La Pira: Katolicki komunista Cz.1-3.

La Pira: A Catholic Communist

La Pira: Katolicki komunista

Część 1 – Czego La Pira oczekiwał od soboru

http://www.traditioninaction.org/HotTopics/j049ht_LaPira_1.html

Dr Carol Byrne – 22.03.2013            tłumaczenie Ola Gordon [przypisy pod oryginałem]

 

Co miał w sobie Giorgio La Pira, dwukrotny burmistrz Florencji [1], że wywoływał największe uznanie nie tylko od Dorothy Day, ale także od papieży Pawła VI, Jana Pawła II (który otworzył jego ‘Cause’ w 1986 roku) i Benedykta XVI? I dlaczego Jan XXIII chronił go przed wszelką krytyką dlatego, że był katolikiem, a zatem bez zarzutu? [2]

pk

 

Giorgio La Pira z uśmiechnięta, chrześcijańską twarzą wyciąga dłoń do komunizmu

Odpowiedź w pigułce jest taka, że oni wszyscy byli katolikami przyjaźnie nastawionymi do komunizmu.

  • Dorothy Day nazwała go ‘świętym politykiem, który przejmował niezamieszkałe domy bogatych i oddawał biednym’, bez zgody ich właścicieli [3]
  • Paweł VI stawiał go za przykład wszystkim chrześcijanom, by pamiętali o tym w czasie ziemskiego pobytu w drodze do królestwa Bożego [4]
  • Jan Paweł II powiedział, że był wzorem świeckiego chrześcijanina dla całej społeczności kościelnej i zalecał wszystkim miłować jego nauki [5]
  • Benedykt XVI powiedział, że będąc wybitną postacią w polityce, kulturze i duchowości w ostatnim stuleciu, La Pira pracował dla sprawy braterskiego współistnienia narodów, dawał przykład współczesnym katolikom wspólnego wysiłku promowania tego podstawowego dobra w różnych dziedzinach: w społeczeństwie, polityce, gospodarce, kulturze i między religiami [6].

Ale wydaje się, że zapomniano iż był czas przed II SW, kiedy La Pira bardzo skrytykował watykański dziennik  L Osservatore Romano za jego prosocjalistyczne poglądy. Jako katolik współpracujący z komunistami, zasłużył sobie na przydomek ‘czerwonej rybki w świętym źródełku’. Dziennik wyraził szok szczególnie z powodu jego prokomunistycznej działalności, i ostrzegł katolików by nie brali z niego przykładu [7].

Przyjrzyjmy się naukom i wzorcowi ustanowionym przez tego ‘świętego polityka’, którego teraz rozważa się do formalnej kanonizacji. Na zewnątrz La Pira wyglądał na niezwykle pobożnego katolika. Codziennie uczęszczał na Mszę, czytał Biblię, przez pewien czas mieszkał w celi klasztornej, i często widziano go chodzącego boso po Florencji, po oddaniu biednym swoich butów, płaszcza, parasola i prawie całej pensji. Ale jego dobrym czynom towarzyszyły ekstrawaganckie i przewrotne gesty [8], i wewnętrznie nie brakowało mu koloryzującej siebie fantazji.

Marzenie La Pira o soborze

La Pira miał przeczucie, że Opatrzność wybrała Florencję na miejsce stworzenia wielkiego rozciągającego się na świat mostu pokoju [9] i widział się w centrum procesu zmiany świata. Niewiarygodne, to co powinno być uznane za, w najlepszym razie, kawałek komiksowej fikcji, a w najgorszym, zaawansowanym przypadkiem megalomanii, poważnie traktował Watykan, który na swojej oficjalnej stronie internetowej opublikował następujące słowa włoskiego dziennikarza i przyjaciela La Pira, Vittorio Cittericha:
pk2

Paweł VI wychwalał La Pira i pomagał tłumić podejrzenia o jego socjalistycznej polityce

“4 września 1962 roku, jeszcze przed otwarciem soboru, kontemplacyjny działacz polityczny taki jak Giorgio La Pira (‘charyzmatyczny burmistrz Florencji’ jak nazwał go Jan Paweł II w swojej wielkiej modlitwie za Włochy) wydawał się przeczuwać poczucie jego potencjalnego wpływu na przyszłość:

w jaki sposób sobór pasuje do wielkiej perspektywy Kościoła i narodów w tym technicznym, naukowym i kosmicznym wieku, który oznacza bezprecedensowy punkt zwrotny w historii świata? W epoce kiedy zanika wojna, kwitnie pokój, świat staje się zjednoczony, kruszą się ideologie i Kościół z każdym dniem staje się coraz bardziej widoczny, prawie jakby go oświecić. . .” [10]

Tutaj La Pira jawi się jako jeden z tych millenijnych oszustów, którzy na przestrzeni historii chcieli zmobilizować masy biednych do komunistycznego marzenia o Złotym Wieku, kiedy wszyscy będą rzekomo żyć razem w harmonii. Ale kiedy te utopijne marzenia zastosuje się w praktyce, ich skutkiem zawsze są powszechny chaos i rozlew krwi.

Ale jego ‘prorocze świadectwo’ okazało się fałszywe z dwóch powodów. Na II SW nie tylko pozwolono rozkwitać na świecie nowym ideologiom, ale światło chrześcijaństwa niemal całkowicie wyłączono w całych narodach, bo soborowi nie udało się głosić Prawdy. I dlatego Kościół został zredukowany do cienia swojej wcześniejszej potęgi, tylko zabawki w rękach niedoszłych reformatorów jak La Pira dla postępu ludzkości w nowym ładzie społecznym.

W przeddzień II SW La Pira napisał okólnik do przełożonych zakonów by spróbować przekonać ich do korzyści z rewolucyjnych zmian, które zbliżający się sobór miał wprowadzić w Kościele. Określił je jako ‘nowe społeczeństwo sprawiedliwości, nadziei, postępu i wolności’:

“Sobór otwiera się na najbardziej aktywne szkoły myśli społecznej (w najszerszym sensie), która oddziałuje na narody na całym świecie, i która miała i będzie miała tak decydujący wpływ na budowanie nowej nauki, nowej kultury, nowej ekonomii i nowego społeczeństwa sprawiedliwości, nadziei, postępu i wolności” [11].

Ale marzenie La Pira było mirażem. To ta otwartość soboru na nowoczesny świat (sławiony przez Jana XXIII w jego przemówieniu inauguracyjnym) osłabiła Kościół zalewając go ideami niekompatybilnymi z katolicką doktryną.

Pod retoryką La Pira można doszukać się przerobionej wersji zdyskredytowanej teorii marksistowskiej o nieuchronności historycznej, bo uważał, że miał wgląd w siłę napędową historii, ukryty plan, na którym zbudowano historię świata, i że jego działalność polityczna poprowadzi ją we właściwym kierunku.
Na nieszczęście, przekaz papieży o naśladowaniu La Pira jako lidera Akcji Katolickiej jest równoznaczny z poparciem jego poglądów politycznych, które, jak zobaczymy, ideologicznie opierały się na najbardziej skrajnej lewej stronie sceny politycznej.

Zamiast stanąć na czele walki z sowieckim totalitaryzmem, Giorgio La Pira zajmował się wypuszczaniem balonów próbnych dla rehabilitacji komunizmu na Zachodzie. W latach 1952-1956, w okresie przed zawarciem ‘paktu w Metz’ i otwarciem II SW, rozpoczął organizować we Florencji konferencje nt. cywilizacji i pokoju o celach podobnych do ruchu Le Sillon [franc. ‘ścieżka’ – OG], koncepcji powszechnego braterstwa między wszystkimi religiami jako podstawy akcji politycznej na rzecz postępu społecznego ludzkości. [Zob. Pakt z Metz: http://marucha.wordpress.com/2012/12/05/pakt-z-metz/]

pk3

La Pira stoi na prawo od kard. dalla Costa

Jego celem, jak sam mówił, było “rozpoczęcie nowej historii tysiąca lat cywilizacji i pokoju. Cywilizacji i pokoju które miały sprowadzić na ziemię miłujące światło ojcostwa Boga i braterstwa ludzi” [1].

Była to tylko rozgrzewka przed odważniejszą inicjatywą – jego Konferencją Burmistrzów Stolic we Florencji w roku 1955, na której przedstawił swój plan dla “pokoju miast na całym świecie. . . który tworzy pakt braterstwa podstawą życia narodów” [2].

Jej zaskakującym finałem była obecność burmistrzów z sześciu krajów komunistycznych. La Pira zaprosił ich, razem z sowieckim ambasadorem we Włoszech, na specjalną Mszę celebrowaną przez jego przyjaciela, kard. Elia dalla Costa, we franciszkańskiej Bazylice św. Krzyża [Basilica of Santa Croce].

Dla La Pira, celem Mszy nie było czczenie Boga ani nawracanie komunistów. “Ważne jest” – oświadczył – “to że zebraliśmy się tutaj razem, każdy na swój sposób, dążąc do pokoju i dobrobytu, i że wszyscy razem uczestniczyliśmy we Mszy, wszyscy uścisnęliśmy dłonie kardynała, który jest prawdziwym  świętym” [3].
Konszachty La Pira z komunistami

Obecność sowieckiego ambasadora Siemiona P Kozyrewa jako gościa La Pira wiele mówi o relacjach La Pira z Komunistyczną Partią Włoch (CPI). Jako łącznik między Kremlem i CPI, ambasador miał codzienny kontakt z Palmiro Togliattim i CPI, i La Pira wykorzystywał swoje kontakty z nimi dla realizacji swojego postępowego programu.

Extracted on 18/12/07

La Pira miał stały kontakt z sekretarzem CPI Togliattim (po lewej)

Na czele jego listy była pogoń za programem politycznym współpracy między katolikami i komunistami, żeby zrealizować pokój i jedność między narodami, i napisał wiele listów do Togliatti by nawiązać dialog Kościoła z komunizmem. Na przykład 25 grudnia 1947 roku napisał do Togliatti:

“Kontrowersyjne relacje między dwoma problemami [tzn. komunizmem i KK] stanowią prawdziwą istotę nowoczesnego kryzysu i niepokoju” [4]. Tę “alienację” można rozwiązać, według La Pira, jednocząc filozofię marksizmu z chrześcijańską metafizyką.

Taki program był bardzo na rękę sowieckiemu ambasadorowi i Togliatti, którzy chcieli nawiązać kontakty z KK w celu zinfiltrowania go i dominacji.

W rzeczywistości konszachty La Pira z Moskwą były tak bliskie, że w roku 1956 ambasador Kozyrew przekazał La Pira tajny raport sporządzony dla  KPZR potępiający Stalina [Komunistyczna Partia Związku Radzieckiego] miesiące zanim ujawniono go zachodniemu światu. La Pira potwierdził ten fakt: “Tak, to prawda, rosyjski ambasador przekazał mi ten raport w klasztorze we Florencji” [5].

pk5

La Pira (po lewej), zorganizował spotkanie córki Chruszczowa, Rady, i jej męża Aleksieja (w środku) z Janem XXIII

Dzięki pośrednictwu sowieckiego ambasadora Kozyrewa w lutym 1963 roku, La Pira mógł ułatwić spotkanie papieża Jana XXIII z córką Chruszczowa Radą i zięciem Aleksiejem Adjubei, redaktorem naczelnym sowieckiego dziennika Izwiestia. Była to niespodziewana wizyta dla Watykanu, ale nie dla La Pira: tuż przed spotkaniem przyjął tych dwoje Rosjan w Pałacu Vecchio we Florencji [6].

Na spotkaniu papież Jan XXIII pozwolił się fotografować kiedy ściskał dłoń Adjubei, co poskutkowało ogromnym wzrostem popularności CPI (komuniści) wśród katolików. W wyborach powszechnych w kwietniu 1963 roku CPI zdobyła 25% wszystkich głosów.

Trójkąt La Pira – Togliatti – Stalin

Dlatego nie dziwi to, że La Pira, dzięki swoim sowieckim patronom we Włoszech, miał bezpośrednią linię telefoniczną ze Stalinem (później Chruszczowem). Rosyjski ambasador zajmował odpowiednie miejsce jak na pośrednika: otrzymywał bezpośrednie instrukcje z wydziału międzynarodowego KPZR, i każda informacja otrzymana przez niego od La Pira, dzięki przyjaznym kontaktom, była przekazywana prosto do Moskwy.

La Pira wykorzystał swoją przyjaźń z Togliatti w roku 1951, kiedy po spotkaniu z Togliattim, który miał wyjechać do Moskwy, poprosił go o przekazanie wiadomości Stalinowi na temat politycznego rozwiązania wojny w Korei [7]. Mamy wszelkie powody by w to wątpić, biorąc pod uwagę awersję La Pira do Ameryki i amerykańskiej interwencji w wojnie koreańskiej.

pk6

La Pira był współautorem książki promującej ‘chrześcijański’ komunizm

Po wydaniu przez Piusa XII ‘Dekretu przeciwko Komunizmowi’ 1 lipca 1949 roku, ekskomunikującego wszystkich katolików współpracujących z organizacjami komunistycznymi, Stalin, zdając sobie sprawę z tego, że otwarty atak na katolicyzm będzie nieskuteczny, osobiście poinstruował Togliattiego, że CPI powinna złagodzić swoje podejście do Kościoła we Włoszech. Zamiast otwartej agresji, powiedział, CPI powinna głosić ideę o tym jak “bogactwo i pozycja władzy integralnego chrześcijaństwa była sprzeczna z przekazem Ewangelii” [8].

Tym pomysłem propagandowym La Pira pomógł Togliattiemu przekonać katolików, że ci którzy posiadają bogactwo i władzę są zasadniczo wrogami Ewangelii, i że katolicy i komuniści powinni współpracować w promowaniu “ewangelicznego ubóstwa” społeczeństwa. Była to, La Pira a także Togliattiego i Stalina, strategia zneutralizowania opozycji antykomunistycznej i zredukowania katolickiej hegemonii bez postrzegania jej jako antykatolicką. Był to również dwuznaczny sposób zwalczania kapitalizmu marksizmem, w przebraniu za naukę katolicką.

Im więcej dowiadujemy się o tych nadmiernie przyjaznych relacjach, tym bardziej skandaliczne się okazują. Ale La Pira nie wydaje się zmieszany tym, że przymilanie się przedstawicielom jednego z najbardziej brutalnych reżimów świata, który praktykował prześladowania i ludobójstwo na milionach niewinnych ludzi, jest niczym innym niż moralnym bankructwem.
Musiał wiedzieć, że Togliatti nie był przyjacielem Kościoła Katolickiego K. Od 1927 roku Togliatti zajmował stanowisko lidera CPI i był emisariuszem Stalina do Hiszpańskiej Partii Komunistycznej, która prześladowała Kościół podczas hiszpańskiej wojny domowej. Był również pachołkiem Stalina w czasie wielkich czystek i procesów, które likwidowały niezliczonych “wrogów rewolucji”.

Wśród ofiar znaleźli się obywatele włoscy, rodacy zarówno Togliattiego jak i La Pira, którzy uciekli do Moskwy za rządów Mussoliniego. Oni albo zmarli w gułagach, albo zostali zamordowani po zbiorowym procesie za stalinowskiego terroru [9]. Istotnym czynnikiem tutaj jest to, że Togliatti nie był jedynie wykonawcą tych czynów, ale, jako lider komitetu wykonawczego Międzynarodówki, także bezpośrednio za nie odpowiadał.

“Nie, nie boję się komunistów” – La Pira powiedział kiedyś Dorothy Day (Catholic Worker, czerwiec 1963). Biorąc pod uwagę ten pokaz ślepej beztroski w obliczu niebezpieczeństwa, musimy zapytać: Co czyniło La Pira tak pewnym, że gdyby  nawet Togliatti likwidował włoskich antyfaszystów, to on zostanie uratowany jeśli komuniści przejmą Włochy?

“Przybyłem by modlić się o pokój i porozumienie między wszystkimi narodami świata” ogłosił La Pira

ostentacyjnie podczas wizyty w schizmatyckim Monastyrze Zagorsk na przedmieściach Moskwy w sierpniu 1959 roku, dodając, że jego jedynym celem był pokój między narodami” [1].

Fakt, że oryginalny raport o jego wizycie napisał jego przyjaciel, dziennikarz Vittorio Citterich, który już zdecydował, że był on świętym Kremla [2], nie inspiruje wiele zaufania, że za retoryką La Pira był jakiś sens, albo czy w ogóle była w niej jakaś prawda.

pk7

Inicjatywa pokojowa Giorgio la Pira preambułą Paktu w Metz

Dlaczego, można zapytać, La Pira potrzebował jechać do stolicy ZSRR by modlić się za pokój i porozumienie? Prawdą jest, że przed wyjazdem do Rosji odwiedził Fatimę, gdzie modlił się o realizację pokoju na świecie. Ale zawsze unikał wszelkiego odniesienia do istotnych warunków spełnienia tego proroctwa, a mianowicie poświęcenia Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi.

Zamiast tego fantazjował o Florencji, jako ośrodku globalnej sieci miast promujących pokój, i o sobie samym, oczywiście, jako asygnowanym na światową scenę jako inicjator tego wyjątkowego projektu.

Nie jest trudno dostrzec prawdziwy powód tej pielgrzymki do Rosji. Zagorski Monastyr był siedzibą Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego do relacji ekumenicznych z innymi wyznaniami, szczególnie z katolicyzmem. Dorothy Day miała go na swojej ‘przymusowej wizycie’ podczas pobytu w Moskwie  (Catholic Worker, październik/listopad 1971), ale okazało się, że nie mogła tam jechać.

La Pira wygłosił przemówienie w Akademii Teologicznej mieszczącej się w monastyrze. Było to słynne miejsce dla sponsorowanych przez sowiety konferencji o promowaniu pokoju i współpracy między narodami.

Tam skorzystał z okazji by zareklamować zamiar papieża Jana XXIII zwołania II SW. “Papież jest faktycznie ojcem, który, zwołując sobór ekumeniczny, otworzył ramiona dla wszystkich chrześcijan i wszystkich narodów świata” – powiedział do rektora akademii [3].

Następnie powiedział metropolicie Mikołajowi, że przybył jako maryjny most modlitewny między Fatimą i Moskwą, Kościołami Wschodu i Zachodu [4].

Most zbyt odległy

Poza tą pobożną swadą o mostach leży fałszywy ekumenizm potępiony przez wcześniejszych papieży, który, jak pokazały kolejne wydarzenia, poskutkował zdradą Ewangelii i odrzuceniem tradycyjnego katolicyzmu. Wydaje się, że La Pira bardziej interesował postęp jego własnej formy polityki, niż zachowanie integralności wiary katolickiej.

pk8

Żeby ogłupić Zachód komunizm promował pokój, symbolizowany przez gołąbka komunisty Picasso

Musimy pamiętać, że Rosyjski Kościół Prawosławny był organizacją biurokratyczną, kontrolowaną przez zinfiltrowaną przez KGB Radę Spraw Religijnych. Był to, jak Sołżenicyn powiedział wyraźnie: “Kościół kierowany przez ateistów”.

Była to także komunistyczna organizacja-słup działająca na rzecz manipulowanego przez sowiet pacyfizmu dla celów politycznych: wykorzystywał ją Stalin by zdobyć zaufanie katolików na Zachodzie i zmiękczyć ich sprzeciw wobec komunizmu.

Pokojową inicjatywę La Pira z metropolitą Mikołajem w roku 1959 można uważać za preambułę do Paktu z Metz, który zagwarantował to, że II SW nie będzie potępiał komunizmu. Istotne jest to, że kiedy La Pira rozmawiał z sowieckimi liderami w Moskwie i nalegał by pozbyli się państwowego ateizmu, on nie prosił ich by odrzucili komunizm. Jest tak dlatego, że jak większość postępowych katolików, uważał iż komunizm, odarty ze swojego ateizmu, przedstawiał nie niebezpieczeństwo, ale wielką siłę w wyzwalaniu ludzkości.

Gołąbek robi ‘bum’ [5]

Jak realne były szanse sukcesu pielgrzymki La Pira do Moskwy? W 1950 roku metropolita Mikołaj został wybrany na członka Stałego Komitetu Światowej Rady Pokoju, która była główną komunistyczną międzynarodową organizacją-słupem. Ustanowił ją Stalin by promować cele polityki zagranicznej ZSRR poprzez infiltrację i kontrolę organizacji pokojowych w krajach zachodnich.
pk9

Czołg w kształcie gołąbka szydzi z komunistycznego symbolu pokoju

Jako przewodniczący Wydziału Stosunków Zewnętrznych Kościoła, zarówno Mikołaj jak i jego następca abp Nikodem (sygnatariusz Paktu z Metz z Watykanem kilka lat później), miał dostosować się do linii partyjnej, była to rola z której wywiązali się tak dobrze, że byli wysoko cenieni przez KGB jako agenci rosyjskiej propagandy pokojowej.

Ale wołanie o pokój i rozbrojenie nuklearne było tylko metodą wymyśloną by oszukać tych, którzy byli ignorantami w subtelnościach komunistycznej propagandy, bo jej celem zawsze było rozbrojenie USA i neutralizacja narodów Europy zachodniej, przy jednoczesnym zwiększaniu sowieckich możliwości militarnych.

Rosyjski kościół schematyczny wykorzystywał propagandę pokojową nie tylko w sprawach militarnych w celu osłabienia woli oporu wobec postępu komunizmu. To samo odnosiło się do kontaktów ekumenicznych między rosyjskimi schizmatykami i Watykanem.

Pielgrzymka pokojowa La Pira w roku 1959 do Moskwy  opierała się na nieracjonalnych przesłankach sowieckiej dobrej woli. Ale to zbiegało się z rozpoczęciem nowej fali prześladowań katolików w ZSRR za Chruszczowa. W tym czasie Mikołajowi i jego następcy Nikodemowi udało się przekonać zachodnią opinię publiczną (przy współpracy Watykanu) do przyjaznej twarzy komunizmu wobec katolicyzmu.

W 1973 roku La Pira odbył kolejną pielgrzymkę do Zagorska, tym razem by spotkać się z patriarchą Pimenem i abpem Nikodemem w kwestii dialogu o pokoju i pojednaniu. Przekaz rosyjskich liderów religijnych był taki, że chrześcijanie powinni próbować zrozumieć pozytywne aspekty widocznego w wielu miejscach trendu wobec socjalizmu [6]. Ale dla La Pira i rosyjskich schizmatyków, pookój i pojednanie miały szczególne znaczenie: usunięcie wszelkich przeszkód dla komunizmu akceptowalnego w KK. Pakt z Metz funkcjonuje nadal.

Rachunek ryzyka ignorowany przez katolickich komunistów

W tych przykładach ekumenizmu w akcji można zobaczyć w jaki sposób ‘pielgrzymki pokojowe’ zmieniły cały rachunek ryzyka, zgodnie z którym przedstawiciele KK zawsze podchodzili do kontaktów z potencjalnymi wrogami wiary. Rezultat był taki, że Kościół i społeczeństwo pozostawiono otwarte na inflitrację przez fałszywe religie i komunizm.

Nic więc dziwnego w tym, że nawet komuniści głosowali za La Pira na stanowisko burmistrza Florencji, a prezydent Gorbaczow wychwalał go za wysiłki ‘burzenia murów i budowania mostów’ [7].

 

No comments yet.

Leave a Reply

Intronizacja
Optimization WordPress Plugins & Solutions by W3 EDGE