Refleksje na 3 rocznicę „katastrofy” smoleńskiej

Refleksje na 3 rocznicę „katastrofy” smoleńskiej

 Cyprian Polak

Cóż tu mówić i pisać w tak specyficznej i zarazem nienormalnej sytuacji, sytuacji kłamstwa, ale i absurdu, przy równoczesnej dywersji wobec narodu polskiego, ale i innych narodów by nie użyć górnolotnego określenia -ludzkości. Która jest kilkupiętrowym matriksem, wcale jednak nie tak trudnym do rozszyfrowania, przynajmniej w podstawowych założeniach, ale równocześnie przez grube nici, którymi ta sprawa jest szyta, dla większości przez to trudniejszym „bo gdyby było tak jak mówisz to by się wydało”, itp.

 

Sprawa jest wielowarstwowa nie tylko ze względu na same kłamstwo katastrofy na Siewiernym czy zamachu tamże oraz braku sfilmowania i obfotografowania Delegacji na Okęciu i wszystkich rzeczy z tymi związanych mniejszych i większych jak inscenizacja w Katyniu na czele z płaczem na zamówienie do kamery posłanek, brak dowodu na jazdę pociągiem do Smoleńska jakiegokolwiek posła, brak z tegoż pociągu relacji dziennikarzy w tym i wydawałoby się najbardziej godnych zaufania społecznego mediów jak  katolicko – społecznych czy zachowania rodzin na czele ze zmiennymi relacjami prezesa czołowej partii „opozycyjnej” i jego bratanicy.

 

Refleksje bowiem dotyczyć muszą recepcji tych rzeczy w społeczeństwie, a przede wszystkim samej inscenizacji na Siewiernym, bo ta podstawa najbardziej przebiła się do jakiejś świadomości społecznej (Właśnie jakiej? 10 tysięcy. 100 tysięcy. Milion, itd. Chodzi o przyjęcie tej tezy i uznanie ją za pewną. Nie o samo zetknięcie się z nią, choć to też jest istotne).

 

Nikt nie prowadzi żadnych badań statystycznych (nie mam na myśli oczywiście służb, czy jakichś tajnych ośrodków, które nie działają w interesie Polski), nawet blogerzy nie starają się tego jakoś ugryźć. Jednak tych, którzy piszą o mistyfikacji na Siewiernym jest mała grupka, a nikt nie może robić wszystkiego, choć wydaje się że nie wszystkich z nich ta recepcja interesuje.

 

Refleksja musi dotyczyć i społeczeństwa polskiego o którym musimy powiedzieć w kontekście mistyfikacji smoleńskiej że zachowuje się podobnie jak inne społeczeństwa (To znaczy mam na myśli przede wszystkim społeczeństwa zachodnie bo do nich próbuje porównać działania obywatelskie Polaków), a równocześnie wykazuje jakąś dziwną indolencję, większą nawet niż i takie kraje jak Rumunia, czy Bułgaria nie mówiąc o Węgrzech czy Czechach. Można powtórzyć tu uwagę, która nie raz się pojawia, że nie ma społeczeństwa. Ja bym jednak uprecyzyjnił że nie ma społeczeństwa obywatelskiego. Ale przecież nie było i wcześniej. Podam jeden znamienny przykład, którym nieraz się posługiwałem. Pierwsza wojna w Iraku, kwestia przystąpienia do niej Polski. Sondaż – ponad 80, czy 90 procent przeciw wzięciu udziału w wojnie w Iraku. Sondaż we Włoszech w  tym samym czasie i  w tej samej sprawie – takie same wyniki. Myślimy więc tak jak Włosi – świetnie. Takie same społeczeństwo obywatelskie jak we Włoszech? Jednak nie. Manifestacja przeciw wzięciu udziału w wojnie, w Rzymie wychodzi na ulicę milion ludzi. Jedna czwarta mieszkańców. Odbywa się analogiczna manifestacja w Warszawie. Na ulice wychodzi dwadzieścia tysięcy. Jedna siedemdziesiąta piąta mieszkańców. Na sugestie (w rozmowach) moich adherentów że ludzie nie poszli „Bo oni (władza) i tak zrobią swoje” odpowiadałem że we Włoszech „oni” władza też zrobiła swoje a ludzie poszli.  Więc jeśli i wcześniej po roku 1989 społeczeństwo nie działało jak powinno to znaczy nie było społeczeństwem obywatelskim to wydaje się dość oczywiste że nawet takie wydarzenie, które wstrząsnęło każdym 10 kwietnia 2010 nie zrobi z niego takiegoż społeczeństwa obywatelskiego, a gdyby nawet doszło do ruchawek i wielu dzielnie wzięłoby w tym udział i gdyby nawet obalono władzę to społeczeństwo po nich nadal będzie chciało zażywać błogiego spokoju i trwać w stanie błogiej szczęśliwości a władzę stopniowo przejmą pełniący obowiązki Polaków, a nawet gdyby nie oni to zwyczajni cwaniacy i społeczeństwo będzie znów trwało w niezamąconym spokoju do kolejnego wielkiego ucisku.

 

Równocześnie niezależnie od takich, czy innych cech społeczeństwa polskiego jest dla niego jednak tylko droga – iść do przodu. Jeśli będzie stało w miejscu zginie, nie mówiąc o cofaniu się co obecnie ma miejsce gdyż tracimy materialny i terytorialny stan posiadania, oraz moralną sile opinii publicznej czyli wpływ na władzę.

 

Mistyfikacja smoleńska i zachowania całej klasy politycznej jest szczęściem w nieszczęściu bo jest świetną okazją do odrzucenia całej klasy politycznej  czego chce od dawna większość z tych pięćdziesięciu procent nie głosujących obywateli, a i znaczna i coraz znaczniejsza część głosujących do których i ja się obecnie zaliczam. Do tego jednak trzeba tę mistyfikację uznać. Społeczeństwo jednak jest leniwe, leniwe we wszystkim co nie dotyczy czubka jego nosa, więc trochę większy wysiłek jakim jest poświęcenie tych kilkunastu wieczorów aby „ugryźć” te już gotowe w znacznej części i opracowane materiały jest dla niego zbyt dużym wysiłkiem. Oczywiście można znaleźć i okoliczności łagodzące że społeczeństwo „nie ma czasu” co i będzie faktem bo i statystyki przyznają że Polacy są najbardziej zapracowanym narodem Europy do czego myślę, doprowadzono celowo także i z tego powodu by Polacy nie mieli czasu na organizowanie się. Ale i osoby tym się zajmujące prowadzące śledztwo obywatelskie też nie mają czasu, a ponieważ posiadają zdolności wykraczające ponad umiejętności przeciętnego zupełnie obywatela toteż tego czasu mają jeszcze mniej, bo im kto ma więcej uzdolnień, tym czasu ma mniej gdyż może i winien je wykorzystywać na wszystkich możliwych polach. Jest to jednak także i  kwestia  zajęcia stanowiska. Bowiem dowiadując się o tak wielkim przekręcie trzeba zająć  stanowisko, a to już zdecydowanej większości nie pasuje, bo wymaga zaangażowania obywatelskiego i służenia interesowi narodowemu i traktowania polityki jako czegoś co jest roztropną troską o dobro wspólne narodowemu. Każdy w ramach swoich możliwości co i nie znaczy wtedy tylko gdy mu z nosa skapnie. Społeczeństwo musi robić nie tylko to co chce, ale przede wszystkim to co powinno.

 

Skupić się tu chce ( choć tylko dotykam tematu) na recepcji i problemach z nią związanych. Oto strona pierwsza informująca o mistyfikacji już na początku w kwietniu   Zamach. eu  do czerwca 2010 miała nieco ponad milion wejść. To liczba jest pewna bo mam ja z wiarygodnego źródła). Gdzie są ci ludzie, którzy ją czytali? No i dlaczego nie rozeszło się to na zasadzie piramidy. Jeden przekazuje dziesięciu, każdy z dziesięciu kolejnym dziesięciu itd., oto jest pytanie.

 

Z późniejszymi analizami blogerskimi jest podobnie. Ale przecież i mieliśmy audycje w Radio Maryja w sierpniu 2011. Do słuchaczy patriotów przynajmniej tych) którzy się dodzwonili nie dotarło, wiedzieli natomiast dobrze o co chodzi podstawieni dzwoniący. Jaskólska/Jakucki zalecali kilkakrotnie Zestawienia Wchodzę sprawdzam wtedy, ledwie kilkaset wejść dodatkowo. Wreszcie mamy już tylko krótkie info, ale za to w „oficjalnej” telewizorni i w szczególnie dużym czasie oglądalności bo przed meczem z Anglią na stadionie Narodowym. Przeciętna widownia „Wiadomości” TVP to około 3,5 miliona widzów. Sądzę że w tym czasie oglądało „dziennik” około 5 milionów. Można się było spodziewać że nie pięć milionów, ani nie milion nawet, ale sto tysięcy przynajmniej zamruga oczami, przełączy na TVP Polonia aby jeszcze raz to obejrzeć i posłuchać. Poczyta, zanalizuje, podzieli się. Istotna część nagra przede wszystkim ten dziennik, wrzuci na youtube, „cytat z blogera” Gorojanina – Antona Sizycha o tym że nie było katastrofy na Siewiernym, była tam inscenizacja katastrofy, a ciała zostały na miejsce dowiezione martwe będzie cytować i kopiować w różnych miejscach w internecie, tak że gdy wpiszemy w wyszukiwarkę pojawi się nam to zacytowany w kilku tysiącach przynajmniej miejsc. Tymczasem co? Zaraz po, ale i później nie można było natrafić w ogóle na filmowy fragment z tego dziennika kopiowany przez ludzi, ani na cytaty poza kilkoma ledwie wpisanymi przez zaawansowanych blogerów zajmujących się inscenizacją smoleńską. Cyrk na kółkach.

 

Po angielsku już dawniej podstawową informację o tym iż katastrofy na Siewiernym nie było znalazłem tylko z internetowej strony Jakuckich. Żart myślę? Czy to możliwe? No, ale wpisałem po angielsku i wyskoczyła mi tylko strona Jakuckich. Dlaczego nikt, czy raczej wiele osób znających dobrze angielski czy inne języki nie wpisuje tego na stosownych forach i dyskusjach politycznych. To naprawdę nie zajmuje aż tak wiele czasu tym bardziej gdyby posłużyć się gotowcem. Dlaczego tak się nie dzieje, przyznam że przekracza to moje zdolności rozumienia. Uzupełnię tylko że na tzw. Smoleńsk poświęciłem około 2500 godzin, kosztem także i podstawowych zarobków, trudno więc abym jeszcze robił to co napisałem. Zresztą mogą to robić osoby mniej zaawansowane, które tylko czytają bo to kwestia nawet kopiuj i wklej, a te bardziej zaawansowane zajęły się tym co robiły do tej pory a i lepiej jeszcze zwiększeniem zakresu swoich działań (jeśli społeczeństwo i tu będzie obywatelskie, czyli sensownie pomoże przede wszystkim finansowo) czyli na przykład publicznymi odczytami, spotkaniami ,itd.

 

We Francji, której bezpośrednio mistyfikacja World Trade Center nie dotyczy jest strona temu poświęcona, z którą współpracuje stu wolontariuszy! Tak, stu wolontariuszy. Zrobili film, który choć z oporami to jednak emitowany był w kinach i nawet były programy w oficjalnych mediach, choć przeważnie na zasadzie czterech dziennikarzy na jednego, ale były.  U nas porozrzucane blogi głównie na S24, który skądinąd prezentuje inną opcję, istne kuriozum w tej sytuacji. Żadnej wiarygodnej strony w której byłoby wszystko łącznie z galeriami zdjęć i filmami, „posegregowane i popakowane”. A mamy przecież publiczne osoby, które taka stronę mogłyby uwiarygodnić i śpieszmy się bo jedna z nich jest wiekowa bardzo.

 

W ogóle trzeba też napisać o mistyfikacji blogerskiej.  Było oczywiste dla mnie w maju 2010 gdy uznałem że tam był na pewno zamach ( Tak przez miesiąc do tego dochodziłem że tam był zamach bez żadnych wątpliwości, bo chciałem być maksymalnie bezstronny. A do inscenizacji czyli maskirowki było jeszcze troszeczkę, choć równocześnie od razu zauważyłem że nie były w telewizjach prezentowane  żadne filmy, a w prasie żadne zdjęcia z odlotu Delegacji i byłem tym bardzo zdziwiony) a nawet może jeszcze wcześniej uważałem że w internecie pojawi się wielu piszących i komentujących temat „katastrofy” smoleńskiej, którzy będą ludźmi podstawionymi, a nawet że będzie ich większość. Trochę tak jak w piosence Młynarskiego „Gdy dookoła są sami szeryfi”. Potem nawet ta trzeźwa, intuicyjna myśl na skutek „emocjonalnej” łączności z obywatelami piszącymi o „Smoleńsku” i dokładającymi Tuskowi gdzieś się w znacznej części schowała, ale teraz ale już i znacznie, znacznie wcześniej jest oczywiste że wielu z nich to pełniący obowiązku blogerów mający na celu podtrzymywać kłamstwo smoleńskie innym kłamstwem, mianowicie eksplodującym samolotem zgodnie z wytycznymi sił przez reprezentującym je oficjalnie Przewodniczącym ZP.  Zostali zainstalowani do sieci zresztą w części znacznie wcześniej, także po to by klajstrować układ albo człowiek z dziadkiem w Wermachcie,  albo czołowy opozycyjny patriota z tym że oni chcą oczywiście tego dobrego i dzielnego patriotę, który ma wyłącznie polskie interesy, a który jak powiedział jego były współpracownik ( spoko, kiedyś się znowu spikną jak interes Polski będzie tego wymagał…) codziennie patrzy w lustro i śmieje się że są jeszcze w Polsce ludzie, którzy mu wierzą.

 

Mistyfikacja decydującej siły internetu zresztą była podtrzymywana zaraz po ogłoszeniu wyborów prezydenckich w 2010 że „ Wszystko rozstrzygnie się w internecie”. No i w internecie przejmujący schedę po bracie miał wtedy przewagę i wyborów nie wygrał ze wschodnim spokojem przyjmując „hycanie” wyników wyborczych o dwunastej w nocy i z takim spokojem przyjmując werdykt demokracji podobnie jak wiele lat temu pewien elektryk ze zmienionym nazwiskiem i imieniem.

 

Nie chcę jednak powiedzieć że nie należy lekceważyć internetu gdy idzie o informowanie opinii publicznej i pewne jej formowanie. Ale jak na przykładzie Francuzów zajmujących  się WTC nie tylko internet, ale i dokument w kinach i programy w mediach. A przecież to nasza sprawa i o wiele dla nas ważniejsza niż dla Francuzów WTC, choć zrozumieli przecież że to zagrożenie dla całego świata w ramach tzw. NWO.  I można jeszcze zapytać dlaczego nie szukamy przyjaciół, kontaktów. Gdyby to było w czasie zaborów gdzie społeczeństwo wcale nie było też obywatelskie już by pojechał do Francji emisariusz aby powiedzieć co się w Polsce stało ludziom, którzy mogą być tym zainteresowaniu gdyby coś podobnego do mistyfikacji smoleńskiej i zamachu warszawskiego wtedy się wydarzyło.

 

Do internetu sięga kto chce, więc i do kwestii tzw. Smoleńska  ktoś kto już chce szukać prawdy. Więc ja się pytam po tych trzech latach gdzie są ulotki informujące o maskirowce tylko przynajmniej a i najlepiej o jednym i drugim czyli o inscenizacji i zamachu warszawskim. Takie ulotki powinny się wręcz walać pod nogami. Domowe drukarki ma chyba z połowa ludzi.  Ja nie natrafiłem na ani jedną taką ulotkę.

 

Od 2011 przynajmniej powinno powstać kilka organizacji w Polsce i kilka wśród Polonii które za punkt wyjścia brałyby sprzeciw wobec chorego kłamstwa smoleńskiego narzuconego Polakom, chorej mistyfikacji okęcko -smoleńskiej. Tymczasem ni słyszymy o żadnej. Ja nie odmówiłem udziału w żadnej takiej organizacji. Nie miałem fizycznej możliwości odmówienia, choćbym miał taki zamiar, a nie miałem.

 

Społeczeństwo aby iść do przodu i nie być zgniecionym nie może mieć żadnego tabu. A zwłaszcza nie może gdy tabu dotyczy jego najżywszych interesów narodowych i wprost  jego być, albo nie być.

 

 (-)Cyprian Polak

(Krzysztof Michałowski)

7 Responses to Refleksje na 3 rocznicę „katastrofy” smoleńskiej

  1. dziadkjack 12/04/2013 at 02:23 #

    Wszelkie analizowanie materiałów/zapisów/informacji “ze Smoleńska”, bez uprzedniego wyjasnienia sprawy “podbierania” członków delegacji z miejsca ostatniego noclegu, sprawy rzekomego “odlotu” z Okęcia, jest dla mnie oznaką zdurnienia, lub szubrawstwa.

    Dlaczego tylko p. Jan Grudniewski zauważył na filmach I zdjęciach “smoleńskich” BRAK KRWI OFIAR?
    Krew nie woda, nie wsiąka w ziemię, dlaczego nie ma nigdzie sladów krwi?
    Kiedy I gdzie wyciekła krew ofiar?

  2. Dariusz Benedykt Ciesielski 12/04/2013 at 16:12 #

    Panie Krzysztofie

    Od dłuższego czasu przyglądam się śledztwu jakie Pan prowadzi.
    Przyznam, że dość pobieżnie. Nigdy nie było dla mnie ważne czy był to zamach, czy zwykły wypadek. Moje zdanie w tej sprawie nawet dla mnie nie ma znaczenia, bo widziałem w tym przede wszystkim palec Boży.
    Rozumiem, że Pan pewnie robi to śledztwo z zamiłowania i może traktuje to jako swego rodzaju hobby. Są tam ciekawe aspekty. Spostrzeżenie Grudniewskiego o śladach krwi. Interesujące. Zawsze był bystry. Wryło mi się w pamięć gdy kiedyś wypowiedział słynną myśl, że nie ważne ile coś kosztuje. Ważna jest stopa zysku.
    To tylko dygresja.
    Czy jest ważne i w jakim stopniu jest ważne dla Polaków śledztwo w sprawie Smoleńska?
    Toczy się zażarta dyskusja gdzie możemy zauważyć tak skrajne poglądy.
    Z jednej strony mówi się o patriotach, Polakach, poległych. O prawdopodobnym mordzie. O elicie, urzędnikach państwowych.
    Z drugiej zaś mówi się o śmiertelnych wrogach, zdrajcach, masonach, chamach gotowych służyć wszelkim agencjom. No i oczywiście osobach ogłupionych i postronnych.

    Kiedy myślę o tak zwanych poległych nie czuję nic. Znałem działalność wielu z nich.
    Nie rozumiem dlaczego tak wielu ludzi rozpacza i nazywa ich patriotami, Polakami.

    Śmierć nie może zmienić oceny tak diametralnie, że zdrajcę określać będziemy patriotą. To jakiś obłęd.

    Dla człowieka religijnego może być faktem, nie bez znaczenia, że do zdarzeń doszło dokładnie w pół roku po podpisaniu Traktatu z Lizbony.
    Niektórzy sądzą, że ten samolot był za mały. Może gdyby był kilka razy większy to wprawdzie stracilibyśmy dużo więcej dużej rangi urzędników ale Polską rządziliby Polacy?

    Rozumiem oczywiście osobistą tragedię każdej rodziny. Nie mam zamiaru tu nikomu robić specjalnie przykrości. Jednak muszę dokonywać politycznej oceny działalności tych żywych i tych zmarłych.

    Trzy lata trwa teatr walki jawnych wrogów z wrogim obozem, który udaje patriotyczny. Ogólnie nazywam ich Sektą Smoleńską. Tak wielu ludzi jest pochłoniętych tym tematem, podczas gdy dzieją się rzeczy dla Polaków naprawdę istotne z grabieżą naszej własności włącznie.
    Zamiast walki o Polskę mamy marsze w obronie TV Trwam, miesięcznice, wystąpienia oburzonych i tym podobne hucpy. Ile to zmarnowanej, upuszczonej energii ile manipulacji i ogłupienia.
    Szukając wroga wypracowujemy metody, z których jedna każe patrzeć, kto na tym wszystkim zarabia. Kto zarabia na Smoleńsku? Kto zainstalował w Polsce swoje banki, kto grabił nasz przemysł, kto …

    Przykro mi bardzo.

  3. KSC 12/04/2013 at 20:10 #

    Bez wątpienia 96 zostało zamordowanych. Nie wiadomo jaka była to śmierć, może wszyscy byli martwi już w Warszawie. Może kapitan nie dotknął nawet steru samolotu. Czy ginęli od kuli w głowę, czy od trucizny? Można przypuszczać, że ciała ofiar celowo masakrowano to granicy

    nierozpoznawalności, a to ze względu na obawę związana z ew. sekcja zwłok. Oględziny ciała

    mogą ujawnić to czy ciało zostało zmasakrowane u osoby żyjącej, czy też po zgonie. Ustalenie

    tego momentu mogło poważnie obnażyć kulisy zamachu.

    Istotne jest to, że w Smoleńsku rozbił się bliźniak, nie było tam ciał, samolot ten nie spalił się tak jak zaplanowano, skutkiem czego pozostały dowody poszarpanych blach pokrycia co świadczy wyraźnie o podłożonym ładunku detonacyjnym.

    Czarne skrzynki nie świadczą zaś o czymkolwiek. Towarzysze napiszą cały zapis na nowo. Jeżeli zapisy skrzynek mogłyby coś okazać to nic innego jak tylko kolejna fuszerkę fałszerzy i zbrodniarzy. Tak jak po partacku rozbili samolot bliźniak -- nie potrafili go spalić na miejscu, tak mogą też coś pomylić w nowo tworzonym zapisie. Towarzysze nad Wisła pomogą towarzyszom

    w Moskwie zatuszować ew. uchybienia. A są także towarzysze w szerokim świecie, ci też pomogą.

    Należy mieć świadomość co do tego , że zamach nie był robotą ani jednej osoby ani jednego państwa. Zamach ten jest rezultatem zmowy międzynarodowej – przypuszczalnie nowej Jałty. O ile inicjatywa , inspiracja lub doraźne korzyści mogły przeważać w jedną lub drugą stronę to jednak nikt nie robił tego na własna rękę.

    KC100511

    http://zamach.eu/100511%20Klamstwo%20wiarodniejsze%20niz%20prawda/Klamstwo.htm

    To z maja 201o roku

    To nie gra roli, kto tam został zabity, ani tym bardziej to jak te osoby są teraz gloryfikowane.

    Ja osobiście może mógłbym mieć tam parę osób zaledwie , które przypisałabym Polsce czy polskości. L. Kaczyński leży i leżał poza tym gronem

    Tam nie o zabicie kogokolwiek chodziło, ale o destabilizacje Polski, Częściowo był to początek nowych rozbiorów , a częściowo większa jeszcze sprawa niż tylko Polska

    KSC

  4. dziadkjack 13/04/2013 at 00:01 #

    Zamordowanie prezydenta Kaczyńskiego było tylko tą “wisienką na torcie”, która wieńczy dzieło -- wszak żydowstwu (żydowstwo = żydzi+Żydzi+szabesgoje) pozostawał bliżniak!
    Trup prezydenta nadawał ważkosci zaprojektowanej przez żydowstwo gry ze społeczeństwem w elytę “dobrą” I elytę “złą”.

    Sprofanowanie Wawelu małżeństwem prezydenckim, to początek podziału ogłupianego społeczeństwa I jednoczesnie sprawdzenie stopnia jego wytresowania, apatii, itd.

    Pisze Pan : “Ja osobiście może mógłbym mieć tam parę osób zaledwie , które przypisałabym Polsce czy polskości.”
    Uważam, że w tej zbrodni zlikwidowano więcej Polaków, niż Pan sądzi: resztkę tych, którym na ich patriotycznym sercu leżała sprawa polskiej bankowosci, sprawa niezależnosci energetycznej, sprawa wojska -- lub po prostu byli ludżmi uczciwymi, niezłomnymi.

    Tak, to jest sprawa nie tylko Polski, ale przede wszystkim Polinu.

  5. KSC 13/04/2013 at 00:15 #

    W samej delegacji było wielu niepolakow.

    Zachowanie wielu rodzin -- b. “specyficzne” musi dodatkowo świadczyć o samych ofiarach.

    KSC

  6. dziadkjack 13/04/2013 at 00:37 #

    Popieram pańską opinię -- zachowanie tych rodzin potwierdza zaistnienie zamachu.
    Żydowska solidarnosc jest stawiana ponad wszystko, a zwłaszcza ponad indywidualne/rodzinne straty, w mysl zasady:”Wielki Srul wie co jest dobre, koniec końcem, dla naszej mafii”
    Kto z nich powie choćby tyle: a, przyjechali jacys BORowcy przed switem, postraszyli, że mają sygnały o planowanym “akcie terroru”, więc trzeba wyjąć baterie z komórek, żeby uniemożliwić “terrorystom” lokalizację pojazdu, żona/mąż wsiedli I już ich węcej nie widzielismy, bo nie pozwolono otwierać trumien.

    Kto chce zbadać tę solidarnosć mafijną, niech zapyta jakiegos bliskiego mu żyda o to, co sądzi on o wymordowaniu żydów przez syjonistów, rękami niemieckimi.
    Wiedzą o tym żydzi chazarscy, wiedzą, będą się wić jak piskorz, trochę rozgoryczenia ewntualnie ujawnią po pijanemu, -- ale pary z gęby nie puszczą: a cóż to, mieliby szkodzić takiemu wspaniałemu interesowi?…

  7. KSC 13/04/2013 at 16:26 #

    Typowe żydowskie kołtuństwo, bliscy żałobników mieli tam jechać jako delegacja państwowa za państwowe pieniądze, zginęli na służbie jako urzędnicy państwowi, ale żałobę to już chcą
    narzucać prywatnie całemu społeczeństwu.
    L Kaczyński pokrzykiwał do polaczków , ze jego narodowość to jego prywatna sprawa.

    Lustiger pasożytował na katolickich pieniądzach , ale o swoim judaizmie to już mówił jako prywatne świętości. Pochowali go najpierw rabini , a dopiero później podrzucono trupa do NoterDame w Paryzu
    Za pochowek tego perwersyjnego żyda z pewnością zapłacili katolicy

    Podobnie z Wojtyłą pochowano go po żydowsku, a cale życie pasożytował na katolickiej tacy. Podczas ostatniego spotkania z rabinami na Wtykanie wypędził z Kaplicy sykstyńskiej obcych (niezydow) i obcował tam z żydami sam na sam. Planowali wspólne spotkanie “po tamtej stronnie” bo Wojtyla trafil tam gdzie kończą szydzi.

Leave a Reply

Intronizacja
Optimization WordPress Plugins & Solutions by W3 EDGE