Dr Skrudlik: Zamachy na kult Bogarodzicy w Polsce cz.2/2

 “Zamachy na kult Bogarodzicy w Polsce” 

– Dr Skrudlik, Mieczysław (1887-1941)

 

 

W  l0-TĄ ROCZNICĘ CUDU NAD WISŁĄ.

W dniach dziesiątej rocznicy bitwy pod Warszawą, walka ta przybrała charakter szczególnie ostry i gwałtowny.

Wówczas to w organie polskich bezbożników, w “Wolnomyślicielu” pisał p. Hulka Laskowski, czołowy publicysta protestancki, co następuje:

»W powszechnym kulcie cudów, Cud nad Wisłą zajmuje miejsce osobliwe, godne matołów nieszanujących własnej godności, godne narodów idjotów.
Urosła już odpowiednia legenda o generale, który leżał krzyżem, o Matce Bożej, która płaszczem zasłaniała Warszawę, o ks. Skorupce.
Pomyślmy przez chwilę, ile niewolnictwa, ile służalczości i lichoty tkwi w takim zwrocie retorycznym, jak “Cud nad Wisłą”…
O, mikrocefale, przerażający się zwycięstwa własnych wojsk i rozbrajający je kołtuńską mi¬styką….”
» Naród polski — pisał w jednym z ostatnich numerów “Wolnomyśliciel” — wierzy i cuduje wciąż na temat różnych cudów, bo choć istnieje w wielu krajach przymus szkolny — niema jeszcze nigdzie, poza Rosją,  przymusu krytycznej wiedzy dla wszystkich, opartej na ostatnich wynikach badań naukowych i racjonalistycznej filozofji.” (sic).

Walczący rzekomo z wszelkiemi dogmatami, krępującemi swobodę badań “Wolnomyśliciel”,  chyli czoło przed “nauką” sowiecką, wtłoczoną w ramy kanonów Marksa i Lenina, dostosowaną w całości do zadań i celów propagandy rewolucyjnej.

Propagandzie bezbożników i sekciarzy wtórowała część prasy.

W tych to dniach rocznicy pisał “Kurjer Poranny” (z dn. 1 7 sierpnia 1930 r., w artykule “Obrona Warszawy w świetle prawdy historycznej. Jak to było naprawdę, bez “cudów”:

»Pomysł argumentowania cudami w grze politycznej nie jest bynajmniej nowością.
Jeden z najznakomitszych polskich powieściopisarzy, Bolesław Prus opowiada obszernie w doskonałej powieści p. t. “Faraon”, jak to starzy, przemyślni kapłani egipscy nabierali naiwny lud, zapowiadając straszliwe cuda, dzięki prostemu obliczeniu daty zaćmienia słońca.
I dzisiaj, gdy braknie w polityce argumentów, sięga się do staropolskiej skarbnicy z cudami.
W r. 1920 wygraliśmy wojnę z wschodnim najeźdźcą dzięki zwycięstwu przygotowanemu, przeprowadzonemu i dokonanemu najściślej wedle planu Naczelnego Wodza armji polskiej.
Z przyczyn błahych i małostkowych starano się i usiłuje się w dalszym ciągu zniwelować wszystko, co było czynem istotnym, a wysunąć koncepcję cudu, działania nadprzyrodzonych Mocy, która poparła nas w krytycznej sytuacji dzięki tajemniczym stosunkom, jakie w świecie nadrealnym posiada endecja.”

Jak zobaczymy, wiara w “Cud nad Wisłą” nie zrodziła się bynajmniej w rezultacie propagandy ugrupowań, z któremi “Kurjer Poranny” prowadzi walkę, powstała raczej wbrew właśnie tej propagandzie.

Wiara w “Cud nad Wisłą”  wykwitła na podłożu kultu Najświętszej Marji Pnny Zwycięskiej .

W epoce zmagań się cesarstwa bizantyńskiego z nawałą hord barbarzyńskich, zalewających ziemie imperjum i szturmujących do bram jego stolicy, zrodził się na Wschodzie kult Matki Bożej Zwycięskiej, kult Madonny – Nikopoi, Madonny przynoszącej zwycięstwo.

Kult ten posiadał swe historyczno – legendarne i teologiczne uzasadnienie,[ Bgrwjio opowieści wsebo-» dnie – to trzeba sprawdzić w oryginale !]mówią o bezpośredniej ingerencji sił nadprzyrodzonych w walkach o panowanie Krzyża nad światem, głoszą chwałę Dziewicy, której wizerunki wiodły flotę i armję bizantyńską w bój i do zwycięstw.

Słowa Genezis, mówiące o “Niewieście”, która “zetrze głowę węża” – szatana, wyznające drogę współudziału Matki Bożej w dziele Odkupienia, stwarzały teologiczną podstawę dla kultu Nikopoi.

Żyjące wartościami nadprzyrodzonemi średniowiecze, regulujące stosunek swój do wszelkich zagadnień w myśl tych wartości, u stóp ołtarzy Nikopoi szukało pomocy w walkach przeciwko nieprzyjacielowi duszy, przeciwko szatanowi.

Ideą przewodnią kultu Madonny Zwycięskiej były przytoczone właśnie słowa Genezis. Krzyżowy charakter wojen średniowiecza, prowadzonych w imię utrzymania religijnego stanu posiadania, zmagania się z wrogami, grożącemi zagładą Kościołowi, stwarzały doskonały grunt dla rozkwitu kultu Nikopoi, uzgadniały jego istotę, treść z celami wojen.

To też cześć dla Madonny Zwycięskiej osiągnęła w owej epoce wyżyny klasyczne.

Ten do głębi z wytycznemi marjologji uzgodniony charakter kultu Nikopoi załamał się w schyłku  środniowiecza, a zwłaszcza w wieku renesansu, kiedy to poczęto wznosić kościoły, jako vota za zwycięstwa, odniesione na polach, zrumienionych bratnią krwią chrześcijańską.

Napór ekspansji tureckiej na Europę w wieku XV i XVI skonsolidował chrześcijaństwo i przygotował grunt do odrodzenia czci dla Matki Bożej Zwycięskiej, do powrotu do klasycznych założeń i form tego kultu.

Odrodzenie się czci dla Nikopoi u schyłku  XVI  wieku było dziełem Papieża Piusa V, właściwego zwycięzcy z pod Lepanto.

Pogrom niezwyciężonej dotąd floty tureckiej w bitwie pod Lepanto upowszechnił kult Nikopoi w całym świecie chrześcijańskim, a orędzie Stolicy Apostolskiej, wydane bezpośrednio po zwycięstwie, nadało czci tej charakter oficjalny.

Położona na granicy dwóch kultur Polska, wrażliwie reagowała na wszelkre przejawy czci dla Bogarodzicy i czerpała zarówno ze źródeł wschodnich jak i zachodnich.

Bezpośredni kontakt Polski z ziemiami ruskiemi, ulegającemi supremacji kultury bizantyńskiej spowodował, że jak zaznaczyliśmy, wschodniego pochodzenia kult Nikopoi, przyjął się u nas i upowszechnił wcześniej aniżeli na zachodzie.

Te same czynniki, które wywołały na południu odrodzenie się czci dla Najśw. Panny Zwycięskiej, doprowadziły kult Nikopoi w Polsce do wyjątkowego rozkwitu.

Polska, jak mówi bulla papieża Leona X, była ową “twierdzą graniczną, o którą rozbijało się wszelkie odszczepieństwo i łamał półksiężyc”.

Krzyżowy charakter wojen polskich w wieku XVII  nie ulega żadnej kwestji.

Interesy Kościoła i państwa zespoliły się wówczas zdecydowanie i walka o całość państwa równała się tedy obronie katolickiego stanu posiadania.

To też cześć dla Zwycięskiej Dziewicy opierała się w tym wieku krwi i chwały o klasyczne założenie tego kultu.

Ponowny renesans kultu Nikopoi, przejawiający się z żywiołową siłą w rezultacie wydarzeń historycznych z sierpnia 1920 roku, czerpie swe źródło nietylko w nagłem ocknieniu się narodu w owych dniach grozy i trwogi, nie jest rezultatem wyłącznym pogromu wroga u wrót stolicy, ale sięga w głąb najistotniejszych podstaw kultu Nikopoi.

W lecie 1920 r. stanął pod murami Warszawy wróg, który zapowiadał nie taką, czy inną, zaborczą rewizję granic, ale który parł naprzód w nadziei rychłego zrealizowania programu politycznego.

Była to ofenzywa hord Antychrysta, ofenzywa grożąca zagładą cywilizacji europejskiej, podstawom historycznym i etycznym, na których cywilizacja ta wyrosła.

Przewrót ten groził zagładą Kościołowi, narodom, zapowiadał wykorzenienie wszelkiej religji, wszelkiej tradycji, groził przeistoczeniem ludzi w stada bezwolne zwierząt, pozbawieniem ich wła¬snego oblicza.

Dla najeźdźcy z r. 1920 Polska była jedynie etapem w wielkim marszu na podbój świata i zniszczenie chrześcijaństwa.

Wiara narodu przypisała “Cud nad Wisłą”  Patronce Polski, Dziewiczej Matce Syna Bożego.

Nigdy może w dziejach świata wiara ta nie posiadała głębszego uzasadnienia, zespalała się bowiem najistotniej z drogą, którą Bóg wyznaczył Marji, z Jej współudziałem w dziele Odkupienia, z zapowiedzią Stworzyciela, że Ona to właśnie zetrze głowę węża, głowę nieprzyjaciół, pragnących zniszczyć dzieło Jezusa Chrystusa, Kościół Boży na ziemi.

Na takich to podstawach, z takich to źródeł wykwitł w Polsce kwiat kultu Madonny Zwycięskiej .

Podstawy te sięgają tak głęboko w założenia marjologji, że wszelka dyskusja na temat “Cudu nad Wisłą” powinna zamilknąć.

Niema bowiem miejsca na ambicje osobiste czy partyjne tam, gdzie instynkt religijny mas wyczuł poza zasłoną tajemnic niezgłębionych — Miłosierdzie Boże, czuwające nad narodem.

Pojęcie i istota cudu nie umniejszają w tym wypadku ani męstwa żołnierzy, ani zdolności wodzów, a dotyczą jedynie źródeł owej przemiany psychicznej, która w rezultacie dała zwycięstwo nad Wisłą.

Ugruntowana na pysze wiara w doskonałość i niespożytość sił i dzieł ludzkich jest antytezą światopoglądu katolickiego.

O tem pamiętać winien zwłaszcza naród, otoczony odwiecznymi wrogami, posiadający otwarte granice, wystawiony od w schodu i zachodu na napór przeciwników, dysponujących potęgą, przewyższającą o wiele siły Polski.

Szczególny nacisk na szerzenie propagandy antymarjologicznej położyły organizacje wolnomyślicielskie.

Niemal w każdym numerze “Wolnomyśliciela polskiego” i “Racjonalisty” organu koła intelektualistów Pol. Zw. Myśli Wolnej, podejmowane są zagadnienia związane z tą sprawą.

Przypatrzmy się bliżej metodom “naukowym” polskich bezbożników :

W nr. 10 Wolnomyśliciela z r. 1.931 r. czytamy :

»Malarstwo i rzeźbiarstwo przedstawiało wniebowzięcie Marji w szatach powiewnych… a przecież nielogicznem i niekonsekwentnem było zabieranie do nieba garderoby”. (sic).

Numer I-szy Racjonalisty podał, co następuje:

“Protestanci wogóle nie uznają boskości (sic) Panny Marji.”

“Kościół watykański przygotowuje się do ogłoszenia nowego dogmatu ; równości Matki Boskiej z Trójcą św.”(sic).

“Racjonalista” swoje występy “naukowe” rozpoczął — jak widzimy — w sposób zgoła niesamowity.

Gdzież to bowiem redakcja tego pisma wyczytała, że Kościół katolicki naucza o boskości Matki Bożej ? Metody tego rodzaju nie mają nie  tylko nic wspólnego z wytycznemi pracy naukowej, ale wskazują wyraźnie, że redakcja dla osiągnięcia pewnych efektów nie cofa się przed posunięciami wręcz kompromitującemi wydawnictwo.

Nie wierzymy ani na chwilę, aby “intelektualiści” z “Racjonalisty”, pracujący pod kierunkiem profesora uniwersytetu, p. Kotarbińskiego nie byli obeznani z podstawami marjologji katolickiej i dlatego też ich uwagi o kulcie Matki Bożej w Kościele katolickim napiętnować należy jako tendencyjnie fałszywe, a tem samem nieetyczne.

Doprowadzona do równowagi głosami prasy katolickiej redakcja Racjonalisty, postanowiła się zrehabilitować i do tematu tego powróciła w artykule p. J. Landaua (Nr. 1 z 1931 r.).

“Niema najmniejszej wątpliwości, pisał wymieniony autor, że dogmat o Wniebowzięciu Najśw. Marji Panny zostanie wkrótce ogłoszony — i raz na zawsze ustali powszechną  już zresztą wiarę w to wśród zwolenników Kościoła rzymskiego.
Jakiż może być następny etap? Trudno bawić się w przewidywania. Zdaje się jednak, że prędzej czy później, musi nastąpić zupełne zrównanie Marji z Swiętą Trójcą, czyli ostateczne jej ubóstwienie, co właściwie w praktyce religijnej już się dawno stało. Chodzi tylko o ostatni krok, o zdogmatyzowanie tej wiary.”

Jak widzimy, p. Landau, obeznany nieźle z Kabałą i Talmudem, w dziedzinie marjologji przejawia kompletną nieznajomość podstawowych zasad.

“Proroctwa” na temat dalszego rozwoju kultu Bogarodzicy sytuacji oczywiście nie ratują, nie mogą pokryć braku wiedzy, orjentacji i wyczucia przedmiotu.

Doskonałą ilustracją zaniku etyki w organizacjach wolnomyślicielskich jest artykuł, pomieszczony w numerze 10 z 1931 organu Związku.

» Artykuł ten, – zaznaczył we wstępie “Wolnomyśliciel” – zmieniając tylko tytuł, przytaczamy z klerykalnego “Nowego Życia”, pisma miesięcznego i oświatowo-religijnego, wychodzącego w Poznaniu pod redakcją ks. Stefana Bortkiewicza.
Choć jako wolnomyśliciele nie podzielamy oczywiście tendencji tego pisemka, jednak ze względu na źródłowe (sic) ujęcie tego zagadnienia uważamy, iż artykuł ten powinni znać także wolnomyśliciele”.

Po tym, wiele zapowiadającym wstępie — podał “Wolnomyśliciel” elukubracje Bortkiewicza, w treści swej stanowiące jedynie powtórzenie poglądów radykalnych ugrupowań protestanckich.

»Powodem oziębienia stosunków pomiędzy Jezusem a Marją było zapewne niedoceniane przez Marję działalności Jezusa, jego krytyczny stosunek do kapłanów i faryzeuszów, czyli jego wystąpienia przeciwko Kościołowi…. matka chciała przeszkodzić Jezusowi w jego działalności, bojąc się zapewne ściągnąć na siebie klątwę kapłanów.”

Znowu mamy tu do czynienia z wyraźnem oszustwem.

Uwagi “Wolnomyśliciela” na temat “klerykalnych tendencyj” perjodyku ks. Bortkiewicza miały na celu zasugerowanie czytelnikom przeświadczenia, że artykuł ten wyszedł z pod pióra duchownego katolickiego.

W istocie rzeczy, wymieniony Bortkiewicz nie jest żadnym “księdzem”, a tylko kaznodzieją sekty baptystów.

W tem właśnie tendencyjnem przeinaczeniu rzeczywistości leży oszustwo “badaczy” z pod znaków bezbożniczych.

 

 

PROPAGANDA TEOZOFICZNA.

Ośrodkiem propagandy antymarjańskiej są również placówki teozoficzno-ezoteryczne. Teozofja, odrzucając Bóscwo Jezusa Chrystusa, godzi tem samem w podstawy kultu Bogarodzicy.

“Nikczemnych i babich baśni strzeż się”, — ostrzega wiernych przd niebezpieczeństwem propagandy ezoterycznej — św. Paweł. (1Tm 4, 7).

Ostrzeżenie wielkiego Apostoła jest i dzisiaj w całej pełni aktualne.

Klasycznym przykładem zastępowania dogmatycznych założeń wiary baśniami, “romansami mitologicznemi” są np. wystąpienia publiczne niejakiego p. Blocha (Warszawa).
“Światem —  wykłada wymieniony przedstawiciel organizacyj ezoterycznych — kierują mistrzowie, tj. wcieleni archaniołowie, jednym z takich archaniołów bvła Marja.”

Archaniołem, według p. Blocha była Marja, Boża Rodzicielka, która, jak głosi Kościół, świętością swą i doskonałością przewyższa nieskończenie wszystkie chóry anielskie.

»Marja— mówi bł. Ludwik de Montfort — rozkazuje w niebie Aniołom i Błogosławionym. Taka jest wola Najwyższego, który pokornych podnosi na wyżyny, żąda On, by niebo, ziemia i piekło bezwzględnie były doddane rozkazom pokornej Marji, którą uczynił Królową nieba i ziemi, – władczynią Swych wojsk, skarbnicą Swych bogactw, szafarką łask, narzędziem wielkich cudów, pośredniczką ludzi, zagładą nieprzyjaciół Boga i wierną towarzyszką Swej chwały i Swych triumfów.
Marja jest najdoskonalszem arcydziełem Najwyższego, jest arcydziełem, którego znajomość i posiadanie Bóg zastrzegł Sobie Samemu . . . Zarówno dziewięć chórów anielskich, jak i ludzie… nawet szatani siłą prawdy zniewoleni są zwać Ją [swą Królową?]
Wszyscy Anieli niebiescy wysławiają Ją bezustannie: Święta, Święta, Święta Mar a, Boża Rodzicielka, Dziewica i zasyłają Jej codziennie miljony miljonów razy pozdrowienie Anielskie. A oddając Jej pokłon najgłębszy, proszą Ją pokornie, jak o łaskę, by ich zaszczycić raczyła jednym ze swoich rozkazów.”

Tak o Marji uczy Kościół katolicki. Baśnie Blocha są próbą bluźnierczego obniżania Marji w pojęciach wiernych. Stosunek organizacyj ezote-ryczno-teozoficznych do Kościoła doskonale odzwierciedlają słowa znanej propagatorki “wiedzy hermetycznej”, pomieszczone w stołecznym dzienniku politycznym w “Głosie Prawdy” (nr. 1 7 1 z roku 1 927, Warszawa):

“Filuterne wolterjaństwo i płaski uśmieszek w stosunku do niezgłębionej dziedziny ducha ludzkiego, jaką jest religja… przestał być obowiązującym wśród nowoczesnej radykalnej inteligencji … I może nie jest dziwnem, że tu właśnie spotyka się ludzi, patrzących własnemi oczyma, pełnemi zachwytu w odwieczną głębinę katolicyzmu.”

Jaki jest jednakże rezultat tego rodzaju zachwytów dowodzą dalsze słowa autorki : »Namiętna kampanja przeciwo prawu, uznającemu małżeństwo cywilne, jest zewnętrznem narzucaniem religji, czynieniem z wzniosłego sakramentu nienawistnego przymusu.”

“Uwielbienie” dla Kościoła kończy się więc walką z jego dogmatycznemi podstawami.

W tymże samym “Głosie Prawdy”, w numerze gwiazdkowym (nr. 22ó) z r. 1927 pojawił się wiersz Niny Rydzewskiej, przywodzący żywo na pamięć, ze względu na charakter bluźnierstw i demagogiczne, pseudoproleterjackie założenie utworu, — sowiecką litęraturę antyreligijną.

Istniał swego czasu w Polsce typ ludzi, bynajmniej nie przynoszący nam zaszczytu, którzy modlili się do Matki Boskiej, jakkolwiek nie wierzyli w Pana Boga.
Typ ten wychodowany w promieniach oddziaływania masonerji, żyje i dzisiaj, tylko karykaturalne rysy jego pogłębiły się jeszcze bardziej. Dzisiaj, tego rodzaju “zuchwałi czciciele” Marji są swiadomem narzędziem w rękach masonerji, walczą otwarcie z Kościołem, atakują jego podstawy dogmatyczne, a w dniach uroczystości lub też w chwilach nastrojów “chylą kornie czoło przed Orędowniczką z Ostrej Bramy.”

Marja jest drogą prowadzącą do Obrystusa. Kto inaczej kult Jej pojmuje, kto oddając w pewnych momentach cześć Bogarodzicy, walczy
równocześnie z Chrystusem i z Kościołem przez Niego ustanowionym, ten, mówiąc słowami bł. Ludwika de Montfort, popełnia “przerażające świętokradztwo.”

 

PROPAGANDA UŻYCIA I ROZPUSTY.

Chrześcijaństwu jest ciężką, zaraźliwą chorobą, najdziwaczniejszym pomysłem studenckim ludzkości … Ludzkość sprzykrzyła sobie wszystkie hostje i łaknie pożywniejszego pokarmu: chleba pięknego ciała. Święte wampiry wieków średnich wyssały z nas tyle krwi żywotnej, chrześcijaństwo niezdolne do zniszczenia materji, poniżyło najszlachetniejsze uczucia uciechy… Musimy uczucia nasze przewietrzyć jak po zarazie”… pisał H. Heine w r. 1834.

Czasy obecne, czasy negacji wszelkich wartości nadprzyrodzonych, czasy szampionów i gerls, użycia i pustki wewnętrznej, zrealizowały w pełni “marzenia” i “tęsknoty” poety żydowskiego.

Tajemnicę wyjątkowego znaczenia kobiety w życiu duchowem dawnej Polski, kapitalnie ujął twórca pierwszego polskiego wiersza świeckiego (XV wiek):

“Boć jest korona, cna pani. . . .

Od Matki Bożej tę moc mają,

Iż przeciw książęta wstają I wielką im chwałę dają.”

U ołtarzy Bogarodzicy czerpała kobieta tę siłę duchową, która wysunęła ją na czoło życia duchowego narodu i opromieniła aureolą czci.

A dzisiaj :

»Deprawacja moralna przez modę, prasę, pornografję, teatr, kinematograf, tańce, kult nagości na wybrzeżach i letniskach i systematyczne szerzenie nieobyczajności, aż do uwielbienia rozpusty i per-wersji. A więc upodlenie.kobiety, by nie błyszczała w aureoli dziewczęcej wstydliwości, aby nie nakazywała szacunku swą cnotą niewieścią i godnością macierzyńską, aby nie była filarem kultury etycznej, lecz czynnikiem upadku i zwyrodnienia narodów.” (Z przemówienia J. Em. Ks. Prymasa Hlonda na Zjeździe katolickim w Poznaniu w r. 1929.)

Oddajemy w tej sprawie głos kobiecie:

“Trzeba dziś spojrzeć — pisze Z. Zaleska — na to czysto pogańskie stanowisko, na jakie dziś zepchnięto kobietę w Polsce, by zrozumieć, jak ogromną siłą moralną jest w życiu obyczajowem cześć dla Matki Chrystusowej. Mało tego, znamienna cecha protestantyzmu, brak kultu dla Najśw. Panny, położyła swoje znamię na charakterze np. Niemców, tak jak kult ten odbijał się w rycerskości Polaków, w ich czci dla kobiet.

Katolicyzm nauczył ludzi szanować matkę i dziewicę i nauczył kobiety wysoko cenić swą godność, swoją cześć i wymagać szacunku dla siebie. Dziś zmieniło się to radykalnie. Żyjemy jakby znów w czasach pogańskiego Rzymu. I tu trzeba prawdzie śmiało spojrzeć w oczy i stwierdzić, że gdy ogromną jest wina mężczyzn w szerzeniu się demoralizacji, to równą winę ponoszą kobiety, bo nikt nie szanuje tych, które same siebie szanować nie potrafią. Nie wystarcza słowem wyznawać cześć dla Matki Bożej, nie wystarcza do Kościoła chodzić i modlić się do Orędowniczki słowami, za któremi nie stoi myśl czujna, badająca życie, szukająca zgodności jego z modlitwą.

O czci swojej dla Królowej ma prawo mówić ten tylko, kto Jej służy, kto życie swoje do Jej woli nagina i nie zna rozdźwięku między czynem i słowem. (Kurjer Warszawski nr. Sól [?] z r.1926).

Podawana w rozmaitej formie propaganda użycia jest najskuteczniejszym środkiem propagandy antyreligijnej.

 

 Z UGORÓW NIEUCTWA.

 

Obraz nasz byłby niezupełny, gdybyśmy nie zwrócili uwagi także na rażące luki w zakresie wiedzy marjologicznej i wyczucia religijnego u przedstawicieli prasy stołecznej, manifestacyjnie opowiadających się zresztą po stronie obozu katolickiego.

Na rachunek braku wyczucia religijnego zaliczyć np. należy określenie: “cud Wisły”, którego to określenia po raz pierwszy, użył jeden z wybitnych polityków sejmowych i które bezkrytycznie przyjęła prasa i publicystyka polska.

“Cud Wisły” jest pojęciem i określeniem wręcz pogańskiem, stojącem poza sferą rozumowania i uczuciowości religijnej, wręcz przeciwnem powszechnej wierze narodu, zespalającej zwycięstwo nad Wisłą z orędownictwem Królowej Korony Polskiej.

Określenie bowiem “cud Wisły”, siłą zestawienia pojęć narzuca czytelnikom przekonanie, że źródłem cudu była tutaj rzeka.

Jeszcze jaskrawiej ten brak wyczucia religijnego i podstawowej znajomości marjologji uzewnętrznił się w deklaracji programowej pewnej grupy monarchistycznej, głoszącej, że do czasu wyboru króla polskiego, za Królową Polski uważać należy Najświętszą Marję Pannę (sic!).

Grupa ta, jak się z deklaracji tej okazuje, nie tylko zapomniała o ślubach Jana Kazimierza i oddaniu, w dniu 1 kwietnia 1656 roku przez króla i stany korony, Polski w błogosławione ręce Niepokalanej Dziewicy, ale predestynuje sprawę detronizacji Niebieskiej Królowej narodu w dniu wyboru króla doczesnego!

Podobny lapsus przydarzył się pewnej poważnej gazecie warszawskiej, która pisząc o ofiarowaniu przez kobiety polskie berła Matce Boskiej Częstochowskiej (3 maja 192 6 r.) zaznaczyła, że “na Jasnej Górze odbędzie się symboliczna koronacja obrazu Matki Boskiej na Królową Polski.” (sic).
Wykluczamy w tych wypadkach jakikolwiek cień złej woli — niemniej jednakże luki i lapsusy te są równie bolesne, jak przejawy świadomej złośliwości.
Nacjonalizm bezwzględny, nieoparty o etykę katolicką, wystąpił również do walki z kultem Bogarodzicy.
Mówi o tem wyraźnie ruch neopogański w Niemczech, któremu przodują hitlerowcy.
Chrystjanizm dla nich to jedynie wytwór żydowstwa, hańbiący godność ludzką i narodową.
W ich pojęciach Matka Boża to tylko »Żydówka«…

Wiele faktów wskazuje, że nurty neopogańskie, zmierzające do »odżydzenia« świata poczynają przenikać i do nas.

W ten sposób na froncie antykościelnym pojawia się nowy przeciwnik.

Miarą siły i przenikania wpływów jednostek i organizacyj, zmierzających do likwidacji kultu Bogarodzicy i odchrystjanizowania Polski są pewne projekty z dziedziny ustawodawczej.

Od pewnego czasu dzień 3-ci maja, jako data święta narodowego, jest w Polsce w niełasce. Nie wypowiadają się wprawdzie przeciwko tej dacie szerokie warstwy społeczeństwa, ale od czasu do czasu pewne koła występują z projektami przeniesienia święta narodowego na dzień  11 -ty listopada, rocznicę zawieszenia broni na Zachodzie i rozbrojenia Niemców w Warszawie.

Akcja przeciw 3 maja, prowadzona przez radykałów i liberałów, niespodzianie, ku ogólnemu zdziwieniu, znalazła nawet poparcie ze strony pewnej grupki młodzieży radykalno-narodowej, wypowiadającej się w “Szczerbcu.”

W końcu przeciwko obchodowi 3-go maja wytoczona została już i cięższa artylerja.

Oto komitet obchodu 10-lecia odparcia najazdu bolszewickiego, pod przewodnictwem marszałka Senatu (byłego), prof. Szymańskiego, wystosował pismo do p. Prezydenta Rzeczypospolitej, prosząc o wydanie rozporządzenia z mocą ustawy, uznający dzień 1 1-ty listopada za święto narodowe, oraz o połączenie z tem świętem na zawsze rocznicy załamania się i odparcia najazdu sowieckiego, zakończonego rozejmem pokojowym 10 października 1920 r.

“Czy w ogóle nie wygląda na to — zaznacza słusznie “Polska”, że Komitetowi chodziło, by obchód zwycięstwa 1920 r. nie odbył się dnia 15 sierpnia »w uroczyste święto katolickie?
Co do daty 10 października, jest ona wynalazkiem Komitetu i właściwie nic nie mówi, będąc najzupełniej przypadkową, bo nie 10 października rozstrzygnięte zostały losy wojny.
Dla katolików polskich, którzy uważali przeniesienie święta N. P. Królowej Korony Polskiej na dzień święta narodowego za wyraz swych pragnień — byłoby to faktem wymownym, nieliczenia się z opinją katolicką.”[?]

Wydany świeżo tom piąty (zeszyt 4-ty) projektu nowego Kodeksu karnego, w redakcji przyjętej w drugiem czytaniu przez sekcję Prawa Karnego Komisji Kodyfikacyjnej Rzeczypospolitej Polskiej, wyraźnie również mówi o tej penetracji wrogich wpływów.

Obowiązujący dotychczas w b. zaborze rosyjskim Kodeks karny przewiduje kary za bluźnierstwo przeciwko Najśw. Pannie.

Artykuł 73 Kodeksu karnego mówi :

“Winny bluźnierstwa przeciwko Bogu w Trójcy świętej Jedynemu, przeciw Niepokalanej Boga Rodzicy Najświętszej Marji Pannie, Aniołom
i Świętym Pańskim . . . ulegnie karze.”

Projektowany przez Komisję Kodyfikacyjną art. 164 brzmi: “Kto publicznie Bogu bluźni, ulegnie karze do lat  5.”

Zatarto więc przedewszystkiem różnicę pomiędzy Bogiem chrześcijańskim w Trójcy Świętej Jedynym, a np. bożkiem czczonym przez jakichś ludożerczych hotentotów.

Odpowiedzialność będzie więc we wszystkich wypadkach jednaka i to w kraju, w którym wyznanie rzymsko-katolickie zajmuje w Państwie naczelne stanowisko.
Następnie bluźnierstwo przeciwko Najświętszej Marji Pannie, Aniołom i Świętym Pańskim będzie dopuszczalne, niekaralne.

“Czy zastanowiono się, pisała z tego powodu »Polska», nad skutkami, gdyby prawo takie weszło w życie, przy głębokiej religijności ogromnej większości narodu, a pochopności u innych narodowości do znieważania tego, co dla nas drogie. Mieliśmy wszakże wypadki znieważania krzyżów, obrazów….
Dla nas będzie to bluźnierstwem, a sądy polskie składające się z sędziów Polaków, w ogromnej większości katolików, ukarać bluźniercy nie będą mogły, bo podług zamierzonego prawa przestanie to być przestępstwem….”

Projektowana modyfikacja kodeksu jest przedewszystkiem wyrazem i miarą nieliczenia się z charakterem katolickim Polski, ze wskazaniami przeszłości i tradycji naszej, które kult Marji wysunęły na czoło życia duchowego i religijnego narodu.

Modyfikacja ta będzie źródłem ustawicznych fermentów i niepokojów.
Jeżeli dzisiaj, kiedy jeszcze obowiązuje kodeks dawny, propaganda antyreligijna nie cofa sią przed najhaniebniejszemi bluźnierstwami przeciwko Bogarodzicy, to cóż dziać się będzie w momencie wejścia w życie nowego kodeksu?
Cóż położy wówczas tamę zbrodniczej propagandzie, wymierzonej w największe świętości na¬rodu?

Nowy kodeks jest ustępstwem na rzecz garści innowierców i bezbożników, a krzywdą bolesną,, nieznośną dla 22 miljonowej rzeszy katolików.
To też Polska kodeksu w tej redakcji przyjąć nie może. Cześć dla przeczystej Matki Syna Bożego była najistotniejszą treścią życia duchowego Polski,, jego największą urodą. Marja — to nasze wyznanie wiary, to tysiącletnia przeszłość nasza, to chwała i wielkość nasza.

Pojawienie się ruchów antymarjańskich i propagandy w kult Bogarodzicy wymierzonej w Polsce niepodległej, świadczy, że masonerja i sekciarstwo z pod wszelkich znaków zdają sobie doskonale sprawę z tego, którędy wiedzie najprostsza droga do odchrystjanizowania narodu, do zniwelowania jego wartości duchowych, wykwitłych na podłożu kultu Królowej Korony Polskiej.

To też walka z kultem Bogarodzicy w Polsce równa się walce z najwyższemi i z najistotniejszemi wartościami narodu.
Walka ta to tylko fragment, odcinek szerokiego frontu antykościelnego.

Fakt, że złe i ciemne moce odważyły się uderzyć na tę najmocniejszą właśnie redutę polską, obwarowaną i groźną od wieków wskazuje na wzmożenie się sił przeciwnika i zapowiada walkę rozstrzygającą.

Atak ten wymaga natychmiastowej koncentracji wszystkich sił katolickiej Polski pod błękitnemi sztandarami Pani narodu.

Przez ośm lat swych rządów, bolszewicy nie ośmielili się tknąć świętości narodu rosyjskiego, wizerunku Matki Boskiej Iwerskiej na Kremlu. Ograniczyli się tylko do pomieszczenia nad kaplicą napisu; “Religja jest to opjum dla ludu.”
Dopiero ugruntowawszy swą władzę odważyli się zburzyć kaplicę a obraz przenieść do muzeum.

Kierowana ręką bolszewicką rewolucja w Hiszpanji uderzyła odrazu w podstawy religijności mas najszerszych, w kult marjański.
Epilepsja komunistyczna przewrotu hiszpańskiego wyraziła się np. w uchwałach rady miejskiej w Toledo, pełnych szyderstw i bluźnierstw przeciwko Matce Bożej.
Podłożony zbrodniczemi rękami ogień strawił setki kościołów i klasztorów hiszpańskich.

Zniszczeniu uległy bezcenne zabytki sztuki religijnej. W Sewilli rozbito słynną statuę Matki Boskiej Szkaplerznej. W tem że samem mieście, w pożarze kościoła św. Juljana spłonęło arcydzieło rzeźby hiszpańskiej, statua N. Marji Panny, zw. Hiniesta.

Stanowisko liberalno-masońskiego rządu nowej Hiszpanj i wobec tych mandalizmów stwierdza, że rząd ten aprobował cicho akcję podpalań i gwałtów.
Przebieg rewolucji hiszpańskiej, jej wybitnie antyreligijny i anty marjański charakter, posiada dla nas znaczenie ostrzeżenia.
Hiszpanja przez wieki całe zwała się z dumą “tierra de Maria Santissima”:ziemią Najśw. Marji Panny.

Dzisiaj do władzy doszli tam ludzie, którzy nie cofają się przed publicznem bluźnierstwem przeciwko Matce Boga i niszczeniem zabytków, związanych z Jej kultem.

Powie ktoś, że u nas to niemożliwe! Optymistom tym należy przypomnieć słowa Prymasa Polski, Kardynała Hlonda, wypowiedziane na Zjeździe Eucharystycznym w Poznaniu :

“Owszem, niemożliwe, ale o tyle, o ile do tego nie dopuścimy. Naród katolicki, pozwalający się deprawować, doczeka się w tej lub innej formie masońskich okrucieństw Meksyku i bolszewickich okropności. Nie wykluczam od tego żadnego kraju, nie wykluczam Polski!”

W czasie rzezi ułanów polskich na ulicach Krakowa w 192ó roku, na wieść o nadciągających oddziałach piechoty, padły wśród uzbrojonego motłochu, następujące, znamienne nawoływania: “Towarzysze! do rynku! Podpalić kościół Marjacki !”

Działo się to na siedem lat przed wybuchem rewolucji hiszpańskiej i masowem paleniem domów Bożych w “Tierra de Maria Santissima.”

Dzisiaj, entuzjasta anarchji na półwyspie iberyjskim, tłumacz literatury hiszpańskiej, dr. Boye, omawiając w lewicowej prasie warszawskiej wypadki hiszpańskie i nawiązując do stosunków w Polsce, mówi o “zbawiennych” skutkach ognia “oczyszczającego atmosferę!”

Fakty te stanowią aż nadto przekonywającą ilustrację  słów Prymasa Polski.
Jedynie katolicyzm w pełni uświadomiony, czujny i aktywny zdoła oprzeć się nadciągającej fali i utrzymać religijny stan posiadania i marjański charakter Polski.
KONIEC

 

 

 

No comments yet.

Leave a Reply

Intronizacja
Optimization WordPress Plugins & Solutions by W3 EDGE