Wywiad: Wyznania „żydo-banderowca”

 

The Ukrainian Revolution’s Unlikely Street-Fighting Rabbi

Natan Khazin Led Jewish Squadron in Kiev’s Central Square

isra

Od Redakcji: W ramach konsekwentnego zapoznawania Czytelników z alternatywnymi obrazami kijowskiej rewolucji – zarówno w stosunku do narracji prezentujących ją jako „europejski zwrot” jak i „narodową rewolucję”,  prezentujemy tłumaczenie wywiadu z Natan`em Khazin`em, byłym oficerem armii tworu syjonistycznego, który brał udział w wydarzeniach w Kijowie jako jeden z dowódców bojówek antyrządowych. Wywiad przeprowadzony przez Mykołę Weresena, wieloletniego korespondenta BBC na Ukrainie nadała 20 marca ukraińska telewizja internetowa Espresso TV.

Jak trafiłeś na majdan?

Po bezprecedensowym barbarzyńskim rozbiciu demonstracji 30 listopada, poszedłem na wiec w którym brało udział milion ludzi.

Ale zostałeś jednym z dowódców.

To stało się bardzo szybko. Kiedy powstały pierwsze barykady na ulicy Hruszewskiego, mówiło się o szturmie na parlament. Podszedłem do ludzi i spytałem „Jaki jest nasz główny cel? Dokąd idziemy? Co robimy?” Po pół godzinie zrozumiałem, że nikt nad nimi nie panuje. Ludzie nie wiedzieli co robić. Wiedzieli tylko, że muszą iść naprzód. Zapytałem „Czy wiecie, że przy szturmowaniu budynku, kiedy obie strony są równomiernie uzbrojone, atakujący powinni mieć trzykrotną przewagę w ludziach?” Nie wiedzieli. Kiedy spytałem o plan taktyczny, powiedzieli, że go nie mają.

Skąd znasz się na takich rzeczach?

Posiadam spore doświadczenie bojowe. Służyłem w izraelskiej armii. Byłem oficerem. Wiem co nieco na temat działań obronnych i zaczepnych w warunkach walki w mieście.

Jeśli to nie tajemnica, gdzie służyłeś?

W Strefie Gazy. Wiem jak to jest kiedy idziesz ulicą, a ludzie strzelają do ciebie, rzucają kamienie czy płonące przedmioty

Pochodzisz z Kijowa?

Nie, jestem z Odessy.

Wyemigrowałeś do Izraela, służyłeś tam w armii i wróciłeś na Ukrainę?

 Tak. W życiu nie myślałem, że wykorzystam swoją wiedzę wojskową w spokojnym i cichym Kijowie. Ludzie mówili „W Izraelu, na Bliskim Wschodzie, jest niebezpiecznie, toczy się wojna. Przyjedź do Kijowa, tu jest spokój.” Wierzyłem, że mieli rację.

To było naiwne.

Powiem szczerze, na początku tylko obserwowałem starcia, potem byłem doradcą. Ale w ciągu paru godzin zostałem aktywnym uczestnikiem, a ludzie zrozumieli, że jestem doświadczony. Dowodziłem kilkoma operacjami na Hruszewskiego. I zrozmiałem, że to także moja wojna.

Skąd taki wniosek? 

Ludzie stali na ulicach, bezbronni. Władze zachowały się przeciwko nim jak Kreml, jak Putin. Przez wszystkie lata istnienia niepodległej Ukrainy nie widziałem tak wielkiej siły użytej przeciwko nieuzbrojonym cywilom – pojazdów, policjantów. Zdecydowałem,  że muszę wyrazić swoje stanowisko jako obywatel i pomóc tym którzy walczyli z władzą.

Dlatego brałem udział w szturmie na Dom Ukraiński. Przyszedłem przygotowany, wiedząc, że atak nastąpi wkrótce. Zaczął się w piątek w nocy. Po wizycie w synagodze i modłach szabatowych poszedłem na majdan, pod Dom Ukraiński. Myśleliśmy, że w środku jest góra 50 żołnierzy, ale było ich 150 – żołnierzy, oficerów, snajperów. Na początku zginęło trzech demonstrantów, wtedy zobaczyłem w oczach moich towarzyszy broni pragnienie zemsty.

Mam pytanie o rzecz która ciekawi wiele osób. Czy żyd może walczyć w szabat?

Może, jeśli jest to konieczne. Ochrona życia ludzkiego jest najważniejszą wartością. Kiedy byłem częścią samoobrony majdanu strzelałem, podróżowałem samochodem, rozmawiałem przez telefon także w soboty. Robiłem wszystko na co zazwyczaj nigdy bym sobie nie pozwolił. Soboty na majdanie były pierwszymi szabatami jakie naruszyłem od 20 lat, aby chronić życie cywilów.

Spytałeś rabina, a on dał Ci zezwolenie?

Nie pytałem rabina, znałem odpowiedź. Sam jestem ordynowanym rabinem i mogłem samemu odpowiedzieć na to pytanie. Wielu innym ludziom radziłem, by uczestniczyli w działaniach samoobrony w szabat.

Inne pytanie. Kto jako pierwszy nazwał się “żydo-banderowcem”? Czy to ty ukułeś ten termin?

Nie. Nie wiadomo skąd się wziął. Ale gdy tylko go usłyszałem, stwierdziłem, że lepiej być „żydo-banderowcem” niż „żydo-Moskalem”. Ale poważnie, przez dwa i pół miesiąca mojej obecności na majdanie, nigdy nie usłyszałem słowa „żyd” [w językach ukraińskim i rosyjskim słowo żid ma wydźwięk pejoratywny. Określeniem neutralnym jest „jewriej” – Hebrajczyk – Red.] wobec siebie czy kogokolwiek innego.

Prawdę mówiąc, przez pierwsze dni nie mówiłem, że jestem Żydem. Jak królowa Estera która nie mówiła o swoim pochodzeniu. Ale stopniowo wychodziłem z cienia i zacząłem mówić o swoich „żydo-banderowskich” korzeniach i mojej przeszłości w armii „izraelskiego agresora”. Byłem zaszokowany reakcją. Ludzie nazywali mnie bratem. Po prostu. Wszyscy. Mam zdjęcia z innymi bojownikami, także ultranacjonalistami ze Swobody i innych grup. Zawsze witali mnie mówiąc „szalom”. Kiedy dziś spotykam ich na ulicach padamy sobie w objęcia.

Czytałem w izraelskiej prasie wywiad z Natanem Sharanskym [polityk izraelski urodzony w ZSRR, członek syjonistycznej partii Likud, w czasach sowieckich dysydent antykomunistyczny – Red.]. Spytano go, „Co Pan myśli o Ukrainie? Oni tam nienawidzą Żydów, prawda?” Odpowiedział “To nie tak. W gułagu wiele lat przesiedziałem z Ukraińcami i niczego takiego nie odczułem. Co do wydarzeń na Ukrainie, to jako człowiek który zrobi wszystko dla Izraela i Żydów nie rozumiem dlaczego Ukraińcy mieliby być gorsi i nie walczyć za swoją ojczyznę.”

Coś się we mnie zmieniło kiedy zobaczyłem ludzi na Hruszewskiego gotowych się poświęcić. Paru młodych ludzi było na linii ognia, prosiłem by się cofnęli. Odpowiedzieli „Przyszliśmy tu zginąć.” Kiedy na własne oczy widzisz ludzi gotowych na śmierć dla ojczyzny, czujesz, że są ci bliscy. Wiem co to znaczy być gotowym na śmierć dla ojczyzny.

Miałeś kontakt z Izraelczykami? Robili z Tobą wywiady?

Oczywiście. Udzielałem anonimowo wywiadów dla radia i telewizji. Do niedawna nie chciałem ujawniać swojej tożsamości. Ogólnie, to co robiłem spotkało się z pozytywnym odzewem, to dobry znak. Ale rząd Izraela ma niejednoznaczny stosunek do wydarzeń.

Tak, to prawda.

MSZ Izraela flirtuje z Moskwą. Ze wstydem przyznaję, że Izraelski rząd nie poparł wyraźnie Ukrainy. Nie nazwał agresji po imieniu. Nie potępił aneksji Krymu. Kto lepiej niż my rozumie czym jest ziemia? W Izraelu mamy hasło “Tow lamut be-ad artsenu” – “Dobrze jest zginać za naszą ziemię.”

Chociaż niestety nie ma wsparcia ze strony rządu, popiera nas mnóstwo ludzi w Izraelu. Wielu młodych ludzi urodzonych na Ukrainie którzy służyli w izraelskiej armii dowiedziało się co robię i pisali do mnie „Jesteśmy gotowi przyjechać i pomóc.” W najtrudniejszych dniach byli gotowi pomóc. Ale niektórzy pisali „Dlaczego chcasz zginąć za Ukrainę? Lepiej ginąć za Izrael.”

Na początku większość ukraińskich Żydów negatywnie odnosiła się do tego co robiłem. Ludzie mówili „Co ty robisz? Przynosisz nam wstyd. Nie reprezentujesz społeczności żydowskiej tylko siebie samego.” Kiedy polała się krew i wielu ludzi zginęło, także członkowie mojego oddziału – straciliśmy kilka wyjątkowych osób – to się zmieniło. Społeczność zaczęła odgrywać bardziej aktywną rolę, zorganizowali pomoc. Wysłali dziewięciu ciężko rannych do Izraela, dwóch z nich dzięki Bogu już wróciło do zdrowia.

Chcę dodać, że przez ten czas przekroczyłem kilka barier. Kiedy na moich oczach strzelano do ludzi na ulicy Instytuckiej, kiedy jeden po drugim moi towarzysze byli trafiani kulami, wyzbyłem się do końca mojego etniczno-psychologicznego dystansu. Po tym co widziałem, zdecydowałem, że muszę działać, twardo i bez żadnych kompromisów z wrogiem.

Tlum: http://xportal.pl

=========

The Jewish Daily forward.

http://forward.com/articles/195785/the-ukrainian-revolution-s-unlikely-street-fight/

The following interview is with Natan Khazin, commander of a Jewish squadron of fighters in the Ukrainian revolution that took place in Kiev’s Maidan, or central square. It aired on March 20 on Espreso TV, a popular Ukrainian Internet television station and was the first time that Khazin disclosed his identity in public. Khazin was interviewed by Mykola Veresen, a well-known Ukrainian journalist, who was the BBC’s correspondent in Kiev for many years.

The yarmulke-wearing Khazin, a veteran of the Israel Defense Forces and an ordained rabbi, is representative of many young Ukrainian Jews who are Zionist, religiously observant and at the same time strong Ukrainian patriots. Some of them refer to themselves humorously as Zhido-Banderists — a fusion of the pejorative term for “Jew” with the name Stepan Bandera, leader of the Organization of Ukrainian Nationalists, which fought for Ukrainian independence during World War II. The organization’s forces also participated in the massacre of Jews, so the term Zhido-Banderist is self-consciously ironic.

The interview has been edited and condensed.

Mykola Veresen: How did you end up on Maidan?

Natan Khazin: After the barbaric and unprecedented dispersal of demonstrators on November 30, I went to the enormous rally of 1 million people [the following Sunday].

But you became a commander.

It happened very fast. After the first barricades on Hrushevsky Street, when there was talk of storming the parliament, I went over to people and asked: “What’s the main objective? Where are we headed? What are we doing?” After about half an hour, I realized that there was no one in charge on the ground. People didn’t know what to do. They only knew that they must press forward. I asked some of the people there: “Do you know the correlation of forces? Do you know that in order to storm a building, when both sides are equally armed, the storming side needs to have three times as many people?” They answered “no.” When I asked, “What’s the tactical plan?” they didn’t have one.

How did you know about such things?

I have extensive combat experience. I served in the Israel Defense Forces. I was an officer. I know something about offensive and defensive maneuvers under conditions of urban combat.

If it isn’t confidential, where did you serve?

In the Gaza Strip. I know what it’s like to move down a street with people shooting, throwing stones or burning objects.

You are originally from Kiev?

No, I’m from Odessa.

You immigrated to Israel, served in the army there and returned to Ukraine?

Yes. I never imagined that I would put my combat knowledge to use in quiet and peaceful Kiev. People said to me: “In Israel, in the Middle East, things are bad, there’s a war. Come here, stay here and live in peaceful Kiev.” I believed they were right.

How naive of you!

I’ll tell you honestly, at first I was an observer of the clashes, then I was an adviser. But within hours I became an active participant, and people recognized that I had experience. I was in charge of several operations on Hrushevsky Street. And I came to realize that this was my war.

What led you to that conclusion?

People were standing in the streets, unarmed. The authorities were acting like the Kremlin, like Putin against demonstrators. In all the years of Ukrainian independence, I’d never seen so much force used against unarmed civilians — so many vehicles, so many security forces. I decided that I should express my position as a citizen, and help the people that were fighting the regime.

So I went to participate in the storming of the Ukrainian House [Kiev’s central convention center]. I came prepared, knowing that the assault would soon begin. It started on Friday night. After going to synagogue and finishing the Sabbath prayers, I went to Maidan, to the Ukrainian House. We thought there were 40 to 50 soldiers inside, but there were 150 instead — fighters, officers and snipers. After the first three demonstrators were killed, I saw the thirst for revenge in the eyes of my comrades in arms.

I have a question. I really don’t know the answer, and many people will be curious. Can Jews engage in combat on the Sabbath?

If it’s necessary, Jews fight on the Sabbath. Protecting human lives is the highest value. On the Saturdays when I served in the civilian self-defense at Maidan, I shot, traveled in vehicles, I spoke by telephone — I did everything that I would usually not allow myself to do. The Saturdays at Maidan were the first Sabbaths that I violated in 20 years, in order to protect the lives of civilians.

You asked a rabbi, and the rabbi said it was permitted.

I didn’t ask a rabbi, I knew the answer. I have rabbinic ordination, and I could answer the question for myself. I recommended to many other people to participate in self-defense operations on the Sabbath.

Another question: Who was the first person to call himself a “Zhido-Banderist”? Perhaps you coined the term?

No. The copyright to that term is unknown. But as soon as I heard it, I said that I’d rather be called a “Zhido-Banderist” than a “Zhido-Muscovite.” But in all seriousness, in the two and a half months I spent at Maidan, I never heard anyone use the word zhid — not regarding me and not regarding anyone else.

To tell you the truth, during the first few days, I didn’t tell people I was Jewish. Like Queen Esther, who didn’t say anything about her origins. But gradually I decided to come out of the shadows, and began to tell people about my “Zhido-Banderist” origins, about my “Israeli aggressor” past and future. I was shocked by the reaction. People called me “brother.” Everyone. Simply “brother.” I have photographs of me together with different fighting units, from the ultra-nationalist “Svoboda” and other groups. They always greeted me with “Shalom.” And now when I meet them on the street, in civilian clothes, we hug each other.

I read an interview with Natan Sharansky in Israel. They asked him: “What do you think about those Ukrainians? They are such bastards, they hate Jews, right?” And he answered: “Well, that they hate Jews isn’t so. I sat in the Gulag for many years together with Ukrainians, and I didn’t particularly see that. And as for the events in Ukraine, I’ll tell you: I would do anything for the sake of my homeland Israel, for my Jewish people. So I don’t understand, why should Ukrainians be any worse than me, or than anyone else, fighting for their homeland?”

Something changed in me when I saw people on Hrushevsky Street who were ready to sacrifice themselves. A few young men on the street were in the line of fire, and I asked them to move. They said to me, “We’ve come here to die.” When you see before your eyes people who have come to die for the sake of the homeland, this made me feel close, and united with them. I know what it means to be ready to die for the homeland.

Did you have contact with the Israelis? Did they interview you?

Of course. Israeli radio and television stations interviewed me, anonymously. I didn’t want to publicize who I was until very recently. Generally, they viewed what I was doing in a positive spirit, as a good sign. But the Israeli government has displayed an ambiguous attitude toward the events.

Yes, we know that.

This is in the context of the Israeli Foreign Ministry flirting with Moscow. Israel, I’m ashamed to say, has not taken a clear-cut position in support of Ukraine. It hasn’t called the aggression by its name. It hasn’t condemned the annexation of Crimea. Who should understand better than us the meaning of land? We have a slogan in Israel: “Tov lamut be-ad artsenu,” “It’s good to die for our land.”

While, unfortunately, there isn’t governmental support, there is the support of many people in Israel. Lots of young men born in Ukraine, and who served in combat units of the IDF, found out about what I was doing and wrote to me on Facebook. “We’re ready to come and help.” During the hardest days, “We’re ready to come and help.” But there were also a few people who wrote to me: “Why should you die for Ukraine? It’s better to die for Israel.”

At first, the attitude of most Ukrainian Jews toward what I was doing was negative. People scolded me: “What are you doing? You’re disgracing us. You don’t represent the Jewish community, you represent only yourself.” After the bloodshed and the death of many people, including members of my squadron — we lost some very special people — the attitude changed. The community began to take a more active role; they organized assistance. They sent nine heavily wounded people to Israel, and two of them, thank God, have already returned in good shape.

I want to add that in this process, I crossed several thresholds. When people standing next to me on Institutskaya Street were shot before my eyes, and the body of one comrade after another hit by gunfire was dragged away, I lost my last ethnic-psychological distance. After seeing what I saw, I decided that I needed to act in a hard, tough way, without any compromise toward the enemy.

Interview translated and edited by David E. Fishman, director of the Jewish Theological Seminary’s program in the former Soviet Union, Project Judaica.

No comments yet.

Leave a Reply

Intronizacja
Optimization WordPress Plugins & Solutions by W3 EDGE