Warning: include(/storage/content/03/139703/gazetawarszawska.eu/public_html/wp-content/plugins/newsletter/emails/themes/default/images/config.php): failed to open stream: No such file or directory in /storage/content/03/139703/gazetawarszawska.eu/public_html/wp-config.php on line 17 Warning: include(): Failed opening '/storage/content/03/139703/gazetawarszawska.eu/public_html/wp-content/plugins/newsletter/emails/themes/default/images/config.php' for inclusion (include_path='.:/usr/local/php54/lib/php:/storage/content/03/139703/pear/php') in /storage/content/03/139703/gazetawarszawska.eu/public_html/wp-config.php on line 17 Warning: include(/storage/content/03/139703/gazetawarszawska.eu/public_html/wp-content/plugins/newsletter/emails/themes/default/images/config.php): failed to open stream: No such file or directory in /storage/content/03/139703/gazetawarszawska.eu/public_html/wp-config.php on line 108 Warning: include(): Failed opening '/storage/content/03/139703/gazetawarszawska.eu/public_html/wp-content/plugins/newsletter/emails/themes/default/images/config.php' for inclusion (include_path='.:/usr/local/php54/lib/php:/storage/content/03/139703/pear/php') in /storage/content/03/139703/gazetawarszawska.eu/public_html/wp-config.php on line 108 Louis-Ferdinand Céline: Pogromowe drobiazgi (2) - Gazeta Warszawska

Louis-Ferdinand Céline: Pogromowe drobiazgi (2)

„Przystąpcie, narodowie ku słuchaniu. Bo ..rozgniewanie

Pańskie’ jest na wszystkie narody, a popędliwość jego nawszjistko Wojsko ich; wytraci

je, jako przeklęte i poda ich na zabicie.

 będą wyrzuceni pobici ich,

a z trupów ich smród wynidzie, a krew ich z gór popłynie”.

(Izajasz, 34).

Znają żydy sekrety opinii  publicznej, oni, którzy rządzą światern i trzymają w swym ręku wszystkie nici: propagandę,  reklamę, radio, prasę, kino.  Żydowskie Hollywood, jewrejska Moskwa, żydowskie agencje  telegraficzne i telefon, żydowskie wywiadownie i banki —  wszystko na górze żydowskie, a na  dole czołgająca się, uległa,  bezmyślna, łatwowierna, skłócona masa aryjskiego bydła…  olbrzymia masa żywego mięsa, po  którym depczą stopy żydowskie. Po cóż mieliby się krępować? Do ogłupiania, do trzymania w  ryzach tego wielkiego stada służy alkohol, radio, kino. Przy  pomocy tych środków tworzy się  nowych bogów, jeśli trzeba, to po kilku miesięcznie, bożków coraz to bardziej głupich, coraz  bardziej, próżnych. Panowie  Fairbanks i Powell, czy raczycie  wyświadczyć wielbiącym was  tłumom tę niezwykłą łaskę i  ukazać się im w całej waszej  wielkiej, zawrotnej chwale, ukazać się na tronie z masywnego złota, ażeby wreszcie mogło was oglądać w waszej boskiej  postaci pięćdziesiąt narodów świata? Te nasze gorące błagania  zanosimy nie do artystów  prawdziwie wielkich, genialnych, lecz do tych, co są najpotężniejszymi z bogów ziemskich — co są  bogami baranów, bogami cieląt. W jakiż to sposób największy kretyn może zamienić się w  boga, najordynarniejsza dziwka w boginię, i w ciągu jednego dnia zdobyć więcej dusz, niż  Jezus Chrystus w ciągu dwu  tysięcy lat? Reklama! Czegóż  bowiem pragną nowoczesne  tłumy? Padać na kolana przed  złotem i przed guanem! Nigdy  jeszcze, nawet w najgorszych o-kresach czasów starożytnych nie miał tłum takiego, jak obecnie pociągu do blichtru, do  hałaśliwej reklamy, nigdy jeszcze  organy płciowe nie pochłaniały tyle myśli i czasu człowiekowi, nie odgrywały tak wielkiej, jak  teraz, roli w jego życiu. Toteż  karmią go i tuczą tym wszystkim, że aż pęka z przejedzenia. A im większym zerem jest kandydat na bożka, tym więcej ma danych do zdobycia sobie serc tłumów, tym więcej buduje na jego  nicości reklama, tym bardziej każe się tą nicością zachwycać. Im gładsza powierzchnia, tym farba łatwiej chwyta. W jednakowy sposób i z tym samym tupetem, z takim samym oszustwem, te same bezczelne żydy, trzymające w swych  ohydnych łapach wszystkie nici, stwarzają jakiegoś Stalina, co i jakąś Joan Crawford. Pomiędzy Hollywood, Paryżem i Moskwą odbywa się bezustanny ruch. Charlie Chaplin również dobrze pracuje dla sprawy Izraela. To wielki pionier żydowskiego  imperializmu. Należy do wielkich wtajemniczonych. Niech żyje wielki płaczek żydowski! Niech żyją żałosne śpiewy — skoro są jak skuteczne! Niech żyje  lamentowanie! Bo wzrusza  wszystkie dobre serca i przy pomocy złota burzy wszystkie  przeszkody, czyni głupich gojów jeszcze słabszymi, jeszcze bardziej  niemrawymi, jeszcze większymi mazgajami, większymi, zacieklejszymi wrogami „przesądów” słowem robi z nich  „humanitarnych” międzynarodowców. Dwa ostatnie słowa mówią wszystko. W tej atmosferze czułostkowości Żyd strzyże,  wysysa, toczy, jak robak, zatruwa goja i rozwija się kosztem jego organizmu. Siedzący na  milionach Chaplin może sobie  gwizdać na nędzę wyzyskiwanych pracowników Badera czy  Citroena.

Niech żyją jeremiady! Niech żyje postęp! Niech żyją dobre Sowiety! Nic się nie oprze propagandzie! Byleby łożyć na nią dość złota. A Żydzi  posiadają wszystko złoto świata! Od gór Uralskich po Alaskę, od  Kalifornii po Persję, od Klondyke do City, „City” banków, gdzie  tłoczą się i skomlą przy okienkach bici po pyskach mdławi ariowie. Niech żyje armia zgiętych  pokornie w pałąk niewolników! Płacz tuczy! Płacz wzrusza! Płacz to triumf żydostwa.  Triumf całkowity, wspaniały.

 

Łzami podbijają świat, dwadzieścia milionów dobrze wyćwiczonych męczenników — to siła! Z  mroków przeszłości wyłaniają się, jak widma, postacie  prześladowanych: wynędzniałe, wyblakłe: Leon Blum, Hayes, Zuckor,  Litwinow, Lewitan, Brunschwig, Bernstein, Bader, Kiereński, sto tysięcy Lewych, ukrzyżowany Chaplin, tragiczny Marks… Za wiele ofiar, za wiele  męczenników! Za dużo cierpień! Czy my, aryjczycy, zdołamy odkupić te nasze zbrodnie?… Więc co żywo oddajmy im swoje warsztaty, swoje oszczędności, swoje  ostatnie grosze. A to za mało! Chcą urządzić nam wielką krwawą kąpiel. Tą kąpielą będą wojny — dwie… trzy… dziesięć najokropnie, cały dobytek, ale i duszę… niejszych, najkrwawszych wojen. Chcą zburzyć wszystkie granice’ przy pomocy naszego krowiego, aryjskiego mięsa.

Pogromy? Ale przeciwko aryjczykom, przeciwko nam.  Zasłużyliśmy na nie! Niech je organizują. To błogosławieństwo niebios! A ja, aby uzyskać przebaczenie przywdzieję wór pokutny…

„Jehowa stworzył narody,

aby służyły jak wiele innych

ofiar ludzkich, na ofiarę

całopalenia za grzechy Izraela”.

Idę w odwiedziny do Popola. To mój wierny i niezawodny przyjaciel. Nie widziałem go kupę czasu. Mieszka na Monmartre. To nie żaden przybysz, nie badacz tutejszej kniei, to jej rodzone dziecko. Poczęty  wieczorem 14 lipca w ogrodzie Ga- lette na Monmartre, przyszedł na świat jako dziecko niedonoszone. Jest więc „najczystszy z czystych”. Wiem, że bardzo lubi pociągnąć, niosę mu więc  butelkę, aby go wprawić w dobry  humor i zachęcić do pogawędki. Niech wam wystarczy, że jest malarzem i mieszka przy ślepej ulicy Girardon. Smaruje  farbami płótno, ale tylko wtedy, gdy pogoda ani zbyt ładna, ani zbyt brzydka. Gdy bardzo brzydko, nie może malować, bo w  pracowni za ciemno, a kiedy pogoda ładna, woli posiedzieć na  ławeczce przy Avenue Juriot,  popatrzeć na ptaszki i obserwować jak rosną młode drzewka,  spiesząc się, by nie pęknąć od ulicznego smrodu smarów. Korzysta ze słońca jak dorożkarz ze  swego konia. Popol nie umiał sobie znaleźć odpowiedniej pracowni: jest mu albo za jasno albo za ciemno. Jest inwalidą wielkiej wojny: oddał całą nogę, broniąc  ojczyzny.

Mówię mu bez wstępu, że  zostałem antysemitą i to nie takim sobie dla kawału, ale zaciekłym, antysemitą z bebechami, że  wypędziłbym wszystkich  parszywców na cztery wiatry, że  stworzyłbym z nich falangi,  kohorty, bataliony, ale tylko z nich samych; niechby się biły z  Hitlerem, niechby odebrały Saarę bez niczyjej pomocy!…

— Nic im nie zrobisz! Cała władza jest w ich rękach. Nie łatwo ustąpią!… Niezastanawiasz się nad tym, co mówisz!

To byłaby anarchia, zamęt!

Przecież nie możemy się bez nich obejść! Twoja kampania diabła warta! Nie dasz rady. Żydzi, to jak te pluskwy. Gdy jedna  dostała ci się do łóżka, to znaczy, że o piętro wyżej jest ich  dziesiątki tysięcy, a w całym domu miliony. To na nic. Sprzątną cię, nieboraku! Sam nie wiesz, w co się mieszasz. Przeceniasz się. Udajesz wielkiego zucha, bo nie masz pojęcia o „delikatnej  robocie”. Chcesz się znaleźć na  marmurowym stole w trupiarni? Ni stąd ni zowąd może spaść ci na głowę kawał dachówki.  Choćbyś sobie nawet kupił hełm,  pancerz… Masz bzika, stara małpo.

Starzejesz się! Widocznie rower ci szkodzi! Szybka jazda to nie dla ciebie… pozbawia cię  równowagi umysłu… Radzę ci, daj  spokój ! Jesteś już za stary, by robić głupstwa. Czterdzieści trzy  lata… (mówił tak przez zazdrość, bo brak nogi nie pozwala mu jeździć na rowerze), chyba, że będziesz naśladować Hitlera. Ale nie wyglądasz na tyrolezyka, nie umiesz śpiewać tyrolskich  piosenek. Narazisz się tylko na  śmieszność! Chcesz zrobić ze siebie Barresa, Bolivara, Joannę d’Arc, d’Annunzia?… Żydzi są przebiegli, podstępni, mój druhu.  Zniszczą cię, nieszczęsny robaku’, wpierw nawet, nim zdołasz  zawołać „Uf!” Zmiażdżą cię, nie sami, lecz przy pomocy twych braci, twych rodaków.  Przepowiadam ci to. Znają tysiące sztuczek… To są stuprocentowi fakirzy! Znane im są wszystkie tajemnice wschodu! Kręcą się, obiecują, szwargoczą  bezustannie, zawsze wszystko dla nich, a nic dla innych. Zabierają  człowiekowi nie tylko całe jego mieszkanie, cały dobytek . ale i duszę..

Nawet się nie spostrzeżesz?’ : Obywatelem świata, mój przyjacielu, jest Żyd wieczny tułacz! Umie się wszędzie wcisnąć, każdego oszukać, okraść. Opróżnia ci nie tylko kieszenie, ale i głowę. Obdziera cię ze wszystkiego wysysa z ciebie krew. I ty chcesz z nim walczyć!… W malarstwie opanowali wszystko: i prymityw i folklor. Wszystko fałszują, wszystko sobie przywłaszczają i ciągną z tego kolosalne korzyści: sztuka to przyprawa, to sos dla Żydów. Krytycy — same żydy i masony — śpiewają unisono wyją na cześć geniusza  Żyda. To zupełnie normalne i w pewnym sensie sprawiedliwe. Do nich należą wszystkie  szkoły. Dawni właściciele zostali przepędzeni; oni są  wszechwładnymi panami sztuki we  wszystkich krajach, a przede wszystkim we Francji. Wszyscy  profesorowie, wszystkie sądy konkursowe, wszystkie galerie, wystawy należą teraz całkowicie do tych parszywców. Daremny trud przeciwstawiać się temu!… Co do mnie, to gdybym miał taki pysk, jak ty, trzymałbym z nimi sztamę, wstąpiłbym do  masonów… Dla aryjczyka to chrzest… To by cię nieco obmyło z twych grzechów. Nabrałbyś wartości, wielkiej wartości… We Francji to jedyna droga. Przyszłość  należy do masonów!

— Och, martwisz mnie i  przerażasz, Popol! Myślałem, że znajdę w tobie przyjaciela, sprzymierzeńca, towarzysza  broni… A ty mi radzisz ustąpić,  przestać być sobą. Sprawa przybrała zbyt ważny obrót, byśmy mogli o niej dyskutować na świeżym powietrzu. Wejdźmy do środka…

Usiłowałem go w jego  pracowni przekonać. Po tym, co  zaszło, było mi już wszystko  jedno… Mogłem mieć cały świat przeciw sobie. Ale Popol?…  towarzysz broni, przyjaciel?…  Mimo wszystko zależało mi na Popolu.

— Jak to? Ty spuszczasz z  tonu, Popol? Ty, odznaczony na polu chwały, uważasz, że to w porządku? Ze w porządku jest, gdy na miejsce każdego  prawdziwego Francuza, poległego od kul wroga na polach Flandrii, przychodzi 10 tysięcy  parszywców, wściekłych, nigdy nie nasyconych rasistów?… Czy mamy zamienić się w żydowskie  szmaty, by nas raczono łaskawie  tolerować przy dźwiękach  międzynarodówki?

— A co zrobisz z  proletariuszem? — przerwał mi pytaniem Popol.

— Będzie zawsze  „pierwszym”. Będzie tym, czym był  dotąd: oszukiwanym pijakiem. Komunizm to najordynarniejsze oszustwo, to olbrzymia stawiskiada. Czy słyszałeś czerwone chóry? Śpiewają przyprawioną międzynarodowym sosem pieśń „Przed odjazdem”… Czy to ci nic nie mówi?…

Jutro przy akompaniamencie międzynarodowych hymnów rozpocznie się sprzedaż  „koszernego” mięsa. Już słyszę Bluma proponującego przy słowach:

„Dans la carriere”, siekankę z mięsa ariów „a la carmagnole”.

Każda rewolucja już od  pierwszych chwil swego wybuchu  staje się fantastycznym rabunkiem.

Rewolucjoniści z 1793 roku byli wszyscy bez wyjątku  chciwcami: jeden większy od drugiego. Opanował ich szał bogacenia się. Rabowali bez miłosierdzia  wszystko, co tylko mogli. Pod tym względem nie różnili się niczym od dworaków króla.  Dowiedziono, że najwznioślejsze hasła, najwymyślniejsze doktryny  służą zawsze i wyłącznie do tego, aby sobie zdobyć niewolników, którzy stoją z otwartymi  gębami przed jarmarczną budą i nie wiedzą co wybrać, na jaką  przyjemność się zdecydować. Kto na jarmarku świata pokaże coś  najbardziej pociągającego, ten ma największe powodzenie, do tego idą… Spieszcie! Spieszcie!  prędzej, nie tracić czasu! Nie  zdajecie sobie sprawy z tego, jak  jesteście nieszczęśliwi. Ale tu  koniec waszym nieszczęściom,  waszym . cierpieniom… .Zgrzytają wrzeciądze, opadają łańcuchy, widowisko skończone.

Niewolnicy w zamknięciu na trzy… na cztery…,, ną dziesięć, na dwadzieścia wieków, to zależy od wytrzymałości murów więzienia.

Nowy pan tyle wart, co i  poprzedni. Podstępny kłamca, histeryk, tchórz… mniej lub więcej  sadysta. Jego upodlenie i łajdactwo są tym większe, im więcej może on korzystać z doświadczenia, im więcej może się uczyć,  porównywać… Ateny… Rzym… rok 1793… Dynastia Romanowych.

 

95568546_o

Żydzi dużo się uczą i  bezustannie spiskują. Bankierzy żydowskiej  komuny są zawsze gotowi… Wchodzą na estradę przy wrzaskliwej  reklamie. Baczność, bracia  męczennicy! Baczność, bracia we wszystkich krajach świata. Przychodzę was wyzwolić.  Czuję, w. sobie maksimum, sił, by wam dać dobrobyt. Biorę do  ręki bat, by was tym lepiej bronić, moje dzieci. Dam wam  bezpieczeństwo na stare lata!…  Chodźcie, zobaczycie, co jest w  środku. Proszę, proszę, śmiało,  śmiało. Nie obawiać się. Co? Słychać jęki mordowanych? To  złudzenie waszych zmysłów, to nędzna faszystowska plotka. Śmiało! Śmiało! Spieszmy się, spieszmy wszyscy. Jeśli trzymam w ręku kłódkę i ogromny klucz, to na prezent dla was… to dla  okazania wam tym większej miłości, abyście znowu zaczęli żyć… Spieszcie! Prędzej!… Będziecie mieli co dzień kino… Międzynarodowy Żyd każe nam żałować Schneidra, Thiers’a, Wendla i Dżyngis Chana… Żyd jest władcą najbardziej okrutnym, najbardziej  dokuczliwym, wszystko wiedzącym, najbardziej ekskluzywnym, i ręczę wam całkowicie jałowym,  niezdolnym niczego zbudować, oprócz więzień (przykładem  Rosja). Niezrównany jest tylko w umiejętności olśniewania  aryjczyka, w  umiejętności wmawiania mu wszystkiego, co tylko chce, robienia z niego galernika lub żeru dla armat — zależnie od potrzeby. Rozpity, naiwny, oszukiwany aryjczyk nie zdobywa się na żaden poważniejszy opór. Najpierw ogłupia się go  frazesami w szkole powszechnej, potem przy pomocy alkoholu, następnie pozbawia się go  męskości drogą przymusowego wychowania. Dla pewności, że się już nie dźwignie, nie zdobędzie na samodzielność, na protest, że nigdy nie zaśpiewa swej własnej nie-żydowskiej piosenki,  wypruwa się z niego duszę. Czymże więc może być nawet w  najlepszym razie wykończony w ten sposób goj? Schupo,  policjantem… Czymś w rodzaju psa, psa, broniącego Żyda. Nie utrzyma się, nie może się utrzymać żaden aryjski satrapa. Egzaltują oni swoje stada  baranów jedynie ciasną, ograniczoną, regionalną, defensywną mistyką. Zobaczycie, co będzie z  Hitlerem. A świat dzisiejszy  potrzebuje wielkiej mistyki w skali światowej. Jeśli się jej nie  znajdzie, trzeba przestać istnieć.  Rozumiał to Napoleon. Jedyną  prawdą ludzi, zwierząt i rzeczy jest wielka tajemnica dżungli —  tajemnica wszystkich dżungli:

„być zwycięzcą lub  zwyciężonym”.

Oto jedyny dylemat, oto ostatnia prawda. Wszystko inne to obłuda, szalbierstwo,  oszustwo, wyborcze ględzenie.  Napoleon zrobił wszystko, co mógł, by Europa nie wpadła w  władanie Murzynów i azjatów. Został zwyciężony przez Żydów.  Rozstrzygnęło się to na polach Waterloo. Teraz gra ma inny  charakter. Teraz my już jesteśmy u Żydów, nie Żydzi u nas. Od chwili powstania banku Rotszylda, Żydzi całego świata  zaczęli znowu snuć światoburcze idee. Wszędzie być, wszystko sprzedać, wszystko trzymać w swych rękach, wszystko zburzyć, zniszczyć, a przede wszystkim człowieka białego, aryjczyka. Oto ich podstawowe cele i  program!… Na inne, godniejsze  podziwu rzeczy przyjdzie później czas. Później nie potrzeba będzie posługiwać się złotem:  wystarczy dać rozkazy masom  niewolników. Żydzi nie ujawniają  swoich przywódców. Spiskują w ukryciu, w cieniu. Odsłaniają  tylko błaznów, wesołków,  komediantów. Namiętność żydowska, tak jednolita, tak niszcząca jest namiętnością termitów. Żadna przeszkoda nie wytrzyma pochodu robactwa; wszystko będzie zniszczone, stoczone aż do  szpiku, wszystko ulegnie ich lepkiej gnilnej wydzielinie, ich żuchwom, które nie spoczną dopóty, dopóki nie spowodują  całkowitej katastrofy, dopóki się wszystko nie zawali, nie runie, nie szczeźnie w paszczy Żyda.

(D. c. n.)

One Response to Louis-Ferdinand Céline: Pogromowe drobiazgi (2)

  1. dziadkjack 02/07/2014 at 02:07 #

    Dawno, dawno temu historia kołem się toczyła,
    dzisiaj kałem się tuczy…

    Brawo, Panie Céline!

Leave a Reply

Intronizacja
Optimization WordPress Plugins & Solutions by W3 EDGE