Żywe magisterium i żywa Tradycja. „Tomistyczna interpretacja” Vaticanum II Cz.3. (3)

Część III

Nowy relatywizm żywej Tradycji

Relatywizm doktrynalny wyrażony w mowie z 22 grudnia 2005 roku pozostaje w zgodzie ze stosunkiem Benedykta XVI do „zawężonego pojmowania Tradycji”, o któ­rym pisał również Jan Paweł II w liście apo­stolskim Ecclesia Dei adflicta. Koncepcja ta wyrażona została podczas katechez Benedykta XVI o Kościele wygłoszonych w trakcie audiencji generalnych 26 kwietnia, 3 maja i 10 maja 2006 roku i opublikowanych później w „L’Osservatore Romano”. Tradycja nie jest w nich już definiowana jako przeka­zywanie depozytu objawionych przez Boga prawd, ale jako doświadczenie i życie.

A. Redefinicja Tradycji

W swej piątej alokucji z 26 kwietnia Benedykt XVI powiedział: „Duch Święty jawi się jako poręczyciel czynnej obecności misterium w dziejach, jako Ten, który za­pewnia jego realizację na przestrzeni wieków. Dzięki Pocieszycielowi doświadczenie, jakim było spotkanie Zmartwychwstałego, które stało się udziałem wspólnoty apostolskiej u zarania Kościoła, będzie mogło zawsze być przeżywane przez następne pokolenia, jest bowiem przekazywane i uobecniane w wie­rze, w kulcie i we wspólnocie Ludu Bożego, pielgrzymującego w czasie. (…) Na tym przekazywaniu dóbr zbawienia, dzięki któ­remu wspólnota chrześcijańska staje się, mocą Ducha, nieustanną aktualizacją pier­wotnej komunii, polega Tradycja apostolska Kościoła” (Benedykt XVI, audiencja general­na z 26 kwietnia 2006 roku).

Tradycja nie polega więc przede wszystkim na przekazywaniu dogmatów wiary, naucza­niu objawionych prawd ani na udzielaniu sa­kramentów i sprawowaniu kultu Bożego. Jest ona bez wątpienia przekazywaniem, jednak przekazywaniem wspólnotowego doświad­czenia źródeł wiary: dzięki niemu komunia dnia dzisiejszego stanowi kontynuację ko­munii pierwotnej, a żywe doświadczenie mi­nionych pokoleń trwa w żywym doświadcze­niu pokolenia współczesnego.

Nieco dalej znajdujemy inną definicję Tradycji, wyrażającą tę samą ideę: „Tradycja nie jest przekazem rzeczy lub słów, nie jest zbiorem rzeczy martwych. Tradycja to żywa rzeka, łącząca nas ze źródłem — żywa rzeka, w której źródło jest zawsze obecne. To wielka rzeka prowadząca nas do portu wieczności” (ibidem).

W swej szóstej alokucji z 3 maja Benedykt XVI podsumował tę doktrynę następująco: „Nie jest ona [Tradycja] zbio­rem rzeczy i słów, niczym szkatuła pełna martwych przedmiotów. Tradycja to stru­mień nowego życia, który wypływa ze źródeł, ma początek w Chrystusie, dociera aż do nas i włącza nas w dzieje Boga i ludzkości” (au­diencja generalna z 3 maja 2006 roku).

Dodał też: „Tak więc Tradycja jest żywą Ewangelią, głoszoną przez apostołów w cało­ści dzięki pełni ich jedynego w swoim rodzaju i niepowtarzalnego doświadczenia: za ich spra­wą wiara zostaje przekazana innym, również

i   nam, i tak aż do końca świata. A więc Tradycja to historia Ducha, który działa w dziejach Kościoła dzięki pośrednictwu apostołów i ich następców, będąca wierną kontynuacją począt­kowego doświadczenia” (ibidem).

B. Doktryna spójna, lecz sprzeczna z nauczaniem Kościoła

Łatwo więc zrozumieć, co miał na myśli Benedykt XVI, gdy mówił iż „Vaticanum II zawiera w sobie całą doktrynalną historię Kościoła” oraz że „ten, kto chce być posłusz­ny Soborowi, musi przyjmować wiarę wy­znawaną w ciągu wieków i nie może podci­nać korzeni zapewniających drzewu życie” (Benedykt XVI, list do biskupów dotyczący zniesienia ekskomuniki czterech biskupów konsekrowanych przez abpa Lefebvre’a).

„Cała doktrynalna historia Kościoła”

i   „wiara wyznawana na przestrzeni wieków”,

o  których mówił on w marcu 2009 roku, to ta sama żywa Tradycja, do której odnosił się w maju 2006 roku, czyli „historia Ducha, któ­ry działa w dziejach Kościoła dzięki pośred­nictwu Apostołów i ich następców, będąca wierną kontynuacją początkowego doświad­czenia”. Doktryna papieża jest doskonale spójna — problem jednak w tym, że opiera się ona na całkowicie nowych definicjach magisterium i Tradycji, sprzecznych z na­uczaniem przedsoborowego magisterium.

C. Niezmienna Tradycja i  żywe magisterium

Prawdą jest, że Kościół przedstawia obja­wione prawdy w sposób coraz bardziej wy­razisty i precyzyjny, umożliwiając przez to wiernym głębsze zrozumienie depozytu wia­ry. W tym właśnie sensie powiedzieć można, iż tradycyjne magisterium było równocze­śnie magisterium żywym. „Żywy” stanowi przeciwieństwo „pośmiertnego”. Cecha ta dotyczy podmiotu i aktu magisterium (magi­sterium rozumianego w pierwszym i drugim sensie), jednak nie jego przedmiotu (magiste­rium rozumianego z trzecim sensie).

W drugim rozumieniu magisterium (jako akt nauczania) — magisterium pośmiertne oznacza po prostu powtarzanie nauczania przedstawionego uprzednio w sposób auto­rytatywny przez żywe i autentyczne magi­sterium. Przekazywane jest ono zasadniczo w postaci spisanej. Żywe magisterium jest stałym wykonywaniem autentycznego ma­gisterium. Przekazywane jest ono zasadniczo przez nauczanie ustne.

W pierwszym rozumieniu magisterium (podmiotu aktu nauczania) jest ono żywe w tym sensie, że w każdym okresie historii Kościół jest w stanie oświecać umysły wier­nych i przedstawiać im tę samą prawdę w spo­sób dostosowany do konkretnych okoliczno­ści. Św. Tomasz pisze, że nauczanie przynależy do życia aktywnego. Tak więc akt nauczania obejmuje dwojaki przedmiot: dwojaką ma­terię. Jest prawda, która musi być nauczana: w odniesieniu do tego przedmiotu nauczanie jest pracą życia kontemplacyjnego. Istnieje też odbiorca, który musi być pouczany: w od­niesieniu do niego nauczanie jest pracą życia aktywnego (św. Tomasz z Akwinu, Summa Theologica, IHI, q. 1, art. 9 i 2).

Odbiorca jednak podlega różnym uwarun­kowaniom, do których nauczanie powinno być dostosowane. Uwarunkowaniami takimi będą na przykład szerzące się wśród wiernych błędy, zagrażające właściwemu pojmowaniu przez nich objawionej prawdy i wymagają­ce bardziej jasnego przedstawienia doktryny. W tym sensie przekazywanie doktryny kato­lickiej jest nauczaniem żywym, ponieważ jest nauczaniem duszpasterskim, duszpasterz zaś musi wnikliwie brać pod uwagę dyspozycję swych wiernych (zgodnie ze scholastyczną za­sadą: quidquid recipitur in aliquo est in eo per modum recipientis). Dlatego właśnie przepo­wiadanie ma charakter zasadniczo ustny.

Nie ma to jednak nic wspólnego z „dusz­pasterskim magisterium”, którego wyraz sta­nowić ma rzekomo nauczanie Vaticanum II. Magisterium II Soboru Watykańskiego miało być z założenia duszpasterskie, ponieważ zmie­niało ono prawdę pod pretekstem adaptacji nauczania do sposobu pojmowania człowieka współczesnego. O ile magisterium jest żywe w pierwszym i drugim sensie tego słowa, obiek­tywna Tradycja, tożsama z magisterium ro­zumianym w trzecim sensie (tj. jako dogmaty, czyli prawdy objawione, będące przedmiotem magisterium), nie jest żywa, ale niezmienna.

Przepowiadanie Kościoła staje się bardziej precyzyjne jedynie wówczas, gdy pasterze Kościoła wykonują swe magisterium w celu ukazania głębszego znaczenia dogmatu. Sam dogmat jednak się nie zmienia. Istnieje po­stęp, ale nie w dogmacie, lecz w rozumieniu dogmatu przez wiernych, którzy są coraz lepiej chronieni przed błędem. Oznacza to przejście od wiedzy niepełnej do wiedzy peł­nej, zmiana dotyczy sposobu, w który umy­sły wiernych przylegać będą do przedmiotu wiary. Sam przedmiot wiary pozostaje nie­zmienny i jest formalnie objawiony zanim jeszcze zostanie zdefiniowany przez papieży.

Na przykład katolicy pośrednio wierzyli w Niepokalane Poczęcie, przyjmując jako praw­dę objawioną, iż Najświętsza Maryja Panna posiadała pełnię łaski (samo Pismo św. naucza tego w Ewangelii wg św. Łukasza 1, 28). Pełnia łaski pociąga za sobą wiele różnych skutków, a zwłaszcza poczęcie bez grzechu pierworod­nego. Ta konkretna konsekwencja została wy­rażona bezpośrednio w definicji dogmatycznej Piusa IX (inna zaś przez Piusa XII, który ogłosił dogmat o Wniebowzięciu Najświętszej Maryi Panny). Od tego momentu katolicy muszą wie­rzyć w prawdę o Niepokalanym Poczęciu już nie jedynie pośrednio, ale wprost. Ewolucja dotyczy wyłącznie modus aktu wiary: sposobu, w jaki wierni dokonują tego aktu, a nie przed­miotu wiary.

D. Od żywego magisterium do nowej żywej Tradycji

Mówiąc w skrócie, można wyobrazić sobie jedynie „zewnętrzny” rozwój dogmatu, roz­wój nie istoty dogmatu, ale jego pojmowa­nia przez wiernych. Po pierwsze, postęp ten musi być „w tej samej nauce, w tym samym znaczeniu i w tym samym sformułowaniu” (I Sobór Watykański, konstytucja Dei Filius, rozdz. 4, Dz 1800), bez kwestionowania obiektywnej natury objawionego depozytu. Po drugie zaś, jedynie nieomylne i niezmien­ne magisterium, tradycyjne magisterium Kościoła, a nie rozum przyrodzony czy filo­zofia, musi stanowić podstawę do interpreta­cji owego depozytu. W konstytucji Dei Filius

I    Sobór Watykański stwierdził: „Należy nie­przerwanie zachowywać takie znaczenie świętych dogmatów, jakie już raz określiła święta Matka Kościół, a od tego znaczenia nigdy nie można odejść pod pozorem lub w imię lepszego zrozumienia” (ibidem).

Potwierdził to również następującym ka­nonem: „Gdyby ktoś mówił, że jest możliwe, aby zgodnie z postępem wiedzy niekiedy na­leżało dogmatom podanym przez Kościół, nadać inne znaczenie od tego, jakie przyjmo­wał i przyjmuje Kościół — niech będzie wy­klęty” (ibidem, kanon 3, Dz 1818).

Nawet jeśli przepowiadanie Kościoła wy­konywane jest w sposób doraźny, stosownie do uwarunkowań historycznych, jego ce­lem jest przekazywanie objawionych prawd, które nie mają charakteru doraźnego, ale są konieczne i niezmienne. Mowa z 22 grudnia 2005 roku wprowadza w tej kwestii zamie­szanie: żywe magisterium (przepowiadanie Kościoła, mające na celu przekazanie tej samej prawdy w sposób doraźny, czyli bio­rąc pod uwagę rozmaite uwarunkowania), przybiera postać żywej Tradycji (przepo­wiadania w kwestiach doraźnych, w celu zbudowania nowych relacji pomiędzy wia­rą a dominującą filozofią, która zmienia się z wieku na wiek). W ten sposób miejsce „ze­wnętrznego” i jednorodnego rozwoju dog­matycznego zajmuje rozwój „wewnętrzny” i    relatywistyczny.

Zakończenie

Konferencja w Tuluzie miała „skupić się na sposobach, jakimi teologia tomistyczna może przyczynić się do właściwego odbioru Vaticanum II, postrzeganego jako wyraz ży­wej Tradycji”. Nie sposób jednak nie dostrzec pułapki, w jaką wpadają jej organizatorzy. Przyjęcie hipotezy żywej Tradycji uniemoż­liwia wszelką poważną krytykę soborowego nauczania, jej nieuniknioną konsekwencją musi być bowiem zaliczenie wolności reli­gijnej, ekumenizmu i nowej eklezjologii do powszechnego dziedzictwa Kościoła. Jeśli bowiem Tradycja jest żywa, dopuszczalna jest zmiana w odniesieniu do samej treści doktryny.

Wszelka „tomistyczna recepcja” musi rozpocząć się od jednoznacznego zdefi­niowania Tradycji i magisterium w zgodzie z nauczaniem Piusa IX, a także I Soboru Watykańskiego. Jedynie wówczas możemy mieć nadzieję na interpretowanie nauczania Vaticanum II „w świetle Tradycji” rozumia­nej tak, jak ją pojmowali wszyscy papieże i   katoliccy biskupi do czasu soboru.

ks. Jean-Michael Gleize FSSPX

za „SiSiNoNo” listopad 2009 i styczeń 2010 tłumaczył Tomasz Maszczyk

No comments yet.

Leave a Reply

Intronizacja
Optimization WordPress Plugins & Solutions by W3 EDGE