztu dla dostąpienia łaski życia nadprzyrodzonego, nowa teologia odrzuca również konieczność przynależności ““ w celu osiągnięcia zbawienia ““ do Kościoła katolickiego, założonego przez Chrystusa.

Wynika to z niemal wszystkich dokumentów soborowych, lecz trudno tu o lepszy dowód, niż odwołanie się do tego, co dziś mówi nam niegdysiejszy biskup krakowski, obecnie biskup Rzymu i wikariusz Świętego Piotra, przyjaciel i adorator wszystkich tak aktywnych na ostatnim soborze teologów, nade wszystko zaś ojca Congar, którego “teologia”? łączy w sobie niemal wszystko, co Magisterium Kościoła odrzucało i potępiało aż po czasy Piusa XII.

Jan Paweł II umieścił w swym liście apostolskim Tertio millenio adveniente, wydanym z okazji jubileuszu roku 2000, przejmujące zdanie: “Słowo Wcielone, jest zatem spełnieniem tęsknoty obecnej we wszystkich religiach ludzkości”?. Tak więc boskość Chrystusa “w pewien sposób”? manifestowałaby się poprzez wszelkie bóstwa wszystkich religii świata, będących niepełnym odzwierciedleniem prawdziwego Objawienia. Jednak, jak pisze święty Paweł, przy końcu czasów wszystko zjednoczyć winno się w Chrystusie, lecz  nie za sprawą dążeń fałszywych religii i wszelkich kultów, za podłoże mających fałszywe objawienia, które potrafią jedynie oddalić człowieka od poznania Trójcy Świętej, lecz za sprawa zwycięstwa Chrystusa, jakie przy końcu czasów odniesie on nad “złymi uczynkami świata”? (J 7, 7).

Kult Istoty Najwyższej

Lecz czy Chrystus Jana Pawła II jest nadal tym znanym z Nowego Testamentu? Papież, zwracając się 5 lutego 1986 roku do wyznawców wszystkich religii zebranych w indyjskim Madrasie, mówił m.in.:

      Czcigodni Przyjaciele,
      Już od dawna pragnąłem przybyć do Indii, kraju tak wielu religii, o tak bogatym kulturowym dziedzictwie, i niecierpliwie oczekiwałem tego spotkania. Jestem bardzo szczęśliwy, mając okazję zjednoczyć się z wami w duchowym braterstwie.
    Zaprawdę, Indie są kołyską prastarych tradycji religijnych. Wiara w rzeczywistość wewnętrzną człowieka, niezależną od materii czy biologii, wiara w byt najwyższy, która wyjaśnia, osądza i umożliwia wzniesienie się człowieka ponad wszelkie aspekty jego materialnego bytu; wiara ta przyszła z Indii. Wasze medytacje nad tym, co niewidzialne i duchowe głęboko naznaczyły świat.

[/size]
Istota Najwyższa, to termin użyty już w roku 1795 w preambule Deklaracji Praw Człowieka i Obywatela, rozpoczynającej się następującymi słowami: “Naród francuski oznajmia, w obecności Istoty Najwyższej…”? Tak więc, Jan Paweł II, w ślad za Soborem Watykańskim II nie głosi ani Królowania Chrystusa, ani też konieczności przynależności do założonego przezeń Kościoła, by dostąpić zbawienia. Sformułowania te pozbawione są wszelkiej dwuznaczności i zaakceptować je mogą na dobrą sprawę wszystkie religie. Wszystkie one mają przecież możność wpływania na postawy moralne swych wyznawców.

Któż nie dostrzega katastrofalnych następstw podobnego stanu rzeczy! Święty Pius X mówił wszak: “Nie istnieje nic takiego, jak godność ludzka, jedynie godność katolicka”?. Nie powinno dziwić zatem, że umoralniające nawoływania Jana Pawła II pozostają bez echa, ponieważ posoborowy Kościół zrujnował Prawdę aż do fundamentów, faszerując przy tym swe owieczki, a nawet duchownych, hasłami niszczącymi własny autorytet i własne nauczanie.

Pontyfikat Jana Pawła II naznaczony jest ideami, których bronił on jeszcze jako biskup w trakcie trwania Soboru Watykańskiego II, ideami mającymi sprawić, by Kościół przemówił nowym głosem. Można by go podsumować, parafrazując słowa kardynałów Ottaviani i Bacci o nowej Mszy:

    Wyraźnie oddala się ona

[tj. teologia Jana Pawła II ““ przyp. red.] od zasad katolickiej teologii sformułowanej przez Kościół. który ostatecznie ustalił prawdy Wiary i wzniósł zaporę nie do pokonania przeciw wszystkim herezjom, które chciałby uderzyć w integralność Wiary.[/list][/size]

Opinia Prymasa Polski

Niestety, bariera ta została obalona przez Sobór Watykański II, a poczynione spustoszenia są ogromne. Już w roku 1974, w homilii wygłoszonej 9 kwietnia w katedrze warszawskiej kardynał Wyszyński, prymas Polski, napominał i ostrzegał:

    Kościół posoborowy (“¦) Kościół, którego

Credo staje się elastyczne, a moralność relatywistyczna (“¦) Kościół na papierze, a bez Tablic Dziesięciorga Przykazań!

Kościół, który zamyka oczy na widok grzechu, a za wadę ma bycie tradycyjnym, zacofanym, nienowoczesnym (“¦).[/list][/size]
Prośmy Boga, by Karol Wojtyła, biskup Rzymu i Papież, otworzył się na Bożą łaskę jak święty Piotr, który, czuwając podczas Męki Pańskiej, po trzykrotnym zaparciu się Go, wylał “serdeczne łzy”? (Mt 26, 75) i umarł jako męczennik za wiarę!

Artykuł ukazał się w piśmie “Savoir et Servir”?, nr 57, ss. 67″“77.

Tłumaczył z języka francuskiego Grzegorz Bębnik.

Przypisy

[list=1][*]Odnośnie o. Congara oraz potępienia jego poglądów zob. Savoir et Servir, n. 56, t. 1, ss. 104″“112.

[*]Populorum progressio.

[*]Henryk kard. de Lubac, Entretien autour de Vaican II, Cerf 1985, ss. 109″“110.

[*]Trzy powyższe cytaty pochodzą z wymienionego powyżej dzieła ojca de Lubaca (ss. 46, 48 i 109).

[*]Chrzest z wody, ewentualnie, jeśli to niemożliwe, chrzest pragnienia. [/list:o]

Ratzinger podczas Soboru

Henri de Lubac opowiada:

Niech mi będzie wolno przytoczyć pewne osobiste wspomnienie. Józef Ratzinger, ekspert soborowy, był ponadto osobistym sekretarzem kardynała Fringsa, arcybiskupa Kolonii. Stary, niewidomy kardynał wielekroć korzystał z jego pomocy w redagowaniu swych wystąpień. Jedno z nich pozostało mi w pamięci; była to stateczna, lecz radykalna krytyka metod działania Świętego Officjum. Pomimo repliki kardynała Ottavianiego, Frings podtrzymywał swe stanowisko. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że dawne Święte Officjum, takie, jakim do tej pory było, zostało w tym dniu zniszczone przez ks. Ratzingera, działającego wspólnie ze swym arcybiskupem (Entretien sur le concile, s. 123).

Jakże słusznie Święty Pius X, charakteryzując działania modernistów, zwrócił szczególną uwagę na ich dążność do zreformowania procedur tego właśnie urzędu (encyklika Pascendi Dominici gregis)!

 

http://forum.piusx.org.pl/index.php?topic=52.0

 

 

,

No comments yet.

Leave a Reply

Intronizacja
Optimization WordPress Plugins & Solutions by W3 EDGE