Groźby śmierci i “dobra rada” w sprawie CASY

 

Groźby śmierci i “dobra rada” w sprawie CASY

TVN

Poniedziałek, 26 stycznia 2009

casa

– Grożono mi dwa razy, trzeci kontakt polegał na udzieleniu „dobrej rady” – ujawnił w programie „Teraz My!” Andrzej Smyczyński, brat pilota rozbitej CASY. Smyczyński poddaje w wątpliwość oficjalną wersję okoliczności katastrofy.

Według niego, odczytaniem czarnej skrzynki samolotu nie zajmowali się Polacy, ale producent CASY – Hiszpanie – co rodziło konflikt interesów, bowiem w interesie producenta maszyny było obarczenie odpowiedzialnością za katastrofę załogi.

Włamanie do komputera

Andrzej Smyczyński, brat jednego z pilotów CASY w programie „Teraz My!” stwierdził, że próbuje zrobić wszystko, by dowiedzieć się czegoś więcej na temat prawdziwych przyczyn katastrofy sprzed roku. Tymczasem miał już trzykrotnie spotkać się z tajemniczymi ostrzeżeniami, by nie zajmował się więcej tą sprawą.

Generał odpowiada na zarzuty Smyczyńskiego

– Podjechał samochód i wysiadło z niego dwóch mężczyzn. Kierowca podszedł na odległość policzków i powiedział: zostaw sprawę gnoju, sprawę Mirosławca, jesteś na to za cienki. Wiemy, co robisz, gdzie chodzisz, z kim rozmawiasz, o czym rozmawiasz. To na razie prośba od wysoko postawionych panów w mundurach. Jeśli nie, to twoja matka będzie opłakiwała drugiego syna – tak Smyczyński opisywał pierwszą próbę zastraszenia.

Drugą groźbą miało być włamanie do komputerów jednego z członków rodziny. – Pozostawiono tam list z groźbami o pozbawieniu życia – mówił Smyczyński. Jak relacjonował, w liście było napisane, by „zaniechać węszenia, bo będziecie znów kogoś opłakiwać”.

Telefon na podsłuchu?

Według brata pilota, trzeci dziwny sygnał polegał na tzw. „udzieleniu dobrej rady”. Była to wiadomość głosowa oczytana przez telefoniczny automat. „Jeżeli chcesz bronić dobrego imienia załogi CASY, to nie można przez telefon używać słowa <załoga>” – miała brzmieć wiadomość.

Według Smyczyńskiego, było to powiadomienie o podsłuchu, który został założony na jego telefon. Podsłuch ten – według jego oceny – mógł reagować na słowa klucze.

Dowódca: To poważne oskarżenie

– Jest to poważne oskarżenie – tak na zarzuty Smyczyńskiego zareagował obecny w studiu dowódca sił powietrznych gen. Andrzej Błasik. – Trudno mi uwierzyć w taką sytuację – powiedział Błasik, ale zaznaczył, że „prokuratura wypowie się na ten temat”.

– Jeżeli są na to dowody, to prokuratura upora się z tym problemem – zauważył generał. Podobnego zdania był sam Smyczyński, który powiedział, że dziś złożył w prokuraturze 3,5 godzinne wyjaśnienia, dostarczył też dowody.

W programie wskazał też na inne niejasności w tej sprawie: – Kto odczytywał zapis z czarnej skrzynki? – dopytywał brat jednego z pilotów CASY dowódcę sił powietrznych. – To pytanie należy skierować do członków i przewodniczącego komisji badającej – ripostował gen. Błasik.

– A pan jako dowódca nie ma na ten temat wiedzy? – dopytywał Smyczyński. – Nie chciałem kontaktować się z członkami komisji badającej tę katastrofę – mówił generał. Obecny w studiu gen. Czesław Piątas, sekretarz stanu w MON, zareagował, że generał nawet nie ma takiej możliwości. – Komisja jest organem niezależnym od dowódcy sił powietrznych – zauważył Piątas. Sekretarz stanu w MON zapewnił jednocześnie, że wszystkim zależy na jak dokładniejszym wyjaśnieniu przebiegu tej katastrofy.

Smyczyński: Producent odczytywał czarną skrzynkę

– Wysoki rangą oficer poinformował mnie, że dane z czarnej skrzynki odczytywali nie polscy eksperci, a hiszpański producent samolotu CASA – stwierdził Smyczyński. – Hiszpanie na prędce pisali program do odczytywania tej skrzynki – miał powiedzieć mu jeden z oficerów.

Według niego, może to budzić konflikt interesów i budzić obawy, że producent mógł np. wpływać na zmianę danych, tuszować usterki, usuwać niewygodne fakty.

Generał Błasik odparł, że „nawet jeśli” odczytywał te dane producent, „była to ocena zespołu, a nie pojedynczej osoby”.

W jaki sposób spadał samolot?

Smyczyński mówił również, o kolejnych wątpliwościach. Według niego, są rozbieżności dotyczące toru upadku samolotu. – Samolot nie spadał lotek koszącym (tak jak to przedstawiano w wojskowym raporcie na temat katastrofy), tylko spadał po lekkim łuku, po czym zatoczył lekki krąg i spadł jak kamień – mówił Smyczyński.

Mężczyzna powołał się nawet na słowa Lecha Kaczyńskiego, który zaraz po katastrofie powiedział w mediach, że został poinformowany przez pułkowników, „że samolot spadł jak kamień wypuszczony z ręki”. – Mamy na ten temat oświadczenie dwóch niezależnych świadków – mówił Smyczyński. – Naprawdę prosiłbym o ostrożne oceny w tej sprawie – apelował Błasiak. – W komisji pracowało 27 osób i był to doświadczony zespół – mówił generał.

Były naciski, by nie wypowiadać się mediach?

Generał Błasik próbował naciskać na wdowę?

Z kolei córka gen. Andrzeja Andrzejewskigo, który również zginął w katastrofie samolotu CASA, twierdzi, że – wbrew obietnicom MON – jej rodzina nie otrzymała po tragedii pomocy psychologicznej i prawnej. – Zaskakuje nas to, co czytamy w wielu artykułach, że rodziny zostały objęte pomocą prawną, bo takiej pomocy nie otrzymałyśmy – powiedziała Klaudyna Andrzejewska w programie “Teraz My”.

Córka generała ujawniła również, że gen. Błasik miał nakłaniać ją – pośrednio przez matkę – „by nie wypowiadała się w mediach na temat ich aktualnej sytuacji”. – Jeżeli coś takiego będzie miało miejsce, sprawy mogą przesunąć się w czasie – tak miał powiedzieć dowódca sił powietrznych do matki Klaudyny Andrzejewskiej.

Zarzuty córki pilota i dementi generała

Generał przyznał, że wykonał taki telefon, ale nigdy na nikogo nie wywierał presji. – Pani Klaudyna jest osobą dorosłą i robi co chce – powiedział Błasik. Przyznał, jednak, że sugerował, by kobieta nie wypowiadała się przed uroczystościami rocznicowymi.

– Moja mama była zmuszona na własny koszt wynająć kancelarię, która zaczęła pilotować jej sprawy dotyczące kwestii majątkowych i socjalnych – dodała. Jak podała, wbrew obietnicom, jej mamie – żonie gen. Andrzejewskiego – nie stworzono możliwości przeniesienia się w inny rejon kraju, by mogła rozpocząć nowy etap życia, oderwać się od trudnej przeszłości.

Śledztwo przedłużone

Śledztwo w sprawie wypadku CASY przedłużono do 24 kwietnia. Prokuratura w poniedziałek postanowiła powołać zespół biegłych, który ma pomóc w wyjaśnieniu okoliczności wypadku.

Wojskowy samolot transportowy CASA C-295M rozbił się 23 stycznia 2008 r. w okolicy lotniska w Mirosławcu. W katastrofie zginęło 20 wojskowych. Maszyna wykonywała lot na trasie Okęcie-Powidz-Krzesiny-Mirosławiec-Świdwin-Kraków, transportowała uczestników konferencji Bezpieczeństwa Lotów Lotnictwa Sił Zbrojnych RP.

tka/sk

 

http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/grozby-smierci-i-nbsp-dobra-rada-w-nbsp-sprawie-casy,83835.html

 

 

 

No comments yet.

Leave a Reply

Intronizacja
Optimization WordPress Plugins & Solutions by W3 EDGE