72 lata temu Polacy z Jedwabnego spalili żywcem swoich żydowskich sąsiadów.

“..Później część uczestników uroczystości pojechała oddać hołd ofiarom pogromów w trzech okolicznych miejscowościach: Radziłowie, Wąsoszu i Szczuczynie, gdzie z inicjatywy warszawskiej Gminy ustawiono tymczasowe tablice przypominające o prawdziwej historii tych mordów. Informacje na stojących tak pomnikach są bowiem nie zawsze zgodne z prawdą historyczną, zarówno jeśli chodzi o datę pogromu, jak i narodowość sprawców.”

Jedwabne, Radziłów, Wąsosz, Szczuczyn

Jedwabne1Kilkadziesiąt osób zebrało się w środę w miejscu, w którym 72 lata temu Polacy z Jedwabnego spalili żywcem swoich żydowskich sąsiadów. Przed modlitwą za zmarłych odczytano imiona i nazwiska ofiar.

Później część uczestników uroczystości pojechała oddać hołd ofiarom pogromów w trzech okolicznych miejscowościach: Radziłowie, Wąsoszu i Szczuczynie, gdzie z inicjatywy warszawskiej Gminy ustawiono tymczasowe tablice przypominające o prawdziwej historii tych mordów. Informacje na stojących tak pomnikach są bowiem nie zawsze zgodne z prawdą historyczną, zarówno jeśli chodzi o datę pogromu, jak i narodowość sprawców.

Jedwabne2W trakcie uroczystości w Jedwabnem, w wyznaczonym nieciosanymi granitowymi blokami obrębie stodoły naczelny rabin Polski Michael Schudrich, Piotr Kadlcik i Icchak Lewin, jako  dziecko cudem ocalały z pogromu, pochowali szczątki ludzkie przekazane Żydom przez IPN i Muzeum II Wojny Światowej. Dopiero niedawno podczas oczyszczania należących do ofiar przedmiotów wydobytych podczas prowadzonych w 2001 r. w Jedwabnym ekshumacji okazało się, że są między nimi również fragmenty kości.

– To ważne podwójnie. Bo wracają tutaj, ale to też symbol pewnych zmian, jakie zachodzą. Jeszcze kilka lat temu po oczyszczeniu zabytków pewnie by te szczątki wyrzucono, dziś nikt nie miał wątpliwości, by je nam zwrócić, by je pochować w tym miejscu. Dziękujemy IPN-owi i muzeum – podkreślał Piotr Kadlcik, przewodniczący Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Warszawie. Za zmarłych Żydzi zmówili kadisz, wszyscy zaś zebrani wpierw po hebrajsku, potem po polsku Psalm Dawidowy.

– Takie małe, dziecięce, pewnie to kosteczki moich kolegów z klasy w Wiźnie. Ich też tutaj spalono. Bo tu spalono dzieci, dzieci – powtarzał ze szlochem Icchak “Janek” Lewin.

Jedwabne3Ponad 70 lat temu jedni polscy sąsiedzi wymordowali mu kolegów, inni zaś pomogli przetrwać w ukryciu II wojnę światową. Do Jedwabnego w rocznicę tragicznych wydarzeń z

10 lipca 1941 r. przyjeżdża co roku z Izraela. Od kilkunastu lat stara się też o polskie obywatelstwo, wciąż bezskutecznie. W środę skarżył się w tej sprawie ministrowi Henrykowi Wujcowi, który podczas uroczystości reprezentował prezydenta Bronisława Komorowskiego.

O tym, jak wiele było wśród ofiar dzieci, przypomniała też lista odczytana przez zebranych, a sporządzona z inicjatywy ks. Wojciecha Lemańskiego, jedynego katolickiego duchownego, który podobnie jak Lewin przyjeżdża do Jedwabnego regularnie od wielu lat.

Jedwabne5– Symbolicznie przywracamy im w ten sposób tożsamość – mówił ks. Wojciech Lemański. – To tak jakby oni przyszli tu do nas, na to miejsce. Nie jako “Żydzi z Jedwabnego”, ofiary masowego mordu, ale nasi sąsiedzi, rodzice, bracia. Przejdźmy się więc symbolicznie ulicami miasteczka, zajrzyjmy przez okna do tych domów, zobaczmy ich życie. Z jednej strony przeżyjmy te śmierci osobowo, z drugiej – pokażmy im, że pamiętamy o nich jako o żywych ludziach – mówił ksiądz, rozdając zebranym karteczki z imionami, rodzinami, adresami.

– Z ulicy Przestrzelskiej Baszka Binsztejn, żona stolarza Czapnickiego… Mendel Nornberg, rabin, z synem Izraelem i córkami Fajgą i Perlą… Szlomo Atłasowicz z ulicy Łomżyńskiej z córką Pesą, krawcową, jej mężem stolarzem i ich kilkudniową córeczką Reszką… Nachum, lat 6, i jego brat Chaim, lat 5… Niszka, lat 11 – niosło się nad pustym wzgórzem położonym na obrzeżach Jedwabnego.

Samo podłomżyńskie miasteczko do miejsca pamięci obróciło się w dzień rocznicy plecami, na sennych uliczkach w środę toczyło się normalne życie, współczesnych mieszkańców Jedwabnego próżno było szukać pod pomnikiem.

W Radziłowie, Wąsoszu i Szczuczynie także odczytano imiona i nazwiska ofiar, a w miejscach przypominających o dokonanej tu rzezi złożono wieńce i ustawiono tablice przypominające o lecie 1941 roku.

wysz, GW, PAP

 

http://www.jewish.org.pl/index.php/pl/wiadomopci-mainmenu-57/5580-jedwabne-radziow-wsosz-szczuczyn.html

 

Leave a Reply

Intronizacja
Optimization WordPress Plugins & Solutions by W3 EDGE