Cud Świętego Ognia w Jerozolimie Cz.3

 

Niezwykłe zjawiska towarzyszące schodzeniu Świętego Ognia

Źródła: Встреча с Православием <http://www.pravoslavie.ru/put/30102.htm>

Cимвол веры <http://simvol-veri.ru/article/mission/hram_groba_gospodny3.shtm>

Описание чуда схождения Благодатного Огня  <http://planeta.moy.su/>

Публикации <http://prihod.rugraz.net/html/publikacii.html>

Гроб Господень

http://ru.wikipedia.org/wiki/%D0%93%D1%80%D0%BE%D0%B1_%D0%93%D0%BE%D1%81%D0%BF%D0%BE%D0%B4%D0%B5%D0%BD%D1%8C

 

Biorąc pod uwagę ilość naocznych świadków (do 10 tys. wewnątrz Świątyni i 100 tys. (do 120 tys.) na placu i okolicznych uliczkach corocznie) oraz historyczny czas trwania (minimum od IV po n.Ch.), wydarzenie to nie na analogów nie tylko w Cerkwi Prawosławnej, ale i w całym świecie. Wielu ludzi wie, że podczas schodzenia Ognia następuje samozapalenie się świec zarówno u Patriarchy jak i zwykłych pielgrzymów oraz że schodzeniu towarzyszą podobne do błyskawic rozbłyski, które są powszechnie znane i zostały wielokrotnie zarejestrowane na filmach video i że Ogień w ciągu kilku minut nie pali skory, włosów, odzieży i ludzie Ogniem tym myją się, myją sobie ręce, twarze, brody, głowy, biorą do rąk jak wodę, piją… Widok niesamowity. Oparzeń od tego Ognia nie ma, nikt nie odnosi najmniejszej szkody. Pojawienie się ognia uważane jest za znak, że w najbliższym roku Bóg będzie miłosierny, że nie będzie III wojny światowej i nie nastąpi koniec świata. Istnieje też przekaz Cerkwi Jerozolimskiej mówiący o tym, że w dniu, kiedy Święty Ogień nie zejdzie, będzie on ostatnim dniem w życiu ludzi, znajdujących się w Świątyni, a sama Świątynia zostanie zburzona. Dlatego pielgrzymi zwykle przed przyjściem do tego świętego miejsca odbywają Spowiedź i przystępują do Komunii św.. Cierpliwie oczekując na wyjście Patriarchy z Ogniem w rękach, w sercach mają  większą lub mniejszą trwogę. Zatem nie powinna dziwić nikogo nie do opisania radość, którą odczuwają zgromadzeni ludzie po tym, jak Święty Ogień pojawi się w Świątyni. Wierni są przekonani, że płomienie Błogosławionego Ognia mają uzdrawiającą moc.

 

W ciągu prawie dwutysięcznej historii zjawisku temu towarzyszy lub poprzedza go wielka ilość innych cudownych zjawisk, które często okazywały silny wpływ na wspólnotę chrześcijańską, a czasem na działania cerkiewnych hierarchów i przedstawicieli władzy. Niektóre z tych zjawisk wydarzyły się jednokrotnie, inne powtarzają się niekiedy, a inne z kolei – często.

W części dalszej opracowania zostaną przedstawione cudowne wydarzenia, nieznane szerokiemu kręgowi czytelników. Ani słowa o tym nie piszą katolickie przewodniki po Ziemi Świętej.

 

 Jak pojawia się Ogień na Płycie Grobowej Zbawiciela

Aby wejść do pomieszczenia  2×2 m, trzeba mocno się pochylić – jest to Najświętszy Grób Jezusa Chrystusa. Marmurowa płyta przykrywa miejsce, gdzie spoczywało Ciało Chrystusa. Znajduje się ona po prawej stronie od wejścia. Ustawia się na niej dużą lampę z oliwą. Tutaj też stoi srebrna Arka (Korab), do której jest włożone Wyznanie Wiary (Credo) w języku greckim. Na ścianie głównej za Płytą – obraz Zmartwychwstałego Chrystusa. Nad płytą grobową na wysokości nieco powyżej wzrostu człowieka ze sklepienia zwisa w rzędach 43 złotych i srebrnych lamp, z których 13 należy do Prawosławnych, 13 – do Katolików, 13 – do Ormian i 4 – do Koptów. W sklepieniu jest otwór do wentylacji. Wymiar Płyty – 200×80 cm, wysokość od podłogi – 60 cm.

Płyta nie jest w stanie idealnym, cała jest pogryziona i wyszczerbiona przez wiernych. Ostatni człowiek, który w 1810 roku widział podczas remontu Kuwuklii prawdziwe, niepokryte Święte Łoże Zbawiciela, Maksim Simeos, opowiadał, że było Ono bardzo uszkodzone przez bezmyślną gorliwość niezliczonych „miłośników bożych”, którzy usiłowali odłamać, odgryźć, odłupać, aby za wszelką cenę zabrać ze sobą kawałeczek relikwii. W chwili obecnej widać płytę, która przykrywa rzeczywiste Łoże (Grobową Płytę) Jezusa. Nie jest oryginalną Płytą, na której spoczywał Zbawiciel. W zachodniej części tej płyty dzięki wysiłkom „gorliwych miłośników bożych” powstało widoczne zagłębienie.

Natomiast w Wikipedii rosyjskiej podano, że płyta z białego marmuru, chroniąca Łoże Zbawiciela, została położona w 1555 roku i z upływem czasu pożółkła. Podano też, że kilka stuleci temu płyta ta pękła w poprzek. Z pęknięciem tym związany jest przekaz, że powstało ono wtedy, gdy muzułmanie zamierzali zabrać ją do upiększenia meczetu. Powstanie pęknięcia wstrzymało ich działania i płyta pozostała na swoim miejscu.

Obecna płyta jest tylko zabezpieczeniem, jednak przez kontakt z prawdziwą Płytą, na której leżało Ciało Zbawiciela i na której On Zmartwychwstał, ma cudowne własności Płyty Prawdziwej, oryginalnej. Jest to na pewno kolejny Cud Boży!.

Na marmurowej półce po obu stronach Trzydniowego Łoża umieszczone są 3 ikony Zmartwychwstania (od każdego z wyznań chrześcijańskich). Nad drzwiami widnieje napis fundatora, twórcy Kuwuklii – greckiego architekta N. Komninosa, zamęczonego przez Turków w Konstantynopolu na Wielkanoc w roku 1821.

 

qw

Na myśl przychodzi podobne zjawisko, gdy podczas Chrztu Jezusa w Jordanie przez kontakt z Ciałem Syna Bożego wszystkie wody na Ziemi zostały uświęcone. Co roku ten Cud powtarza się w dniu 19 stycznia w Święto Objawienia i Chrztu Pańskiego, również wg Kalendarza Juliańskiego, stosowanego do ustalania dat świąt przez Cerkiew Prawosławną.

 

Na płytę tę co roku w każdą Wielką Sobotę (również wg Kalendarza Juliańskiego) schodzi Święty Ogień. Ten moment zesłania z Nieba Świętego Ognia jest najbardziej tajemniczy. Co dzieje się między wejściem i wyjściem Patriarchy z komory grobowej? Nikt do końca nie potrafi tego wyjaśnić. Sceptycy doszukują się oszustwa. Wierni po prostu wierzą w relacje duchownych. O szczegółach tego schodzenia, a raczej pojawiania się Ognia na Płycie Grobowej napisano już powyżej, zarówno w artykule Nielsa Christiana Hvidta, wydrukowanego przez „Vox Domini” w 1998 roku, jak i w świadectwach z 2 blogów prawosławnych.

Patriarcha w wywiadzie dla Nielsa Hvidta opisuje zapłon świec następująco:

„Z wnętrza kamienia, na którym spoczywał Jezus wylewa się światło, które zazwyczaj ma niebieskawy odcień, ale może także przybierać wiele różnych barw, lecz ludzkimi słowami nie można tego opisać. Światło wypływa z kamienia, tak jak mgła unosi się znad jeziora. Wygląda to tak, jakby kamień pokryty był wilgotną chmurą, ale to jest światło. Każdego roku to światło zachowuje się inaczej… Światło nie pali. Nigdy podczas tych 16 lat piastowania stanowiska Patriarchy i otrzymywania Świętego Ognia, nie przypaliło mi brody. Światło ma inną konsystencję niż zwykły ogień, który płonie w lampkach oliwnych. Po pewnym czasie światło unosi się i tworzy kolumnę, w której Ogień przybiera inną formę, taką, że mogę zapalić od niego moje świece”….

 

Kolorowe kulki, (perełki, krople) na Płycie Grobowej

W szeregu wypowiedzi Patriarchów jest mowa o kolorowych kulkach (perełkach, kroplach) na Płycie Grobowej tuż przed pojawieniem się Ognia:

Na stronie Jana Pielgrzyma Patriarcha Jerozolimski Diodorus mówi: „Na płycie pojawiły się świecące kulki, przypominające perły różnych kolorów”. Zgarniając je watką poczułem, że robi się ciepła. Dotknąłem nią świec i nastąpił jakby wybuch – świece zapłonęły”…

Podobnie na stronie klasztoru w Ujkowicach: „Wtedy na płycie tej zauważyłem jak gdyby rozsypane drobne perły, różnych kolorów, a płyta Grobu zaczęła wydawać z siebie światło. Zgarniając kawałkiem waty te perły, które zlewały się ze sobą jak krople oleju, poczułem, że wata jest ciepła i dotknąłem nią świecy. Nastąpił jak gdyby wybuch – i świeca zapłonęła”…

Podobny do opisu ze strony Klasztoru w Ujkowicach jest wyjątek ze świadectwa Patriarchy pielgrzymowi z XX w. …” zauważyłem na płycie tej jakby drobne rozsypane paciorki różnych kolorów, jakby perełki wielkości główki szpilki i nawet mniejsze, a płyta zaczęła wydawać z siebie światło. Odruchowo zmiatając dużym kawałkiem waty te perły, które zaczęły się zlewać na podobieństwo kropli oleju (lub rtęci – dod. A.L.), poczułem w wacie pewne ciepło i również odruchowo dotknąłem nią knota świecy. Knot wybuchł na podobieństwo prochu i świeca zapaliła się”…( Нилус С. Святыня под спудом. Сергиев Посад, 1911 / Nilus S. Świątynia w ukryciu. Podgrodzie św. Sergiusza, 1911r.).

Ojciec Mieletiusz (Мелетий) z kolei przytacza słowa Arcybiskupa Mizaela (Мисаила) o tej chwili, gdy pojawia się Ogień: …”Gdy wszedłem do wewnątrz Świętego Grobu Pańskiego, zobaczyłem na całej Płycie Grobowej połyskujące światło, podobne do rozsypanych drobnych pereł barwy białej, niebieskiej, czerwonej i innych kolorów, które potem łącząc się czerwieniły i przemieniały w substancję ognia… i od tego właśnie ognia zapalały się przygotowane lampy oliwne i świece”. (http://planeta.moy.su/blog/blagodatnyj_ogon_istorija_ceremonija_skhozhdenija_gipotezy_fakty/2012-04-14-18095)

Oficjalnych dokumentów badania składu chemicznego pereł (kropli) dotąd nie ma.

 

A oto jeszcze relacja Biskupa Błagowieszczeńskiego Gabriela (Гавриила), bezpośredniego świadka Cudu. Zapytano go, czy widział, jak schodzi Wielkanocny Ogień. Oto jego odpowiedź:

Tak , widziałem 2 razy. Wtedy żył jeszcze Arcybiskup Antoni (Zawgorodnij). I kiedy w Wielką Sobotę Patriarcha wyszedł z Błogosławionym Ogniem, my nie zapaliliśmy świec od niego, a szybko, wraz z Władyką Antonim znurkowaliśmy do Kuwuklii Grobu Pańskiego. Wbiegł z nami jeden Grek, Władyka i ja. Zobaczyliśmy na Grobie Pańskim niebiański, niebieskiej barwy ogień, braliśmy go do rąk i myliśmy się nim. Przez pewien czas nie palił, ale później nabierał mocy i zapalaliśmy świece.

Pyt.: Ogień po prostu palił się na tym kamieniu?

– Na kamieniu. I wszystkie lampy palą się. I cały kamień jest pokryty ogniem… To trzeba widzieć! Ja również, gdybym nie widział, to wątpiłbym. Ale zobaczyłem sam: ogień pali się i my myjemy się. Zwarty kamień, marmur – i cały pokryty ogniem. Ani sadzy nie ma, niczego… Po prostu pali się ogień – i to wszystko.  (http://prihod.rugraz.net/html/publikacii_17.html#Ogon, nisposlannij Bogom)

 

Każdego roku to światło zapala się inaczej… W Internecie rosyjskim jest pełno wypowiedzi sceptyków i krytyków Cudu Ognia Świętego, przestawiających niekiedy wręcz naiwne argumenty na Jego nieprawdziwość i manipulacje (oszustwa) Patriarchów przy zapalaniu. „Dowodami” mają być niejednolite „procedury” zapalania się Ognia na Płycie Zbawiciela: wg jednych opisów raz Ogień sam zapala lampy oliwne i świece w rękach Patriarchy, innym razem – wpierw Patriarcha po dotknięciu watą powoduje zapalenie się pęków świec i lamp… Ci sceptycy chcieliby, aby zjawisko samozapłonu Ognia było jednolite, znormalizowane, zawsze takie samo. Nie wiadomo, na ile różnych sposobów zapala się Ogień w Grobie Pańskim. Ważne jest to, że co roku jest ten Cud Wszechczasów następuje.

 

Warto wiedzieć, że do XII-XIII w. do wnętrza Kuwuklii nie wchodzono, oczekując Ognia na zewnątrz. O pojawieniu się Ognia wnioskowano po ujrzeniu jasnego, ale zawsze jednokrotnego błysku światła, wychodzącego z Kuwuklii w chwili zapalenia się Ognia na Płycie Grobowej. Błysk światła był w takiej chwili widoczny przez 2 otwory po bokach Kuwuklii. Po ujrzeniu światła Patriarcha wchodził do wnętrza, od zapalonej samoczynnie lampy, stojącej na Płycie, zapalał pęki świec i podawał je przez te otwory arabskim młodzieńcom, którzy błyskawicznie roznosili je we wnętrzu Świątyni.

Oto świadectwo Archimadryty Arseniusa z 1345 r.: „Jak zwykle, Patriarcha prowadzi Litanię Świętego Ognia obok Grobu Pańskiego w południe w Wielką Sobotę. Patriarcha wraz z Metropolitą Hermanosem przyjechał z Egiptu, Biskup Marek z Damaszku i Przeor Stefan z klasztoru Św. Sawy z duchowieństwem. Dwa razy obeszli oni dookoła Grobu Pańskiego i podczas trzeciego razu nad Grobem pojawił się mały obłoczek. Wówczas otworzyli oni Kuwuklię i Patriarcha wszedł do niej wraz z biskupem ormiańskim. Grób był wypełniony Świętym Ogniem i lampy, które były przedtem zgaszone i przygotowane w czasie Wielkiego Piątku zapaliły się. Patriarcha zapalił świece od Błogosławionego Ognia i w całej Świątyni przeszedł radosny okrzyk na cześć pojawienia się Ognia”… (Cyt. wg: Bishop Auxentios of Photiki. The Paschal Fire in Jerusalem: A Study of the Rite of the Holy Fire in the Church of the Holy Sepulchre.

Źródło: Чудо Благодатного Огня / О торжестве схождения Благодатного Огня на Гроб Господен в Великую Субботу. Свидетельства разных веков

http://palomnic.org/holly_fire/svidetel/

 

Współcześni sceptycy chwalą taki sposób postępowania uważając, że zapobiegał on  w przeszłości oszustwom (zapalaniu świec i lamp za pomocą zapalniczki czy zapałek). Zapominają, że w tamtych czasach nie było zapałek czy zapalniczek, a zapalenie ognia przy pomocy krzesiwa i huby było dość kłopotliwe i czasochłonne. Zapominają też, że na takie momenty czekali tylko z obnażonymi mieczami tureccy żołnierze. Wszyscy wiedzieli, że oszustwo byłoby natychmiast ukarane ścięciem głowy oszusta. W ciągu jednak prawie 2 tysięcy lat nie zanotowano ani jednego oszustwa.

 

Natura Błogosławionego Ognia

Jak wspomniano już w kilku miejscach, Ogień ten po specjalnych modlitwach Prawosławnego Patriarchy schodzi na Płytę Grobu, obwieszczając Zmartwychwstanie Chrystusa oraz symbolizując Jego Samego. Od Ognia zapalają się lampy oliwne wewnątrz Grobu oraz samoistnie zapalają się niebieskim światłem na płycie Grobu świece (a raczej pęki z 33 świec), które Patriarcha przekazuje wiernym. Ludzie przekazują Ogień dalej, obmywając jego płomieniem swoje twarze, ręce, zanurzając w nim głowy, połykając… Płomień z pęku świec sięga do 30 cm, a nawet do pół metra długości. Ale Ogień ten nie parzy, nie pali, nie wyrządza żadnej szkody przez wiele minut. Według niektórych jest to czas 5 – 10 minut. Są świadectwa, że 15 minut. Według opinii niektórych kapłanów prawosławnych czas, w którym Ogień nie pali – to mniej więcej odcinek czasu, w którym bez pośpiechu wymawia się 40 razy słowa „Господи помилуй” („Panie zmiłuj się’). Na filmie, który podano w wykazie wykorzystanych materiałach, roześmiany, szczęśliwy dziennikarz obmywa Ogniem twarz i mówi, że od chwili zapalenia świecy minęło pół godziny.

 

Na wielu stronach w Internecie zamieszczone są bardzo liczne świadectwa pielgrzymów o naturze Świętego Ognia. Oto kilka z takich świadectw:

– „Do nas już doszedł Ogień z ołtarza i nasze pęczki świec pałają. Staram się wziąć Ogień do dłoni i stwierdzam, że jest On materialny. Można Go dotykać, w dłoni wyczuwa się jako substancję materialną, jest On miękki, nie jest gorący, ale i nie zimny”.

Z rozmowy dwóch pątniczek: – „Jest to Ogień Miłości Bożej… W tym roku słyszałam, że był On nieco cieplejszy, aniżeli w poprzednich latach”  – „Według moich odczuć – rzeczywiście, był nieco cieplejszy, aniżeli w 2008 roku. Święty Ogień jest zawsze święty, ale według swoich własności, jak świadczą i inni pielgrzymi, On nie zawsze jest jednakowy. Bywa tak, że w pierwszych minutach jest On zupełnie zimny i zachowuje tę cechę w ciągu 10-15 minut, a bywa też tak, że jest On i cieplejszy i nieco szybciej staje się palącym, jak zwykły ogień. Zawsze jest to inaczej”.

Inna mówi: „Dziwne… W pierwszym momencie Ogień nie pali, jest po prostu ciepły. Ogniem się myją, prowadzą go po twarzy, przykładają do piersi – i nic”.

Z opowiadań o samozapłonie świec:

Źródło: Чудо Благодатного Огня / Рассказы о самовозгорании свечей

http://palomnic.org/holly_fire/avto/

Cud Błogosławionego Ognia / Opowiadania o samozapłonie świec

 

a)Należy tu podkreślić, że wielu pielgrzymów, których Zmartwychwstały Chrystus obdarzył szczęściem nie po raz pierwszy uczestniczyć w tym świętym obrzędzie, jeszcze w drodze opowiadali nam, że świece związane w pęki, zapalają się w sposób cudowny, „same”. Na przykład, ludzie niosą zapalone nad głowami pęki świec i jeżeli chcecie zapalić od nich swoje świece, to wystarczy tylko skierować waszą rękę ze świecami w stronę palącego się pęku w cudzej ręce, to chociażby wasze świece i nie zbliżyły się do palących świec na odległość 5 werszków, czyli około 20 cm (werszek – stara rosyjska miara długości; 1 werszek = 4,4 cm – dop. A.L.) lub nawet na pół arszyna, czyli około 35 cm (arszyn – stara rosyjska miara długości; 1 arszyn = 0,71 cm – dop. A.L.), to zapalą się one natychmiast. Nie pamiętam, jak zapaliły się moje świece, ale osobiście u innych obserwowałem to cudowne zjawisko”. Ростовцев Константин, член Императорского православного палестинского общества (1896 г.). Искра Божия // “Православная жизнь”, № 4, 1962 г. / Rostowcew Konstantin, członek Imperatorskiego Prawosławnego Towarzystwa Palestyńskiego (1896 r.). „Iskra Boża”// „Życie Prawosławne” Nr 4 , 1962 r.

 

b) U ludzi w rękach świece same zaczęły się zapalać, w świątyni zapaliły się lampy oliwne (knoty moich świec zwęgliły się i poszedł od nich dymek. Świece te przechowuję do dnia dzisiejszego i mogą one służyć jako dowód). Wszystko płonie, jest takie wrażenie, że zaraz świątynia wybuchnie, chociaż to nigdy nie może się stać.” Борис Бабилуа, студент III (в 2002 г.) курса РХГИ /  Borys Babiłua, student III roku Rosyjskiego Chrześcijańskiego Instytutu Humanitarnego (2002 r.)

 

c) „ Obracam się, starając się wszystko utrwalić w mej pamięci. Na górze, na balkonach stoją ludzie, świece u nich już się palą, nie wiadomo, jak tam trafił Ogień. Okazuje się, że u pątniczki błyskawica od kopuły Kuwuklii zapaliła przy świadkach świece, lampy na Grobie Pańskim zapaliły się same”. Александр Новопашин, священнослужитель из Новосибирска. / Aleksandr Nowopaszin, duchowny z Nowosybirska

 

d) „U siwej starszej kobiety z naszej grupy podczas schodzenia Ognia świece zapaliły się same w ręku. W czasie stania w oczekiwaniu na zejście Ognia Rumunki bardzo ją pobiły, ale ona nie wyrzekła ani jednego słowa i na koniec ukłoniła się im. Widziała ona schodzenie Ognia nie tak jak wszyscy, a w postaci ognistych kul, opadających na Kuwuklię. Kiedy od tych kul zapaliły się jej świece, ona trzykrotnie gasiła je, a one zapalały się znów…. Okazuje się, że tej kobiecie przed wyjazdem zamordowano syna”.  Юриев Юрий. Газета “Завтра”, 4 сентября 2001 г. / Jurij Jurijew. Gazeta „Jutro” 4 września 2001 r.

Jakże godna podziwu prawdziwie chrześcijańska postawa, pełna pokory i miłości.

 

e) „Pewna rosyjska zakonnica opowiadała, że obok niej stała Greczynka i jak tylko zobaczyła rozbłyski światła, to wykrzyknęła z radości i podrzuciła swoje świece do góry; wróciły do niej już zapalone”. Архимандрит Варволомей (Калугин), насельник Троице-Сергиевой лавры, 1983 г.

Archimandryta Bartłomiej Kaługin z Ławry Św. Trójcy i Św. Sergiusza, 1983 r.

 

Na Stronach Jana Pielgrzyma i Klasztoru w Ujkowicach opisano przypadek zapalenia się odzieży zakonnicy, która zanurzyła w Świętym Ogniu swą twarz i zbyt długo ją w nim trzymała. Cała stanęła w płomieniach. Pożar ugaszono, a na odzieży nie było żadnych dziur, śladów nadpalenia i odzież tę zakonnica nosiła jeszcze przez wiele lat.

U innej zakonnicy zapaliła się zasłona, okrywająca szyję i piersi (z ros. апостольник). Ogień również ugaszono bez najmniejszego śladu nadpalenia odzieży.

Rzadziej mówi się o odtwarzaniu (regeneracji) przedmiotów, opalonych Ogniem. Archimandryta Hiliarion (Иларион) z Diecezji w Nowogrodzie opowiada o zdarzeniu, które przeżył: „Mi przydarzył się następujący przypadek: zapalił się kłobuk (nakrycie głowy mnicha, kształtu okrągłego, dość wysokie – od A.L.). Myślę sobie: masz ci los – całkiem spłonął. „Walentyna – mówię do swojej nowicjuszki, – popatrz szybko tutaj; co mi się stało na głowie?”. „A nic, ojcze,- odpowiada, kłobuk jest cały, nie ma na nim najmniejszej dziurki”. A inne zakonnice potem dobrodusznie uspakajały: „Z nami to się często zdarza”.

Innej zakonnicy wypaliła się w habicie dziura. Gdy szła do domu – dziura była, jak przyszła – dziury nie było, znikła. Tkanina sama się „zaciągnęła”, zregenerowała. (Ze świadectwa Archimandryty Bartłomieja Kaługina (Варволомей Калугин) z Ławry Św. Trójcy i Św. Sergiusza, 1983 r., Tygodnik „Rodzina” („Семья”), nr 16 (kwiecień, 2001 r.).

Podobne zjawisko podano w dalszej części opracowania przy opisie leczniczego działania Ognia, gdy okropna, ropiejąca rana ucha po „posmarowaniu” Ogniem, pokazywana kamerą video, ściągnęła się i znikła, a ucho przybrało normalny wygląd.

 

Ciekawe, że są świadkowie twierdzący, że jednak Ogień pali. Na jednej ze stron w Internecie opisano wypowiedź dwóch mężczyzn, z których jeden, obserwując „myjących się” tym ogniem, sam spróbował zanurzyć w nim rękę i szybko ją cofnął. Oraz dodał: ”Ogień jak ogień, pali…”. Sami też wyciągnęli (o dziwo!) poprawny wniosek, mówiąc: „Zabrakło wiary!”

 

Natomiast, gdy mowa jest o „wylewach światła” w Świątyni Grobu Pańskiego w Jerozolimie, to zdarzają się one niekiedy bez woli i oczekiwania pielgrzymów lub duchowieństwa w różnych częściach kompleksu świątynnego w najrozmaitszym czasie. W jednym z najstarszych opisanych przypadków podano, że gdy bizantyjski imperator Teodozjusz (Феодосий) Wielki (+395) w tajemnicy zwiedzał Jerozolimę i gdy wszedł do Świątyni Grobu Pańskiego, to wszystkie lampy zapaliły się same. „Ten cud zdziwił Patriarchę, ale Anioł wyjaśnił mu, że pielgrzym ten, to nie był zwykły człowiek, tylko święty Król”.

 

Сестра Фотиния из монастыря святой равноапостольной Марии Магдалины в Гефсимании. 2007 г.

 

(Siostra Fotinija z klasztoru Św. Równej Apostołom Marii Magdaleny z Getsemani, 2007 r.)

 

Młoda zakonnica z ufnością włożyła do Ognia całą rękę, starsza jest niepewna, wyraźnie się boi i zerka na to, co robi młodsza. Długość płomienia około pół metra!

 

 

„Mycie” Ogniem twarzy                               Jak wielki jest płomień świec!

 

Warto wiedzieć, że od Błogosławionego Ognia w Wielką Sobotę zostaną zapalone lampy oliwne w całej Jerozolimie. Lampy te są wygaszane i zapalane w Wielką Sobotę na nowo. W świątyniach, znajdujących się obok Bazyliki Grobu Pańskiego lampy zapalają się same, a niekiedy i poza miastem. Specjalne samoloty linii lotniczych dostarczają ten Ogień na Cypr, do Grecji, Moskwy, Sofii i innych miejsc na świecie. Ogień z Bazyliki przez specjalnych posłańców dostarczany jest na lotnisko w Tel Awiwie, skąd jeden po drugim startują samoloty.

 

Do dziś nikt nie potrafi wyjaśnić także tego, dlaczego w oddalonej o około kilkadziesiąt metrów od Grobu w Cerkwi Zmartwychwstania świece stojące na ołtarzu rozbłyskują ogniem w tej samej chwili, kiedy Patriarcha wychodzi z kaplicy Grobu Pańskiego. Nie wiadomo, kto i jak w tak błyskawicznym tempie przenosi ogień. Można przypuścić, że czynią to Boży Posłańcy (Aniołowie) zapalając w tym czasie zarówno Ogień w tej Cerkwi, oraz w innych Świątyniach Jerozolimy i poza nią.

 

Nasuwa się kilka refleksji na temat tego Ognia, który nie pali ciała, ani włosów czy odzieży, ale zapala w tej samej chwili świece z dowolnego materiału: wosku lub parafiny… Zmierzono temperaturę Ognia, wynosi ona 40-45 stopni C. Do zapalenia świecy potrzebna jest temperatura kilkuset stopni. Temperatura zapalenia zapałki wynosi 250 – 300 st. C (temp. palącego się drewna wynosi 1000 st. C). Zmierzono temperaturę normalnej świecy (nie płonącej Świętym Ogniem). Wynosi ona od 600 – 1400 st. C (w zależności od barwy płomienia). Wyższą od tych wartości ma temperatura płomienia barwy niebieskiej (jak pojawiającego się na Płycie Grobowej). Czy można wytłumaczyć naukowo: dlaczego ogień, który zapala świece i lampy oliwne, do zapłonu których potrzebna jest temperatura setek stopni C, nie wyrządza najmniejszej szkody ludziom, ani ich włosom, odzieży? Parafina czy wosk a ubranie: habit, kurtka, chusta, jak też ciało, włosy; i to i to jest materią, a jednak tylko te pierwsze zapalają się, a te drugie – nie, dlaczego? Bo jest to Boży Ogień!

 

Pielgrzymi opowiadają też takie przypadki, kiedy końcówki knotów świec (czy pęków świec) w czasie schodzenia Ognia ulegają samoczynnemu „zaczernieniu” (zwęgleniu), tak jakby były przez pewien czas zapalone. Jak to wytłumaczyć? Niektórzy pielgrzymi mają w rękach do 30 pęków świec, wszystkie je chcą „zaczernić” (zapalić, a następnie zgasić, końcówki knotów są wtedy zwęglone, czarne). Te duże ilości świec pielgrzymi zakupują dla swoich krewnych i znajomych w kraju, uważając, że jest to najlepszy prezent z Ziemi Świętej. Można sobie wyobrazić problemy z zapaleniem naręcza z 30 pęków świec przez starszą osobę, która chce je wszystkie zapalić, a następnie (jak knoty ulegną zwęgleniu) zgasić. Gdy w Bazylice jest 10 tys. pielgrzymów, to w czasie schodzenia Ognia zapalonych jest 20 – 30 tys. świec. Każdy pielgrzym ma w ręku min. 2-3 świece.

 

I tu można odnotować kolejny cud: mimo że po wielogodzinnym oczekiwaniu na zejście Ognia w Świątyni jest bardzo gorąco, ludzie są spoceni, wręcz zlani potem (brak tlenu w powietrzu i nadmiar wydychanego CO2), to zapalenie tysięcy świec powinno spowodować natychmiastowe zużycie resztek tlenu w powietrzu. Świeca potrzebuje do palenia się tlenu; przykryta szklanką czy innym kloszem od razu gaśnie. Ale w Świątyni, mimo że palą się dziesiątki tysięcy świec, których płomienie sięgają nieraz do pół metra, nikt nigdy nie doznaje uszczerbku na zdrowiu, nie notuje się zasłabnięć, udarów cieplnych, omdleń. Jakby palące się w Świątyni świece nie potrzebowały do palenia się tlenu? Czy można to jakoś wytłumaczyć? Myślę, że należy z pokorą przyjąć, że tak jest. Za całą historię nie odnotowano też ani jednego pożaru!. To jest fakt i trzeba w to wierzyć.

Boży Ogień… Co Pismo Święte mówi o tym Ogniu? Pamiętamy wszyscy opis z Biblii, jak Duch Święty zstąpił na Apostołów i obecnych w Wieczerniku podczas Pięćdziesiątnicy w postaci języków ognia, które się rozdzieliły i spoczęły na każdym z nich… Zostali napełnieni Duchem Świętym i zaczęli mówić obcymi językami. (Dz. Ap. 2, 1-4). Ogień spoczął na ich głowach, jednak nie wyrządził żadnej szkody. Tak jak Ogień w Bazylice.

 

Ze Starego Testamentu natomiast pamiętamy opis Gorejącego Krzewu Mojżesza, z wnętrza którego przemawiał do Mojżesza sam Bóg. Krzak płonął, ale nie spalał się. (Księga Wyjścia 3, 2-6). Byłby to drugi opis Bożego Ognia. Który również nie spala. Sceptycy i krytycy Świętego Ognia , negujący Jego Cudowność i starający się udowodnić fałszerstwo za wszelką cenę, różni „uczeni” fizycy, chemicy na wielu stronach w Internecie rosyjskim wykorzystują opis Gorejącego Krzewu Mojżesza jako dowodu, obalającego Cud Świętego Ognia. Otóż, na Synaju rzeczywiście rośnie krzew, zawierający olejki eteryczne, które przy wysokich temperaturach powietrza na słońcu same się zapalają, a krzew nie spala się, podobnie jak to się dzieje w Bazylice w Wielką Sobotę.

 

Według sceptyków wystarczy więc posmarować tymi olejkami świece, a w odpowiednim momencie one same się zapalą. Dziecinnie proste. Ale czy ci mądrale wyjaśnią: w jaki sposób ma nastąpić ten samozapłon, skoro w Bazylice panuje ciemność, nie ma palących promieni słońca – jak na Synaju (wszystkie światła wewnątrz Bazyliki są wygaszone!). Więc co ma rozgrzać te olejki? Oraz jak te tysiące ludzi mają się umówić, aby spreparować, czyli posmarować swoje świece tymi olejkami, w dodatku świece, kupowane od arabskich handlarzy tuż przy wejściu, które później wewnątrz ciemnej Świątyni zapalają się w różnych miejscach same i to u ludzi wybranych, nie wiadomo według jakich kryteriów?. Natomiast „zimny” ogień, który nie parzy, można według nich łatwo uzyskać za pomocą nasycenia świec eterem etylowym kwasu bornego. Znów jest problem, jak dopasować czas tego samozapłonu do prawie dobowego wyczekiwania w Bazylice, kiedy zaczną się zapalać świece…

 

Na jednej ze Stron internetowych sceptykom twierdzącym, że niepalący ogień uzyskuje się za pomocą eteru (olejku eterycznego) zadaje się następujące pytania: a) niemożliwe jest wypełnienie tak ogromnego pomieszczenia eterem; do tego niezbędne jest jego określone stężenie; b) niepalące własności Ogień zachowuje również poza granicami świątyni; jak tam przechowuje się eter?; dlaczego go nie znosi wiatr; c) skąd zakonnicy dostawali i dostają te ogromne ilości eteru?; d) dlaczego eter pali się nietypowym dla niego płomieniem?; e) w jaki sposób świece zapalają się same?; f) jeżeli świątynia jest wypełniona w nadmiarze eterem – jak twierdzą niektórzy krytycy – to dlaczego on nie wybucha przy zapaleniu się ognia? można tu sobie wyobrazić iskrę w butli (balonie) z gazem; dlaczego nie zapala się cała przestrzeń świątyni lub oddzielne jej obiekty, a palą się tylko świece i lampy oliwne?;

g) dlaczego pielgrzymi nie zauważają niezwykłego zapachu – eteru? – Odpowiedzi brak.

 

Jeszcze inni sceptycy i „chemicy” tłumaczą samozapłon świec nasycaniem ich knotów kaszką z proszku nadmanganianu potasu ze stężonym kwasem siarkowym (w poradach dla chętnych podają, że najpóźniej po godzinie należy kaszkę tę wylać do ubikacji, bo może sama wybuchnąć, a kwas siarkowy spowoduje wypalenie oczu i odzieży – nakładać kaszkę zalecają w okularach). Szkoda po prostu słów na komentarz.

 

Trzecim opisem Bożego Ognia ze Starego Testamentu jest próba spalenia przez Króla Nabuchodonozora żywcem trzech młodzieńców żydowskich, którzy nie chcieli oddać pokłonu posągowi (Ks. Daniela 3, 19-24, 46-51, 91-97). Po wrzuceniu do rozpalonego pieca związanych młodzieńców nic im się nie stało, albowiem Bóg posłał Anioła, który odsunął od nich płomienie, „wyziębił” temperaturę ognia tak, że spacerowali w czwórkę wśród płomieni rozmawiając. Był to co prawda ludzki ogień, rozpalony ludzką ręką, ale Pan Bóg, Władca Wszechrzeczy i wszystkich żywiołów spowodował przemianę ognia, który już nie palił. Podobnie w Bazylice, ogień zmienia swoje właściwości, zapala materialne świece, ale nie czyni krzywdy ludziom.

 

Na zakończenie tych 3 przykładów z Biblii należałoby przypomnieć o ogniu, który spadł z Nieba podczas konfrontacji Proroka Eliasza z prorokami Baala. Obie strony mieli złożyć ofiarę, którą  miał spalić ogień z Nieba (a nie składający ofiarę). Podczas gdy wołania proroków Baala do bożków pozostały bez odpowiedzi, na prośbę Eliasza Bóg zesłał ogień z nieba, który spalił ofiarę wraz z drwami, kamieniami i mułem oraz pochłonął wodę, jaką Eliasz kazał nalać do rowu wokół ołtarza. Taki ogień z Nieba jest straszny, ale pokazuje nam Potęgę Pana Boga. (1 Księga Król. 18, 25-40).

 

         Cud Miłości Bożej

Na jednej ze Stron zadano pytanie: jak zachowywać się wobec takiej świętości – Świętego Ognia?       – Odpowiedź pielgrzyma:Najlepiej w domu od przyniesionego Ognia Świętego zapalić małą lampkę oliwną, podlewać do niej oliwy – i Ogień będzie płonął. Myślę, że dobrze byłoby, aby ten święty ognik palił się przez wszystkie 40 dni Wielkanocy. Opaloną Ogniem Świętym świeczkę, od której zapaliło się lampkę, najlepiej jest trzymać obok – na wypadek, gdyby zgasł płomień lampki, żeby od razu od tej świeczki zapalić Ogień znów. Kiedy zapalałem dzisiaj Ogień od pęku 33 świeczek, opalonych Świętym Ogniem w Bazylice Grobu Pańskiego, to zauważyłem, że w pierwszych chwilach ogień tych świec również nie pali, podobnie jak Święty Ogień, który zszedł z Grobu Chrystusa. I jeżeli lampka zgasła, to od tej świecy można ją w dowolnej chwili znów zapalić. I będzie to ten sam Święty Ogień.”

Drugie pytanie: czy można tym Ogniem dzielić się z innymi?         Odpowiedź:Oczywiście! Ogień z uświęconej lampki symbolizuje palenie się serca w modlitwie. Jest takie wyrażenie – od serca do serca. I tutaj wszystko odbywa się właśnie tak. Od świecy do świecy, od lampki do lampki i od serca do serca ten Ogień rozprzestrzenia się między wierzącymi. Święty Ogień, Agios Fotos – jak mówią Grecy. Ogień Miłości Bożej…

Źródło: Чудо милости Божией / http://xn--80aaaabhgr4cps3ajao.xn--p1ai/-public_page_15396

 

Według niektórych pielgrzymów znakiem Miłości Bożej jest jasny promień, który pojawia się na krótko przed zejściem Świętego Ognia. O promieniu tym będzie jeszcze mowa w osobnym miejscu.

Oto wypowiedź jednej pątniczki z 2010 roku: „Podobnie jak i 2008 roku, oprócz Ognia w tym roku w Świątyni schodził szeroki promień. Był on widoczny w Kafolikonie i nad Kuwuklią. Mam zdjęcia, na których ten moment jest dobrze widoczny. Pan Bóg w chwili schodzenia Błogosławionego Ognia daje również takie znaki Swojej Miłości jak Niebiański Promień.”

 

Okazuje się, że Promień ten pojawia się też niekiedy po pewnym czasie po zejściu Ognia:

… I wtedy znów wydarzył się ten znak – promień zszedł po raz drugi. I stał długo, minut z dwadzieścia. Mówią, że takie zjawiska bywają bardzo rzadko. Ale w tym roku Miłość Boża objawiła się w ten sposób. Pan Bóg tym promieniem pokazuje, że Błogosławiony Ogień – jest Darem od Boga dla ludzi. I my, grzeszni, mamy taką możliwość wziąć ten Dar od Boga w swoje ręce. Ten promień wyświetlił najważniejsze – człowiek od Boga otrzymał Święty Ogień. Patrzcie wszyscy i zapamiętajcie to! Zejście Błogosławionego Ognia – to kolejny cud, przeczyć któremu można tylko ze złej woli. Znak promienia podkreśla to jeszcze raz i pokazuje, że oto Ona, Łaska od Boga, trzymajcie Ją, chrońcie Ją i nie tylko w lampach i świecach, ale co najważniejsze – w samym sercu!”    

 

Niemożliwym jest nie zobaczyć, że zejście Ognia w Wielką Sobotę na Grobie Pańskim jest wynikiem bezpośredniego (w języku nauki – transcendentnego) oddziaływania Bożego. Pan Bóg każdego roku już od dwóch tysięcy lat w miejscu Swoich Mąk Krzyżowych i ziemskiej Śmierci nakazuje Ogniu zejście, i to w Wigilię, w przeddzień Swego Zmartwychwstania.

 

Z podanego na samym początku świadectwa wynika, że świece zapalone w Bazylice Grobu Pańskiego (a następnie tam zgaszone) zachowują cudowną właściwość nie palenia przez pewien czas ciała człowieka i innych przedmiotów w miejscach odległych o tysiące kilometrów od Jerozolimy. Można ogień od tych świec przekazywać innym, aby oni też mieli w swoich domach Święty Ogień.

 

Świecące kule ogniste

Spośród najczęściej opisywanych, lecz najmniej poznanych jest zjawisko pojawiania się w Świątyni świecących kul ognistych. Oto kilka opisów tego zjawiska.

Siostra Maria (Jurczuk), autorka książki “Ziemia Święta, Cud Ognia i Chwała Obłoków”, która kilka lat spędziła w żeńskim monasterze w pobliżu Jerozolimy, opisuje jak spod stropu świątyni, na wiernych, nie wiadomo skąd i dlaczego, spływają kule ognia, otaczające całe grupki ludzi. Z boku wygląda to jak pożar, ale po zniknięciu kuli za każdym razem okazuje się, że nikomu nic się nie stało. Nikt nie ma nawet najmniejszego śladu oparzenia.

Na stronie klasztoru Ujkowice z kolei czytamy: Zdarza się też nierzadko, ze kula Ognia, ogromna, o średnicy dwóch do trzech metrów, spłynie jak bańka mydlana i spocznie wśród tłumu. Z boku wygląda to jak pożar, twarzy ludzkich wewnątrz jej nie widać, wszyscy stoją w płomieniach. Trwa to doprawdy sekundę, po czym kula znika, aby znowu się pojawić w innym miejscu.

 

Ciekawy przypadek został udokumentowany i zarejestrowany kamerą wideo przez greckiego pielgrzyma w 1994 roku. Wkrótce po zejściu Świętego Ognia z prawej strony od wejścia do Kuwuklii, w kilku metrach od niej, pojawiła się jasno święcąca kula o średnicy około 50 cm. Zaczęła ona szybko poruszać się (z szybkością około 3,5 m/sek.) przez zbity tłum mniej więcej na poziomie ramion ludzi. Według świadka ludzie nie odczuwali jej, a sama kula nie rozdrabniała się na mniejsze i nie zanikała. Po przejściu 10-15 m zapaliła ona, według świadka, świecę u starszego mężczyzny, który znajdował się między kolumnami na drodze do ołtarza św. Marii Magdaleny.

Innemu świadkowi udało się sfotografować kule o niewielkich rozmiarach niebieskawej barwy, unoszące się w powietrzu.

Najczęściej podobne do tych w. wym. zjawiska zachodzą koło Kuwuklii i nad nią. Prawosławny badacz Władimir Gubanow podaje następujące świadectwa: „Siostry zakonne opowiadają, że Łaska (prawosławni nazywają to zjawisko Łaską lub Błogosławieństwem – uwaga A.L.) przejawia się jeszcze po pierwszym schodzeniu, po Ogniu. Siostra mówi: Widzę, znów błyskają nad Kuwuklią i wokół niej błyskawice takimi zygzakami: to w tym miejscu błyśnie, to na samej kopule Kuwuklii… Naraz pojawiła się kula (jak piorun kulisty). W jakimś momencie kula się rozpadła, błysnąwszy zygzakiem. W tej chwili wszyscy podskoczyliśmy! Taka Łaska! Stoimy wszyscy w oczekiwaniu. Naraz wszyscy zagwizdali, patrzę: prosto na obraz Zmartwychwstałego Jezusa zeszła niebieska kula”.

Zwykle pojawieniu się kul towarzyszą podobne do błyskawic błyski: „Po Świątyni błysnęły błyskawice, krótkie, długie, białe, świecące, ale bardzo nagłe. Radość! Uderzenie dzwonu, raz, drugi, trzeci. Po trzech minutach obok Kuwuklii pojawiła świecąca kula, mieniąca się wszystkimi barwami tęczy i poleciała po Świątyni. Stojące obok mnie zakonnice również nic nie rozumieli”.

Przy czym kule te często przyrównuje się do chmurki: „W rękach miałem wiele świec. Naraz nad Kuwuklią utworzyła się niby kula lub niby mały obłoczek. A potem zaczął on się powiększać i poruszać cały czas. Zdziwiłem się, patrzę – co to jest? Naraz trzask, grzmot i od razu powstało oślepiające światło jak błyskawica. I wszystko zostało wypełnione morzem Ognia”.

W. Gubanow zaznacza także, że od świecących kul zapalają się świece i lampy oliwne. Na przykład, na Wielkanoc 1997 roku wystąpiło następujące zjawisko: „Inna kobieta, Nina, w tym czasie była na Golgocie i patrzyła z góry na dół na ołtarz. Zobaczyła, jak na świece greckiego kapłana zeszły trzy ogniste kulki o wymiarze cytryny. Kulki kręciły się i jakby bawiły się ze sobą. Następnie świece u kapłana zapaliły się”.

O tym samym opowiada pisarz Aleksander Siegień i inni świadkowie.  „Za chwilę cała Świątynia wypełniła się radosnym i entuzjastycznym krzykiem, rozbłyski nadal występowały, ale już rodziła się liliowa łuna – wyniósł ją z Kuwuklii Patriarcha Ireneusz (Ириней), już roznoszono ją na wszystkie strony i ona sama już odskakiwała na wszystkie strony na podobieństwo choinkowych bombek; u wielu zapalały się same pęki świec, jak również same zapaliły się lampy oliwne nad wejściem do Kuwuklii. Jedna kulka wzleciała do góry i zapaliła świece mnichów, znajdujących się na drugim poziomie Rotundy”. U pewnej siwej starszej kobiety z naszej grupy podczas schodzenia Ognia świece same zapaliły się w rękach… Schodzenie Ognia ona widziała nie tak jak inni, a w postaci ognistych kul, schodzących na Kuwuklię. Kiedy od tych kul zapaliły się jej świece, ona trzykrotnie je gasiła, ale świece zapalały się znowu.”

Te świecące kule spotyka się i w innych miejscach Świątyni. Oto jak to opisuje dziennikarz Nikołaj Kokuchin: „ W ubiegłym roku byłam na Golgofie,- mówi moja rozmówczyni,- i widziałam jak po ścianie toczył się Święty Ogień.  Pytam: Co to znaczy „toczył się”? – No, taka  jasna ognista kula powoli zsuwała się po ścianie i nie było sił oderwać od niej oczu”.

 

Moje świadectwo. W tym momencie wspominam wydarzenie, związane z piorunem kulistym (ale nie z takim, o jakim napisano powyżej), które było udziałem mego znajomego Józefa T. Budował on dom i w opisywanym wydarzeniu wszedł do skrytki wewnątrz domu, w której przechowywane były różne narzędzia, po wiertarkę. Na dworze była burza z piorunami i błyskawicami. Gdy wziął wiertarkę i wychodził, nagle przez otwarte okno wleciał piorun kulisty wielkości dużej pomarańczy, dotknął czubka jego głowy i wszedł do wnętrza. Znajomy runął na ziemię, ale nie utracił świadomości i leżąc pomyślał przerażony: „Boże, ja żyję! Jak to jest możliwe?”. I w tym momencie usłyszał w uszach przyjemny głos męski, który powiedział: „ Przecież codziennie się do mnie modlisz o spokojną, dobrą śmierć.” Znajomy od wielu lat codziennie odmawiał Litanię do św. Józefa, swego patrona. To św. Józef uratował mu cudownie życie. Oglądałem wkrótce po tym rany na ciele znajomego. Piorun wyszedł z ciała przez prawy bok na wysokości nieco powyżej biodra i przy kostkach obu nóg. Miejsca te były zupełnie czarne, zwęglone. Rany goiły się bardzo długo, przez wiele miesięcy. Ale przeżył. To był normalny piorun kulisty, inny niż ten z Bazyliki Grobu Pańskiego.

W swoim życiu widziałem wiele drzew i słupów, rozszczepionych i rozerwanych na strzępy po uderzeniu pioruna. Nie ostały się nawet grube drzewa dębów. W tym miejscu przypomnijmy sobie rozszczepioną kolumnę przy wejściu do Bazyliki Grobu Pańskiego. Jakaż to musiała być moc!

 

Rozbłyski, błyski, błyskawice i inne zjawiska świetlne

Zjawiska rozbłysków, błyskawic, występujące podczas schodzenia Świętego Ognia pozostają absolutnie niewytłumaczalne z naukowego punktu widzenia współczesnej nauki. Obecność ich poprzedza i towarzyszy zapalaniu się Ognia. Po wejściu Patriarchy do Kuwuklii obserwuje się następujące zjawisko. Po całej świątyni, ale głównie w okolicy Kafolikonu i Kuwuklii (nad nimi znajdują się kopuły), w kierunku – z góry do dołu i z lewej strony na prawą, nie koniecznie pod kopułami. Nie towarzyszy im dźwięk (grzmot), charakterystyczny dla zwykłych błyskawic. Wszystko to stwarza u świadków wrażenie, że ​​źródło błysków znajduje się jakby poza granicami naszego świata. Sceptycy przekonują, że są to po prostu błyski lamp błyskowych. Oczywiście, podobieństwo jest, ale błyski aparatów fotograficznych są słabsze i mają inny odcień. Odróżnić je od błysków lamp błyskowych jest bardzo prosto. Filmując oczekiwanie i schodzenie Świętego Ognia M. Szugajew zauważył wyraźne różnice. Korzystając z trybu kadrowego przeglądu pojedynczych zdjęć i stosując stop-klatki, można je łatwo rozróżnić: błyski lamp błyskowych są krótsze w czasie i mają kolor biały, natomiast rozbłyski (ros. всполохи-зарницы) są dłuższe w czasie i mają niebieskawy kolor (zapisane są one na filmach video: (patrz: http://www.holyfire.org/image/blist.mpg).

Jednak sceptycy starają się za wszelką cenę zdyskredytować Cud Świętego Ognia i wciąż twierdzą, że są to po prostu błyski lamp błyskowych. Znawcy fotografii odrzucają te argumenty zaświadczając, że światło lamp błyskowych oświetla tylko przednią płaszczyznę fotografowanego przedmiotu, natomiast światło rozbłysków obejmuje cały przedmiot, ze wszystkich stron (co widać z analizy filmów video). Poza tym, co zrobić z opisami świadków z dawnych lat, szczególnie z początków chrześcijaństwa lub setek lat wstecz, opisujących te błyski? Oto kilka wypowiedzi z dawnych lat:

 

Nikita Kliryk, który zwiedzał Jerozolimę w 947 roku, pisze: „Arcybiskup jeszcze nie wyszedł z Grobu, jak już można było naraz zobaczyć całą Bożą Świątynię wypełnioną nie rażącym, Boskim światłem… Przy tym nieoczekiwanym pojawieniu się światła wszyscy byli zdumieni, nawet bezbożni arabowie byli porażeni i zawstydzeni… w tej chwili Boże wylanie światła rozprzestrzeniło się po całej świątyni”.

Przeor klasztoru Daniił, zwiedzający święte miejsca w latach 1106-1107 zaświadcza: „Wtedy nieoczekiwanie zajaśniało święte światło w Świętym Grobie, z Grobu wychodził jasny błysk”.

Pielgrzym Trifon Korobiejnikow, który był w Jerozolimie w 1583 roku twierdzi, że w świątyni „ogień chodzi … jak błyskawica z Niebios”.

Należy przypomnieć, że ani w X, ani w XII czy XVI wieku lamp błyskowych jeszcze nie było.

 

I jeszcze kilka wypowiedzi współczesnych pielgrzymów:

 

I naraz całe wnętrze Świątyni rozświetlił jasny rozbłysk, barwy niebieskawej, podobny do błysku błyskawicy, tylko jaskrawszy. Wywołał on niezwykłe działanie: wypełnił całą moją istotę radością, uniesieniem, energią. Prawdopodobnie to samo czuli i inni pielgrzymi. Rozległy się krzyki, radosne zawołania, cała Świątynia wypełniła się szumem – tak szumi las, gdy nagle naleci nań podmuch silnego wiatru. Wszyscy, absolutnie wszyscy ludzie, wyciągnęli do przodu i do góry pęczki świec. Byli podobni do dzieci: jak dzieci proszą swych rodziców o ciastko lub lody, tak i oni prosili u Ojca Niebieskiego o Święty Ogień. Na pustyni naród żydowski prosił pokarmu fizycznego i Niebo posyłało mu każdego dnia mannę niebieską, a obecnie w Wielką Sobotę na początku XX wieku ludzie prosili nie pokarmu fizycznego, lecz duchowego.

Przez pewien czas błysków nie było i szum w Świątyni stał stopniowo ucichać. I oto (znów nagle) błysnął oślepiający rozbłysk nad  Kuwuklią, potem bliżej nas, następnie nad ołtarzem greckiej prawosławnej cerkwi. Błyski z niebios rozcinali świątynię od góry do dołu, oświetlając pobudzone twarze, wywołując w nas zachwyt, raz krótszy,  niekiedy – dłuższy, nieraz błyski następowały jeden po drugim bez przerwy, a czasem – z pewnymi przerwami i każdy z nich wywoływał burzę zachwytu.

Wrócę do opisu błyskawicy. Jeżeli błyskawica pozostawia w niebie, choćby na krótko, zygzak, niekiedy o dość wymyślnych zarysach, to rozbłysk w Świątyni Grobu Bożego nie zostawia żadnych zygzaków – jest to tylko światło, niebieskawe światło z niebios i ono nie wywołuje żadnego strachu czy lęku dlatego, że nie ma grzmotu i nie drży ziemia. Podobieństwo bliskie jest tylko w jednym: jeżeli błyskawice mówią o zbliżaniu się burzy, to rozbłyski w świątyni mówią o szybkim zejściu Błogosławionego Ognia. Naraz całą świątynię oświetliły szczególnie jaskrawe rozbłyski; było ich wiele i błyskały one wszędzie. Ich blask widział i odczuwał każdy, obojętnie w jakim miejscu by się nie znajdował – obok Kuwuklii, w cerkwi greckiej, na Golgocie, w kaplicy ormiańskiej lub jeszcze niżej, w miejscu znalezienia Życiodajnego Krzyża Pańskiego. W tej chwili zrozumiałem: nie ma żadnego znaczenia, gdzie się znajdujesz i jakie miejsce zająłeś – znaczenie ma tylko to, co czujesz i jak odbierasz to wszystko, co dookoła ciebie się dzieje.

            Huragan zachwytu przeleciał po Świątyni. Każda dusza (a było ich co najmniej piętnaście tysięcy) wyrażała swój zachwyt po swojemu, ale istota tego zachwytu była jedna: OGIEŃ ZSZEDŁ!. Myśmy go jeszcze nie widzieli, ale wiedzieliśmy: On jest z nami na Grobie Pańskim i Patriarcha Diodorus już zapalił pierwsze świece.

Źródło: Чудеса Храма Гроба Господня. Паломничество ко Святой Земле / Cuda Świątyni Grobu Pańskiego. Pielgrzymowanie do Ziemi Świętej  /http://www.voskres.ru/oikumena/kok1.htm /

 

W powyższej wypowiedzi pielgrzym łączy zjawisko rozbłysków i błyskawic i mówi, że rozbłyski nie zostawiają żadnych zygzaków, tak jak zwykłe błyskawice. Oczywiście, że nie zostawiają, bo rozbłyski nie są błyskawicami z zygzakami. Na nocnym niebie też w czasie burzy widzimy błyski, obejmujące duże połacie nieba i nie towarzyszą im grzmoty. Ale w Świątyni Grobu Pańskiego oprócz rozbłysków pojawiają się również błyskawice z zygzakami. Zobaczyć je można na poniższych zdjęciach (w środku policjanci izraelscy). Ludzie nawet tego nie zauważają. Inni pielgrzymi opisują te zygzakowate błyskawice (dziwne, bo bez grzmotu!), jak przechodzą one przez ciała ludzi, nie czyniąc im najmniejszej krzywdy.

 

Oto wypowiedź pielgrzyma, który był świadkiem Cudu Świętego Ognia i innych wielkich cudownych zjawisk w roku 1994: … „Ogień Święty schodził nie tylko na Wielkanoc, ale i w dniach od 10 do 21 lipca! Przez 10 dni Święty Ogień schodził od rana do godziny 13- tej. Codziennie! Pewnego dnia, gdy modliłem się na kolanach przy Grobie Pańskim, jedna z zakonnic wykrzyknęła:

Aleksandrze! Ależ ty masz szczęście! Po twym kręgosłupie błyskawica przebiegła!”. A on nie poczuł.

 

 

 

Błyskawice przy schodzeniu Świętego Ognia (zdjęcia video z 2003 r.)

 

A to jeszcze jedno świadectwo współczesnego pielgrzyma: „Przed schodzeniem świątynię zaczynają oświetlać jaskrawe rozbłyski Błogosławionego Ognia, to tu, to tam przeskakują małe błyskawice. Na  zdjęciach, robionych ze spowolnieniem, dobrze widać, że wychodzą one z różnych miejsc świątyni – od ikony, wiszącej nad Kuwuklią, od kopuły świątyni, od okien i z innych miejsc, i zalewają wszystko dookoła jaskrawym światłem. Oprócz tego, tu i tam, między kolumnami i ścianami świątyni migają dobrze widoczne błyskawice, które często przechodzą przez stojących ludzi bez żadnej dla nich szkody. Chwilę później cała świątynia zostaje opasana błyskawicami i błyskami, które jak węże schodzą po jej ścianach i kolumnach w dół, jakby ściekały do jej posadzki i wyciekają po placu wśród pielgrzymów. W tym samym czasie u stojących w świątyni oraz na placu wśród pielgrzymów zapalają się świece. Obok Kuwuklii pojawił się świecący słup, od dołu z lewej strony utworzył się widoczny w powietrzu łańcuszek ogni, od których zapalają się samoczynnie lampy, znajdujące się na bokach Kuwuklii (za wyjątkiem 13 katolickich) oraz inne lampy w granicach świątyni. I nagle kropla spada na twarz, a następnie w tłumie rozlega się krzyk zachwytu i wstrząsu. Ogień płonie już w ołtarzu Kafolikonu! Zapłon i płomień – jak ogromny kwiat. A Kuwuklia jeszcze ciemna. Powoli, powoli, po świecach Ogień z ołtarza zaczyna spuszczać się do nas. I nagle okrzyk jak grom zmusza do obejrzenia się na Kuwuklię. A ona już lśni, błyszczy, cała ściana przelewa się srebrem, białe błyskawice spływają z niej jak strumienie. Ogień pulsuje i oddycha, a z otworu w kopule Świątyni z nieba opuścił się pionowy szeroki słup światła. Świątynia lub poszczególne miejsca w niej wypełnia nie mające analogów światło, które jak przypuszcza się, po raz pierwszy pojawiło się w czasie Zmartwychwstania Chrystusa. W tym czasie drzwi Grobu otwierają się i wychodzi Prawosławny patriarcha, który błogosławi zebranych i rozdaje Błogosławiony Ogień”.        

 

Rosyjski pielgrzym Trefon Korobiejnikow (1583 r.) pisze: „I wówczas wszyscy ludzie oglądają łaskę Bożą, zstępującą na Grób Zbawiciela jak błyskawica i kolory przybiera ona różnorodne… Patriarcha wchodzi do Grobu… i lampy prawosławnych chrześcijan wiszące nad Grobem same się zapalają… Lampy będące własnością innych wyznań nie zapalają się. Potem pozostałe wyznania biorą ogień z lamp, które należą do prawosławnych.”

 

Według świadectw mnichów, sprawujących służbę bezpośrednio w Kuwuklii, niebieskawe rozbłyski można zobaczyć w świątyni nie tylko w Wielką Sobotę. Ale są to rozbłyski jednorazowe i krótkie w czasie, natomiast dłuższe w czasie i następujące raz za razem w krótkich odstępach czasu po sobie błyski światła są tylko w Wielką Sobotę, w czasie mniej więcej od dwunastej do szesnastej-siedemnastej godziny.

 

W wielu publikacjach zaznacza się, że samego momentu pojawienia się Świętego Ognia, czyli zapalenia się samoczynnego świec nikt dotąd nie sfotografował i prawdopodobnie nigdy takiego zdjęcia nie będzie. ”Z naszych dociekań wynika, że nigdy nie udało się zarejestrować kamerą żadnego przypadku samoistnego zapalenia świecy czy lampy oliwnej” (z artykułu Nielsa Christiana Hvidta).

 

Oto zdjęcie, przedstawiające chwilę pojawienia się Świętego Ognia w Wielką Sobotę w Jerozolimie. Pochodzi ono ze zbiorów Klasztoru Męskiego Św. Katarzyny w Widnoje (woj. moskiewskie), któremu zdjęcie przekazał jeden z pielgrzymów. Wykonał on je osobiście w sposób następujący: podniósł ręce z aparatem fotograficznym nad tłumem ludzi i zaczął robić zdjęcia z maksymalną szybkością. Wszystkie zdjęcia, wykonane przed tym zamieszczanym tu zdjęciem, pokazują świece nie zapalone, a po tym zdjęciu – już zapalone. Twarze ludzi, zarejestrowane na dolnej krawędzi zdjęcia są obojętne, nie zdążyły jeszcze zareagować na samozapalenie się świec.

Źródło: Благодатный огонь

http://uspenskiysobor.narod.ru/html/3_19.html

 

 

Promień (słup  światła) z Nieba

Kolejne niezwykłe zjawisko, zachodzące przed zejściem Świętego Ognia. Z Nieba przez oszklony otwór w kopule Bazyliki wpada nagle do wnętrza szeroki promień, który przeważnie oświetla Kuwuklię (ale nie tylko). Jest wiele relacji pielgrzymów o tym Promieniu. Oto kilka z nich:

 

… „Ogień pulsuje i oddycha, a z otworu w kopule Świątyni z nieba opuścił się pionowy szeroki słup światła. To dzieli się on na takie same pionowe promienie, to znów zbiera się w jeden ogromny snop światła. … Dymem wypełniona jest cała przestrzeń nad Kuwuklią i widać w tym dymie jasny pionowy słup ognia. Naraz się on podniósł,  poszedł do góry i zniknął”.

 

… „Z rosyjskich pielgrzymów, Irina, widziała promień. Promień pojawił się w czasie Błogosławionego Ognia. Wszyscy, którzy stali w greckiej świątyni, widzieli ten promień; był on jasny, jaskrawy, wyraźny, wąski: z kopuły, przez szkło z góry przenikał świątynię i kierował na ołtarz, na stół ofiarny. (Świątynia Zmartwychwstania Chrystusa umownie jest podzielona na części: jedną władają Prawosławni Grecy, inną Prawosławni Arabowie, inną Koptowie, jeszcze inną Ormianie…)”

(Cyt. wg:  Покровская Светлана (1997 г.) / Губанов В. Благодатный Огонь: Чудеса на Гробе Господнем. Изд-во “Елеон”, М., 1997 г. С. 258-259. / Pokrowskaja Swietłana (1997r.) / Gubanow W. Błogosławiony Ogień: Cuda na Grobie Pańskim. Wyd-wo „Eleon”, M. 1997r., s. 258-259).

 

…„Podobnie jak i 2008 roku, oprócz Ognia w tym roku w Świątyni schodził szeroki promień. Był on widoczny w Kafolikonie i nad Kuwuklią. Mam zdjęcia, na których ten moment jest dobrze widoczny. Pan Bóg w chwili schodzenia Błogosławionego Ognia daje również takie znaki Swojej Miłości jak Niebiański Promień.” (Wypowiedź pątniczki z 2010 roku)

 

Niekiedy pielgrzymi opowiadają, że widzieli, jak Błogosławiony Ogień schodził krzyżem.

Oto relacja jednej z pątniczek: „Inni, stojący na Golgocie, z naszej Rosyjskiej Zagranicznej Cerkwi opowiadali nam później, że widzieli jak Ogień schodził krzyżem – w postaci krzyża: promień światła, przecięty innym promieniem. Ale ja z początku nie uwierzyłam: jakże to w postaci krzyża? I jak będę ludziom mówić, jeżeli sama tego nie widziałam? Ale później przekonałam się, że to jest prawda. … Na trzeci dzień Wielkanocy Pan Bóg szczególnie uradował mnie i Nadieżdę, moją towarzyszkę z pielgrzymki oraz innych stojących w świątyni obok Grobu Pańskiego około godziny 10-tej wieczorem: na nas również zszedł Ogień w postaci krzyża. Z początku jakbym nie wierzyła: Czy możliwa jest taka Miłość Boża i dla mnie? Zapytałam Nadieżdę, czy widziała Ogień? Ona potwierdziła, że tak, i że Ogień zszedł krzyżem.

(Цит. по: М. Л., певчая храма Святого апостола Павла близ Санкт-Петербурга (1997 г.) Губанов В. Благодатный Огонь: Чудеса на Гробе Господнем. Изд-во “Елеон”, М., 1997 г. С. 276-277. / Cytat wg: M.L., chórzystka Świątyni św. Pawła Apostoła k/ Sankt – Petersburga (1997 r.) Gubanow W. Błogosławiony Ogień: Cuda na Grobie Pańskim. Wyd-wo „Eleon”, M.1997r. s.276-277.

 

Okazuje się, że Promień pojawia się niekiedy po pewnym czasie od zejścia Ognia:

…”Ludzie już pogasili świece i powoli zaczęli się rozchodzić. Naraz w tej chwili u jednego z pielgrzymów, u którego pozostał jeszcze pęczek zapalonych świec, ręka została oświetlona światłem. Przez okienko w kopule z góry zszedł szeroki słoneczny promień i oświetlił rękę z palącymi się świecami. Wrażenie było takie, że w promieniu słonecznym promieniuje ręka ze świecami. Trwało to dość długo. Potem promień zaczął się przesuwać i przepadł. Wielu ludzi zaczęli od tych świec pielgrzyma zapalać znów swoje świece i cieszyć się. I wtedy znów wydarzył się ten znak – promień zszedł po raz drugi. I stał długo, minut z dwadzieścia. Mówią, że takie zjawiska bywają bardzo rzadko. Ale w tym roku Miłość Boża objawiła się w ten sposób. Pan Bóg tym promieniem pokazuje, że Błogosławiony Ogień – jest Darem od Boga dla ludzi. I my, grzeszni, mamy taką możliwość wziąć ten Dar od Boga w swoje ręce. Ten promień wyświetlił najważniejsze – człowiek od Boga otrzymał Święty Ogień. Patrzcie wszyscy i zapamiętajcie to! Zejście Błogosławionego Ognia – to kolejny cud, przeczyć któremu można tylko ze złej woli. Znak promienia podkreśla to jeszcze raz i pokazuje, że oto Ona, Łaska od Boga, trzymajcie Ją, chrońcie Ją i nie tylko w lampach i świecach, ale co najważniejsze  – w samym sercu!”     Poniżej kilka zdjęć tego promienia.

 

 

AaA

 

Błogosławiona rosa

Kolejne niewytłumaczalne zjawisko. W szeregu świadectw opisy „błogosławionej rosy” nie są jednolite, różnią się i to znacznie, tak że nie można z nich zaczerpnąć informacji o naturze „rosy”.

Według jednych „Błogosławioną rosą” są  kropelki wosku, które padają z zapalonych świec. Znaki te są jakby pamiątką, mają przypominać o Cudzie Bożym. Na odzieży świadków pozostaną te kropelki na zawsze, żadne proszki i prania nie są w stanie ich usunąć.

Inni z kolei twierdzą, że „Błogosławiona rosa” pochodzi z niewielkiego obłoczku, chmurki, która nagle pojawia się wewnątrz Bazyliki nad Kuwuklią i z której zaczyna padać drobny deszczyk („rosa”). Kiedyś kopuły w Bazylice nie były oszklone i chmurki pojawiały się na zewnątrz, nad kopułami, obecnie – wewnątrz Świątyni. Pielgrzymi twierdzą, że kropelki z takiej chmurki padają na twarze, dlaczego ludzie łatwo zauważają moment zejścia „błogosławionej rosy”.

Według tej wersji deszczyk z chmurki zrasza Płytę Grobową tak, że wata, którą jest pokryta Płyta jest zupełnie mokra. Nie wiadomo, jak to się dzieje. Przecież nad Płytą jest sklepienie komory grobowej, a wyżej, nad komorą jest jeszcze dach Kuwuklii. Jak więc ta „rosa” przedostaje się na Płytę. Nie wiadomo, dlaczego tak się dzieje. Może na pamiątkę cudu proroka Eliasza, gdy ogień z Nieba spadł na ofiary, drwa i wodę i spalił je. Może i tu ten niebieskiego koloru Ogień, pojawiający się na Płycie, zapala lampę stojącą na środku Płyty i wiszące lampy, mimo że wata jest mokra (na pamiątkę Cudu Eliasza)? Oto kilka świadectw pielgrzymów na temat „rosy”:

 

a) Według słów pielgrzyma: „ Nagle wewnątrz świątyni nad Kuwuklią pojawił się mały obłoczek, z którego zaczął mżyć drobny deszczyk. Stałem niedaleko Kuwuklii, dlatego i na mnie, grzesznego, spadło kilka maleńkich kropli rosy. Pomyślałem, na dworze chyba burza, deszcz, a dach w Świątyni nie jest szczelnie zamknięty, dlatego woda przenika do wnętrza. Ale w tej chwili Grecy zaczęli krzyczeć: „Rosa, rosa…!”. Błogosławiona rosa zeszła na Kuwuklię i zmoczyła watę, leżącą na Grobie Pańskim. Był to drugi przejaw Bożej Siły”…

(http://profi-rus.narod.ru/pravoslavie/text/3ch/blagodat-ogn.html)

 

b) Francuska pątniczka opisuje w swej relacji z podróży po Ziemi Świętej moment pojawienia się „błogosławionej rosy”. Z rozmowy z Namiestnikiem, Jego Eminencją Piotrem Mieletijem, któremu, jak sam mówi, już 30 lat Pan Bóg dozwala przyjmować Ogień z Niebios: …”Łaska Boża już zeszła na Grób Pański, kiedy wszedłem do Kuwuklii, widocznie wszyscy gorliwie się modlili i Bóg usłyszał wasze modlitwy. A było i tak, że długo modlę się we łzach, a Ogień Boży nie schodzi z Niebios do godziny drugiej dnia. Tym razem zobaczyłem go, jak tylko zamknięto za mną drzwi! A na ciebie spadla „rosa błogosławiona”? – zapytał Varvarę. – Odpowiedziałam, że tak i jeszcze teraz są widoczne ślady rosy na mojej sukni, jakby plamy woskowe. „Zostaną one na zawsze” – powiedział Władyka. I to jest prawda: już 12 razy oddawałam suknię do pralni, ale plamy są nadal (pisze pątniczka).

Źródło: Варвара Брюн де Сент-Иполит, французская паломница (1859 г.) / Varvara Brun de Saint – Hippolit, pątniczka francuska (1859 r.) http://palomnic.org/holly_fire/svidetel/fr_pal/

oraz http://profi-rus.narod.ru/pravoslavie/text/3ch/blagodat-ogn.html

 

Zakonnica, Matka Przełożona Gieorgia opowiada pielgrzymom o niezwykłych zjawiskach, zachodzących w tym dniu: … „Niektórzy, widocznie o czystym sercu, widzą w powietrzu błyski Świętego Ognia, od których zapalają się świece modlących się. Ogniem tym ludzie się myją, bez poparzeń. Na Grobie Pańskim i na ścianach wewnątrz Kuwuklii pojawia się aromatyczna „błogosławiona rosa”. „Rosę” tę zbiera się watą i rozdaje modlącym się. Zapach zachowuje się przez długi okres czasu”.  Matka opowiedziała jeszcze taką historię, która wyjaśnia pojęcie „ludzi o czystym sercu”: – „Dwie zakonnice pewnego razu w drodze do Świętego Grobu trochę się pokłóciły, ale potem poprosiły nawzajem przebaczenia. Jedna z nich w swoim sercu jednak nadal była przekonana, że ma rację, bez względu na otrzymaną prośbę o przebaczenie. I oto, kiedy nastąpił moment zejścia Świętego Ognia, na zapytanie swojej siostry, czy widziała rozbłyski, którymi tamta nawet się „myła”, nie mogła nic odpowiedzieć – ona nic nie widziała…

Źródło: Паломничество по Святой Земле в конце ХХ века_ Торопцева Н_ – Путевые заметки <http://palomnic.org/heritages/pz/8/> / Pielgrzymowanie po Ziemi Świętej w końcu XX w., Toropcewa N. Notatki z podróży.

 

Na Stronach z tym opisem zaznacza się, aby szczególnie zwrócić uwagę na to, że tutaj nie jest jeden cud, a dwa: oprócz Błogosławionego Ognia schodzi też „Błogosławiona rosa” z „Błogosławionego obłoku”.

Potwierdza to inny świadek, mnich Parfenij z Góry Athos (1855 r.): „Jak tylko Patriarcha wychodzi z Ogniem z Kuwuklii, ludzie rzucają się do wnętrza Grobu Pańskiego, aby się do niego „przyłożyć” i ja również usiłowałem „się przyłożyć”. Cały Grób Chrystusa był mokry, jakby zmoczony deszczem, ale ja nie wiedziałem, dlaczego tak jest. Na środku Płyty Grobu stała wielka lampa oliwna, która zapaliła się sama i paliła wielkim ogniem.” (http://palomnic.org/heritages/pz/8/).

 

Ogień przemienia duchowo i uzdrawia

Ludzi, znajdujących się w tym czasie w Bazylice wypełnia niemożliwe do przekazania i z niczym nieporównywalne w swej głębi uczucie radości i uspokojenia, ukojenia. Według słów tych, którzy byli na placu i w samej świątyni podczas schodzenia Ognia, głębia uczuć, wypełniających ludzi w tej chwili była wręcz niezwykła, fantastyczna. Z Bazyliki naoczni świadkowie wychodzili jak nowonarodzeni – według ich słów – duchowo oczyszczeni i jakby odzyskawszy wzrok. A co szczególnie jest warte podkreślenia: obojętnymi nie pozostają nawet ci, dla których kłopotliwym jest ten darowany przez Boga znak.

Zdarzają się również rzadkie, niezwykle cuda. Zdjęcia na jednym z filmów wykonanych kamerą video świadczą o zaistniałych uzdrowieniach. Wizualnie kamera zarejestrowała dwa takie przypadki: jak u człowieka ze straszliwie zniekształconym ropiejącym uchem rana, „posmarowana” Ogniem, na oczach zaciąga się (znika) i ucho przybiera normalny wygląd zewnętrzny. Na filmie pokazany jest też przypadek uzdrowienia niewidomego (na obu oczach przed „umyciem” Ogniem miał on bielma). Szukałem bezskutecznie w rosyjskim Internecie tego filmu. Podano tylko, że w najbliższym czasie będzie on dostępny w sprzedaży na nagranych płytkach (wiadomo, komercja …).

 

Mirotoczenie (płacz) ikon lub fresków z podobizną Zbawiciela i inne cudowne znaki

Trudno wymienić liczne wydarzenia, występujące przed schodzeniem Świętego Ognia i podczas schodzenia. Jednak jedno wymaga szczególnego przypomnienia. Kilka razy na dobę przed zejściem lub bezpośrednio tuż przed schodzeniem Ognia, w Świątyni zaczęły mirotoczyć (płakać, wydzielać pachnący olej) ikony lub freski z podobizną Zbawiciela.

Po raz pierwszy zjawisko to wystąpiło w Wielki Piątek w roku 1572. Pierwszymi świadkami byli dwaj Francuzi, list jednego z nich o tym przechowywany jest w Centralnej Bibliotece w Paryżu. Po upływie 5 miesięcy – 24 sierpnia Karol IX urządził w Paryżu Noc św. Bartłomieja.

W 1939 roku w nocy z Wielkiego Piątku na Wielką Sobotę ikona Zbawiciela zaczęła znów mirotoczyć. Świadkami było kilku mnichów, którzy żyli w Klasztorze Jerozolimskim. Po 5 miesiącach, 1 września rozpoczęła się II Wojna Światowa.

W 2001 roku zjawisko wystąpiło znów. Chrześcijanie nie zobaczyli w tym nic strasznego, ale o tym, co się stało 11 września tego roku – po 5 miesiącach od mirotoczenia, wie cały świat (9/11, WTC, Nowy York).

Na Stronie Jana Pielgrzyma jest opis niezwykłego zjawiska przy kolumnie biczowania. Oto  kilka wierszy o tym zjawisku i fakcie ściekania krwi z ikony Zbawiciela w 2001 r. (9/11, WTC):

 

Wielu ludzi modli się przy kolumnie biczowania. Nad kolumną ustawiony jest biały marmurowy ołtarz. Pomimo, iż płyta ołtarza nie dotyka kolumny – po przyłożeniu ucha do płyty słychać odgłosy biczowania. To porażające i wielu zalewa się łzami. Biczowanie Zbawiciela było cierpieniem nie do opisania. Świadczą o tym rany odbite na Całunie Turyńskim. Tutaj nawet kamień mówi o tych strasznych cierpieniach. W 2001 r. w tym świętym miejscu wydarzył się jeszcze jeden cud. Mianowicie na ikonie wiszącej nad kolumną pojawiła się krew, która ściekała wzdłuż łydek Zbawiciela. Oglądały to tłumy ludzi.

 

Poniżej krótki opis przeżycia pielgrzyma przy słupie (kolumnie) biczowania:

 

… Dokąd dalej skierować moje stopy? Idę do słupa biczowania. Żydzi przywiązali Cię, Boże, do tego słupa z całą zaciekłością gniewu, który może być tylko u człowieka zamroczonego; biczowali Twoje niewinne ciało, nanosząc Ci tak straszliwe ciosy, że skóra pękała i krew płynęła strumieniami w dół. I Ty cierpliwie znosiłeś to bicie, nie wydając ani jednego dźwięku, chociaż, aby znieść je, wydaje się to człowiekowi zupełnie niemożliwe.

Przykładam ucho do kamiennej płyty, która wieńczy ten słup, słucham … I słyszę. – Пьють! – (Słowo nie do przetłumaczenia, brak odpowiednika w języku polskim; oznacza świst spadającego na ciało bicza). To jest dźwięk (świst) bicza, który wpija się w ciało. – Пьють! Jeszcze jeden taki sam dźwięk. Następują one jeden po drugim w prawie równych odcinkach czasu. Niesamowicie – każde uderzenie dźwięczy we mnie… 

Źródło: Чудеса Храма Гроба Господня. Паломничество ко Святой Земле

http://www.voskres.ru/oikumena/kok1.htm

Cuda w Świątyni Grobu Pańskiego. Pielgrzymka do Ziemi Świętej

http://www.voskres.ru/oikumena/kok1.htm

 

Na Stronie Jana Pielgrzyma wspomniano o niezwykłej ikonie Matki Bożej Cierpiącej. Wystarczy postać tu w modlitewnym skupieniu, aby zobaczyć jak otwierają się Jej oczy pełne łez.

Ślady mirotoczenia widać dobrze na obrazie, przedstawiającym ucieczkę Świętej Rodziny do Egiptu. Zachowały się ślady łez z prawego oka Matki Bożej. Po lewej – powiększenie fragmentu obrazu: Maryja z Jezusem. (http://palomnic.org/holly_fire/foto/)  Przysłał: Mario Pejczew, USA, New Jork, Ros. Prawosł. Cerkiew Za Granicą  /Марио Пейчев, США, Нью-Йорк, РПЦЗ/

 

 

Próba odkrycia wielowiekowej tajemnicy Świętego Ognia

Na jednym z rosyjskich blogów opisano doświadczenie rosyjskiego fizyka Andrieja Wołkowa, uczonego z Instytutu Energii Atomowej, Kierownika Laboratorium Systemów Jonowych, który za pomocą bardzo dokładnych przyrządów udowodnił, że Święty Ogień rzeczywiście ma boskie pochodzenie. Uzyskano odpowiedź na pytanie: czym jest Święty Ogień – sztuczką magiczną dla wiernych czy Prawdziwym Światłem. Udało mu się to, co do tej pory nie udało się żadnemu uczonemu w świecie: a mianowicie – przeprowadzenie eksperymentu naukowego w Bazylice Grobu Pańskiego.

52-letniego doktora nauk fizycznych i matematycznych Andrieja Wołkowa zawsze interesował fenomen powstawania niezwykłego samozapłonu w Świątyni Grobu Świętego, który pojawia się w wigilię prawosławnej Wielkanocy. Ten ogień pojawia się sam, bez udziału człowieka i w ciągu pierwszych kilku sekund nie pali, wierni myją nim ręce i twarz jak wodą. Wołkow założył, że płomieniem tym jest wyładowanie plazmowe. I postanowił przeprowadzić eksperyment – zmierzyć  promieniowanie elektromagnetyczne w samej Świątyni w czasie schodzenia Świętego Ognia.

– Wiedziałem, że to będzie trudne – do świętego miejsca ze sprzętem badawczym mogli nie wpuścić –  opowiada dziennikarzowi z “Twego Dnia” Andriej Wołkow. – Postanowiłem zaryzykować , tym bardziej że wszystkie przyrządy mieściły się w aktówce. Liczyłem, że mi się uda. I miałem szczęście.

Uczony nastawił przyrządy: jeżeli podczas schodzenia Świętego Ognia nastąpi nagły skok pól elektromagnetycznych , to komputer to zarejestruje. A jeżeli płomień jest sztuczką, którą urządza się dla wiernych (takie wyjaśnienie zjawiska jest nadal w modzie wśród ateistów), to żadnego skoku nie będzie. Wołkow patrzył, jak Patriarcha Jerozolimski po zdjęciu szat liturgicznych, w samej albie wszedł do Kuwuklii z pękiem świec. Ludzie zamarli, czekali na cud. Przecież według podania, jeżeli Ogień Święty nie zstąpi do ludzi w Wigilię Wielkanocy, to będzie to znak zbliżającego się końca świata. O tym, że Cud się stał, Wołkow wiedział wcześniej, niż wszyscy w Świątyni: jego przyrządy zarejestrowały nagły skok promieniowania elektromagnetycznego!

– W ciągu sześciu godzin obserwacji elektromagnetycznego tła w Świątyni, właśnie w momencie zejścia Świętego Ognia przyrząd odnotował 2-krotny wzrost intensywności promieniowania – mówi fizyk. – Jest teraz jasne, że Święty Ogień nie jest stworzony przez ludzi. To nie jest oszustwo, nie mistyfikacja: jego materialne “ślady” można zmierzyć!

Nie ma żadnej wątpliwości, że pojawienie się podobnego sygnału zostało wywołane wyładowaniem elektrycznym, którego moc można porównać z mocą promieniowania podczas pracy aparatu do spawania.

(Źródło: infosmi.com)

 

Przykładanie się do świętych płyt

Po wejściu do Bazyliki od razu każdy staje przed Płytą Namaszczenia (Камнем Помазания), na którym leżało Przeczyste Ciało Pana po zdjęciu z Krzyża. Każdy też wchodzący do Bazyliki w pierwszej kolejności „przykłada się” do Płyty. Płyta Namaszczenia (lub Kamień Namaszczenia) przykryta jest płaską marmurową płytą, wydzielającą miro i nie do opisania przyjemne zapachy. (Nie wiadomo ile jest w tym stwierdzeniu prawdy i czy rzeczywiście zapachy te są autentyczne, pozostałe z namaszczania Zbawiciela 2000 lat temu czy też są to zapachy z wylanych przez pielgrzymów pachnących olejków, które zakupują obok i którymi skraplają i „namaszczają” Płytę – uwaga A.L.). Płytę tę pielgrzymi całują, pocierają chusteczkami, przykładają do niej głowy, ręce, różańce… wierząc, że uzdrawiająca boska moc przejdzie na nich i na dotykane przedmioty.

 

Podobnie jest z Płytą Grobową Zbawiciela, do której każdy chce się przyłożyć i zaczerpnąć Bożej Energii, Bożego Promieniowania, które uzdrowi jego duszę i ciało. Oto świadectwo pątniczki, która przeżyła dość szokujące przykładanie się do Płyty jednego z pielgrzymów:

 

Kolejki chętnych do przyłożenia się do Grobu Pańskiego, na szczęście, nie było. Później to już się nie  powtórzyło – potem długo czekaliśmy w kolejce na zewnątrz Kuwuklii, aby jeszcze raz i jeszcze raz podziękować Bogu, aby powiedzieć mu to, co najskrytsze; a pewnego razu nas po prostu nie przepuścili groźni służbiści – Grecy, zamknęli wejście, ponieważ się skończył wyznaczony czas. A tym razem od razu weszliśmy do Kaplicy Anioła, ale tu trzeba było postać. Ale to nie Grecy nas nie wpuszczali, po prostu przed oczami mieliśmy taki widok: Etiopczyk (co jest prawdopodobne, bo oni są prawosławni), chłopisko wzrostem ponad 2 metry, klęcząc długo modlił się, a obok jego towarzyszka wszystko to utrwalała na zdjęciach, z wdziękiem pochylając się przed wejściem do grobu, dlatego nie mogliśmy wejść do środka. Ale czekaliśmy cierpliwie, próbując zwrócić serca do Boga. Jednak długie stanie na kolanach Etiopczyka nie zakończyło się wyjściem – zobaczyliśmy, jak on usiadł na Łożu, Zbawiciela, co mnie trochę speszyło. Jego wierna towarzyszka, ponownie z wdziękiem zmieniając postawę, kilkakrotnie kliknęła aparatem. Moje zmieszanie na tym się nie skończyło – Etiopczyk … położył się na Płytę i miła towarzyszka znów zaczęła robić mu zdjęcia. “Ale jak taki ogromny facet wyciągnął nogi? Widocznie, zgiął je. Czy on to robi dla zdjęć? “- wlazły do głowy całkiem nieodpowiednie na ten moment myśli. Ale natychmiast uspokoiłam siebie: “Być może nieszczęście przyprowadziło go tutaj i on chce w ten sposób się uzdrowić”. Tak więc moje zmieszanie nie zamieniło się we “wzburzenie”, a ja po raz pierwszy, będąc przy Grobie Pańskim, nie stałam się jedną z tych gorliwych staruszek, które w świątyni czujnie obserwują – nie tak postawiła świecę, nie tak się  przeżegnała, nie tam stanęła… Bardzo mi się spodobało, że tu pielgrzymi ujawniają swoje uczucia swobodnie. Ludzie, którzy przybyli tu z całego świata, są absolutnie różni, szczerze wierzą w Boga, w Jego Miłość, emocjonalnie wyrażają swoje uczucia do Niego i w tych momentach w pobliżu Grobu nie myślą o przestrzeganiu jakichś zewnętrznych wymagań.

Ale teraz już jestem na kolanach przed Twoim Grobem, Panie Boże! Policzek przylgnął do kamienia, nie, nie do kamienia. Do czegoś ciepłego, kochanego, najbliższego – tak zwykle do matki przytula się małe dziecko, całkowicie jej ufając i wiedząc, że ona go ochroni.

– Panie, przykryj wszystkie moje grzechy, oczyść mnie, miej litość dla mnie, grzesznej… – i już nie możesz oderwać się, podnieść z kolan. Ale pamiętając, że w Kaplicy Anioła ktoś inny z drżeniem  czeka na swoją chwilę, zmuszasz się, aby wstać i z twarzą, skierowaną ku Świętości, pochylając się wycofujesz się z Kuwuklii.

Źródło:

Как я встретила Благодатный Огонь. Записки паломницы на Святую Землю. Ксения Иванова

http://www.pravoslavie.ru/smi/38224.htm  /21 апреля 2010 г.

Jak spotkałam Święty Ogień. Notatki pątniczki do Ziemi Świętej. Ksienija Iwanowa

http://www.pravoslavie.ru/smi/38224.htm  /21 kwietnia 2010 r.

 

Nie wiadomo, jak zareagowalibyśmy my w takim przypadku. Niewątpliwie, zachowanie się pielgrzyma było bardzo swobodne, i mogło razić wierzących, wychowanych w innej kulturze i okazujących więcej czci i poszanowania świętym przedmiotom, znakom i symbolom. Nie wiadomo…

Zachowanie  pątniczki godne prawdziwej chrześcijanki.

Nad Płytą Namaszczenia wisi 8 dużych lamp oliwnych. Co roku lampy te zapalają się samoczynnie podczas Cudu Schodzenia Świętego Ognia. Nie znalazłem jednoznacznej informacji, czy zapalają się wszystkie 8 lamp, czy tylko jedna lub kilka.

No comments yet.

Leave a Reply

Intronizacja
Optimization WordPress Plugins & Solutions by W3 EDGE