Oszustwo Katastrofy Smoleńskiej: Cz.VIII-1

 

 

+++

 

 +++

Oszustwo Katastrofy Smoleńskiej

10 kwietnia 2010

Dowody oszukańczej inscenizacji – ręcznego ułożenia -podrzuconych fragmentów

wraku samolotu TU-154M. Uwagi pośrednie.

(ciąg dalszy; „Samolot bliźniak” oraz „Katastrofa, której nie było”)

Cześć Ósma  

Nasilenie akcji Planu B;

łapówka dla naukowców z Gdańska,

rekonstrukcja „zamachu”  

Bomba zamiast Brzozy

(kontynuacja; Oszustwo Katastrofy Smoleńskiej 100821)

http://zamach.eu/100821%20Oszustwo%20katastrofy%20smolenskiej/Oszustwo.htm

120405R.1.0

(poprawiono zauważone błędy literowe)

            Wstęp

 

Prawdę mówiąc, jeżeli chodzi o “katastrofę smoleńską”, to już od części

http://zamach.eu/100821%20Oszustwo%20katastrofy%20smolenskiej/Oszustwo.htm

– z dnia 21 sierpnia 2010 – nie ma nic do dodania, a co może miałoby jakieś znaczenie w procesie ujawnienia oszustwa smoleńskiego.

To może jedynie  poza częścią  http://zamach.eu/110208/Untitled_1.htm,  która przyszła pół roku później, a dotyczyła „Raportu MAK”. W „Raporcie” tym MAK potwierdził zasadność głównych tez Zamach.eu o oszustwie katastrofy smoleńskiej, uczynił to dwoma głównymi faktami zawartymi w dokumencie:

  1. Potwierdzeniem odchylenia kursu lotu Tupolewa od kursu zadanego (oś pasa lotniska),  o ok. 30 stopni.
  2. Brakiem zapisu parametrów lotu od momentu uderzenia w BRZOZĘ.

 

Punkt pierwszy:

Takie położenie osi rozsypania wraku (30 stopni) jest ABSOLUTNIE NIEMOŻLIWE, jako będące rezultatem lotu samolotu – nawet pod wpływem eksplozji bomby w powietrzu (co zaczyna być modne od paru miesięcy). Taki manewr nie jest możliwy fizycznie. Ani z powodu sterowania, ani od czynników zewnętrznych np. podmuchu wiatru lub fali uderzeniowej od np. w/w bomby. Konstrukcja samolotu, kadłub, skrzydła i usterzenie uległoby wówczas natychmiastowemu zniszczeniu, A KURS LOTU I TAK BYŁBY NIEZMIENIONY. Czyli pozostałby zgodny z osią pasa lotniska, o ile samolot rzeczywiście, pierwotnie podchodziłby do lądowania.

Zmiana kursu samolotu na tak dramatycznie ciasnym zakręcie jest niemożliwa ani dla inżyniera budowy samolotów, ani dla aerodynamika, pilota, fizyka etc. Nie ma takiego specjalisty, który by taką możliwość potwierdził!

Odchylenie od kursu 30 stopni na progu pasa wyklucza fizyka i geometria:

– masa samolotu,

– prędkość,

– promień zakrętu,

a także wymiary główne samolotu, oraz duraluminium – jako materiał rzeczywisty, a nie wirtualny.

Taki kurs jest wykluczony również administracyjnie – przepisy lotnicze wykluczają takie położenie (kurs, ścieżka), a to ze względu na ściśle uregulowane zasady ruchu lotniczego w tzw. korytarzach, których to korytarzy tam nie ma, bo tam nikomu nie wolno się znajdować. Tak jak na Rondzie Romana Dmowskiego Warszawie nie można jechać pod prąd. Nawet mocno pijany pilot nie doleciałby do lotniska w taki sposób, aby tak się rozbić, jak to pokazuje się w Raporcie, zaś kontroler lotu sygnalizowałby błąd w podejściu i to dziesiątki kilometrów przed pasem. Pozostali lecący piloci jak oraz pasażerowie zauważyliby to (bo wyglądają przez okno i widza to, co się dzieje) i aresztowali pierwszego pilota.

Nota bene, fakt podania przez dziennikarzy informacji o odejściu (odchyleniu?) z kursu na 30 stopni tam na progu lotniska, już w pierwszej godzinie po alarmie, ujawnił automatycznie fakt zamachu. Już wtedy było wiadomo, że ta informacja – o ile jest prawdziwa – wskazuje na zamach.

Punkt drugi:

Punkt ten wykluczył rzetelnych analityków z jakiejkolwiek dyskusji o tej części inscenizacji, bo brak zapisu to brak zapisu i nie ma o czym gadać.

Sprawa ta jest pozostawiona w rękach oszustów lub ludzi o zaniżonej kwocie inteligencji. A do takich – niewątpliwie – zalicza się lider bojówki kłamstwa smoleńskiego Antoni M, który w kręgach czysto politycznych znany jest już dawien dawna jako krętacz i mitoman. Aby się uatrakcyjnić – odświeżyć – od pewnego czasu posługuje się on dwoma oszustami – nieukami “naukowcami  zachodnimi”: Wiesławem B. oraz Kazimierzem N.

Ta trójca wymyśliła (sama lub za pomocą oficerów prowadzących sprawę) pralnię wirtualnych faktów smoleńskich. Absolutnie analogicznie do pralni pieniędzy. Bo jeśli w Smoleńsku nie ma faktów materialnych, to trzeba stworzyć nowe, tym razem już wirtualne.

Na łamach Zamach.eu skompromitowaliśmy to, co tylko możliwe, ale co dotyczyło materii oszustwa. Natomiast z wirtualnym kłamstwem jest trudniej walczyć, bo trzeba zwalczać niemal każdego bloggera, a to nie jest możliwe. Przyznajemy, zaangażowanie intelektów “niezależnych”, które extrudują fakty wynikające z myśli (po ludzku: zmyślenia), ciągle podpierając się zapisem bez weryfikacji było sprytnym pociągnięciem, które z fazy pogiętych blach i błota przeszło na poziom niematerialny tego kłamstwa; gdzie fakty są preparowane i mnożące się na wargach tych zamorskich łgarzy.

System pralni faktów jest dość prosty; polega na tym, że Antoni M. raportując coś przed kamerami TV, powołuje się na Wiesława B. Ten – okazuje się później – odnosi się do faktów wziętych od Kazimierza N. Kazimierz N. kolejno powołuje się na jemu tylko znane zapisy lotu, których pochodzenie jest tajne, ale wiarygodne (a nawet i tu są dwie wersje: jedna głosi, ze K.N. dostał prawdziwe kopie zapisów, a druga – że tylko mądrzej odczytał to, co opublikował MAK).  Przy czym Kazimierz N. z powrotem dyskretnie uwiarygodnia swe “wyliczenia” z “wyliczeniami” Wiesława B., który wyliczył trajektorię lotu na moment oderwania końca skrzydła lewego na podstawie raportu MAK, ale i także w oparciu o rachunki i doświadczenia “wybitnego specjalisty amerykańskiego”, który potwierdził rezultaty, etc. etc. etc. Czas płynie i przy końcu jednej opowiadanki  nie widać tego, co było na początku. Jest tu stosowana technika wojny psychologicznej, świetnie opanowana w USA.

Ilustracją skuteczności tych metod jest bezgraniczna bezczelność w posługiwaniu się modelem trójwymiarowym wraku Tupolewa, który został upubliczniony w Internecie.  Jest to dodatkowo już ponury dowód władzy manipulantów nad umysłowością (wolą) Polaków: ten obraz 3D – uderzająco – pokazuje ogółowi brak materii dowodowej. Wizualizacja ta bez cienia wątpliwości uwypukla oszustwo dowodowe, tzn. jego ewidentne braki (niekompletność), ale nikt nie protestuje!

Wizualizacja sama w sobie jest oszustwem, ale nikt nie protestuje. Nawet rodziny tych, których bliscy mieli zginąć w kabinie pilotów, której nie ma, a o której oszust Antoni M. powiedział, że ona jest!

Kabina pilotów JEST, zarówno na wrakowisku jak i na modelu 3D, ale jej nie widać.       Jakie to straszne!

 

Brzoza i bomba, naukowcy z Gdańska.

Tu dochodzimy do tematu brzozy, którą powyżej zaanonsowaliśmy w tytule oraz z tym związanej akcji wzmocnienia frontu na płaszczyźnie Planu B. Plan B nakreśliliśmy w kwietniu 2011 na http://zamach.eu/110416/Untitled_1.htm. Plan ten ma dwa cele: opóźnianie dochodzenia i utrzymywanie frontu działań po stronie rosyjskiej. Podczas kiedy jest to akcja odwracania uwagi. Tam w Rosji nie ma co szukać, bo szukać trzeba w Polsce i to nie decydentów, ale polskojęzycznych państwowych bandytów, którzy na zlecenie zagranicy porwali i zamordowali członków delegacji.

W tej bezczelnej grze na zwłokę zapowiedziano nowe posiłki: pisze o tym „Nasz D.” z dnia 04.04.2012. Powiadomiono w tej gazecie, że środowisko akademickie gdańskie może otrzymać fundusze na badania dot. zachowania się Tupolewa w ostatnich sekundach lotu. Prace potrwają jakieś dwa lata.

Brzoza, po brzozie wznoszenie, przeskoczenie przez drogę z ruchem samochodowym i wbicie się w ziemie, no i oczywiście ten ostry zakręt, tak jakby samolot: wymiary 40×40 metrów, o wadze 80 ton, o prędkości bliskiej przeciągnięcia i locie na wysokości paru chałup zakręcał tak, jak zakręca motorower. Samolot, który tak lata, ma niewątpliwie jedna cechę nadzwyczajną, przełamuje siłę grawitacji. I tu akademicy z Gdańska mogą być przydatni, ponieważ mogą się na coś takiego zgodzić. Bo w Gdańsku – jak wiemy – nie ma kompetencji fachowej do zajęcia się sprawą samolotów lub ich katastrof. Tamci fachowcy są na poziomie tych rewelacji fachowców amerykańskich, które skrótowo i łagodnie nakreślimy powyżej.

Zachodzi uzasadniane podejrzenie co do tego, ze ośrodek gdański został wybrany właśnie ze względu na jakikolwiek brak fachowości.  Jest tam już nawet odpowiednik Wiesława B. – Marek Cz. To on – profesor fizyki – wsławił się tym, że udowodnił fakt przesuwania się urwanej końcówki skrzydła lewego w prawo, a nie w lewo, jak niemal niechybnie końcówka taka musiałaby się przesunąć.

W części http://zamach.eu/110208/Untitled_1.htm, wykazaliśmy śmieszność oszustwa z podrzuceniem końcówki skrzydła lewego, które poleciało od brzozy na odległość o ok. 120 metrów, oraz zamiast leżeć po „swej” (tj. tam gdzie było w samolocie: od Osi kadłuba) lewej stronie, leżało po prawej od osi podłużnej kadłuba. Był to problem, który był niewygodny w wielu aspektach. Np. jeśli brzoza jest prawdziwa, to położenie końcówki fałszywe i odwrotnie. I tu sprawę wziął w swoje ręce w/w Marek Cz. Zbudował on model kocówki skrzydła skośnego lewego i na filmie video pokazał, że model rzeczywiście porusza się w prawo.

Antoni M. pokazywał ten film i mówił o tym z wielką sofistyczna skwapliwością.

Współgrając z Markiem Cz., Wiesław B. po jakimś półrocznym studiowaniu naszej strony Zamach.eu przeszedł na wyższy poziom lotu Tupolewa: z 5 metrów wysokości, na wysokość 26 metrów. Dodatkowo zrezygnował on z brzozy (ale animację zderzenia zwaną symulacją wciąż pokazuje, bo to dobre tło na masową hipnozę) i leci dalej. Brzoza ominięta, Tupolew wciąż leci, zbliża się do feralnego miejsca położenia końcówki skrzydła, a dopiero później zakręca w lewo. W ten taki oto sprytny sposób rozwiązano problem odległości pomiędzy brzozą, a miejscem położenia końcówki – a „brzozę jako problem” całkowicie skasowano (co oczywiste). Zgodził się z tym Kazimierz N., który w zapisach wyczytał podobną wysokość – czyli zweryfikował pozytywnie poprzedniego kanciarza Kazimierza N.  Wyczytał on w zapisach, że samolot mijając brzozę bezkolizyjnie leci dalej, czyli podał, że są ku temu dowody w samym zapisie, chociaż Anodina przyrzekała, że ten zapis się urwał i rejestracji nie ma.

Skąd zatem katastrofa? – Od wstrząsów w samolocie, a które są dwa i to one musiały spowodować wypadek. Co dalej to nie wiadomo, do akcji ma wkroczyć kolejny specjalista, tym razem od wybuchów (na czas pisania niniejszego, opublikowano wywiady z Australijczykiem, ale tego nie komentujemy).

Nie wiemy, co on przyniesie, ale z Markiem Cz. trzeba tu zakończyć – poprzednią dygresję, bo nigdy nic nie wiadomo, co może się przydać. W w/w art. “Naszego D”. zapowiada się to, że będzie budowany “model cyfrowy Tupolewa”, czyli wydarzy się jeszcze niejedno. Zakończmy zatem to poprzednie problemy z Markiem Cz, aby nie robić zaległości.

Sukces dowodzenia Marka Cz. został zbyt wcześnie odtrąbiony, gdański profesor Marek Cz. pomylił się, zapis na filmie video niczego nie dowodzi. Wyłóżmy to w punktach:

2.1  Istotnie TEORETYCZNA końcówka skrzydła lewego skośnego w opływie aerodynamicznym przesunie się wyraźnie w prawo. Ale konstatacja taka nie jest na poziomie profesora akademickiego, ale ucznia klasy 7-9 (obecnie gimnazjum). Jest to klasyczny przypadek równi pochyłej i nic więcej. Jeżeli ciężar leży na równi pochyłej /SPADEK W LEWO/ i zsuwa się na dół pochylni, tzn. w lewo, to równia ma reakcję w odwrotnym kierunku, TZN. W PRAWO. Jeżeli – odwrotnie – ciężar na pochylni zastąpimy siłą skupioną lub ciągłą to pochylnia (np. przezwyciężając siły tarcia i przesunie się w prawo) i to jest całe doświadczenie.

2.2  Końcówka skrzydła nie jest jednak modelem teoretycznym i ma nierównomiernie rozłożone masy, a ta w praktyce ma dodatkowo wychylone lotki, jak zatem wyciągać takie wnioski, lub jakiekolwiek, co do jej zachowania w locie?

2.3 Końcówka, która została oderwana lub odcięta od reszty skrzydła (nasady lub korzenia) skutkiem zakumulowania dużej energii odskakuje od swego korzenia, czyli tu – silnie – ma tendencję do poruszania się w lewo. Tak przyłożony wektor siły jest skierowany w lewo i nie podlega jakimkolwiek zdarzeniom nieprzewidywalnym, a co zachodzi w przypadku opisu z punktu 2.1

2.4 Samolot swoim ruchem wytwarza olbrzymie zawirowania, tak aerodynamiczne, jak i od ciągu silnika. To sprawia, że końcówka skrzydła będzie ciągnięta (ssana) w prawo,  ale w zrozumieniu, do osi głównego strumienia wirów. I choć początkowo będzie ssać końcówkę w prawo, to zawirowania nie dopuszczą do przejścia na prawo od osi samolotu, a utrzymają  chaotyczny element w głównym strumienie. Ten zaś, jako ciężki i nieregularny szybko opadnie na ziemi.

Reasumując 2.1-2.4 końcówka skrzydła lewego musi pozostać na lewej stronie lub co najdalej w osi kadłuba, biorąc pod uwagę jej niską prędkość i wysokość, końcówka taka nie zdąży przesunąć się do centrum i musi spaść po swojej (lewej) stronie. Fakt stopniowego ucinania skrzydła – wzdłuż cięciwy – sprawi, że ten stopniowo ucinany fragment skrzydła będzie wprowadzony w silny ruch obrotowy (przez własną siłę nośną lub opor czołowy) wokół osi Y” (wydłużenie), a to tym bardziej pogrzebie mrzonki o jakimś tam  samodzielnym szybowaniu tego elementu na dalekie odległości.

Wniosek: końcówka musi zawsze leżeć po lewej stronie od osi kadłuba, nawet gdyby Antoni M odkrył, że Tupolew zarył się kopytami w miejscu i zawrócił swój lot o 180 stopni.

 

 

lub http://zamach.eu/120406/Untitled_1.html

 

 

, , , , , , , , , , , , ,

3 Responses to Oszustwo Katastrofy Smoleńskiej: Cz.VIII-1

  1. KSC 07/04/2012 at 06:39 #

    Króluj nam Chryste!!!
    Szanowny Panie Krzysztofie Cierpisz. Jak się zachowa samolot, który uderzył naprawdę w coś twardego na pewnej wysokości lewym skrzydłem i naderwał je, tak że paliwo że skrzydła wyciekło na ziemię. Czy lżejsze skrzydło będzie w locie przemieszczać się do góry, a samolot prawem skrzydłem w przechili się kierunku ziemi w prawo.( prawym skrzydłem czy do dołu, czy do góry).

    Ja tak myślę, że lżejsze skrzydło będzie przemieszczało się w locie do góry w prawo, i naderwany fragment skrzydła będzie w gorze, i może tym ruchem w prawo spaść naderwane skrzydło w prawo siłą odśrodkową. Przepraszam ja tylko się pytam. Samolot miał w środku włożony czeski plastik “Sem tex”.
    Czy wybuch w środku samolotu mógł też przekręcić samolot do góry kołami i fragmenty rozrzucić więcej w prawo stronę. Proszę o odpowiedź jak to jest podczas lotu i wybuch w środku dodatkowa siła. Studiowałam na Politechnice Warszawskiej kierunek budowy Dróg i Lotnisk. Ale tam szło o inne siły działania na powierzchnię pasa startowego.

    Życzę Panu Szczęśliwych Świąt Wielkanocnych. I w poniedziałek dyngusa mokrego.

    Warszawianka

Trackbacks/Pingbacks

  1. Krzysztof Cierpisz: Oszustwo Katastrofy Smoleńskiej: CzVIII-1 « Wirtualna Polonia - 06/04/2012

    […] http://gazetawarszawska.com/2012/04/06/oszustwo-katastrofy-smolenskiej-czvii-1/ […]

  2. Krzysztof Cierpisz: Oszustwo Katastrofy Smoleńskiej: CzVIII-1 - 07/04/2012

    […] http://gazetawarszawska.com/2012/04/06/oszustwo-katastrofy-smolenskiej-czvii-1/ […]

Leave a Reply

Intronizacja
Optimization WordPress Plugins & Solutions by W3 EDGE