Dwa listy Ks. Sopoćki.

 

 

 

 

Uwielbiony Bóg w Miłosierdziu!
Białystok
9.IV.1964 r.

Szanowny Panie,

Przeżycia s. Faustyny były dla mnie tylko okazją, a nie źródłem, przyczyną do szerzenia kultu Boga W Miłosierdziu. Wobec nie uznania przez św. Officjum tych przeżyć za nadprzyrodzone, a tym Bardziej wobec udzielenia mi “monitum” (skądinąd niesłusznie), bym się wcale nimi nie zajmował, Musiałem, jak i przedtem, oprzeć ten kult wyłącznie na Piśmie św. Tradycji i Liturgii, nie wspominając nawet o przeżyciach s. Faustyny, jako o okazji. W ten sposób napisałem czterotomową pracę ,,Miłosierdzie Boga w dziełach Jego,, z których pierwszy tom wyszedł w Londynie 1959r. przetłumaczony na język angielski (drugi i trzeci tom zostały wydane w Paryżu 1960,1962), a czwarty tom wyjdzie może w r.b. Nadto streszczenie tych tomów napisałem po łacinie i obecnie po wydaniu w Paryżu będzie ono w tym miesiącu Papieżowi i wszystkim Biskupom na świecie wraz z osobnym listem przedłożone.

To nie ma nic wspólnego ze sprawą s. Faustyny, której proces informacyjny winien się rozpocząć w Krakowie i o co mają się ubiegać ss. Matki Boskiej Miłosierdzia u Arcybiskupa Krakowskiego. W tej sprawie w roku 1948 złożyliśmy podanie (ja i Przeł. Generalna ss. M.B.M.) do św. p. Kard. Sapiehy, ale siostry je potem wycofały (bez porozumienia się ze mną) i mianowały same Postulatora w tej sprawie nie jakiego Ks. Suwały (pallotyna) w Rzymie, który doprowadził sprawę do znanego wyniku. Wobec tego moja akcja obecna nie przeszkadza, by SS. Matki Boskiej Miłosierdzia

Rozpoczęły na nowo drogą właściwą starania u Arcybiskupa Krakowskiego o wszczęcie procesu Informacyjnego s. Faustyny, o czym im to zakomunikowałem. Moja interwencja w tej sprawie jest Zupełnie zbyteczna, a nawet wobec zakazu św. Officjum całkowicie niemożliwa. Jest jeszcze przeszkoda

Do wszczęcia procesu informacyjnego, brak sprawdzonych cudów za wstawiennictwem s. Faustyny. O jednym cudownym uzdrowieniu (p. B.Klosówny) w r.1944 słyszałem i zbierałem odpowiednie świadectwa Lekarskie, które posiada sama uzdrowiona /Szymanowo 11, p. Mołduty pow. Morąg woj. olsztyńskie.

A opisy są u sióstr w Łagiewnikach, ale muszą one protokolarnią być potwierdzone przez Trybunał Kościelny,
czego dotychczas mimo mojej prośby nie uczyniono. O drugim cudownym uzdrowieniu Słyszałem, że miało miejsce w Rzymie u kard. Tisseran a, ale szczegółów nie mam. Z powyższego Wynika, że ze swej strony robiłem i robię, co mogę.

Łączę pozdrowienia w Jezusie Najmiłosierniejszym i cieszę się, że Sz. Pan ma tę sprawę w sercu, Starając się ze swej strony popierać ją modlitwą i w miarę możliwości czynem.

W oryginale podpis ks. Michała Sopoćki

 

 

 

list ….. Białystok 30IX.1969

 

 

Uwielbiony Bóg w Miłosierdziu

Wielce Szanowny Panie!

Uprzejmie dziękuję za pamięć i życzenia, a najbardziej za modlitwy.

Do Krakowa na dzień 5. X. br. najprawdopodobniej nie przyjadę z następujących powodów:

a /Ma być konfrontacja obrazu Sługi Bożej s. Faustyny z książki francuskiej P. Winowskiej z właściwą jej fotografią wręczoną mi przez nia samą za parę tygodni przed Jej zgonem. Już wielokrotnie wypowiadałem moje oburzenie na Matkę Ksawerę za sfałszowanie podobizny Sługi Bożej i nie chcę jaszcze raz powtarzać.

b/ Podobnież sfałszowany został obraz najmiłosierniejszego Zbawiciela.

 Śp. Hyla namalował obraz według własnego widzimisie, a szczególnie ten, co się znajduje w Łagiewnikach nie odpowiada myśli Siostry Faustyny i Arcybiskupia Komisja Liturgiczna w Krakowie dn. 29. VI. r. oceniła go bardzo ujemnie, że “trzeba się od niego odwracać“, ze względu na niedopuszczalne w obrazach kultowych feminizmu i niezgodności z liturgią Niedzieli Przewodniej. Dlatego ja przed nim od tego czasu Mszy Świętej odprawiać nie mogę wbrew życzeniom SS. Matki Boskiej Miłosierdzia i Księży Pallotynów, którzy nadal mają ten obraz w Ołtarzu w Częstochowie i Poznaniu. Ten obraz można zawiesić w salonie, jak to uczyniły SS. Karmelitanki w Częstochowie, ale nigdy w Kościele. Św. Officjum już dwakroć wypowiedziało się, że święto Miłosierdzia Bożego nie może być ustanowiony, a tylko ma być święto Najmiłosierniejszego Zbawiciela, albowiem przedmiotem każdego kultu może być tylko osoba.
Otóż zanim wyślemy oficjalnie do Stolicy Apostolskiej z jakąś prośbą, trzeba na samprzód uzgodnić nasze stanowisko w tych sprawach zasadniczych. Inaczej nasze stanowiska w tych sprawach zasadniczych. Inaczej próżne będą nasze wysiłki.

Łączę pozdrowienia wszystkim Czcicielom Miłosierdzia Bożego czyli Najmiłosierniejszego Zbawiciela i pozostaje najoddańszy w Panu

Ks. Michał Sopoćko
Białystok 30IX.1969

 

 

 

 

 

Ks. Michał Sopoćko (1888-1975) jako spowiednik żeńskich zgromadzeń zakonnych w Wilnie poznał tam s. Faustynę Kowalską, która od 1933 roku przebywała w tym mieście, i stał się jej najbliższym współpracownikiem w głoszeniu światu prawdy o Bożym Miłosierdziu. Początek tej znajomości odnotował w swym dzienniku krótkim stwierdzeniem: Poznałem siostrę Faustynę w r. 1933, która od razu powiedziała, że zna mię od dawna i że mam być jej kierownikiem oraz ogłosić światu o miłosierdziu Bożym. A siostra Faustyna zrelacjonowała ich pierwsze spotkanie w sposób następujący: Nadszedł tydzień spowiedzi i ku mojej radości ujrzałam tego kapłana, które-go już znałam wpierw, nim przyjechałam do Wilna. Znałam go w widzeniu. Wtem usłyszałam w duszy te słowa: Oto wierny sługa mój, on ci dopomoże spełnić wolę moją tu na ziemi.

Po pierwszych spotkaniach z siostrą Faustyną ks. Michał Sopoćko postawił dwa warunki:

1) konieczna jest konsultacja u lekarza psychiatry;

2) siostra będzie zapisywała swoje przemyślenia i wizje, a także opisze szczegółowo całą swą drogę życiową. Widać tu dużą mądrość kierownika duchowego i jego wielkie doświadczenie w posłudze duszpasterskiej. Ks. Sopoćko chciał się upewnić, że wizje i polecenia, które relacjonowała siostra Faustyna, nie są urojeniami na tle zaburzeń psychicznych. Opinia psychiatry, który wyraźnie stwierdził, że siostra Faustyna jest całkowicie normalna, była ważna nie tylko dla aktualnego kierownika duchowego, ale także stała się istotnym argumentem w toku procesu beatyfikacyjnego i późniejszej kanonizacji. Drugi postulat ułatwił księdzu kontakt z podopieczną, a także zapewniał trwałą dokumentację drogi życiowej i przeżyć mistycznych przyszłej świętej. Siostra Faustyna niezwykle solidnie wypełniała to polecenie, choć sprawiało jej ono niemałe trudności wobec braku odpowiedniego wykształcenia. Cały niemal trzyletni pobyt siostry Faustyny w Wilnie był bardzo bogaty w jej przeżycia mistyczne i liczne objawienia.

W Wilnie została przekazana siostrze Faustynie najważniejsza modlitwa: Koronka do Miłosierdzia Bożego i tutaj były sformułowane podstawy reguły nowego zgromadzenia zakonnego. Bliskość kierownika duchowego, a także kilkakrotne spotkania z arcybiskupem Romualdem Jałbrzykowskim, pozwalały na bieżąco konsultować nowe polecenia Jezusa.

2 stycznia 1934 roku artysta malarz, Eugeniusz Marcin Kazimirowski (1873-1939), rozpoczął pracę nad obrazem według widzenia, jakie siostra Faustyna miała prawie dwa lata wcześniej w Płocku, i zgodnie z poleceniem Jezusa: Wymaluj obraz według rysunku, który widzisz, z podpisem: Jezu, ufam Tobie. Jezus kilkakrotnie przynaglał siostrę Faustynę upominając się o wykonanie tego zadania, ale do realizacji dzieła doprowadził dopiero ks. Michał Sopoćko, który znał dobrze artystę i po sąsiedzku mieszkał z nim w Wilnie w jednym domu (ul. Rossa 2). Z własnych funduszy pokrył koszty powstania obrazu, uczestniczył we wszystkich spotkaniach siostry Faustyny z artystą, a nawet sam pozował malarzowi dla oddania postawy Jezusa i układu Jego szaty. Podobno dłonie Jezusa na obrazie są dłońmi księdza. Obraz został ukończony w lecie 1934 roku, ale siostra Faustyna bolała nad tym, że Jezus na obrazie nie był tak piękny, jakim Go widziała w swym widzeniu i trzeba było dopiero uspokajającej wypowiedzi Jezusa, że: Nie w piękności farby ani pędzla jest wielkość tego obrazu, ale w łasce mojej.

Wymalowanie obrazu było dopiero pierwszym krokiem do realizacji polecenia Jezusa: Pragnę, aby ten obraz czczono najpierw w kaplicy waszej i na całym świecie. Kościół jest jednak bardzo wstrzemięźliwy w udzielaniu zgody na umieszczanie w miejscach kultu publicznego obrazów zawierających nowe treści religijne. Gotowy obraz przechowywany był pierwotnie w mieszkaniu księdza Sopoćki. Po kilku miesiącach zawieszono go w ciemnym korytarzu za zakonną klauzurą klasztoru sióstr bernardynek, przy kościele św. Michała. Pierwszą okazją do publicznej prezentacji obrazu były uroczystości związane z zakończeniem Jubileuszu 1900-lecia Odkupienia Świata. W Wilnie uroczystości te odbywały się w kaplicy Matki Boskiej w Ostrej Bramie w piątek, sobotę i niedzielę oktawy wielkanocnej 26-28 kwietnia 1935 roku. Proboszcz sanktuarium ks. kanonik Stanisław Zawadzki zaproponował księdzu Michałowi Sopoćce wygłoszenie okolicznościowego kazania, a ten przyjął zaproszenie pod warunkiem, że ilustracją do kazania o Bożym Miłosierdziu będzie obraz Eugeniusza Kazimirowskiego. Tak więc w przeddzień przewidzianego triduum obchodów jubileuszowych obraz został wystawiony w szczytowym oknie krużganka z lewej strony Ostrej Bramy. Udekorowany był girlandami zieleni, ułożonymi własnoręcznie przez siostrę Faustynę. Liczni uczestnicy uroczystości, a także przypadkowi przechodnie, przez trzy dni mieli okazję oglądać obraz i można dziś twierdzić, że była to właściwie nieoficjalna jeszcze inauguracja święta Miłosierdzia Bożego w Wilnie, które zgodnie z życzeniem Jezusa miało być obchodzone właśnie w pierwszą niedzielę po Wielkanocy.

Po uroczystościach obraz wrócił do klauzury w klasztorze sióstr bernardynek. W tym samym roku był on jeszcze wystawiony w jednym z czterech ołtarzy podczas procesji Bożego Ciała, ale dopiero na wiosnę 1937 roku ks. Michał Sopoćko wystąpił formalnie do metropolity wileńskiego, arcybiskupa Romualda Jałbrzykowskiego, z pośbą o zezwolenie na zawieszenie obrazu na stałe w kościele św. Michała. Już po dwu dniach otrzymał odpowiedź pozytywną, obwarowaną jednakże warunkami, że obraz nie może być umieszczony w ołtarzu głównymi, i że nie wolno informować wiernych o historii powstania obrazu ani też o objawieniach siostry Faustyny.

Zezwolenie zostało udzielone 3 kwietnia 1937 roku, w przeddzień pierwszej niedzieli po Wielkanocy. Uroczyste poświęcenie obrazu mogło się więc odbyć w Niedzielę Przewodnią, znów antycypując oficjalne wprowadzenie Święta Miłosierdzia Bożego.

Zanim jednak obraz został umieszczony w kościele św. Michała, jego fotograficzna reprodukcja i napis: JEZU, UFAM TOBIE! ukazały się drukiem na okładce książeczki ks. Michała Sopoćki: Miłosierdzie Boże (Wilno, 1936).

Przy tytule autor umieścił w nawiasie wyjaśnienie: Studium teologiczno-praktyczne. Można się domyślać, że ks. Sopoćko sam potrzebował teologicznej refleksji nad prawdą o Bożym Miłosierdziu i chciał przygotować czytelnika (a także hierarchię Kościoła) na potrzebę szerszego zwrócenia uwagi na ten najbardziej zachwycający przymiot Boży. W książeczce nie ma żadnej wzmianki o siostrze Faustynie i ojej objawieniach prywatnych ani też informacji dotyczących genezy i interpretacji obrazu prezentowanego na okładce. We wnioskach praktycznych, kończących rozważania autora, wyraźnie jest sformułowany postulat wprowadzenia odrębnego święta i powołania ludzi, którzy podjęliby dzieło rozkrzewiania kultu Miłosierdzia Bożego. W czasie, gdy ukazała się ta książeczka, siostry Faustyny nie było już w Wilnie. Zgodnie z poleceniem Matki Generalnej wyjechała stamtąd 21 marca 1936 roku i po krótkim pobycie w dwu wiejskich domach pod Warszawą 11 maja tegoż roku dotarła do Krakowa. Tam przebywała aż do śmierci w dniu 5 października 1938 roku. Wyjazd siostry Faustyny nie przerwał jej kontaktów z ks. Michałem Sopoćką. Zachowały się listy jakie wymieniali między sobą, a kilka razy ks. Sopoćko odwiedzał siostrę w domu zakonnym w Krakowie lub w szpitalu na Prądniku.

Wysyłając siostrze Faustynie swą książeczkę ks. Sopoćko w liście z dnia 10 sierpnia 1936 roku pisał między innymi: Wola Boża spełni się w całej rozciągłości i żadne potęgi świata, ani duchów ciemności nie zdołają planów Bożych pokrzyżować. Tylko w pełnieniu woli Bożej należy zachować wielki spokój i cierpliwość zwalczając pośpiech i gorączkę… Trzeba wprzód przygotować grunt… a wówczas ustanowienie tego święta będzie tylko sprawą czasu. W tym właśnie celu wydałem książeczkę “Miłosierdzie Boże”.

W liście z dnia 20 grudnia 1936 roku Siostra Faustyna napisała do księdza Sopoćki takie słowa: …wiele jest już w tej sprawie zrobione, kiedy rozważam te rzeczy, to święte zdumienie mnie ogarnia, że Ojciec tyle rzeczy już przeprowadził, co z początku wydawało się nie do pomyślenia wskutek piętrzących się trudności. Mam nadzieję, że i dalsze sprawy nie kto inny, ale ojciec przeprowadzi.

Śmierć siostry Faustyny była dla ks. Michała Sopocki dodatkowym bodźcem do pracy nad szerzeniem kultu Miłosierdzia Bożego. Pisał artykuły o Miłosierdziu Bożym i o potrzebie ustanowienia święta, a także wydawał obrazki z reprodukcją obrazu i z tekstem koronki do Miłosierdzia Bożego. Wierni coraz częściej przychodzili do kościoła św. Michała na modlitwę. Przy obrazie pojawiły się pierwsze wota dziękczynne za otrzymane łaski.

Wybuch drugiej wojny światowej wpłynął na jeszcze większe zaangażowanie ks. Sopoćki i na rozszerzanie się kultu Miłosierdzia Bożego. W warunkach wielkiego zagrożenia wiernych arcybiskup Jałbrzykowski zezwolił na informowanie o widzeniach siostry Faustyny i o genezie obrazu. Ks. Sopoćko wygłaszał liczne kazania, prowadził nadal konspiracyjne spotkania z Kołem Inteligencji Katolickiej i Sodalicją Mariańską. Znalazł także czas i siły na napisanie traktatu teologicznego po łacinie: De Misericordia Dei deque eiusdem Festo instituendo, który odbił na powielaczu w nakładzie 500 egzemplarzy, które rozsyłał wszędzie tam, gdzie była okazja je przewieźć, także do innych krajów.

Kurierem, który przewiózł traktat ks. Sopoćki aż do Ameryki, był gorący czciciel Miłosierdzia Bożego, przebywający wówczas na Litwie marianin, ks. Józef Jarzębowski (1897-1964). Był on głęboko przekonany, że tylko dzięki szczególnej opiece Bożej w roku 1941 udało mu się uzyskać od NKWD w Kownie zezwolenie na wyjazd do USA (przez Władywostok i Japonię) na podstawie przedawnionej wizy amerykańskiej i promesy tranzytowej wizy japońskiej. Z cudem graniczy fakt, że przy kontrolach celnych nie kazano mu otwierać właśnie tej torby, w której wiózł traktat łaciński: De Misericordia Dei… oraz obrazki i modlitwy do Miłosierdzia Bożego. Materiały te wręczył mu osobiście ks. Michał Sopoćko prosząc, by to wszystko przewiózł do Ameryki i tam wydał drukiem. Ks. Jarzębowski spełnił tę prośbę, wydał drukiem dzieło ks. Sopoćki i rozesłał je biskupom oraz seminariom duchownym w Ameryce, co jednak nie wzbudziło większego zainteresowania. Dużo szerszy był odzew Polonii Amerykańskiej, dla której ks. Jarzębowski wydał własną broszurkę o Miłosierdziu Bożym i kilka artykułów w prasie katolickiej. Wkrótce powstało w USA specjalne biuro: Apostolat Miłosierdzia Bożego, a w roku 1943 siostra Fabia, felicjanka z Livonia (Michigan) namalowała pierwszy w Ameryce obraz Miłosiernego Zbawiciela.

Wiele osób zgłaszało się do pomocy w przygotowywaniu materiałów informacyjnych (przepisywanych ręcznie, na maszynie lub odbijanych na powielaczu). Kult rozszerzał się także poza Wilnem, w czym niemałą rolę odgrywały szeroko kolportowane obrazki. W wileńskim laboratorium fotograficznym M. Nowickiego w czasie II wojny światowej wykonano około 150 tysięcy obrazków. Jeden z nich noszę przy sobie już od 62 lat i wierzę, że dzięki niemu i dzięki zaufaniu w Boże Miłosierdzie przeszedłem bezpiecznie przez niejedną trudną sytuację życiową. Wiele osób nosiło także obrazki “Jezu, ufam Tobie!” obszyte błoną filmową i zawieszone na szyi jak medalik.

Jedną z osób najbardziej zaangażowanych w konspiracyjną działalność wydawniczą ks. Michała Sopoćki była Jadwiga Osińska, absolwentka filologii klasycznej Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie. Ona to w lecie 1940 roku wyznała księdzu Sopoćce, że chciałaby poświęcić się służbie Najmiłosierniejszego Zbawiciela i założyć nowe zgromadzenie zakonne. Był to początek realizacji kolejnego zadania, jakie Jezus powierzył siostrze Faustynie, i to realizacji zgodnej z “testamentem” siostry Faustyny, wypowiedzianym w jej ostatniej rozmowie z kierownikiem duchowym. Nie trzeba było czekać długo na następne zgłoszenia i wkrótce było już 6 kandydatek, które ks. Sopoćko przygotowywał do nowej misji.

W lecie 1940 roku Litwa stała się jedną z republik radzieckich. Wzrosło zagrożenie dla ludności, rozpoczęły się liczne aresztowania i deportacje. Unikając aresztowania ks. Michał Sopoćko opuścił na miesiąc Wilno. Przebywając na Litwie nie zaprzestał jednak nauczać o Miłosierdziu Bożym. W czasie niemieckiej okupacji Wilna (od czerwca 1941 roku) włączył się aktywnie w akcję pomocy Żydom, co zostało zauważone przez Niemców. W marcu 1942 roku cudem niemal uniknął aresztowania. Gestapo szukało go w mieszkaniu, w seminarium i w kościele, ale tam zajrzeli tylko do zakrystii nie zauważając, że modli się w ławce w nawie kościoła. Uprzedzony o zagrożeniu skorzystał z pomocy sióstr urszulanek, w przebraniu zakonnicy wyjechał z Wilna na wozie z sianem i przez ponad dwa lata ukrywał się w Czarnym Borze. W odosobnieniu, zatopiony w modlitwie, kontynuował pracę naukową. Tam też rozpoczął pisanie swego największego traktatu: Miłosierdzie Boże w dziełach Jego, które w czterech tomach opublikowane zostało już po wojnie (w latach 1959-1967) w różnych wydawnictwach emigracyjnych w Paryżu, Rzymie i Londynie. Z Czarnego Boru przekazywał także listy i teksty konferencji formacyjnych dla kandydatek do nowego zgromadzenia zakonnego.

Zajęcie Wilna przez wojska radzieckie w lipcu 1944 roku umożliwiło powrót księdza Sopocki z ukrycia. 16 listopada tegoż roku kandydatki do nowego zgromadzenia złożyły na jego ręce prywatne śluby. Podjął także zajęcia w Seminarium Duchownym, ale już w następnym roku komunistyczne władze Litwy Radzieckiej zamknęły seminarium, a profesorom i alumnom nakazały wyjazd do Białegostoku. Wkrótce ten sam los spotkał arcybiskupa Jałbrzykowskiego. Za zgodą arcybiskupa ks. Michał Sopoćko pozostał w Wilnie, prowadził pracę duszpasterską i szkolenie katechetów. Zagrożony aresztowaniem i zsyłką on także musiał wyjechać w sierpniu 1947 roku. Wcześniej, w fali wyjazdów ludności polskiej z ziem wcielonych do Związku Radzieckiego, wyjechały za Bug także siostry nowego zgromadzenia.

W Wilnie pozostał obraz Miłosierdzia Bożego, ale niedługo mógł wisieć tam, gdzie go zawiesił ks. Michał Sopoćko. W rok po jego wyjeździe władze zamknęły klasztor sióstr bernardynek i przyklasztorny kościół św. Michała. Teraz obraz przebywał w ukryciu i są różne hipotezy co do jego losów. Przez pewien czas znajdował się w kościele w Nowej Rudzie, koło Grodna, pod opieką miejscowego proboszcza ks. Józefa Grasewicza, który był przyjacielem ks. Michała Sopoćki. Ale w roku 1970 także ten kościół został zabrany wiernym i przeznaczony na magazyn. Obraz pozostał w kościele zamienionym na magazyn (podobno nie znaleziono odpowiednio długiej drabiny, aby go zdjąć). Dopiero jesienią 1986 roku, pod osłoną nocy, dostano się do wnętrza przez poddasze kościoła i zastąpiono oryginał specjalnie przygotowaną kopią.

Ostatecznie, w wielkiej konspiracji, obraz Eugeniusza Kazimirowskiego wrócił do Wilna, do podominikańskiego kościoła Ducha Świętego. Gospodarzem tej świątyni był wówczas ks. Aleksander Kaszkiewicz, obecny biskup w Grodnie. Obraz miał wiele uszkodzeń i wymagał konserwacji. Tę pracę powierzono wileńskiemu artyście, panu. Filipavićiusowi, który zdublował płótno i uzupełnił ubytki farby. W roku 1987 obraz Miłosierdzia Bożego został umieszczony w bocznym ołtarzu, naprzeciwko ambony. Tam widział go i modlił się przed nim papież Jan Paweł II podczas swej pielgrzymki do krajów bałtyckich w roku 1993. Trzeba jednak wiedzieć, że obraz wygląda dziś trochę inaczej niż w roku 1934, kiedy to został namalowany przez Eugeniusza Kazimirowskiego. Dla dopasowania prostokątnego obrazu do barokowej ramy ołtarza uzupełniono go półkolistym fragmentem ciemnego tła, co zakłóciło pierwotną kompozycję. Renowacje zmieniły także nieco wyraz twarzy Jezusa, a na dole obrazu domalowano czerwony napis: JEZU, UFAM TOBIE!.

W Białymstoku ks. Michał Sopoćko włączył się do pracy dydaktycznej i wychowawczej w Seminarium Duchownym, ale też nadal nie ustawał w wysiłkach nad realizacją zadań zleconych przez Jezusa siostrze Faustynie. Z radością stwierdził, że kult Miłosierdzia Bożego ogarnął już całą Polskę. W kaplicy klasztornej Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia w Krakowie pojawił się w roku 1943 nowy obraz, pędzla Adolfa Hyły. Artysta wykonał później około 200 kopii swego obrazu, które trafiły do różnych świątyń w kraju i za granicą. Ksiądz Sopoćko twierdził, że wileński obraz Eugeniusza Kazimirowskiego malowany w obecności siostry Faustyny lepiej oddaje postać Jezusa, ukazaną siostrze w jej wizjach. Żaden z tych obrazów nie był jednak oficjalnie zatwierdzony przez Episkopat, a nawet powzięto decyzję o usuwaniu z kościołów w Polsce, a zwłaszcza z ołtarzy, obrazów opartych na niepotwierdzonych objawieniach prywatnych siostry Faustyny.

Przychylnie nastawiony do sprawy zatwierdzenia obrazów biskup Franciszek Barda w roku 1954 zasugerował księdzu Sopoćce ogłoszenie konkursu na nowy obraz, który odpowiadałby wymogom teologicznym oraz artystycznym i mógłby być wzorcem do wyrażania idei Miłosierdzia Bożego. Artystyczna Komisja Arcybiskupia w Krakowie wybrała obraz rektora Politechniki Krakowskiej, Ludomira Ślendzińskiego. Artysta nawiązał do ewangelicznej sceny ukazania się Jezusa w dniu zmartwychwstania uczniom zebranym przy drzwiach zamkniętych w Wieczerniku Jerozolimskim. Jest więc to także pamiątka ustanowienia sakramentu pojednania. Komisja Główna Episkopatu zaakceptowała ten obraz w dniu 5 października 1954 roku jako nadający się do umieszczania w kościołach za zgodą miejscowego ordynariusza. Zwróćmy uwagę na fakt, że decyzja ta zapadła w dniu 16. rocznicy śmierci siostry Faustyny.

W roku 1960 ks. Michał Sopoćko ofiarował obraz Ludomira Ślendzińskiego późniejszemu biskupowi Zbigniewowi Kraszewskiemu. Przez 11 lat obraz znajdował się w kościele Seminarium Metropolitalnego w Warszawie, a następnie wisiał w gabinecie księdza biskupa. Tam zobaczył go w roku 1989 o. Zdzisław Pałubicki SJ i poprosił o przekazanie obrazu do któregoś z kościołów dostępnych dla ogółu wiernych. Dopiero po czterech latach biskup spełnił wielokrotnie ponawiane prośby i 24 czerwca 1993 roku osobiście przywiózł obraz do kościoła ojców jezuitów w Kaliszu. 21 czerwca 1998 roku miejscowy ordynariusz, biskup Stanisław Napierała ogłosił kaliską świątynię Sanktuarium Serca Jezusa Miłosiernego.

W kilka tygodni po swym przyjeździe do Białegostoku ks. Michał Sopoćko wybrał się w daleką podróż do Myśliborza, koło Gorzowa Wielkopolskiego. Tam dwie jego podopieczne z Wilna: Jadwiga Osińska, która przyjęła zakonne imię Faustyna, i Izabela Naborowska, o imieniu zakonnym Benigna, 25 sierpnia 1947 roku rozpoczęły życie wspólnotowe w pierwszym domu zakonnym nowego zgromadzenia. Ks. Edmund Nowicki, ówczesny administrator apostolski w Gorzowie chętnie przyjął do swej diecezji siostry, chociaż ich zgromadzenie nie było jeszcze zarejestrowane przez władze kościelne. Dopiero w roku 1955 nastąpiło kanoniczne erygowanie wspólnoty zakonnej na prawie diecezjalnym przez ordynariusza gorzowskiego ks. Zygmunta Szelążka. Wspólnota otrzymała nazwę: Zgromadzenie Sióstr Jezusa Chrystusa Miłosiernego Odkupiciela, a siostry prawo do noszenia habitów. W czasie kapituły w roku 1973 przyjęto nową, krótszą nazwę: Zgromadzenie Sióstr Jezusa Miłosiernego, którą 35 lat wcześniej przewidywała siostra Faustyna Kowalska. Ks. Michał Sopoćko do końca życia był silnie związany z tym zgromadzeniem, często odwiedzał siostry, prowadził dla nich rekolekcje i konferencje formacyjne. Zgromadzenie Sióstr Jezusa Miłosiernego rozwija się bardzo dynamicznie i obecnie ma swe placówki w siedmiu miejscowościach w Polsce, a także na Białorusi, w Brazylii, Chorwacji, Kanadzie, na Litwie, we Włoszech i w Ziemi Świętej. Dom macierzysty w Myśliborzu, i przylegający do niego kościół parafialny, od roku 1993 noszą oficjalnie nazwę: Sanktuarium Miłosierdzia Bożego. Dom generalny mieści się w Gorzowie.

Nie wszystko jednak rozwijało się tak pomyślnie, jak to było z zatwierdzeniem obrazu Ludomira Ślendzińskiego, czy też z powstaniem i rozwojem Zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego. Największe opory i trudności występowały w związku z akceptacją publicznego kultu i ustanowieniem święta Miłosierdzia Bożego. Pomimo usilnych starań księdza Michała Sopoćki, jego publikacji i rozsyłanych memoriałów, a także osobistych interwencji u księży biskupów, prymasa oraz petycji przekazanej do Watykanu, sprawa stale napotykała na opór. 6 marca 1959 roku została opublikowana Notyfikacja Kongregacji Świętego Oficjum ustalająca, że należy się powstrzymać od rozszerzania obrazów i pism, które przedstawiają nabożeństwo do Miłosierdzia Bożego w formach propagowanych przez siostrę Faustynę. Roztropności biskupów pozostawiono decyzje co do usuwania obrazów, które zostały już wystawione do publicznego kultu. Z dokumentem tym związany był specjalny dekret Kongregacji Świętego Oficjum, którego ustalenia zostały przekazane do wiadomości Prymasa Stefana Wyszyńskiego z zaleceniem poinformowania o nich biskupów ordynariuszy w Polsce. Jednym z nakazów dekretu był postulat skierowany do Księdza Prymasa o zobowiązanie ks. Sopoćki do zaprzestania propagowania objawień siostry Faustyny i proponowanego w nich nabożeństwa do Miłosierdzia Bożego. Wraz z napomnieniem Prymas miał według własnego uznania nałożyć mu stosowną karę. Ks. Sopoćko został wezwany do Warszawy i tam prymas osobiście przeczytał mu tekst napomnienia z Rzymu. Po zapoznaniu się z treścią listu z Watykanu ks. Sopoćko miał z pokorą powiedzieć, że czeka na wyznaczenie kary. Prymas Wyszyński odpowiedział mu na to, że już samo wysłuchanie pisma było dostateczną karą.

Taki rezultat wieloletnich trudów i starań mógłby załamać na duchu nawet najbardziej odpornego człowieka. Ale ksiądz Michał Sopoćko dostrzegł w tym także pozytywny aspekt sprawy. Siostra Faustyna uprzedzała go, że powierzona misja będzie trudna i wywoła ostre sprzeciwy: …Gdyby nawet orzeczenie Kościoła w tej sprawie zapadło negatywne, nie można ustawać. Choćby już brakło sił fizycznych i moralnych, nie ustawać. Wystąpienie trudności przewidzianych przez siostrę Faustynę było więc potwierdzeniem faktu, że sprawa jest Boża i w końcu musi zwyciężyć. Tego ostatecznego zwycięstwa ks. Michał Sopoćko już nie doczekał. Zmarł w Białymstoku 15 lutego 1975 roku, w dniu wspomnienia św. Faustyna, zakonnego patrona siostry Faustyny Kowalskiej. Cztery dni później odbył się pogrzeb, a uroczystościom żałobnym w miejscowej prokatedrze przewodniczył ówczesny administrator apostolski Archidiecezji Białostockiej ks. biskup Henryk Gulbinowicz, Jeżeli ziarno pszenicy upadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity [J 12. 24]. Te słowa Jezusa można w pełni odnieść zarówno do siostry Faustyny, jak, i do księdza Michała Sopoćki. Oboje byli ziarnami, które rzucone w ziemię obumarły, by przynieść obfity plon realizacji tych planów Bożych, które zostały im powierzone. Oboje odeszli do Pana nie widząc jeszcze bogatych plonów swego życia ofiarowanego bez reszty Panu. Dziś widzimy już dobrze skuteczność ich działań.

Eugeniusz Kazimirowski (18731939), syn Augusta i Marii z Kossakowskich, malarz.W latach 18921897 studiował na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Do 1914 r. mieszkał w Krakowie. Często wyjeżdżał podejmując się prac zarobkowych, m.in. w Wilnie i we Lwowie. Letnie miesiące spędzał w wiejskich posiadłościach u przyjaciół na Ukrainie i na Wileńszczyźnie, malując pejzaże i portrety. Od 1915 r. był długoletnim nauczycielem seminarium nauczycielskiego w Wilnie i dekoratorem teatralnym w Teatrze Wielkim i Teatrze Polskim w Wilnie. W 1934 r. na zamówienie ks. Michała Sopoćki namalował pierwszy obraz Jezusa Miłosiernego według wskazówek św. Faustyny. Od 1936 r. zamieszkał w Białymstoku. Cały dorobek białostocki Kazimirowskiego zaginął po jego śmierci w 1939 r. Dorobek malarski pozostawiony w Krakowie i we Lwowie zaginął w czasie II wojny światowej. Zachowało się tylko kilka obrazów z okresu wileńskiego.

Zabrano Polakom obraz Jezusa  Miłosiernego

 

Napisał(a) Mirosław Orzechowski
czwartek, 29 wrzesień 2005
Mimo sprzeciwu Polaków z Wilna, z kościoła pw. Św. Ducha w Wilnie (nazywanego polskim kościołem) zabrano Obraz Jezusa Miłosiernego, namalowany wedle wskazówek Św. Faustyny Kowalskiej. Decyzję o przeniesieniu obrazu do maleńkiego kościółka pw. Trójcy Świętej w kwietniu ub.r. podjął Arcybiskup Wileński kard. Audrys Juozas Baćkis. W tej sprawie podpisano porozumienie z proboszczem parafii św. Ducha, ks. Mirosławem Grabowskim. Prawdopodobnie w ramach renowacji obrazu miał też zostać zamalowany polski napis “Jezu ufam Tobie”.    Decyzja litewskiego arcybiskupa wywołała jednak gwałtowny sprzeciw Polaków, którzy od chwili podpisania porozumienia dzień i noc pełnią w kościele dyżury, by uniemożliwić zabranie obrazu. Pod prośbą do Kardynała Bacisa, by nie przenosić obrazu podpisało się 10 tys. osób, poparło ją też 25 polskich organizacji na Litwie.     We wtorek, 28 września, tuż po porannnej Mszy Świętej, gdy w kościele dokonywała się zmiana czuwających tu osób, do świątyni weszło kilku mężczyzn, którzy wynieśli Obraz Jezusa Miłosiernego, zawieszając w świątyni kopię. Obecne w kościele kobiety nie były w stanie temu zapobiec, a próby sprzeciwu skończyły się poturbowaniem przez ludzi zabierających obraz. Został on przewieziony do siedziby kurii wileńskiej i zawieszony w kościółku Miłosierdzia Bożego, który pomieścić może ok. 200 osób.

Polki z parafii pw. Św. Ducha zawiadomiły prokuraturę i policję o kradzieży obrazu. Rektor kościoła Miłosierdzia Bożego powiedział dziennikarzom, że “przenoszenie obrazu odbyło się spokojnie, bez incydentów”.     Obraz Jezusa Miłosiernego powstał w 1934 r., jego autorem jest wileński malarz Eugeniusz Kazimierowski, zaś namalowany został na podstawie wizji Św. Faustyny Kowalskiej. Obraz po raz pierwszy został pokazany 28 kwietnia  1935 r. w kaplicy Ostrobramskiej. Przez nastepne lata wędrował po parafiach Archidiecezji Wileńskiej, by w 1986 r., staraniem ks. Bp. Tadeusza Kondrusiewicza i Biskupa grodzieńskiego Aleksandra Kaszkiewicza, został umieszczony w kościele pw. Św. Ducha w Wilnie, w którym nabożeństwa odbywają się wyłącznie w języku polskim.

Dziś w kościele wisi odręcznie napisana kartka: “Tu wisiał obraz “Jezu ufam Tobie”, skradziony przez kurię”…

Kuria wileńska zabrała obraz Miłosierdzia Bożego

Z polskiego kościoła Św. Ducha w Wilnie przedstawiciele miejscowej Kurii Arcybiskupiej wynieśli 28 września obraz Miłosierdzia Bożego, namalowany ponad 70 lat temu według wskazówek s. Faustyny Kowalskiej, późniejszej świętej. Walka o wizerunek – dzieło wileńskiego malarza Eugeniusza Kazimirowskiego z 1934 r. – między polskimi parafianami a kurią rozpoczęła się wiosną 2004 roku, gdy metropolita wileński kard. Audrys Juozas Baczkis wydał dekret o przeniesieniu obrazu “Jezu Ufam Tobie” do pobliskiego kościółka Świętej Trójcy, który po odbudowie stał się świątynią Miłosierdzia Bożego. Decyzji tej sprzeciwili się Polacy. Biskup pomocniczy archidiecezji wileńskiej Juozas Tunaitis powiedział, że nie wiedział o zamiarze przeniesienia obrazu właśnie w środę, ale w sumie nie potępia tego czynu. Przypomniał, że dekret kardynała w tej sprawie nie został odwołany i że nie powiodła się trzykrotna próba uroczystego przeniesienia obrazu. “Widocznie pozostał tylko taki sposób” – dodał. Obraz “Jezu Ufam Tobie” namalował wileński malarz Eugeniusz Kazimirowski w 1934 r. według dokładnych wskazówek samej siostry Faustyny. Po raz pierwszy wystawiono go w rok później w Kaplicy Ostrobramskiej. Następnie przez lata wędrował po kościołach Wileńszczyzny, bez stałego miejsca. W roku 1986, staraniem pracujących wówczas w Wilnie księży: obecnego metropolity w Moskwie abp. Tadeusza Kondrusiewicza i biskupa grodzieńskiego Aleksandra Kaszkiewicza obraz zawieszono w bocznym ołtarzu głównej nawy kościoła Św. Ducha. Od tamtego czasu, a zwłaszcza po beatyfikacji i kanonizacji s. Faustyny (w latach 1992 i 2000) na Litwie, a głównie w Wilnie, szerzy się kult Miłosierdzia Bożego. /według KAI (ww //mr)/

 

No comments yet.

Leave a Reply

Intronizacja
Optimization WordPress Plugins & Solutions by W3 EDGE