Warning: include(/storage/content/03/139703/gazetawarszawska.eu/public_html/wp-content/plugins/newsletter/emails/themes/default/images/config.php): failed to open stream: No such file or directory in /storage/content/03/139703/gazetawarszawska.eu/public_html/wp-config.php on line 22 Warning: include(/storage/content/03/139703/gazetawarszawska.eu/public_html/wp-content/plugins/newsletter/emails/themes/default/images/config.php): failed to open stream: No such file or directory in /storage/content/03/139703/gazetawarszawska.eu/public_html/wp-config.php on line 22 Warning: include(): Failed opening '/storage/content/03/139703/gazetawarszawska.eu/public_html/wp-content/plugins/newsletter/emails/themes/default/images/config.php' for inclusion (include_path='.:/usr/local/php54/lib/php:/storage/content/03/139703/pear/php') in /storage/content/03/139703/gazetawarszawska.eu/public_html/wp-config.php on line 22 Warning: include(/storage/content/03/139703/gazetawarszawska.eu/public_html/wp-content/plugins/newsletter/emails/themes/default/images/config.php): failed to open stream: No such file or directory in /storage/content/03/139703/gazetawarszawska.eu/public_html/wp-config.php on line 113 Warning: include(/storage/content/03/139703/gazetawarszawska.eu/public_html/wp-content/plugins/newsletter/emails/themes/default/images/config.php): failed to open stream: No such file or directory in /storage/content/03/139703/gazetawarszawska.eu/public_html/wp-config.php on line 113 Warning: include(): Failed opening '/storage/content/03/139703/gazetawarszawska.eu/public_html/wp-content/plugins/newsletter/emails/themes/default/images/config.php' for inclusion (include_path='.:/usr/local/php54/lib/php:/storage/content/03/139703/pear/php') in /storage/content/03/139703/gazetawarszawska.eu/public_html/wp-config.php on line 113 "Ukraina" i "ukraiński" - Gazeta Warszawska

“Ukraina” i “ukraiński”

“Ukraina” i “ukraiński” 

kilka uwag na temat terminologii

Wiele interesujących informacji na temat pierwotnego znaczenia terminu ukraina można znaleźć w pracy prof. Henryka Paszkiewicza pt. “Początki Rusi”. Jak pisze prof. Paszkiewicz,  często niektórzy historycy, opisując wydarzenia dotyczące okresu IX-XIV wieku nieustannie używają terminu “Ukraina” dla oznaczenia rozległego terytorium południowo-wschodniej Europy, a ludność tego kraju nazywają narodem ukraińskim. Co więcej badacze ci twierdzą, że Ukraina jako nazwa kraju ma za sobą starą tradycję, gdyż pojawia ona przykładowo w źródłach z XII wieku. Tymczasem rzuca się w oczy fakt, iż wśród tysięcy zapisek kronikarskich omawianej epoki,  pochodzących od “Ukraińców”, słowo ukraina pojawia się zaledwie kilka razy. Do tego wszystkiego w tych kilku przypadkach nie znajduje potwierdzenia teza o istnieniu “Ukrainy” jako imienia pewnego, ściśle określonego terytorium. Jakie więc informacje na ten temat można znaleźć w ówczesnych źródłach ? Gdy w  1187 r.  zmarł książę południowego Perejasławia, Włodzimierz, syn Gleba, wówczas to ” po nim też ukraina wielce bolała.”  W 1189 r. mieszkańcy Halicza powołali na tron przebywającego w Smoleńsku księcia. Ten zgodził się i “przyjechał ku ukrainie halickiej“.  W 1213 r. książę Daniło odebrał Polakom szereg położonych w rejonie rzeki Bug grodów “i całą ukrainę”.   Wspomniani historycy na podstawie powyższych wzmianek kronikarskich przyjmują, że Ukraina w XII-XIII wieku obejmowała ziemie od Perejasławia na wschodzie po rejony Dniestru (ziemia halicka) i Bugu na zachodzie. Jednak tak rozumujący badacze nie uwzględniają innych wzmianek kronikarskich. W  1271 r.  rycerze Zakonu inflanckiego zagarnęli “z ukrainy kilka pskowskich wsi”.  W 1280 r. książę Lew chciał przyłączyć część polskiego terytorium “grody ukrainy”.  W  1348 r. Andrzej, syn wielkiego księcia Litwy Olgierda, książę połocki, wyruszywszy z wojskami „ze swojej ukrainy”, złupił szereg wsi pskowskich.  Słowo ukraina występuje też szereg razy pod koniec XV i w XVI w. przy omawianiu ziem należących do Wielkiego Księstwa Moskiewskiego. Gdyby “Ukraina” była pojęciem geograficznym, obejmowałaby nie tylko ziemie  od Perejasławia do Dniestru i Bugu, ale również i Połock, i Psków, i Polskę, i państwo moskiewskie. Tego rodzaju interpretacja słowa ukraina jest więc, oczywiście, błędna. Że słowo to nie zawierało również treści etnicznej, wskazuje fakt, że Kronika halicko-wołyńska pod rokiem 1286 mówi o “ukraińskich Polakach” (lachowie ukrainianie), co by dowodziło, że Polacy uchodzili za Ukraińców. A to jest znowu nonsens. W istocie termin  “lachowie ukrainianie” oznaczał bowiem Polaków zamieszkałych na pograniczu swego państwa, zaś samo słowo “ukrainianin” oznaczało mieszkańca pogranicznych miejscowości. Jest to najstarszy tekst w którym występuje słowo “ukraiński” w odniesieniu do ludności danego terenu i jak widać dotyczy on Polaków, nie zaś członków narodu ukraińskiego.   Analizując teksty źródłowe, w których występuje interesujący nas wyraz, a zwłaszcza tereny, z którymi był on wiązany, widać więc, że w języku słowiańskim ukraina oznaczała ziemię pograniczną, kresową, poszczególnych państw. Stąd i Kijów, i Polska, i Halicz, i Psków, i Połock, i Moskwa, i inne księstwa miały swoją ukrainę, czyli że był to rzeczownik pospolity, nie zaś własny. W tym kontekście ukraina to jak podaje Zygmunt Gloger:  “każda ziemia na kraju czyli na krańcu, u granicy, u kraju państwa położona.”   Hipoteza o istnieniu “Ukrainy” jako nazwy jednego, ściśle określonego terytorium i o narodzie ukraińskim, na tej ziemi zamieszkałym, automatycznie upada. W zgodzie z powyższym pozostaje fakt, że słowo ukraina, jeśli chodzi o część południową wschodniej Europy, po XIII wieku na długo znika ze źródeł. Imieniem własnym staje się dopiero na przełomie XVI—XVII stulecia; oznaczać będzie województwa kijowskie, bracławskie, czernihowskie, które to ziemie w XVII wieku stanowiły kresy państwa polsko-litewskiego. Ale i wtedy, i później, Podole, Wołyń, ziemia halicko-lwowska, a tym bardziej  ziemia przemyska imieniem Ukrainy  nie były objęte. Jak stwierdza Zygmunt Gloger:

Nazwa   u k r a i n y ,  stosowana do ziem Kijowskich od czasu ostatecznego ich wcielenia (roku 1471) do Litwy, nie miała nigdy charakteru oficjalnego i oznaczała  jedynie tyle, co “ugranicze”, południowy kraniec, kraj Wielkiego księstwa Litewskiego od strony „ordyńców”. Urzędownie po raz pierwszy została ona użytą w 20 lat po wcieleniu Kijowszczyzny do Korony w tytule głośnej ustawy z r. 1589 “Porządek z strony Niżowców i Ukrainy”, chociaż i tu jak tylko imię pospolite, a nie nazwa polityczna, urzędowa prowincji. Wereszczyński, biskup kijowski, za Zygmunta III pierwszy chyba (w znanej swej przestrodze Rzeczypospolitej) używa nazwy “Ukraina” w nieco ściślejszym znaczeniu. A.Jabłonowski powiada, że od owych czasów pod nazwą Ukrainy, w rozległem tej nazwy znaczeniu, poczęto w głębi Korony i Litwy rozumieć szeroki, prawie bezbrzeżny obszar ziem, roztaczający się za Słuczą i Murachwą, to jest granicami przyrodzonymi Wołynia i Podola na dorzeczu Dniepru i Bohu aż do szlaku “murawskiego” i “pól oczakowskich”, a który aktem unii 1569 r. przyłączono do Korony. Obszar nie tylko stepowy, ale obejmujący i Polesie naddnieprowe, urzędownie rozpadający się na dwa województwa: Kijowskie i Bracławskie.

Z kolei Stender-Petersen pisze:

… pod rządami tzw. hetmanów kraj położony po obu brzegach rzeki Dniepr, później tylko ten po jej wschodniej stronie, był nazywany “Krajem Hetmańskim”  (Hetmanszczyna) . Nazwa “Kraj Kozaków” (Kozaczyna) narodziła się w okresie rozkwitu Kozaków. Wszystkie nazwy tego rodzaju były mniej lub bardziej sztuczne i zawsze prowizoryczne. Nazwa “Ukraina” triumfowała stopniowo nad wszystkimi rywalkami. Imię to także było sztuczne. 

Jak zauważa ten sam autor charakterystyczne jest, że przez długi czas , gdy kraj sam był bez nazwy, Wielkorusowie nazywali Małorusów według ich cechy charakterystycznej: kitki włosów opadającej z gładko wygolonej czaszki “chochoł” (liczba mnoga “chochły”) . Małorusowie  zaś nazywali swoich sąsiadow Wielkorusów “kacapy” (capy) z powodu ich długich bród, albo “moskali”  (Moskale).  Warto podkreślić, że obie nazwy “Mała Ruś” (Małoruś) i Wielka Ruś (Wielikoruś) były także tworami sztucznymi, obcymi ludności, która zamieszkiwała te tereny  i powstały one w Konstantynopolu w związku z podziałem w owym czasie  dawnej, jednej metropolii ruskiej (kijowskiej).

Jak widać nawet wtedy gdy termin “Ukraina” staje się  imieniem własnym, posiada on  jedynie znaczenie geograficzne, a nie polityczno-państwowe, nie można bowiem  nazywać  koszów  kozackich państwem ukraińskim. Do jakich błędnych rezultatów prowadzi fałszywe użycie terminu ukraina, wskazuje choćby tytuł wielotomowego dzieła M. Hruszewśkiego — Historia Ukrainy-Rusi. Oba pojęcia: Ukraina i Ruś (patrz: “Znaczenie terminu “Ruś”) , nie pokrywały się ze sobą ani w czasie, ani w przestrzeni, nie mogą więc być traktowane równorzędnie. Uczony powyższy omawia obszernie dzieje południowo-wschodniej Europy w czasach, kiedy słowo ukraina oznaczało terytorium pograniczne. Nie oznacza to, że dzisiejszym Ukraińcom odmawia się prawa do jakiejkolwiek części politycznego czy kulturalnego dziedzictwa Rusi. Oznacza jedynie to, że należy posługiwac się terminami współczesnymi danej epoce i nie przenosić dzisiejszych pojęć na czasy, kiedy te pojęcia nie istniały, lub kiedy zawierały treść odmienną od dzisiejszej.

Reasumując można stwierdzić, iż w okresie  IX-XIV w. nie istniała Ukraina jako imię własne (imieniem własnym staje się dopiero na przełomie XVI-XVII stulecia), pojęcie geograficzne, i nie istniał  naród ukraiński. Naród ten powstał w czasach wykraczających daleko poza ramy chronologiczne tego okresu. Ponadto faktem jest, że ludność obrządku wschodniego zamieszkała na omawianych terenach nigdy, przez cały ciąg dziejów (aż do końca XIX w.) nie nazywała się, ani nie była określana mianem  ukraińskiej. Źródła uważają ją stale za Ruś, albo określają nazwami grodów (Haliczanie, Włodzimiercy itp.). Tak więc używanie terminów Ukrainiec czy ukraiński  w  odniesieniu do omawianego wyżej okresu dziejów jest zabiegiem ahistorycznym i dużym nadużyciem.

Najprawdopodobniej po raz pierwszy z programem odrębności ukraińskiej wystąpił w 1795 r. Jan Potocki, polski hrabia i polityk. Z kolei jego rodzony brat Seweryn Potocki pracował długie lata nad wcieleniem w życie tej koncepcji. Jak się przypuszcza działali oni na tym polu z inspiracji masonerii, gdyż obaj bracia byli wolnomularzami. Natomiast określenie “naród ukraiński” zostało wprowadzone  do historiografii  dopiero na przełomie XIX i XX wieku, po raz pierwszy bodaj przez ukraińskiego historyka, wolnomularza i polityka Mychajłę Hruszewskiego. Do tego czasu ludność wyznania grekokatolickiego nazywała siebie i była nazywana Rusinami. Hruszewski w swojej “Historii Ukrainy-Rusi”  wyrażał między innymi  pogląd, że “Ukraina” była wyraźnie zarysowaną jednostką historyczną, narodową i geograficzną, która wykazywała ciągłość  rozwoju od czasów Wielkiego Księstwa Kijowskiego. Jednak jak pokazują wcześniejsze rozważania dotyczące znaczenia terminów “Ruś”  i “Ukraina” , jest to  pogląd mylny.  Wprawdzie proces formowania się narodu ukraińskiego  był długotrwały i skomplikowany, opierając się w pewnym stopniu  na skłonnościach samorodnych, to jak się wydaje jednym z głównych motorów przekształcania Rusinów na Ukraińców była administracja austriacka, która stosowała w Galicji zasadę “dziel i rządź” oraz masoneria.   Ruch ukrainofilski zapoczątkowany został  w połowie XIX w. i był celowo popierany przez rządy austriackie, które w ten sposób starały się osłabić polski ruch niepodległościowy, przy równoczesnym zwalczaniu  sympatii moskalofilskich wśród ludności staroruskiej obrządku greckokatolickiego. W ten sposób doprowadzono do rozbicia  społeczeństwa ruskiego na dwa obozy: ukrainofilski i moskalofilski. Moskalofile-Wielkorusi negowali istnienie odrębnego narodu ukraińskiego, Małorusini –  stali na gruncie ukraińskiego separatyzmu narodowego.  Co ciekawe początkowo ruch “narodnicki”, rozbudzony przez hr. F. Stadiona w połowie XIX w., nazywał swoich przedstawicieli Rusinami, a ich  pierwsza organizacja nosiła nazwę  Głównej Rady Ruskiej.  Zachęcano przy tym ich , aby zwrócili się do cesarza o ochronę przed “uciskiem polskim”, jak również obiecywano im podzielenie Galicji i mianowanie dla Galicji Wschodniej namiestnika Ukraińca. Doszło nawet do tego, że cesarz austriacki Karol I w porozumieniu z niektórymi ukraińsko-galicyjskimi politykami i pod ich wpływem wydał reskrypt nakazujący wszystkim bez wyjątku grekokatolikom zamieszkałym na terenie monarchii austriackiej używać na określenie swojej narodowości, terminu “Ukrainiec”. Termin ten był  sztuczny  i  przekreślał dotychczasową wielowiekową, historyczną  nazwę ludu ruskiego. Ponadto wspomniany reskrypt kwalifikował automatycznie wszystkich grekokatolików jako Ukraińców, choć  pod względem narodowościowym wielu z nich nadal uznawało się za Rusinów . Ponadto pewna, choć niewielka,  ich  część uznawała się  za Polaków. Świadczyć o tym może opublikowany w 1904 roku list pasterski metropolity lwowskiego obrządku  grekokatolickiego Andrzeja Szeptyckiego  skierowany do “Polaków obrządku grekokatolickiego.” . Metropolita ten zaznaczał iż choć sam jest  biskupem-Rusinem, to jest także ich arcypasterzem, którego nie można podejrzewać o brak “życzliwości i miłości dla polskiego narodu”. Ponadto podkreślał, że szanuje ich polskie przekonania i nie ma najmniejszego zamiaru narzucać Polakom-grekokatolikom “patriotyzmu ruskiego”. W liście tym  czytamy między innymi: 

Między wiernymi, duchownej mej władzy podlegającymi, mając i Was, którzy choć z ruskich   rodzin pochodzicie w domu jednak tylko po polsku mówicie i poczuwacie się do polskiej narodowości, od dawna pragnąłem odezwać się do Was osobnym pasterskim listem, napisanym w języku polskim, by tym sposobem dać wam dowód pieczołowitości i dbałości o wasze zbawienie. (…) W waszych przekonaniach patriotycznych mogę Was tylko utwierdzić, o ile patriotyzm jest chrześcijańską miłością Ojczyzny i z miłości Boga i bliźniego pochodzi. Chrześcijanin bowiem obowiązanym jest miłować ojczyznę i dbać o dobro swego narodu

Niestety z upływem czasu następowała powolna metamorfoza Cerkwi grekokatolickiej, która stawała się w coraz większym stopniu ukraińskim kościołem narodowym. Stało się tak między innymi dlatego, iż niektóre środowiska nacjonalistyczne zaczęły nadużywać obrządek wschodni dla celów polityki ukraińskiej.  21 lutego 1918 roku, gdy traktat brzeski nazwany wówczas przez Polaków „czwartym rozbiorem Polski”, przyznawał Ukraińskiej Republice Ludowej pokaźne połacie rdzennie etnicznych polskich ziem, został opublikowany wspólny list pasterski biskupów unickich na czele z metropolitą A.Szeptyckim. Wówczas to padły twarde słowa na głowy Polaków-grekokatolików, gdyż biskupi ci orzekli, że jeżeli ktoś jest grekokatolikiem, to automatycznie musi być Ukraińcem, a  już bezwzględnie musi nim być duchowny unicki. W liście tym napisano między innymi:

Musimy żądać od całego duchowieństwa jednej pracy i jednego ducha … Duchowni, którzy by mieli inne przekonania narodowe, aniżeli nasz naród, w sumieniu swym obowiązani są przystosować się w całej zewnętrznej robocie do całego ogółu, swoich osobistych przekonań muszą w pracy zaniechać… My takiej pracy żądaliśmy od każdego… któremu powierzylibyśmy duszpasterstwo nad narodem ukraińskim, my nie moglibyśmy pozwolić na jakąkolwiek agitację polityczną czy też narodową – sprzeczną z poczuciem narodowym ukraińskiego narodu… Zgodnie z przekazaniem Apostoła: Bóg wszystkich dla wszystkich –  cudzoziemiec pracujący jako duszpasterz wśród ukraińskiego narodu i dla niego – musi wyrzec się osobistego patriotyzmu, wziąć krzyż Jezusa Chrystusa i z miłości dla Niego i w imię swego posłannictwa stać się wszystkim dla swojej gromady – Ukraińcem dla Ukraińców, dla ich zbawienia.

List ten stał się także załącznikiem do formularza deklaracji, którą duchowny grekokatolicki zobowiązany został do podpisania pod kanonicznym posłuchem. Tak więc wprowadzono nakaz by każdy Polak-grekokatolik, chcący zachować swój dotychczasowy obrządek, stał się Ukraińcem. Jak napisał Tadeusz Jagmin, list ten był:  

Płomienną odezwą patriotyczną episkopatu do duchowieństwa i narodu ukraińskiego z okazji traktatu brzeskiego… Określone w niej zostało zadanie kościoła grekokatolickiego, jako narodowego kościoła ukraińskiego, a równocześnie wypowiedziana została bezwzględna walka… innym narodowościom w łonie kościoła (…) Ta niesłychana w swej treści i formie deklaracja tchnąca duchem wschodniego niewolnictwa, stała się odtąd podwaliną wychowania i dyscypliny kleru greckokatolickiego. Zamknięty został dostęp do seminariów greckokatolickich dla młodzieży polskiej i ruskiej. Zaczęła się prawdziwa martyrologia duchowieństwa polskiego i ruskiego […] W jaki bowiem sposób duchowny greckokatolicki mógł zabronić wyznawać swoje poglądy narodowe najbliższemu otoczeniu i domownikom? Równocześnie z Cerkwi greckokatolickiej zniknęły kazania, a ze szkół nauka religii w języku polskim […] W niepodległym Państwie Polskim już nie ma kazań i religii greckokatolickiej w języku polskim dla polskiej ludności, a Polak nie ma wstępu do seminarium greckokatolickiego bez wyrzeczenia się swej narodowości. Obrządek greckokatolicki już przestał nazywać się katolickim, a Polak grekokatolik wyznanie swoje musi nazywać rusińskim.

W ten  to między innymi sposób  Cerkiew grekokatolicka włączyła się w pewnym stopniu do polityki depolonizacyjnej Kresów Wschodnich.  Warto jednak podkreślić, że mimo to nie wszyscy duchowni uniccy popierali  ten nurt. Jak pisał w 1924 r.  ks. Szczepan Szydelski , wśród kapłanów unickich Małopolski Wschodniej jest wielu “ludzi zacnych , pobożnych i szlachetnych, z którymi też kler polski przyjazne stosunki utrzymuje i będzie utrzymywał”. Z kolei unicki biskup stanisławowski Grzegorz Chomyszyn przestrzegał, w wydanej w 1933 r. książce “Problem ukraiński” , przed zgubnymi wpływami ideologii nacjonalizmu ukraińskiego na niektóre warstwy swojego narodu. Warto dodać, że książka ta została napisana z pozycji Ukraińca (ani razu nie pada w niej słowo Rusin) i zawiera wiele interesujących przemyśleń i rozważań na ten temat.  Jak pisze Zbigniew Małyszczycki:

(…)Autor  wychodzi z założenia, że miłość swego narodu to nakaz Boży, a – jak każda cnota – wymaga ofiar i trudu, wymaga cierpienia, cierpliwości, wytrwałości i samozaparcia się. Takiemu pojmowaniu miłości narodu przeciwstawia się nacjonalizm – „wymysł czasów ostatnich” – który uważa naród za najwyższego suwerena, detronizując absolutny autorytet Boga, przeczy nadprzyrodzonym zasadom wiary objawionej, stawiając na ich miejsce swoje, przez ludzi wymyślone, mylne hasła, wprowadzając gorączkę szowinizmu i nienawiści w stosunku do tych wszystkich, którzy nie podporządkowują się temu nacjonalizmowi. Na wielu stronach Biskup określa nacjonalizm jako wadliwy, obłędny, wykorzystujący duchowieństwo do swych celów (wsparcie materialne, agitacja), ateistyczny, wprowadzający pogańską etykę nienawiści, wykazujący objawy satanistyczne. Określa nacjonalistów jako gorszycieli dusz. Te i wszystkie inne określenia uzasadnia rzeczowo i uwiarygadnia niezbitymi argumentami. (…)  Prorocze zdanie wypowiada Biskup „Jak dowodzi doświadczenie i rozwój naszego nacjonalizmu, nie lewi ustąpią pod naszym (Kościoła) naciskiem, lecz oni to kopną duchowieństwo, gdy wzrosną w siłę pod dotychczasową egidą naszego duchowieństwa”   (…)

Z drugiej strony zdarzało się, że czasem  niektórzy księża grekokatoliccy o ukraińskich przekonaniach narodowych  niechętnie odnosili się do Polaków grekokatolików. Bywało, że  celowo przekręcali im nazwiska w metrykach, wpisując jednocześnie narodowość ukraińską, a pamiętać należy, że w Austrii księża byli jednocześnie urzędnikami stanu cywilnego. Oprócz tego około 30% małżeństw chrześcijańskich było zawieranych między wyznawcami obrządku łacińskiego i grekokatolickiego, co dodatkowo komplikowało stosunki narodowościowe w Galicji. Według spisu powszechnego z 1931 roku Polacy-grekokatolicy stanowili  około 13% wiernych Cerkwi unickiej na obszarze województw  lwowskiego, tarnopolskiego i stanisławowskiego. Reprezentowali oni masę 480 000 ludzi tj. 6,9 % ogółu mieszkańców Małopolski Wschodniej (Galicji pod zaborem austriackim).  Należy w tym miejscu zauważyć, iż na Kresach Rzeczypospolitej występowali nie tylko Polacy-grekokatolicy, lecz również Polacy prawosławni jak i Rusini “łacinnicy”. Proces przechodzenia części inteligencji ruskiej z obrządku grekokatolickiego na łaciński był zdaniem niektórych autorów spowodowany między innymi  rozwojem narodowego ruchu ukraińskiego oraz jego coraz większej agresywności w stosunku do Polaków. Warto również wspomnieć o tym, że to również zręczna austriacka propaganda namawiała Polaków-grekokatolików do występowania z cerkwi unickiej i przechodzenia na obrządek łaciński. W wyniku tego wiele tysięcy osób przeniosło się do kościoła łacińskiego, co nasiliło się szczególnie po roku 1908, gdy Ukrainiec Siczyński (syn grekokatolickiego księdza) zamordował hrabiego Andrzeja Potockiego, a później siłą rozpędu powtórzyło się po wydarzeniach 1918-1919 r. Owe występowania z cerkwi unickiej, mające cechę protestu przeciwko panującym w niej stosunkom, były uważane za manifestację polskiego patriotyzmu. Wbrew pozorom było to jednak na rękę rządowi austriackiemu pragnącego uczynić  cerkiew grekokatolicką ukraińskim kościołem narodowym, do czego z biegiem czasu rzeczywiście doprowadzono.  Jak pisze Florentyna Rzemieniuk:

W okresie trwania zaboru austriackiego w Galicji duchowni uniccy mieli o wiele lepsze warunki do pracy niż kapłani łacińscy, Austria bowiem jednoznacznie popierała ludność ruską, pragnąć silniej złączyć ją ze sobą, Polakom zaś odbierała stopniowo wpływy i siły. Warto przy tym wspomnieć, że parafie i cerkwie greckokatolickie istniały w wioskach, w których ludność polska stanowiła niekiedy prawie połowę mieszkańców. Ludności polskiej władze austriackie nie dawały zgody na tworzenie nowych parafii czy budowę świątyń łacińskich, grekokatolicy otrzymywali ja bez trudu, co narażało ludność polską na niebezpieczeństwo rusyfikacji. Lud polski po wsiach, nie mając na miejscu własnego kościoła, udawał się np. w sprawie chrztów własnych dzieci do cerkwi unickich, które były blisko. Duchowni ruscy zaś wciągali nowo ochrzczone dzieci do ewidencji ruskich parafii obrządku greckokatolickiego. Nie odsyłali metryk ochrzczonych polskich dzieci do właściwych parafii łacińskich. W ten sposób od chwili zawarcia Konkordii do 1909 r. w 800 wsiach łacińskich w diecezji przemyskiej i lwowskiej ubytek łacinników na korzyść unitów wyniósł 45 360 osób.

Ze statystyki pochodzącej z 1931 roku wynika, że liczba Polaków wyznających prawosławie i  grekokatolicyzm na obszarze zasięgu języka rusko-ukraińskiego wynosiła 680 000 osób, w czym około 480 000 Polaków grekokatolików i około 200 000 Polaków prawosławnych.  Warto dodać, że  proces przechodzenia wiernych z jednego obrządku  do drugiego istniał już w czasach wcześniejszych. Jak wiadomo kultura polska, dzięki swej atrakcyjności, przyczyniła się w czasach przedrozbiorowej Rzeczypospolitej do polonizacji niektórych Rusinów, zwłaszcza bojarów ruskich.  Natomiast zdecydowanie mniej znany jest  fakt występowania   procesu  rutenizacji  (ruszczenia) części polskiej drobnej szlachty i chłopów. Jako jeden z przykładów można podać drobną szlachtę mazowiecką osiadłą niegdyś w dobrach magnackich na kresach wschodnich, która z biegiem czasu przyjęła obrządek grekokatolicki, uległa zruszczeniu i schłopiała.  Ponadto, nawet w czasach II Rzeczypospolitej,  nie wszyscy Rusini chcieli uważać się za  Ukraińców. Niektórzy nadal określali swoją narodowość jako “ruską” bądź “rusińską” , a inni nawet z pewną antypatią odnosili się do “obozu ukraińskiego” . Przykładem takiej postawy może być, reprezentujący obóz staroruski, poseł BBWR  Mychaił Baczyńskij, który w  swoim przemówieniu wygłoszonym w Warszawie w dniu 21 stycznia 1931 r. na posiedzeniu sejmowej Komisji Administracyjnej powiedział między innymi:

Wysoka Komisjo!  Jeżeli w przemówieniu swojem używać będę terminu „ruski”, to termin ten proszę rozumieć nie w znaczeniu „rosyjski”, lecz tylko „rusiński”. Termin więc „ruski” będę zastosowywać przy określeniu nacjonalnem narodu zamieszkującego terytorjum byłej Galicji, dzisiejszej zaś Małopolski Wschodniej, a więc terminem tym określam nie „Rosjan”, lecz grekokatolików „Rusinów”. Tak samo, gdy będę używać terminu „ukraiński”, „Ukrainiec” to jedynie dla określenia tej części narodu ruskiego, zamieszkującej Wschodnią Małopolskę, która przyjęła tę nazwę dla swego nacjonalnego określenia. Gdy będę mówił podczas mego przemówienia o Ukraińcach — to należy przez to rozumieć wszystkich członków trzech galicyjsko – ukraińskich partyj oraz członków UOW. Jako przedstawiciel lojalnego odłamu ruskiego narodu, zamieszkującego południowo – wschodnie ziemie Rzeczypospolitej Polskiej, pozwalam sobie także zabrać głos w tak ważnej sprawie, jaką jest kwestja ruska oraz w związku z nią, wniesiona interpelacja ze strony panów przedstawicieli obozu ukraińskiego. Przedewszystkiem protestuję w tem miejscu i to jak najkategoryczniej przeciwko twierdzeniu, zawartemu w poprzedniej interpelacji, pp. posłów ukraińskich, jakoby połacie krajów zamieszkałych przez ludność ruską silą oręża do Państwa polskiego przyłączone zostały. Z takiego bowiem twierdzenia wynikałoby, że połacie te zostały przyłączone po Państwa Polskiego wbrew woli narodu ruskiego. Tymczasem naród ruski w r. 1918  o swoje zdanie w tym kierunku przez nikogo wcale pytany nie był. Faktem historycznym jest, że walki z r. 1918  ludowi ruskiemu narzucone zostały gwałtem. Walkami temi kierowała zatem nie wola ludu ruskiego, lecz wola jednostek, wola niektórych polityków galicyjsko – ukraińskich, pozostających na usługach Austrji. Walki te wywołała galicyjsko-ukraińska inteligencja, przebywająca wówczas w Wiedniu, w szczególności zaś część ówczesnej ukraińskiej reprezentacji parlamentarnej w porozumieniu z rządem austrjackim i za zgodą tegoż.

Inny przykład dotyczy roku 1942  w okresie ewakuacji armii polskiej ze Związku Sowieckiego na Środkowy Wschód. Wówczas to spośród jej żołnierzy  714 osób określiło się pod względem narodowościowym  jako Ukraińcy, a 132 jako Rusini.  Wszystkie te przykłady pokazują jak trudną  sprawą mogło być czasami określanie narodowości jedynie na podstawie wyznawanego obrządku. Zresztą  terminologia Rusin, ruski itp.  była powszechnie używana  jeszcze przy końcu XIX i na początku XX wieku.  Na przykład pod koniec XIX wieku założono “Ruski instytut dla dziewcząt” w Przemyślu (a nie “ukraiński”) , jak również wydawano w języku ruskim książki w serii zatytułowanej  “Biblioteka dla ruskiej młodzieży”  (a nie “ukraińskiej”). Cytowany już wcześniej metropolita grekokatolicki Andrzej Szeptycki zwracając się w 1904 r. do swoich wiernych w liście pasterskim  “do Polaków obrządku grekokatolickiego.”   używa  określenia  “z ruskich  rodzin”  (a nie “z ukraińskich”) . Tenże metropolita w innym swoim liście pasterskim skierowanym w 1902 r.  “do przełożeństwa i kleryków seminarium duchownego we Lwowie”  pisze następująco : “Szczególnie zaś nie może żadną miarą być tej głupiej nietolerancji i nienawiści , której jest tyle między nami Rusinami” , a więc “Rusinami” a nie “Ukraińcami”. Po raz pierwszy posłużył się on publicznie słowem “Ukrainiec” bodaj w roku 1928, zaś do tej pory wszędzie i zawsze mówił o sobie, iż jest Rusinem, a swoich ziomków nazywał Rusinami. Nawet w polskim ustawodawstwie II Rzeczypospolitej oficjalna nazwa tej mniejszości narodowej to “Rusin”, “ruski”. Wprawdzie  nazwa “Ukrainiec”, “ukraiński” była  używana w życiu publicznym ale dotyczyła wyłącznie obozu ukraińskiego, nie obejmując szerokich rzesz ludności uważającej się za Rusinów. Procent ludności ruskiej, odcinającej się od ukrainizmu, był znaczny, o czym świadczy jej udział w wyborach do sejmu i władz samorządowych w 1928 i 1930 r. : 

Rok Głosujący
Ogółem na listy polskie wraz z listą BBWR na listy ukraińskie wraz z listą BMN
Liczba % liczba %
1928 1930 2 207 537 2 314 098 985 246  1436 573 44,7 62,0 924 166     702 283 41.9 30,3

BBWR – Bezpartyjny Blok Współpracy z Rządem.

BMN – Blok Mniejszości Narodowych.

Z kolei według spisu z 1931 r. Rusinów, “ruskich”, którzy odżegnywali się od ukrainizmu, było w województwie lwowskim 46%, w stanisławowskim – 31%, w tarnopolskim – 45%. w krakowskim – 99%Podobnych przykładów można by podawać znacznie więcej. Z czasem jednak terminy “Ruś”, “Rusowie”, “Rusini” czy “ruski” stały się dla niektórych  bardzo niemiłe. Po II wojnie światowej  nastąpiła nawet zmiana w urzędowej terminologii  kościelnej , co dokonało się najprawdopodobniej  pod wpływem życzeń pewnych środowisk ukraińskich. W miejsce  nazwy obrządku ruskiego i cerkwi ruskiej wprowadzono nieformalnie określenia obrządek ukraiński i cerkiew ukraińska.  W niektórych przypadkach doprowadzono do niemal  całkowitego wyrugowania terminów “Rusin” czy “ruski” , uznając je niekiedy absurdalnie za coś wręcz obraźliwego. Obecnie zgodnie z obowiązującą poprawnością polityczną   przyjęto, że zawsze dla określenia każdego bez wyjątku Rusina należy używać słowa Ukrainiec, nie patrząc jaka jest prawda historyczna. Wiele takich przykładów podaje prof. E.Prus w swojej książce: “Hulajpole – burzliwe dzieje kresów ukrainnych”.  I tak z  pracy pt. “Historia Ukrainy” A.Łotockiego (Lwów 1991) można się dowiedzieć, iż cesarz  bizantyjski żalił się w swoim liście, że: “Ukraińcy pustoszą mi wybrzeża”, gdy tymczasem oryginale cytowanego dokumentu występuje wyraźnie słowo “Rusowie”. W innym miejscu  tej lektury podano informację, iż pod traktatem zawartym z Grekami w 911 r. władca kijowski  miał się podpisać jako “Ołeh wełykyj kniaź ukraińskyj”, choć nikt wtedy nie słyszał o takim państwie jak “Ukraina”, a termin “ukraiński” nie mógł owemu księciu w żaden sposób przyjść do głowy. Dalszymi przykładami mogą być również  fragmenty z innej książki pt. “Historia Ukrainy”, autorstwa czterech osób, wydanej  we Lwowie w 1991 r. : “Ołeh też pragnął uczynić Ukrainę wielkim państwem”, “Cesarz bizantyjski zgodził się na to, aby kupcy z Ukrainy …”, “Rozkwit ukraińskiej derżawy”, “Ukraińscy pierwsi chrześcijanie” itd.  Z kolei  o. Kost’ Panas autor  pracy  pt. “Historia ukraińskiej Cerkwi” (Lwów 1992) nie użył w niej ani razu słowa “Ruś”. Od czasu do czasu, pojawiają się też różne fantastyczne teorie usiłujące na siłę wyprowadzić rodowód Ukrainy z bardzo zamierzchłej przeszłości.  Przykładowo ukraiński profesor z Kanady J.B.Rudnicki, powołując się na literaturę perską doszukiwał się  jej początków w IV wieku (!). Wtedy to rzekomo “Ukraińcy” mieli być nazywani ludem pogranicza (perskiego?), a “Ukraina” po persku  nazywała się   Antae. Poniżej przedstawiono także dwa przykłady na to jak fałszuje się historię w odniesieniu do Przemyśla, który w opinii niektórych środowisk ukraińskich  nadal uważany jest za część Ukrainy. W  rzeczywistości przez cały ciąg dziejów  (poza  okresem okupacji sowieckiej w czasie II wojny światowej  i przynależnością części miasta położonej po prawej stronie Sanu do Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Sowieckiej ) nigdy nie był on jej częścią.

 

Źródła tekstu:

1. H.Paszkiewicz  – “Początki Rusi”  – Kraków 1996.

2. H.Paszkiewicz  – “Powstanie  narodu ruskiego”  – Kraków 1998.

3. Latopis kijowski,  przekład E.Goranin –  Wrocław 1994.

4. Z.Gloger – “Geografia historyczna ziem dawnej Polski” – Kraków 1900.

5. K.Bulzacki – “Polacy i Ukraińcy – trudny rozwód” – Wrocław 1997.

6. E.Prus – “Patriarcha galicyjski” – Wrocław 1999.

7. E.Prus – “Hulajpole – burzliwe dzieje kresów ukrainnych” – Wrocław 2003.

8. Z.Małyszczycki – “Ukraiński prorok Jeremiasz”  – Na Rubieży Nr 54/2001.

9. F.Rzemieniuk – “Unici polscy 1596-1946” – Siedlce 1998.

 

za

http://www.kki.pl/pioinf/przemysl/dzieje/rus/ukraina.html

==============

 

http://pl.wikipedia.org/wiki/Franciszek_Rawita-Gawro%C5%84ski

No comments yet.

Leave a Reply

Intronizacja
Optimization WordPress Plugins & Solutions by W3 EDGE