Piers Compton: Wygięty krzyż Cz.10

” Nigdy nie ma racji ten, kto nawiązuje rozmowę z diabłem, gdyż niezależnie od tego jak się za nią zabierze, on zawsze nalega, by mieć decydujące słowo.

Andre Gide “

 

broken cross 10

 

Wygięty krzyż

Piers Compton

Rozdział 10

Nigdy nie ma racji ten, kto nawiązuje rozmowę z diabłem, gdyż niezależnie od tego jak się za nią zabierze, on zawsze nalega, by mieć decydujące słowo.

Andre Gide

 

Mam nadzieję, że czytelnicy tej książki, którzy, być może, nie znają katolickiej historii, już zrozumieli jeden istotny fakt, że ogólny upadek Kościoła został spowodowany przez Sobór, który działała pod nazwą Watykan Dwa. Ponadto, Sobór zwołał Jan XXIII, który, podobnie jak kilku biskupów i wielu niższych rangą pod jego papieskimi skrzydłami, byli ukrytymi członkami tajnych stowarzyszeń, i którzy, zgodnie z odwieczną zasadą Kościoła, zostali ekskomunikowani, a zatem wykluczeni z pełnienia każdej kapłańskiej funkcji.

Katastrofalne skutki pozwolenia im na to, z papieską aprobatą (skoro obaj papieże-następcy Piusa XII, byli częścią spisku, a dwaj ostatni, Jan Paweł I i Jan Paweł II są podejrzani) są oczywiste dla najbardziej powierzchownego obserwatora. Takie skutki są wynikiem głównego życzenia Pawła VI dotyczącego realizacji Soboru Watykańskiego II, wyrażonego w jego ostatniej woli i testamencie i powtórzone więcej niż raz przez Jana Pawła II: “Wprowadźmy w życie jego przepisy”.

Przepisy te zostały sprecyzowane 10 lat temu w pracach Adama Weishaupta, Małego Tygrysa, Nubiusa i innych (cytowanych wcześniej), dla wyszkolonych uczniów, w celu infiltracji, i późniejszego zniszczenia autorytetu, praktyk, i życia Kościoła. To osiągnęli, pod pozorem postępu lub wyzwolenia.

Każdy aspekt Kościoła, duchowy i materialny, został przeniesiony, ze Stolicy Piotrowej, z jego wcześniejszą królewską godnością, na klęcznik w najbardziej nieistotnym kościele parafialnym. Tych kilku kapłanów, którzy to zauważyli, odsunięto, lub, kiedy udało im się być wysłuchanymi, byli narażani na drwiny; i badając scenę, z jej bałaganem, pokazami wulgaryzmów i aberracjami seksualnymi wystawianymi w niektórych z najbardziej czczonych budynków, łącznie z Bazyliką Św. Piotra, chciałoby się myśleć o wcześniej zdyscyplinowanej brygadzie Strażników przemieniających się w tłum wrzeszczących chuliganów.

Można przejść od truizmu, że drobne rzeczy są tylko drobnymi rzeczami, do bardziej kompleksowego zrozumienia,  że drobne początki nie są drobnymi rzeczami; i to przez pracę właśnie na tej zasadzie, nowocześni kontrolerzy Kościoła zrealizowali swoje cele bez wywołania zbyt wielu niepokojów wśród społeczeństwa.
Zaczęli poprzez rozluźnienie formalnej dyscypliny i ograniczeń, takich jak zachowanie piątku jako dnia bezmięsnego. Następnie poszły niektóre symbole, rytuały i nabożeństwa. Praktycznie zniknęła łacina, stary język liturgiczny. Wyszedł z użycia habit zakonnic, który zawsze budził respekt nawet wśród najbardziej niereligijnych, podobnie jak sutanna. Czasem sutannę zastępowano dżinsami, jak pokazali dwaj nowicjusze, którzy, w Rzymie, podeszli do ołtarza, aby otrzymać błogosławieństwo swego Ojca Generalnego, bardziej wyglądając jak hipisi niż przyszli jezuici. Mały krzyż, noszony w klapie marynarki, szybko stawał się tylko znakiem, że osoba nosząca go była księdzem.

Stara idea kapłańskiego autorytetu, praktykowana przez prostego duchownego, czy papieża, faktycznie została zniszczona; i ludzie byli zawsze gotowi do aplauzu, gdy Kościół utracił to lub tamto ze swojego dziedzictwa. “Dzisiejszy kapłan nie jest już specjalną istotą”, zawołał uradowany Yves Marsaudon, członek Masońskiej Najwyższej Rady Francji. Kongresu teologów moralistów, który odbywał się w Padwie, poszedł znacznie dalej:

“Sumienie każdego człowieka jest najwyższym świadectwem chrześcijanina, ponad papieskim Magisterium”. Stawało się powszechnie akceptowane, że “pewnego dnia tradycyjny Kościół albo musi zniknąć, albo dostosować się”. Miał stać się jedną z wielu instytucji, z nagromadzoną spuścizną dwóch tysięcy lat, odrzuconą jako rzeczy niewiele warte.

Szybki rzut oka na dostępne dane statystyczne z tamtych lat, pokazuje wstrząsający spadek we wszystkich dziedzinach życia Kościoła. Zaczęły spadać liczby powołań, chrztów, konwersji i ślubów kościelnych. Jedynie wzrosła liczba tych, którzy odeszli z Kościoła. Wielu wolało odprawiać liturgię Mszy w swoich domach, w niedziele i dni obowiązku, by w kościele nie zobaczyć parodiowanych wcześniej poważnych ruchów, i nie słyszeć historycznego języka tracącego na wartości.

W Anglii, w latach 1968 i 1974, okazało się, że z Kościoła odeszło około 2,5 mln osób, i jeśli do tego doda się to, że najbardziej popularny z dzienników katolickich, The Universe, sprzedawał się w ilości prawie 312.000 egzemplarzy tygodniowo w roku 1963, to 9 lat później, liczba ta spadła do niecałych 180.000 egzemplarzy.

We Francji, oficjalnie w 86% katolickiej, 10% uczęszczało na Mszę, i podobny wynik z lat 1971-76, odnosił się do Rzymu. W tym samym okresie, w Ameryce Południowej, wcześniej uważanej za jedną z najtrudniejszych orzechów do zgryzienia przez antyklerykałów, i gdzie ludzi powszechnie uważano za pogrążonych w przesądy, około 25.000 księży zrzekło się ślubów. Źródła watykańskie podały, że było  3.000 rezygnacji na rok przed kapłaństwem, a liczba ta nie brała pod uwagę tych, którzy odpadli bez zadawania sobie trudu uzyskania aprobaty kościelnej.

Katolicka część Holandii, gdzie nowa nauka była najważniejsza, była w naprawdę opłakanym stanie. Ani jeden kandydat nie złożył wniosku o dopuszczenie do kapłaństwa w 1970 r., i w ciągu kolejnych 12 miesięcy zamknięto każde seminarium. W Stanach Zjednoczonych, w ciągu siedmiu lat przed 1974 r., jedno na cztery seminaria zatrzasnęło okiennice.

Ruch odbywał się tylko w jedną stronę, bo poza zarejestrowanym spadkiem uczęszczania do kościoła, regularna procesja księży i ​​zakonnic, w duchu nowej wolności, zdecydowała, że małżeństwo oferowało bardziej komfortowe życie, niż prezbiterium lub klasztor. “Kapłan-rebel, w wieku 50 lat, poślubia 25-letnią dziewczynę” – tak brzmiał typowy nagłówek w Daily Express z 9 września 1973. Małżeństwo zawarto w kościele protestanckim, gdzie orszak rozjaśniali księża i ​​zakonnice, którzy byli przygotowani zawodowo, by dodać swoje błogosławieństwo do konfetti.

Wielu księży przekroczyło etap sugestii, i teraz otwarcie deklarowali się na rzecz aborcji. Jeśli chodzi o sakrament małżeństwa, kiedy coraz więcej par było zmęczonych spotykaniem tej samej twarzy przy śniadaniu, Kościół odkrył, że nie miał racji w uznawaniu ich za męża i żonę. Zarzuty pokrewieństwa, nie skonsumowanie małżeństwa, lub, że żadna ze stron nie była ważnie ochrzczona, były na porządku dziennym, i udzielanie unieważnień stało się dość lukratywnym biznesem.

W 1972 roku, kilka lat po zakorzenieniu się tej zgnilizny, papież Paweł osobiście anulował około 4.000 takich przypadków. W ten sposób zachęcił do prawdziwej powodzi kolejnych aplikacji. Bardzo niewielu z tych, którzy szukali “wolności”, zdecydowanie odmówiono, ale zalecono, aby spróbować ponownie, lub wrócić później. W Trenton, New Jersey, bp Reiss był tak zapracowany, że nominował  dodatkowych 17 księży do pomocy (cytuję jego słowa), by “przyspieszyć” liczbę unieważnień.
2. W marcu 1981 roku, Watykan podjął zupełnie zbędny krok, tak uważało wielu, ponowienia Prawa Kanonicznego 2335, które twierdziło, że każdy katolik, który przystąpił do tajnego stowarzyszenia podlegał ekskomunice. Dla człowieka z ulicy, który nie wiedział o tym, że dziesiątki duchownych, niektórzy na najwyższych urzędach w Kościele, już złamali to prawo, wydawało się to czystą formalnością. Ale Watykan, działając na podstawie otrzymanych informacji, dobrze wiedział co robił. Zapewniał sobie bezpieczeństwo, na wszelki wypadek, przed prawdopodobnymi skutkami skandalu, który wybuchł w maju tego samego roku.

Rząd kraju, kierowany przez chadeków, powstał z koalicji, w skład której weszli socjaliści, socjaldemokraci i republikanie. Ale komuniści domagali się miejsca w koalicji dla celów politycznych, które nie pozostawiały wątpliwości co do ich zamiarów. “Problem polega na tym”, powiedzieli, “żeby usunąć instytucje demokratyczne, aparat państwowy, i życie gospodarcze z chrześcijańskiej struktury demokratycznej władzy”.

Ale to im się nie udało. Chadecy byli uparci. Dlatego wrogowie wyciągnęli broń, która okazała się być nie mniej śmiertelną bronią polityczną, niż egzekucja. Wyciągnęli dużo większy skandal, który, mieli nadzieję, przewróci istniejący porządek rządów we Włoszech.

Chciano by wyglądało to na część reperkusji, które, po rozpadzie imperium finansowego Michele Sindona, huczały na początku lata 1981 roku, kiedy to na jaw wyszły działania powszechnego i niebezpiecznego tajnego stowarzyszenia, znanego jako Propaganda Dwa (w skrócie P2). Ale w pogmatwanym świecie polityki i finansów rzeczy nie zdarzają się tak po prostu. Ludzie, którzy, gdy zmuszeni, wykrzykują najgłośniej przeciwko machinacjom, byli niezmiennie częścią podwórkowego spisku.

Fakt ujawnienia oszustwa może nastąpić na skutek niechęci osobistej, nieskutecznego szantażu, lub wnikliwości jakiegoś nadgorliwego podwładnego – “dlaczego nie mógł milczeć?” I od obłudnych spekulantów, którzy ze swoich wysokich moralnych piedestałów, ale z cierpiącymi kieszeniami, nie mogą zrobić mniej niż nagłośnić oszustwo, i muszą pienić się prywatnie.
Ujawnienie P2 nastąpiło, kiedy policja otrzymała tajemniczy telefon z poradą, by przeszukali dom Licio Gelli (poniżej), prestiżowe nazwisko w tajnych stowarzyszeniach, oraz zbadali jego relacje z dawnym handlarzem obwoźnym, Michele Sindona.

br c X
Już sama wzmianka o Sindonie zmusiła zaangażowanych członków Kurii do myślenia, jak uniknąć wmieszania w skandal. Stąd ich pozornie niepotrzebne przypomnienie całemu światu, że Kanon 2335 był nadal ważny. Tymczasem policja natrafiła na walizkę w domu Gelli, zawierającą listę nazwisk 935 członków P2.

Było na niej wielu znanych polityków, w tym trzech ministrów gabinetu i trzech podsekretarzy, generałów i dowódców floty, czołowych bankierów i przemysłowców, szefów tajnych służby, dyplomatów, sędziów, pracowników administracyjno-rządowych, urzędników spraw zagranicznych, obrony, sprawiedliwości, finansów i skarbu; znanych nazwisk w radiu i telewizji, i dyrektora naczelnego, redaktora i wydawcy czołowej włoskiej gazety, Corriere della Sera.

Kiedy listy zostały opublikowane, liczni zrezygnowali, a całe mnóstwo innych zwaliło się, tak jak wielu Humpty Dumpties [postać z wierszyka dla dzieci – przyp. tłum.]. Więcej złego się wydarzyło, kiedy rząd Arnaldo Forlani, w całości, rozleciał się. Oskarżycielami i ich ofiarami byli, oczywiście, wszyscy członkowie tego samego gangu. Był to przypadek “wojujących braci” z nawiązką. Potem były zwykłe zarzuty i oskarżenia, z udziałem każdego stopnia przestępczości, nawet morderstw. Fałszowanie rachunków, szpiegostwo, i oficjalne kradzieże, uchodziły za drobne przewinienia.

I na to wszystko Watykan zareagował tylko łagodnym trzepotaniem serca. Bo chociaż Kościół zrzucił swoją aurę szacunku, a jego prestiż został obniżony do cienia, pozostał tajemniczy. Jego duch był, jak dawnej, wciąż silny. Śmiertelnie załadowane pistolety mogły zostać skierowane przeciwko jego murom, ale zabrakło kanoniera do zapalenia zapałki.

To mądry cynik powiedział: ‘We Włoszech religia jest maską”.
3. Chociaż żaden duchowny nie został wplątany w skandal, ujawnienie sprawy Sindona pośrednio doprowadziło do tego, żeby Kościół przyjrzał się swojej postawie wobec tajnych stowarzyszeń. Według ortodoksyjnych przekonań, zostało to uregulowane wspomnianym Prawem Kanonicznym 2335, które zakazywało każdemu katolikowi przyłączenie się do nich pod groźbą ekskomuniki.

Ale mimo to, i ponieważ tak wielu duchownych, w tym członków Kurii, złamało to prawo, rozpoczęte w 1961 roku negocjacje między obu stronami, prowadzono przez 11 lat, z udziałem kard. Bea, papieskim sekretarzem stanu (którego nazwisko było tak wątpliwe jak jego narodowość), wspomaganym przez kard. Koniga z Wiednia, i biskupa J. de Totha, przedstawiającymi bardziej podległą wersję punktu widzenia Kościoła.

Te długotrwałe rozmowy były bardziej zainteresowane wygładzeniem dawnych różnic, niż formułowaniem przyszłej polityki. Ale udało im się nie poruszać tematu ukrytych planów przeciwko Kościołowi, który częściowo wywołał ten zakaz. Potem były dalsze dyskusje w Augsburgu w maju 1969 roku, kiedy uwzględniono papieską wypowiedź, która zdecydowanie potępiła stowarzyszenia, i nie było więcej obaw w środowiskach konserwatywnych, kiedy takie niejednoznaczne warunki, jak umieszczenie bulli papieskich w “kontekście historycznym”, i usuwanie przeszłych niesprawiedliwości, zostały wykorzystane do wyjaśnienia celu tego zgromadzenia.
Wynik tej nowo powstałej relacji w pełni uzasadniał wątpliwości tych, którzy obawiali się, że Kościół ustępował, i wycofywał się ze swoich osądów, które zostały zdefiniowane jako ostateczne; i że wbijano klin, co stało się widoczne w lipcu tego samego roku, po spotkaniu w klasztorze Einsiedeln, Szwajcaria.
To tam śmiało przewidziano, przez prof. Schwarzbavera, że nie będzie żadnych odniesień do ciemnej strony tajnych stowarzyszeń. I nie było. Zamiast tego ogłoszono, że poprzednie orzeczenia Rzymu na temat relacji między Kościołem i tajnymi stowarzyszeniami nie zostały zawarte w papieskich bullach lub encyklikach, ale w prawie kanonicznym, które, jak każdy “znający sprawę” duchowny wiedział, miało być poddane rewizji.
To wywołało więcej poważnych wątpliwości w środowiskach ortodoksyjnych. Przypomniano, że Prawo Kanoniczne odnosi się do treści ustawy, zatwierdzonej przez Kościół, i “wiążącej dla tych, którzy podlegają mu przez chrzest”. Czy to znaczy, że takie terminy jak wiążące, poprawki i zmiany, doszły do punktu poddania się nowej interpretacji? Ponadto, więcej niż jedna bulla papieska z pewnością zawierała potępienie stowarzyszeń.

Stowarzyszenia (i należy to podkreślić) nie miały zamiaru wyrzec się swojej oryginalnej intencji osłabienia Kościoła – nie musiały. Do tej pory projekt im się udawał. Ich ludzie zinfiltrowali i przejęli Kościół na każdym szczeblu, i do takiego stopnia, że wydawał się szybko pozbyć tego, co pozostało z jego oryginalnych zasług, obrzędów historycznych, i majestatu, a teraz stowarzyszenia czekały na swoich wybrańców, kardynałów i innych, żeby pokazali się światu, z czapką w dłoniach, i głośno wykrzykiwali swoje błędne osądy z przeszłości.

Zdecydowany ruch w tym kierunku przyszedł z kiedyś bardzo religijnej Hiszpanii, gdzie o. Ferrer Benimeli wysunął nadzwyczajny argument, że bulle papieskie potępiające stowarzyszenia, już straciły swoją ważność.

Zobowiązanie, że nałożone przez prawo kanoniczne zakazy na tajne stowarzyszenia w przeszłości, nie będą ponownie stosowane, zostało wydane przez kard. Koniga, gdy Kościół i świeccy przedstawiciele spotkali się w zamku Lichtenau w 1970 roku. Potem pojawiło się oświadczenie, że ​​prawo kanoniczne i bulle papieskie były bardzo dobre dla XII i XIII wieku, ale takie dokumenty teraz miały głównie znaczenie historyczne, i Kościół nie może ich stosować, gdyż głosił ważniejszą doktrynę “braterskiej miłości”, która, wraz z przyjaźnią i moralnością, “akceptowała jedną z najdoskonalszych doktryn stowarzyszeń”.

Krytycy tej “bądźmy razem” taktyki widzieli w tym koncesję na braterskiego ducha zainspirowaną przez stowarzyszenia, jak również wirtualne poparcie Kultu Człowieka, które papież Paweł głosił w Stanach Zjednoczonych, i przez które został uznany przez Mistrzów Mądrości.

Ogólny wynik tych kontaktów, po stronie kościelnej, przekazano do zbadania Kongregacji Wiary; i jego wynik był zdecydowany wcześniej, poprzez towarzyszące im uwagi i zastrzeżenia. Niepotrzebne było patrzenie wstecz na to co Kościół zdecydował wcześniej. Porównanie pokazało, że jego przeszłe stanowisko było staromodne, i słusznie należało do czasu, kiedy nauczał, że “nie ma zbawienia poza Kościołem”.

Również ten slogan był staromodny, i prasa światowa, łącznie z organami katolickimi, znowu zabrały się do pracy z taką ochotą jak zawsze, kiedy chodziło o propagowanie opinii osłabiających tradycję i wzmacniających plany tych członków tajnych stowarzyszeń, którzy nosili mitry w Watykanie.

Kiedy Święte Oficjum nadal robiło wszystko żeby potwierdzić zmiany, proces sekularyzacji nabrał rozpędu od jesieni 1974 roku. Powiedziano jasno, że zakaz przeciwko tajnym stowarzyszeniom stał się martwą literą, a jego uchylenie przynosiło ulgę “wielu dobrym ludziom, którzy dołączyli do nich tylko dla interesów, czy ze względów społecznych”. Oni już nie przedstawiali zagrożenia dla Kościoła.

Wywołaną przez to konsternację w pewnych kręgach podsumował o. Pedro Arrupe, generał Towarzystwa Jezusowego (jezuitów), który widział ją jako ustępstwo wobec organizowanego “naturalizmu”, który, jak  powiedział, wszedł na terytorium Boga i wpływał na umysły kapłanów i zakonników.

Naturalizm, dogmatycznie twierdząc, że same ludzka natura i ludzki rozum są najwyższe ze wszystkich rzeczy, był kolejnym potwierdzeniem Kultu Człowieka.

Zmianę postawy Kościoła wobec tajnych stowarzyszeń odzwierciedlał w tym kraju John Cannel Heenan, mianowany arcybiskupem Westminsteru w 1963 roku, i kardynałem dwa lata później. Zgodnie z jego pełnym nadziei oczekiwaniem, że zakaz wstępowania do stowarzyszeń wkrótce zostanie zniesiony, pewnych jego starszych duchownych upoważniono do prowadzenia z nimi negocjacji. Wtedy poinformowano kardynała, że w sprzedaży w księgarniach katolickich w jego diecezji pokazała się publikacja powtarzająca różnice między obu stronami

Swój niepokój wyraził w następujący sposób: “Jeśli, jak podejrzewam, ona wprowadza w błąd, postaram się, żeby ją wycofano”. Zrobił to, i ta publikacja, wraz ze wszystkimi podobnymi, zniknęła.

Zaciekawiony badacz, który napisał do kardynała w tej sprawie, w odpowiedzi otrzymał zapewnienie, że kardynał przekazuje mu swoje błogosławieństwo. Temu samemu badaczowi, który odwiedził księgarnię Catholic Truth Society, w pobliżu katedry Westminster, powiedziano, że nie było żadnych kontaktów z kardynałem, a broszurę wycofano “z powodu braku publicznego zainteresowania tą sprawą”.

Narastające przekonanie, że Kanon 2335 nie ukaże się w każdym zmienionym wydaniu praw Kościoła, wraz z faktem, że wyprowadzono w pole ortodoksyjne elementy, jak zrobiono na Soborze Watykańskim II, doprowadziło do tego, że Kościół i stowarzyszenia zaczęły pokazywać bardziej otwarte relacje.

Przykładowo, w nowojorskim hotelu Hilton, w marcu 1976 roku, pod przewodnictwem kard. Terence Cooke’a, oddelegowanego przez kard. Krolla z Filadelfii, odbyło się “otwierające śniadanie”, z udziałem około 3.000 członków tajnych stowarzyszeń. Brazylię reprezentował kard. Brandao Vilela z San Salvador de Behia.

W swoim przemówieniu, kard. Cooke odniósł się do tego “radosnego wydarzenia”, początku dalszego etapu “na drodze do przyjaźni”. Wyraził ubolewanie z powodu “ostatniego oziębienia stosunków”, i nadzieję, że jego obecność tu będzie oznaczać, że nigdy nie będzie nic zagrażało nowemu porozumieniu między obu stronami. Dla kardynałów i Mistrzów nie było to dużego rozmiaru przyjęcie śniadaniowe, lecz ważna unia, zawiązana przez przeciwników, którzy nigdy wcześniej (otwarcie) nie spotkali się razem.

Kard. Seper, prefekt Kongregacji Doktryny Wiary, skontaktował się z kard. Krollem, przewodniczącym amerykańskiej Konferencji Episkopatu, i wyraził obawy tych, którzy ubolewali z powodu oznak istotnych  zmian zachodzących w Kościele. Sepera poinformowano, że nie dokonano żadnych zmian, i nie było takich oczekiwań w kwestii przepisów głównych
“Jest nadal, i w każdym przypadku”, powiedział Kroll w oświadczeniu, którego nawet czytanie wywołuje zdziwienie, “zakazane, żeby duchowni, zakonnicy i członkowie instytutów świeckich, należeli do tajnego stowarzyszenia … . Ci, którzy wpiszą swoje nazwiska na listy stowarzyszeń tego rodzaju, które spiskują przeciwko Kościołowi, czy prawowitym władzom cywilnym, przez ten fakt ściągają na siebie ekskomunikę, rozgrzeszenie z której jest zarezerwowane dla Stolicy Apostolskiej”.

Prawdą było, że wtedy nie było żadnego aktywnego spisku wobec Kościoła. Stowarzyszenia mogły sobie pozwolić na relaks, nie przez żadną decydującą zmianę stanowiska, ale dlatego, że pierwszy etap spisku został zakończony pomyślnie. Dwaj wybrani przez stowarzyszenia, w osobach Jana XXIII i Pawła VI, zasiadali na tronie Piotrowym. Inni, którzy otrzymali czerwony kapelusz lub biskupią mitrę, zdominowali ich doradztwa. Następny ruch w spisku przeciwko Kościołowi był zarezerwowany na przyszłość, kiedy innowacje w doktrynie i praktyce zostały wcześniej zaakceptowane przez pokolenie, które nigdy nie wiedziało, jak należy odpowiedzieć na prowadzące ręce papieży, takich jak bagatelizowany teraz Pius XII.

Straż tylna, bo tak można nazwać anty-liberałów, robili co mogli by wrócić do Kanonu 2335, i do skandalu Sindona pokazującego powszechne katastrofy wywołane przez kontakt z tajnym stowarzyszeniem. W ramach tej kampanii, w połowie 1981 roku, odbyła się niemiecka Konferencja Episkopatu, na której podkreślono, bez żadnych zastrzeżeń, że “niemożliwe jest jednoczesne członkostwo w Kościele katolickim i tajnym stowarzyszeniu”. [1]

Następnie rząd włoski zatwierdził projekt ustawy, która zakazywała i rozwiązywała wszystkie tajne stowarzyszenia i przypominała katolikom, że ekskomunika była nadal karą Kościoła za przynależność do nich.

Jednak zarówno niemieckie, jak i włoskie wypowiedzi, były jedynie zasłoną dymną, żadna z nich nie dostrzegła tego bardziej niż stowarzyszenia, na których nie zrobiły najmniejszego wrażenia. Kanon 2335, gdyby w ogóle pokazał się w jakimkolwiek zmienionym wydaniu prawa Kościoła, nie wywołałby niepokoju, przeszedł od etapu gazetowej pogłoski i plotki, i stałby się nieuchronnym faktem. Angielski duchowny, kard. Heenan, powiedział więcej, a nawet oczekiwał jego zniesienia. Choć wiodący przedstawiciel stowarzyszeń w Rzymie, niewzruszony, powiedział, że dowiedział się z dobrego źródła, że Prawo Kanoniczne było zmieniane, jak to było w rzeczywistości, przez Komisję Kardynałów, która została  ustanowiona przez Jana XXIII, i funkcjonowała za Pawła VI.

Przedstawiciel ten powiedział dalej, że nadal widoczne różnice zdań między Kościołem i stowarzyszeniami, wszystkie były częścią konfliktu w Watykanie między tradycjonalistami i postępowcami. “To mógł być”, i pozwolił sobie na wzruszenie ramionami, “ich ostatni atak na nas”.

To oświadczenie, jak każde inne pochodzące z tego środowiska, okazało się być słuszne.

Bo teraz zaakceptowano, jak mówiło oświadczenie Stolicy Apostolskiej, że “Święta Kongregacja Doktryny Wiary postanowiła, że Kanon 2335 już nie zakazuje katolikom automatycznie członkostwa w grupach masońskich”.

4. To prawdopodobnie na własne życzenie papieża Pawła, wbrew zwyczajowi, który był częścią chrześcijańskiej, a zwłaszcza katolickiej, drugiej natury, że po jego śmierci w 1978 roku, nie było krucyfiksu, ani nawet najczęstszego symbolu religijnego, krzyża, na katafalku, gdy jego ciało zostało wystawione na Placu św. Piotra.

Czy było to cichym potwierdzeniem, że jego praca, zgodnie z tajnym doradztwem powierzonym mu od czasu kiedy został arcybiskupem Mediolanu, była dobrze wykonana?

[1] Pełny tekst w Amtsblatt des Erzbistums [Dziennik Urzędowy Archidiecezji], Kolonia, czerwiec 1981.

 

 

 

 

 

 

Leave a Reply

Intronizacja
Optimization WordPress Plugins & Solutions by W3 EDGE