Arcybiskup Lefebvre na soborze Cz.2.

Arcybiskup Lefebvre na soborze

Cz.II.

Johna Vennari

Abp Lefebvre: „Obrona Tradycji to mój obowiązek”

Po latach abp Lefebvre wspominał, że już od początku „siły liberalne przejęły kontrolę nad soborem. Czuliśmy to, i gdy mówię «my», mam na myśli większość oj­ców soborowych. Mieliśmy wrażenie, że dokonuje się coś niezwykłego” (Tissier de Mallerais, op. cit.y s. 288). W reakcji na ten liberalny zamach stanu, podczas otwarcia II sesji w październiku 1963 roku powstała tzw. Międzynarodowa Grupa Ojców (Coetus Internationalis Patrum), utworzona przez brazylijskiego bpa Proencę Sigauda, który chciał w ten sposób zorganizować rozpro­szonych konserwatywnych prałatów, opie­rających się liberalnemu aliansowi.

Wybitną rolę odegrał w niej abp Marcel Lefebvre. Jak sam później wspominał, „du­szą Coetus był bp Proenca Sigaud, pełnią­cy funkcję sekretarza. Ja sam, jako były Delegat Apostolski i przełożony generalny, zostałem jego «publiczną twarzą» w roli przewodniczącego. Bp de Castro Mayer był wiceprzewodniczącym i zarazem «ideolo­giem», bp Carli natomiast «piórem», z racji jego uzdolnień, żywego umysłu i znajomo­ści stosunków we Włoszech” (ibidem, s. 291). Wiedza i odwaga bpa Carliego budziły taki respekt, że sam liberalny kard. Dopfner, je­den z czterech moderatorów na soborze, przyznał później, że nikogo z biskupów nie obawiał się bardziej od niego (Ralph Wiltgen, The Rhine Flows into the Tiber, s. 89).

Do Międzynarodowej Grupy Ojców do­łączyli także inni biskupi i teologowie, jak również pewna liczba kardynałów, przez co ugrupowanie to stało się na soborze zna­czącą siłą opierającą się rewolucji. Grupa ta dysponowała skromnymi środkami i fun­duszami, udało się jej jednak dokonać rze­czy niezwykłych. Potrafiła na przykład zor­ganizować sprzęt drukarski, dzięki czemu mogła rozpowszechniać wydawane przez siebie materiały. Organizowała też regular­ne spotkania i wykłady w Rzymie, zwłasz­cza we wtorkowe wieczory, a wielką życzli­wość okazywało im opactwo Solesmes.

Odnosząc się do swych interwencji pod­czas soboru, abp Lefebvre powiedział: „Uważam zabieranie głosu za mój obowią­zek”. I rzeczywiście, niestrudzenie wystę­pował przeciwko soborowej rewolucji aż do momentu, gdy śmierć zamknęła mu usta 25 marca 1991 roku. Podczas soboru wystą­pił z co najmniej dwunastoma większymi interwencjami, których treść opublikowana została później w małej książce zatytuło­wanej Oskarżam sobór!. Przyjrzyjmy się te­raz sześciu kwestiom poruszanym podczas tych wystąpień: kolegializmowi, natchnie­niu Pisma św., właściwym celom małżeń­stwa, wolności religijnej oraz potępieniu komunizmu.

Kolegializm

Propagowany przez progresistów na so­borze kolegializm był doktryną całkowicie nową. Istniała ona w dwóch wersjach: „eks­tremalnie liberalnej”, wedle której biskupi tworzą kolegium, papież zaś jest jedynie jego głową i musi konsultować się z bisku­pami przed podejmowaniem decyzji; oraz „umiarkowanie liberalnej”, zgodnie z którą najwyższa władza w Kościele wykonywana jest przez dwa ciała — z jednej strony przez papieża, a z drugiej przez kolegium bisku­pów, przy czym papież zachowywałby swą osobistą władzę zdefiniowaną przez I Sobór Watykański. Ta nowa teoria, która nadawała kolegium biskupów rodzaj jurysdykcji nad całym Kościołem, nie ma żadnego oparcia w Tradycji.

Abp Lefebvre poparł interwencję prze­ciwko kolegializmowi napisaną przez tra­dycyjnego eksperta soborowego ks. Berto. Jej autor wyjaśniał, że papież może być gło­wą Kościoła jedynie wówczas, jeśli posiada pełnię władzy, biskupi zaś nie tworzą by­najmniej na mocy prawa Bożego kolegium „w prawnym sensie, który oznaczałby pod­miot wspólnego działania”. Biskupi wyko­nują tę władzę jedynie w wyjątkowych oko­licznościach, takich jak sobór powszechny. A nawet wówczas — jak wyjaśniał ks. Berto

 http://gazetawarszawska.com/

coetusrp9

Dla przeciwstawienia się liberalnej przewadze na soborze powstało Coetus Internationalis Patrum (Międzynarodowe Ugrupowanie Ojców). Na zdjęciu przedstawiciele ugrupowania; od lewej: ks. Dulac, abp Cabana, bp Carreras, ks. Fota, abp Chaves, o. Candido Pozo, abp Graffin, bp Rocha, bp Monsilla, bp Tagle, bp del Campo, bp Castan Lacoma, dom Prou, abp Lefebvre, o. klaretyn, bp de Castro Mayer, o. Torre Llorente, bp Cintra, abp Sigaud

 

—     władza ta musi zostać delegowana im przez papieża.

Abp Lefebvre wskazywał również na praktyczne konsekwencje przyjęcia ta­kiej koncepcji. W wywiadzie udzielonym „Divine Word News Service” o. Ralpha Wiltgena ostrzegał, że kolegializm „jest w istocie nową formą kolektywizmu, który wtargnął do Kościoła. W wyniku jej przyję­cia poszczególni biskupi byliby tak ograni­czeni w rządach swymi diecezjami, że cał­kowicie utraciliby na nie wpływ” (Tissier de Mallerais, op. cit., s. 322). Ostrzegał również, że przyjęcie tej nowej koncepcji równałoby się przyznaniu, że przez minione dwa tysią­ce lat „Kościół rzymski błądził, nie znając fundamentalnych zasad swej boskiej kon­stytucji”.

Pomimo tych zastrzeżeń i opozycji ze strony konserwatywnych ojców, Paweł VI nalegał na zaadoptowanie wersji „umiarko­wanie liberalnej” przez konstytucję Lumen gentium. Doszło nawet do tego, że soboro­wa komisja teologiczna złamała w pewnym momencie regulamin soboru, ignorując

przedłożone przez konserwatywnych ojców modi. Choć Paweł VI dowiedział się o tym skandalu i nalegał na dołączenie modi kon­serwatywnych ojców. Domagał się równo­cześnie, by wersja „umiarkowanie liberalna” stała się elementem nauczania Vaticanum II. Doprowadziło to do kolejnych starć.

W pewnym momencie liberalny peritus (ekspert soborowy — przyp. red.) popełnił jednak poważny błąd, wyrażając na piśmie, w jaki sposób on sam i inni progresiści mogliby interpretować soborowe naucza­nie o kolegializmie już po zakończeniu obrad: w ujęciu „ekstremalnie liberalnym”. Dokument ten został odnaleziony i poka­zany Pawłowi VI, który — według relacji świadków — czytając go wybuchnął pła­czem. Uświadomił sobie, że został oszukany i zaczął nalegać na sporządzenie stosownej Noty wyjaśniającej. Nie stanowi ona jednak integralnej części samego dokumentu i zo­stała opublikowana w „Acta Apostolicae Sedes” (Michael Davies, Pope Johns Council, s. 105-106.) Pomimo faktu, że potwierdza ona władzę papieską w formie zdefiniowa­nej przez I Sobór Watykański, nie wyjaśnia jednak, czym dokładnie jest kolegializm, stąd niejasności w tej kwestii trwają do dziś.

Pismo święte

Co do zagadnień związanych z Objawieniem oraz nowej definicji Tradycji, jaką wprowadza konstytucja Dei Verbum, abp Lefebvre oraz konserwatyw­ni ojcowie musieli skupić całą swą energię na doprowadzeniu do potwierdzenia nie­omylności Pisma św., którą kwestionował schemat przygotowany przez liberałów. Jeśli ostatecznie II Sobór Watykański potwier­dził nieomylność Pisma, stało się to wła­śnie dzięki walce stoczonej przez niego oraz Międzynarodową Grupę Ojców.

Małżeństwo

Walka toczyła się również o potwierdze­nie właściwych celów małżeństwa. W dok­trynie katolickiej oraz naturalnej etyce

—   o ile jest ona uczciwa — głównym celem małżeństwa jest zrodzenie i wychowanie potomstwa, drugim natomiast miłość wza­jemna małżonków. Gaudium et spes trak­tuje jednak owe dwa cele małżeństwa jako równorzędne. Abp Lefebvre interwenio­wał w tej sprawie przypominając, że taka koncepcja jest sprzeczna z całą doktryną Kościoła i jej przyjęcie pociągnęłoby za sobą katastrofalne konsekwencje.

Konserwatywni ojcowie przegrali jed­nak tę walkę. Ten błąd pozostał w tekście Gaudium et spes, uznającym prokreację oraz miłość wzajemną małżonków za rów­norzędne cele małżeństwa. Doprowadziło to do ogromnych problemów natury moral­nej, których nie będziemy w chwili obecnej poruszać (na płaszczyźnie doktrynalnej to nowe nauczanie stanowiło potwierdzenie fałszywej zasady, że Magisterium Kościoła może podlegać zmianom).

Komunizm

Pojawił się również wniosek o potępie­nie komunizmu, w której to inicjatywie istotną rolę odegrał abp Lefebvre. W paź­dzierniku 1964 roku sobór debatował nad dokumentem, który miał być w przyszłości znany jako Gaudium et spes — Konstytucja duszpasterska O Kościele w świecie współ­czesnym. Rozdział XIII tego dokumentu, który odnosi się do ateizmu, nie zawiera żadnej wzmianki o komunizmie, będącym najbardziej globalnym, zorganizowanym i brutalnym systemem zła we współcze­snym świecie. Tak więc Międzynarodowa Grupa Ojców podjęła inicjatywę mającą na celu doprowadzenie do imiennego potępie­nia przez sobór tego zbrodniczego systemu.

Bp Carli napisał w tej sprawie pety­cję, która była następnie rozpowszechnia­na przez abpa Lefebvre a i abpa Sigauda. Początkowo udało im się zebrać 332 pod­pisy i 9 listopada abp Lefebvre osobiście dostarczył ten wniosek sekretarzowi komi­sji. Wszystko to odbyło się w przewidzia­nym przez regulamin czasie. Abp Lefebvre otrzymał pisemne potwierdzenie odbioru tej petycji. Jednak 13 listopada, kiedy przed­stawiona została nowa wersja schematu, nie było w niej żadnej wzmianki o petycji do­magającej się potępienia komunizmu.

Bp Carli natychmiast złożył protest i for­malne zażalenie. Zdecydował się również ponowić swe żądanie w formie poprawki. Międzynarodowa Grupa Ojców przystąpiła do działania, a jej pomocnicy przemierzali Rzym dostarczając osobiście petycję ojcom soborowym, w wyniku czego udało się im pozyskać dodatkowe podpisy, których licz­ba sięgnęła ostatecznie 454. Pomimo tego w nowym schemacie znów nie pojawiła się żadna wzmianka o petycji.

W wyniku dochodzenia nakazanego przez kard. Tisseranta odkryto, że petycja dziwnym zbiegiem okoliczności „zaginę­ła” w szufladzie sekretariatu. W rzeczy­wistości msgr Schille Glorieux, sekretarz komisji, otrzymał petycję, nie przekazał jej jednak dalej. Ponieważ komisja nie otrzy­mała jej w przewidzianym terminie, nie było już czasu na dodanie paragrafu potę­piającego komunizm. Prawdziwym powo­dem, dla którego komunizm nie został po­tępiony, było porozumienie między Moskwą a Watykanem, na mocy którego Jan XXIII uzyskał zgodę na uczestnictwo w sobo­rze obserwatorów Cerkwi prawosławnej. Moskwa nalegała — i Jan XXIII zgodził się na ten warunek — że będą oni mogli być obecni jedynie wówczas, jeśli podczas so­boru nie będzie miało miejsca potępienie komunizmu. Tak więc potępienie komuni­zmu okazało się mniej ważne niż promo­wanie fałszywego ekumenizmu. Ostateczny rezultat tego był taki, że Gaudium et spes odnosi się do współczesnego ateizmu w sposób ogólny i jedynie w przypisie od­wołuje się do encykliki Piusa XI przeciw­ko komunizmowi z 1937 roku. Wymienia przy tym tylko jej łaciński tytuł: Divini Redemptoris. Samo słowo „komunizm” nie pojawia się w niej ani razu, podobnie zresz­tą jak w innych dokumentach Vaticanum II.

Abp Lefebvre mógł słusznie powiedzieć: „Sama tylko odmowa ogłoszenia przez ten sobór duszpasterski oficjalnego potępie­nia komunizmu ściąga na niego wieczystą hańbę, gdy pomyśli się o dziesiątkach mi­lionów męczenników, ludziach metodycz­nie niszczonych w szpitalach psychiatrycz­nych, służących jako króliki doświadczalne w różnego rodzaju eksperymentach” (List do Przyjaciół i Dobroczyńców nr 9, za Pope Johns Council, s. 245).

Pod tym względem Vaticanum II może być słusznie nazywany soborem antyfatim- skim. Nie tylko odmówił potępienia z imie­nia błędów Rosji, Paweł VI odrzucił nawet podpisaną przez 510 biskupów, reprezen­tujących 78 krajów (Frere Francois, Fatima, Intimate Joy, World Event, t. 4, Tragedy and Triumph, s. 82) petycję (zainicjowaną przez bpa Sigauda), by wykorzystał sposobność, jaką był sobór powszechny do poświęcenia Rosji i całego świata Niepokalanemu Sercu Maryi, w jedności z wszystkimi bisku­pami — zgodnie z żądaniem Matki Bożej z Fatimy. Paweł VI odmówił.

Ekumenizm

Następnie pojawiła się kwestia nowe­go ekumenizmu, stanowiącego niejako ideę przewodnią II Soboru Watykańskiego. Również w tym przypadku abp Lefebvre wystosował interwencję. Ostrzegał przed tym, co nazywał „fałszywym irenizmem, który wypacza czystość katolickiego na­uczania lub przysłania jego prawdzi­wy i jednoznaczny sens”. Podkreślał, że w schemacie „rozwodnione zostały naj­bardziej fundamentalne prawdy dotyczące tej kwestii” (Marcel Lefebvre, I Accuse the Council s. 17). Musiały one jednak zostać rozwodnione, by uczynić je bardziej akcep­towalnymi dla protestantów.

Szczególnie krytycznie odnosił się do sformułowania, wedle którego Kościół jest „powszechną pomocą do zbawienia”. Przypominał też z mocą tradycyjną dok­trynę i cytował list Świętego Oficjum

z roku 1951, wedle którego „Zbawiciel nie tylko nakazał wszystkim ludziom wstąpić do [ustanowionego przez Siebie] Kościoła”, ale też „uczynił go środkiem zbawienia, bez którego nikt nie może wejść do Królestwa wiecznej chwały”. Z tego tradycyjnego na­uczania wynika jasno — mówił Arcybiskup

—     że „Kościół nie może być postrzegany jako jedynie «powszechna pomoc do zba­wienia»” (iibidem, s. 17-18). Jest on w istocie konieczny do zbawienia.

Krytykował również inne sformułowanie schematu: „Duch Chrystusa nie wzbrania się przecież posługiwać nimi [wspólnotami odłączonymi] jako środkami zbawienia”. Tłumaczył, że „twierdzenie to zawiera błąd. Wspólnota, tak długo jak jest wspólnotą odłączoną, nie może cieszyć się asystencją Ducha Świętego. Może On działać bezpo­średnio na dusze albo posługiwać się środ­kami, które nie noszą w sobie znamienia odłączenia” (ibidem, s. 18).

Skutkiem przyjęcia tej fałszywej kon­cepcji była nowa ekumeniczna orientacja Vaticanum II — rewolucja w światopoglą­dzie katolickim — w wyniku której katolic­cy prałaci i duchowieństwo nie są już dziś zainteresowani pracą nad konwersją nie­katolików, ale raczej konwergencją z nimi. Zgodnie z zasadami nowej teologii, by teo­logia pozostała żywą, musiała „dostosować się do ducha czasów” — te zaś były ekume­niczne.

Warto tu zauważyć, że o tej zmianie sta­nowiska wypowiadał się z aprobatą pro­testancki obserwator na soborze dr Robert McAfee Brown. W doktrynie II Soboru Watykańskiego nie dostrzegał on ciągłości, ale zerwanie z przeszłością. W swej książ­ce z 1967 roku The Ecumenical Revolution wychwalał soborowy dekret o ekumenizmie: „Lektura tego dokumentu uzmysławia nam, jak wielkim przełomem jest ta zmiana sta­nowiska. Nie mówi się w nim już o «here­tykach i schizmatykach», ale o «braciach odłączonych». Nie ma w nim też impe­rialnego wezwania, by dysydenci powrócili w pokucie do Kościoła, który sam nie po­trzebuje pokuty. Zamiast tego znajdujemy przyznanie, że obie strony winne są grze­chu podziału i muszą poszukiwać u siebie wzajemnie przebaczenia. Protestanci nie są już traktowani jako «sekta» czy też byt czy­sto psychologiczny, uznaje się natomiast, że w ich życiu znaleźć można elementy «rze­czywistości Kościoła»” (s. 67-68).

Przed takimi właśnie wnioskami prze­strzegał abp Lefebvre, gdy podczas swej in­terwencji przypominał, iż „wspólnota, tak długo jak jest wspólnotą odłączoną, nie może cieszyć się asystencją Ducha Świętego”. Abp Lefebvre już podczas soboru dobrze zdawał sobie sprawę z konsekwencji, ja­kie przynieść musiało przyjęcie tych no­wych doktryn. W 1964 roku powiedział, że schemat soborowy „cechuje duch zerwania i samobójstwa”, posuwając się nawet do twierdzenia: „Ten duch niekatolickiego czy też racjonalistycznego ekumenizmu stał się bronią, przy pomocy której pewni ludzie starają się wypaczyć doktrynę [katolicką]” (Tissier de Mellerais, op. cit., s. 330).

Podczas gdy wielu innych dostojników Kościoła wieszczyło nadejście wielkiej po­soborowej odnowy, Arcybiskup zajmował znacznie bardziej realistyczne stanowisko. Mówił: „Z niezrozumiałych powodów so­bór sam pomógł propagować liberalne błę­dy. Wiara, moralność i dyscyplina kościel­na zostały wstrząśnięte u samych podstaw, jak to przewidywali [w przeszłości] papieże. Zniszczenie Kościoła postępuje w sposób gwałtowny” (ibidem, s. 335).

Wolność religijna

Nie trzeba dodawać, że abp Lefebvre występował również przeciwko nowej kon­cepcji wolności religijnej, zgodnie z któ­rą wszyscy ludzie posiadają dane im przez Boga prawo do publicznego praktykowania swych fałszywych religii. Również w tej sprawie wystosował szereg interwencji. Podkreślał, że ta nowa doktryna pomniej­sza prawa obiektywnej prawdy przekazanej

nam przez Objawienie na rzecz rzekome­go prawa osoby ludzkiej do przyjmowania błędu religijnego, co sprzeczne jest z trady­cyjnym nauczaniem Kościoła. Tradycyjna doktryna katolicka w tej kwestii wyrażo­na została w latach 50. XX wieku przez Piusa XII, który nauczał, że „to, co nie po­zostaje w zgodzie z prawdą i prawem mo­ralnym, nie ma obiektywnie prawa do ist­nienia, głoszenia czy praktykowania” i że „żadna ludzka władza nie może nauczać czy występować przeciwko religijnej prawdzie” (ibidem, s. 310). Arcybiskup zwracał również uwagę na fakt, iż sam liberalny peritus Yves Congar przyznawał otwarcie, że przyjęta przez Vaticanum II nowa doktryna o wol­ności religijnej stanowi zerwanie z prze­szłością. Congar pisał: „Nowością w tym nauczaniu w stosunku do doktryny głoszo­nej przez Leona XIII i Piusa XII jest nowe definiowanie fundamentu owej wolności, którego nie doszukuje się już w obiektyw­nej prawdzie moralnego czy religijnego do­bra, ale w ontologicznej właściwości osoby ludzkiej” (Marcel Lefebvre, I Accuse the Council, s. 21).

Na szczególną uwagę zasługują uwagi Arcybiskupa na temat konsekwencji głosze­nia tej nowej doktryny. Już podczas soboru ostrzegał on, że „wolność religijna oznacza w istocie prawo do dawania zgorszenia, po­nieważ przyznaje ona prawo do szerzenia błędów religijnych i ich moralnych konse­kwencji”. Do tych konsekwencji zaliczał:

1. niemoralność: „wolność wszystkich wspólnot religijnych w społeczeństwie, o  której wzmiankuje paragraf 29, nie może być zaprowadzona bez równoczesnego za­gwarantowania tym wspólnotom wolności moralnej; moralność i religia są ze sobą ści­śle powiązane, np. poligamia i islam”;

2. likwidację państw katolickich: „nie­możliwym stanie się istnienie społeczeństw opartych na katolickim ustawodawstwie”;

3. „doktrynalny relatywizm i praktyczny indyferentyzm”;

4. „zanik ducha misyjnego i pragnie­nia nawracania dusz” (Tissier de Mallerais, op. cit., s. 329).

Konsekwencje takie były nieuniknio­ne. Również kard. Ottaviani ostrzegał, że przyjęcie przez sobór zasady wolności religijnej doprowadzi do opanowania Ameryki Południowej przez sekty protestanckie. Także te przewidywania okazały się być słuszne. Co ciekawe, świadectwo najbar­dziej obciążające koncepcję wolności re­ligijnej wyszło spod pióra przedstawiciela masonerii. Abp Lefebvre pisał: „W tym sa­mym roku (1965) mason Yves Marsaudon opublikował książkę L’oecumenisme vu par un franc-maęon de tradition (Ekumenizm w oczach tradycyjnego wolnomularza). Wyrażał w niej nadzieję masonów, że nasz sobór uroczyście proklamuje zasadę wolno­ści religijnej. Jakiego innego świadectwa po­trzebujemy?” (ibidem, s. 328).

Koniec i początek

Konferencję tę rozpocząłem od przy­toczenia słów msgra Josepha Clifforda Fentona, iż absolutnie niemożliwe jest, by sobór przeprowadził „rewolucję w świato­poglądzie katolickim”. Rzeczywistość oka­zała się jednak inna. Msgr Fenton zaproszo­ny został na Vaticanum II w roli eksperta i współpracował ściśle z kard. Ottavianim.

11   listopada 1963 roku doszło do decydują­cego spotkania teologów rzymskich: repre­zentujących obóz tradycjonalistyczny kard. Ottavianiego i msgra Fentona, oraz zwo­lenników nowej teologii (kard. Bea, Johna Courtneya Murraya, Rahnera itd.). W jego trakcie przeprowadzone zostało głosowanie, w wyniku którego nowe nauczanie o wol­ności religijnej, sformułowane przez Johna Courneya Murraya, stało się oficjalnym sta­nowiskiem soboru. Konsekwencje tego były dla msgra Fentona oczywiste, doktrynę tę zwalczał bowiem nieugięcie przez całe lata 50. Wkrótce po tym spotkaniu opuścił sobór, powrócił do Stanów Zjednoczonych i na­tychmiast ustąpił ze stanowiska redaktora naczelnego „American Ecclesiastical Review” (Michael Davies, The Second Vatican Council and Religious Liberty, s. 11-12). Wczorajsza herezja stała się dzisiejszą ortodoksją, a on nie zamierzał angażować się w obronę nowego nauczania, o którym wiedział, że sprzeczne jest z tradycyjną doktryną Kościoła. Przestał pisać i zmarł w swej parafii w Massachusetts w 1969 roku. Konsekwencje przeprowadzonej przez sobór rewolucji rozumiał również abp Lefebvre. Niedługo po zamknięciu obrad ustąpił ze stanowiska przełożonego generalnego mi­sjonarzy Ducha Świętego i przeszedł na emeryturę, pozostając w Rzymie.

Opatrzność miała jednak względem nie­go inne plany, a Arcybiskup zawsze z ule­głością stosował się do jej woli. Wkrótce po tym, jak pod koniec lat 60. zwróciło się do niego o pomoc kilku kleryków, nie­zadowolonych z formacji, jaką otrzymy­wali we wdrażających program soborowy seminariach, założył Bractwo Kapłańskie Św. Piusa X. Było ono jedyną międzynaro­dową instytucją strzegącą prawdziwej wiary

i     prawdziwej Mszy w mrocznych dekadach posoborowych. I do dziś kontynuuje bez­kompromisową walkę z liberalizmem, któ­rą abp Lefebvre prowadził nieustraszenie podczas soboru oraz w latach po nim na­stępujących.

To co msgr Fenton uważał w 1961 roku za niemożliwe, obecnie w Kościele jest nor­mą. „Rewolucja w światopoglądzie katolic­kim” zainicjowana została przez sam Rzym, a liberalny sobór umożliwił zatrucie jej destrukcyjnymi ideami całego niemal orga­nizmu Kościoła. Systemowa apostazja trwa, w dalszym ciągu mamy do czynienia ze sta­nem zagrożenia dla wiary, wciąż więc musi­my trwać w naszym pełnym respektu lecz bezkompromisowym oporze. Dziękujemy Bogu za wzór, jaki dał nam w osobie abpa Lefebvre’a, cierpliwie znoszącego zniewagi za swą wierność prawdzie, publicznie bro­niącego wiary, pomimo licznych przeszkód ze strony tych, od których słusznie mógł oczekiwać wsparcia.

John Vennari

za „Catholic Family News” tłumaczył Tomasz Maszczyk

No comments yet.

Leave a Reply

Intronizacja
Optimization WordPress Plugins & Solutions by W3 EDGE