Arcybiskup Lefebvre na soborze Cz.1.

Arcybiskup Lefebvre na soborze

Cz.I.

Johna Vennari

Poniżej zamieszczamy wykład Johna Vennariego, wygłoszony 16 października 2011 roku podczas konferencji zorganizowanej w Kansas City (USA) z okazji 40-lecia istnienia Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X.

marcel-lefebvre11

Rewolucja w światopoglądzie katolickim

Ks. prałat Joseph Clifford Fenton był jed­nym z najwybitniejszych amerykańskich teologów I połowy XX wieku. Odbył stu­dia na rzymskim uniwersytecie Angelicum, napisał rozprawę doktorską pod kierow­nictwem znakomitego tomisty o. Reginalda Garrigou-Lagrange a i przez 20 lat, w la­tach 1944-1963, był redaktorem naczel­nym periodyku teologicznego „American Ecclesiastical Review”. Gorliwie bronił prawdy, że poza Kościołem nie ma zbawie­nia, przypominając równocześnie auten­tyczną doktrynę o społecznym panowaniu Jezusa Chrystusa w czasie, gdy zaczęła ona stawać się coraz bardziej niepopularna.

W lipcu 1961 roku opublikował na ła­mach „American Ecclesiastical Review” artykuł zatytułowany Rewolucja w świato­poglądzie katolickim. Stanowił on reakcję na mowę wygłoszoną podczas konferencji Australian Catholic Press Association przez ks. Jamesa Murtagha, późniejszego prze­wodniczącego tego stowarzyszenia. Tekst jej opublikowany został 11 czerwca 1961 roku w „Our Sunday Visitor”, jednym z naj­popularniejszych katolickich periodyków w Stanach Zjednoczonych.

Oto fragment, który tak poruszył ks. Fentona. Ks. Murtagh powiedział: „Kościół wkroczył w erę dialogu i erę sto­sunków publicznych — dialogu z nieka­tolickimi chrześcijanami i stosunków pu­blicznych ze społeczeństwem jako całością. Myślę, że nie będzie przesadą stwierdzenie, iż znajdujemy się obecnie na progu rewolucji w światopoglądzie katolickim oraz w sto­sunkach Kościoła ze światem. Rewolucja już się rozpoczęła. Może ona zostać autoryzo­wana przez II Sobór Watykański i położyć kres erze kontrreformacji”.

Ks. Murtagh mówił dalej: „Gdy zosta­ną ogłoszone dyrektywy soboru, mogą one pociągnąć za sobą konieczność rewizji do­tychczasowych stanowisk oraz rozważnego przewartościowania polityki wydawniczej” (ks. Joseph Clifford Fenton, Revolution In Catholic Attitudes, „American Ecclesiastical Review”, lipiec 1961 roku). Mowa ta zosta­ła opublikowana na łamach „Our Sunday Visitor” w czerwcu 1961 roku, ok. pół­tora roku przed otwarciem Vaticanum II. Ks. Fenton był przerażony perspektywą ta­kiej rewolucji, całkowicie sprzecznej z na­turą i niezmiennością wiary. W swym ar­tykule zapewniał: „Nie będzie ani być nie może żadnej modyfikacji prawd ogłoszonych i zdefiniowanych przez Magisterium” (ibidem, s. 123).

W 1965 roku, jeszcze przed zakończeniem soboru, sam abp Lefebvre miał na­dzieję, że papież nie przyjmie i nie zatwierdzi tych nowych koncepcji.

Ze szczególnym przekonaniem podkre­ślał, że nie będzie żadnej zmiany w dok­trynie sformułowanej przez I Sobór Watykański i Leona XIII ani w dyrekty­wach przeciwko modernizmowi ogłoszo­nych przez św. Piusa X. Posunął się nawet do twierdzenia: „Deklaracje zbliżającego się soboru i przyszłe do­kumenty Magisterium papieskiego będą jesz­cze bardziej precyzyjne i pozbawione wszel­kich dwuznaczności”

(ibidem, s. 124). Ten ar­tykuł zasługuje z pew­nością na bardziej ob­szerną analizę, jednak jego główną tezę streścić można w słowach: „Nie będzie żadnej rewolucji w światopoglą­dzie katolickim” (ibidem, s. 128).

Msgr Fenton był w pełni świadomy wie­lu błędów doktrynalnych, szerzących się w tym czasie w Kościele. Z pewnością nie był naiwny, z pełnym przekonaniem zapewniał jednak, że „nie będzie żadnej rewolucji w światopoglądzie katolickim”. Zaczynam tę konferencję od wspomnianego artykułu z dwóch powodów. Po pierwsze uważam, że stanowisko ks. Fentona do­brze oddaje poglądy dobrych duchownych z tego okresu. Nie ulega wątpliwości, że w Kościele szerzonych było wówczas wiele błędów doktrynalnych. Istnieli mąciciele w rodzaju Hansa Kunga, Karla Rahnera, de Lubaca i Congara. Nie sposób było so­bie jednak wyobrazić, by poglądy te mogli podzielać kiedykolwiek papieże. Trudno było uwierzyć, by Wikariusz Chrystusa mógł przyjąć te rewolucyjne idee, czy na­wet potwierdzić je za pośrednictwem so­boru powszechnego, którego celem jest na­uczanie całego katolickiego świata. Innymi słowy, wielu dobrych ludzi, którzy należeli do najbardziej prawowiernych, uczonych i zorientowanych w aktualnej sytuacji, nie wyobrażało sobie, by sobór mógł stać się tak bezprecedensowym kataklizmem, jakim się ostatecznie okazał.

W 1965 roku, jeszcze przed zakończe­niem soboru, sam abp Lefebvre miał nadzie­ję, że papież nie przyjmie i nie zatwierdzi tych nowych koncepcji. W 1965 roku, na krótko przed IV i ostatnią sesją Vaticanum II, abp Lefebvre publicznie wyraził prze­konanie, że mimo tego co dokonało się na soborze i mimo faktu, iż postępowe „Magisterium” spowo­dowało tyle zniszczeń, „Kościół w osobie Następcy Piotra nie zastąpił jeszcze trady­cyjnego Magisterium nowym, podobnie jak nie uczynił tego Kościół rzymski. Większość kardynałów, zwłaszcza kardynałowie Kurii, nie wykazuje zainteresowania nowym Magisterium. Ani kolegializm, ani błędnie rozumiana wol­ność religijna, całkowicie sprzeczne z dok­tryną Kościoła, nie zostaną przyjęte [przez sobór]”. Ponad dwadzieścia lat później, od­nosząc się do swych własnych słów, wyznał: „Przyznaję, że optymizm, jaki okazywałem w stosunku do soboru i papieża, był bez­podstawny” (Tissier de Mallerais, Marcel Lefebvre, s. 331).

Po drugie, uważam, że dzięki tej retrospekcji będziemy w stanie lepiej zrozumieć ów nadzwyczajny okres w historii Kościoła, w jakim się obecnie znajdujemy. Są to wy­darzenia absolutnie bez precedensu. To, co człowiek kalibru msgra Fentona uważał za całkowicie niemożliwe, stało się obecnie „normą” — sami następcy św. Piotra prze­prowadzili „rewolucję w światopoglądzie katolickim”. Nie szokuje nas już, gdy współ­cześni papieże angażują się w inicjatywy, które były niedawno nie do pomyślenia, ta­kie jak odwiedzanie synagog, meczetów czy zborów luterańskich, czy też publicznie wy­chwalają ideę państwa świeckiego. Żyjemy w nadzwyczajnym okresie historii Kościoła, w którym apostazja szerzona jest przez lu­dzi znajdujących się na samych szczytach hierarchii. To co uważane było dotąd za niemożliwe — głoszenie i wdrażanie idei liberalnych przez następców św. Piotra

—    jest obecnie normą. Żyjemy w czasach systemowej apostazji. Innymi słowy, żyli­śmy i nadal żyjemy w trwałym stanie za­grożenia dla wiary.

Przyczyną tej systemowej apostazji

—      przyczyną tego trwałego stanu zagro­żenia — stał się II Sobór Watykański. Abp Lefebvre dokładał wszelkich starań, by nie dopuścić do tej katastrofy. Był jed­nak świadom, że zarówno jemu samemu, jak i innym dobrym biskupom, z którymi współpracował na Vaticanum II, nie udało się odnieść pełnego sukcesu. Pisał: „Byliśmy w stanie ograniczyć zniszczenia, zmie­niać nieprecyzyjne czy tendencyjne sfor­mułowania, dodawać pojedyncze zdania, by poprawić tendencyjne czy dwuznaczne treści. Muszę jednak przyznać, że nie uda­ło nam się oczyścić soboru z liberalnego i modernistycznego ducha, który przenikał większość schematów. Eksperci i ojcowie, którzy byli ich autorami, byli całkowicie przesiąknięci tym duchem. Co można zro­bić w sytuacji, gdy dokument jest w całości zredagowany w oparciu o fałszywe idee? Oczyszczenie go z nich jest praktycznie niemożliwe. By wyrażać ducha katolickiego, musiałby zostać całkowicie przeredagowa­ny” (Tissier de Mallerais, op. cit., s. 296).

Ren wpada do Tybru

Zakładam, że wszyscy znają podstawowe fakty dotyczące II Soboru Watykańskiego:

—     że został zwołany przez Jana XXIII w 1959 roku, a jego tematem przewodnim miało być aggiornamento, czyli uwspółcze­śnienie nauczania katolickiego;

—     że papież powołał Centralną Komisję Przygotowawczą, która przez dwa lata opra­cowywała schematy, mające być dyskuto­wane przez biskupów po otwarciu soboru i że członkiem tej komisji był abp Lefebvre, współpracujący z kard. Ottavianim, sekre­tarzem Świętego Oficjum;

—  że dokumenty opracowane przez Centralną Komisję Przygotowawczą były cał­kowicie zgodne z tradycyjnym Magisterium Kościoła. Abp Lefebvre pisał: „Zostałem mia­nowany przez papieża członkiem Centralnej Komisji Przygotowawczej i przez dwa lata z entuzjazmem angażowałem się w jej prace. Prace te prowadzone były bardzo sumiennie i metodycznie. Wciąż posiadam 72 schema­ty przygotowawcze, zawarta w nich dok­tryna Kościoła jest absolutnie ortodoksyjna. Były one w pewien sposób dostosowane do naszych czasów, jednak z wielką rozwagą i umiarem” (abp Marceli Lefebvre, Open Letter to Confused Catholics, s. 102).

Zakładam, że wiedzą państwo również, iż dokumenty te nigdy nie trafiły pod obrady, ponieważ od samego początku grupa postępo­wych biskupów i teologów przejęła kontrolę nad soborem. Osobistości te są dobrze znane: Karl Rahner, Joseph Ratzinger, Yves Congar, Henri de Lubac, Dominie Chenu, Hans Kung, Edward Schilebeeckx, kard. Suenens, kard. Frings itd. Wspomniani wyżej postępo­wi teologowie zostali zaproszeni na sobór na życzenie Jana XXIII, pomimo że wielu spo­śród nich obłożonych zostało cenzurami za pontyfikatu Piusa XII i nigdy nie wycofało się ze swych błędnych poglądów.

Po latach abp Lefebvre opisywał, co wy­darzyło się podczas spotkania Komisji Przygotowawczej bezpośrednio przed roz­poczęciem Vaticanum II. Był szczerze prze­rażony na widok listy modernistycznych teologów, którzy mieli uczestniczyć w so­borze w charakterze doradców teologicz­nych i 5 czerwca 1961 roku interweniował w tej sprawie podczas spotkania komisji. Po spotkaniu kard. Ottaviani powiedział mu prywatnie: „Wiem. Co jednak moż­na zrobić? Taka była wola Ojca Świętego. Chciał udziału ekspertów, których nazwiska są powszechnie znane” (Tissier de Mallerais, op. cit., s. 275).

http://gazetawarszawska.com/

Postępowi prałaci i teologowie przybyli na sobór z planem przekształcenia Kościoła na swój własny obraz i podobieństwo. Nie chcieli pracować nad oryginalnymi doku­mentami, opracowanymi przez Komisję Przygotowawczą, ponieważ w takim przy­padku dyskusje koncentrowałyby się na ortodoksyjnych schematach, do których trudno byłoby im przemycić swe moder­nistyczne idee. W tej sytuacji począwszy od pierwszego dnia obrad przeprowadzili zmasowany atak na te schematy i w prze­ciągu trzech dni udało im się doprowadzić do odrzucenia w głosowaniach wszystkich dokumentów opracowanych przez Komisję Przygotowawczą. Udało im się również przechwycić kierownictwo nad samym so­borem, dzięki czemu mogli nadawać kształt programowi obrad.

Abp Lefebvre, naoczny świadek tych wy­darzeń, pisał: „Od pierwszych dni sobór został oblężony przez siły progresywne. W piętnaście dni po sesji otwierającej sobór, nie ostał się żaden z siedemdziesięciu dwóch schematów. Wszystkie zostały odesła­ne, odrzucone, wyrzucone do kosza” (Marcel Lefebvre, Open Letter to Confused Catholics, s. 102). Po odrzuceniu schematów przygotowawczych zgromadzeni na soborze biskupi pozostali z pustymi rękoma. Powierzyli więc postępowym teologom opracowanie nowych dokumentów, które miały być dyskutowane w trakcie kolejnych sesji.

Progresiści owi stworzyli nowe dokumenty w nowym „duszpasterskim” języku, pełnym niejasności, dwuznaczności, rozmyślnych pominięć i przesycone duchem liberalizmu. Niejasności te, jak państwo wiedzą, znala­zły się w dokumentach Vaticanum II celo­wo, by po zakończeniu soboru liberałowie mogli interpretować je zgodnie ze swoimi poglądami. Abp Lefebvre nazywał je „bom­bami zegarowymi”. Dokumenty II Soboru Watykańskiego są więc tekstami wysoce nie­doskonałymi, zarówno ze względu na brak precyzji, celowo niejasne sformułowania, liczne pominięcia, jak i forsowane w nich nowe koncepcje oraz idee.Coetus internationalis patrum

Dwa wrogie obozy

Już w trakcie przygotowań do soboru doszło do konfrontacji dwóch zwalczają­cych się obozów. Pierwszy z nich stanowili „Rzymianie” z Komisji Teologicznej kard. Ottavianiego, prefekta Świętego Oficjum, nieugięcie broniący tradycyjnej doktry­ny. Po przeciwnej stronie znajdował się Sekretariat Jedności Chrześcijan, kierowany przez kard. Bea i pomagającego mu kard. Willebrandsa. Przez dwa lata oba te obozy toczyły ze sobą zaciekłą walkę. Na przykład kard. Bea atakował „scholastyczny język” oryginalnych schematów autorstwa grupy kard. Ottavianiego. Naoczny świadek tej walki, abp Lefebvre, pisał: „Dla wszystkich obecnych członków Komisji jasne było, że wewnątrz Kościoła istniał podział. Nie poja­wił się on nagle ani nie był powierzchowny. Był on jeszcze głębszy pomiędzy kardynała­mi, niż między arcybiskupami i biskupami” (Tissier de Mallerais, op. cit.y s. 227).

By zobrazować różnice w stanowiskach tych grup, wspomnijmy chociażby o kon­kurencyjnych schematach dotyczących wol­ności religijnej. Pierwszy z nich opracowa­ny został przez kard. Ottavianiego i nosił tytuł „Stosunki między Kościołem i pań­stwem oraz tolerancja religijna”. Obejmował on dziewięć stron tekstu i czternaście stron przypisów oraz cytatów z naucza­nia Piusa XI i Piusa XII. Drugi schemat, przygotowany przez Sekretariat Jedności Chrześcijan kard. Bea, nosił tytuł „O wol­ności religijnej”. Obejmował piętnaście stron tekstu i nie zawierał żadnych od­wołań do Magisterium Kościoła (orygi­nalny schemat przygotowany przez kard. Ottavianiego opublikowany został jako załącznik do książki abpa Lefebvrea They Have Uncrowned Him).

Abp Lefebvre tak pisał o tych dwóch do­kumentach: „Pierwszy z nich [kard. Ottavia­niego] to Tradycja katolicka. Ale drugi? Cóż to ma być? Ludzie ci chcą wprowadzić do Kościoła liberalizm, rewolucję francuską, Deklarację Praw Człowieka. To nie do pomy­ślenia” (Tissier de Mallerais, op. cit.y s. 282). Jak już powiedziałem, kard. Bea atakował schola­styczny język pierwszego schematu, a przez termin ten należy rozumieć precyzyjny język św. Tomasza z Akwinu, który Kościół zalecał i używał na przestrzeni wieków, jako najpre­cyzyjniejszy wyraz filozofii i teologii.

Leon XIII tak pisał o filozofii schola- stycznej: „Biorąc to wszystko pod uwagę, Czcigodni Bracia, ilekroć rozważamy zalety i siłę systemu filozoficznego Tomasza, który nasi przodkowie tak bardzo sobie upodoba­li, oraz przesławne korzyści z niego płynące, oznajmiamy, iż wielkim przewinieniem jest to, że nie zawsze i nie wszędzie przetrwała cześć i uszanowanie dla św. Tomasza. Tym bardziej, że sprzyjała temu, jak wiadomo, długotrwała żywotność filozofii scholastycz- nej i pochlebny sąd większości spośród najznamienitszych mężów, a co najważ­niejsze — uznanie jej przez głowę Kościoła” (Leon XIII, encyklika Aeterni Patris).

Św. Pius X zauważył później, że moder­niści mają dla „filozofii i teologii schola- stycznej” „jedynie drwiny i pogardę” i że „trudno o pewniejszą oznakę, że człowiek znajduje się na drodze do modernizmu, niż gdy zaczyna on okazywać lekceważenie dla systemu [scholastycznego]”. W swej encykli­ce potępiającej modernizm św. Pius X pisał: „Profesorów zaś napominamy, aby pamięta­li o tym dobrze, że nie bez wielkiej szkody porzuca się św. Tomasza, zwłaszcza w me­tafizyce”. W encyklice Sanctorum antisti- tum posunął się nawet do twierdzenia, że „Stopnia akademickiego nie uzyska na przy­szłość, kto nie odbył przedtem kursu filozo­fii scholastycznej. Jeśli go uzyska, uzyska go nieważnie”.

Nowa teologia

Dlaczego więc kard. Bea zarzucał sche­matowi soborowemu posługiwanie się językiem scholastycznym? W sposób oczywisty pozostawał on pod wpływem zwolenników „nowej teologii”. Nie spo­sób zrozumieć tego, co wydarzyło się na II Soborze Watykańskim jak również wal­ki, jaką stoczył w jego trakcie abp Lefebvre, bez zrozumienia istoty nowej teologii, która była odnowioną wersją modernizmu, przy­bierającego na sile w latach 40., 50. i po­czątku lat 60. XX wieku. Teologowie tacy jak Karl Rahner, Yves Congar, a zwłaszcza Henri de Lubac znajdowali się w samym centrum tego ruchu. W swym słynnym ar­tykule z 1946 roku o. Garrigou-Lagrange ostrzegał, że nowa teologia prowadzi wprost do modernizmu.

Jest to niezwykle ważne zagadnienie, na którego rozwinięcie nie mamy jednak cza­su. Streszczę więc zasady nowej teologii w trzech punktach:

1.opiera się ona na przekonaniu, że teo­logia musi dostosowywać się nieustannie do zmieniających się okoliczności zewnętrz­nych, teologia musi być zawsze w stanie zmiany. Ks. Henri Boulliard, zwolennik no­wej teologii, powiedział w połowie lat 40.: „Teologia, która nie jest płynna [nie podlega ciągłym zmianom], jest fałszywą teologią” (o. Garrigou Lagrange, Where Is the New Theology Leading Us, opublikowane pier­wotnie w „Angelicum”w 1946 roku);

2.miesza ona porządek naturalny z po­rządkiem nadprzyrodzonym;

3. odrzuca scholastycyzm św. Tomasza z Akwinu na rzecz syntezy pism ojców greckich ze współczesnymi nurtami filozo­ficznymi. Innymi słowy, system ten głosi, że scholastycyzm oraz tradycyjna termi­nologia katolicka są obce współczesnemu człowiekowi, do którego należy zwracać się w zrozumiałym dla niego języku.

Scholastyczne rozwiązanie abpa Lefebvre’a

Najważniejsza interwencja abpa Lefebvre’a miała miejsce — wedle mojej oceny — jeszcze przed otwarciem soboru (została ona ponowiona w 1962 roku, po zamknięciu I sesji). Z oczywistych powo­dów spotkała się z gwałtownym atakiem innowatorów. Gdyby zwieńczona zosta­ła powodzeniem, mogłaby uratować sobór od zbliżającej się katastrofy. Abp Lefebvre wskazywał, a czynił to w sposób niezwykle jasny i znamionujący wielkiego męża stanu, że sobór podejmuje się przedsięwzięcia nad­zwyczaj trudnego.

Z jednej strony — powiedział Arcybiskup

—      sobór pragnie posłużyć się językiem duszpasterskim i ekumenicznym, by stać się w jakiś sposób bardziej zrozumiały dla współczesnego człowieka. Z drugiej jed­nak nie wolno zapominać, iż na biskupach Kościoła ciąży odpowiedzialność za wpaja­nie obecnym i przyszłym kapłanom umiło­wania „zdrowej i nieomylnej doktryny”.

Abp Lefebvre był wybitnym duszpaste­rzem, delegatem apostolskim we francusko­języcznej Afryce, jednym z największych biskupów-misjonarzy XX wieku i prze­łożonym generalnym misjonarzy Ducha Świętego. Był to człowiek, który doskonale wiedział, jak realizować cele duszpaster­skie, czego dowodem był trwający nieprze­rwanie przez całe dekady rozkwit Kościoła na administrowanych przez niego terenach Afryki. Arcybiskup nie wahał się przyznać: „Zwracając się do teologów, mówię do nich innym językiem niż do świeckich, czy do przeciętnego człowieka z ulicy”.

I   Arcybiskup zaproponował rozwiąza­nie. Polegało ono na tym, by „każda ko­misja przedstawiła dwa dokumenty: jeden bardziej dogmatyczny [tj. w języku scho- lastycznym], na użytek teologów; dru­gi, napisany językiem duszpasterskim, na użytek wszystkich innych, zarówno kato­lików, niekatolików jak i niechrześcijan” (Marcel Lefebvre, I Accuse the Council s. 6). Te teologiczne dokumenty, napisa­ne tradycyjnym językiem scholastycznym, „by uniknąć wszelkich niejasności i błędu”, mogłyby służyć jako „oficjalna interpre­tacja” dokumentów pastoralnych (Marcel Lefebvre, A Bishop Speaks, s. 16).

Nie trzeba dodawać, że wniosek abpa Lefebvrea został szybko utrącony. Uzyskał on, co prawda, poparcie konserwatyw­nych ojców, jak kard. Ruffini i później­szy abp Roy, ogólnie jednak, jak pisał abp Lefebvre, „propozycja ta spotkała się z gwałtownym sprzeciwem”. Progresiści oponowali: „Sobór nie jest dogmatyczny, lecz pastoralny. Nie zamierzamy definiować nowego dogmatu, ale przedstawiać prawdę w sposób duszpasterski”. Arcybiskup do­strzegł jednak, co kryło się za tymi zwodni­czymi zapewnieniami. Wspominając te wy­darzenia, pisał: „Liberałowie i progresiści pragną żyć w atmosferze dwuznaczności. Pomysł sprecyzowania celu soboru nadzwy­czaj ich zirytował. Moja propozycja została więc odrzucona” (Marcel Lefebvre, I Accuse the Council, s. 4).

 

 

No comments yet.

Leave a Reply

Intronizacja
Optimization WordPress Plugins & Solutions by W3 EDGE