Ukraina: teoria chaosu

45354g_g

Kolaż: Głos Rosji

Fatalne błędy sił wewnętrznych i zewnętrznych, które wywołały eskalację napięcia na Ukrainie, można byłoby usprawiedliwić, gdyby odbywające się wydarzenia były bezprecedensowe w najnowszej historii.

Tak jednak nie jest. Przez ostatnie dziesięciolecia Zachód zgromadził ogromne doświadczenie współdziałania w zmianie „nieodpowiednich” reżimów. Dlaczego wsparcie sił opozycyjnych z zewnątrz jeszcze nigdy nie zaowocowało pozytywnymi rezultatami?

Oto odpowiedź: winy jest wyraźny brak kompetencji i zaskakujące niedbalstwo wszystkich zaangażowanych specjalistów. Na przestrzeni ostatniego dziesięciolecia wszystkie bez wyjątku reżimy zostały zmienione w „trudnych” krajach, przeżywających gospodarcze, społeczne, etniczne i religijne wstrząsy. Nad planami pomocy dla nich pracowały zespoły najróżniejszych ekspertów – zarówno oficjalnych – prawników, dyplomatów i ekonomistów, jak i mniej oficjalnych – szpiegów i wojskowych. Tymczasem reżimy się zmieniały, a problemy nie tylko nie zostały rozwiązane, lecz nawet się zaostrzyły.

Jednak nawet w przypadku obalenia dyktatur w skrajnie niestabilnych krajach błędy planowania nie były w żaden sposób wyjaśniane. Na przykład, w środę dowódca zachodniego kontyngentu w Afganistanie generał Joseph Dunford poinformował, że jeśli międzynarodowe wojska całkowicie opuszczą kraj pod koniec 2014 roku, Al-Kaida będzie mogła zrealizować stamtąd jeszcze jeden atak na Zachód. Trzydzieści lat pomocy i żadnych rezultatów!

Teraz Zachód, porzuciwszy nieudane „projekty”, próbuje pomagać Ukrainie. Nie ma tu otwartego konfliktu zbrojnego lub agresywnego dyktatora. Obalony Janukowycz trzymał się zaleceń wiceprezydenta USA Joe Bidena, który wzywał „do maksymalnej powściągliwości”. W końcu zrezygnował on z walki z opozycją i w ogóle opuścił kraj. Cała władza znalazła się w rękach lojalnego wobec Zachodu „rządu”. Do ostatecznego zwycięstwa i stabilizacji sytuacji potrzeba jedynie zapowiedzianej pomocy politycznej i finansowej oraz porad zachodnich ekspertów w kwestii tego, jakich błędów nie można popełnić i jakie działania są konieczne.

Jak już wiemy, stało się dokładnie odwrotnie. Zamiast deklaracji w sprawie jedności zachodu i wschodu kraju została podjęta decyzja, dotycząca zniesienia ustawy ws. statusu języka rosyjskiego jako regionalnego. W rezultacie zamiast stabilizacji mamy do czynienia z zamieszkami na południu, południowym wschodzie i Krymie.

Ponadto nikt z zachodnich doradców nie zasugerował Kijowowi rozwiania obaw Moskwy, dotyczących losów jej baz wojenno-morskich na Krymie, gdzie znajduje się 70% całej infrastruktury rosyjskiej Floty Czarnomorskiej. Obawy były uzasadnione: całe obecne kierownictwo Ukrainy, w tym „prezydent” Aleksander Turczynow, ciągle powtarzają, że przebywanie Floty Czarnomorskiej Rosji na ukraińskim terytorium jest sprzeczne z jej narodowymi interesami. Opozycja, która doszła obecnie do władzy, w swoim czasie nazywała to porozumienie sprzecznym z Konstytucją Ukrainy.

Rosji wystarczyło bazy wojenno-morskiej w Sewastopolu i dobrych relacji z ludnością Krymu. Czy można było przewidzieć reakcję Moskwy na wyraźne zagrożenie dla jej interesów? Jak powiedział w wywiadzie dla MSNBC doradca byłego sekretarza stanu USA Colina Powella Lawrence Wilkerson, „gdyby byłbym Putinem, zrobiłbym to, co Putin. Każdy, kto mówi, że nie dało się tego przewidzieć jest albo kłamcą, albo głupcem”.

Powiedziane z grubsza, ale zrozumiale. Zresztą, można ulec pokusie i przypuścić, że Zachód ma długofalowe tajne strategie. Ale jedynie pod warunkiem, że ich celem jest chaos.
Czytaj dalej: http://polish.ruvr.ru/2014_03_14/Ukraina-teoria-chaosu-7111/

No comments yet.

Leave a Reply

Intronizacja
Optimization WordPress Plugins & Solutions by W3 EDGE