Antyludzie R.12&13.

ROZDZIAŁ  XII

PRZYGOTOWANIA  PSYCHOLOGICZNE

 

Nieprawdą byłoby mówienie, że demaskowanie spadało na studentów znienacka i bez ostrzeżenia. Były pewne wskazówki o tym co miało nadejść, żadna z nich nie przepowiadała co może się wydarzyć, ale psychologicznie dawały podstawę przez osłabianie sprzeciwu i wywoływanie lęku.  Na tym etapie przygotowawczym, rola jaką odgrywała administracja więzienia była najbardziej istotna. Dużo wcześniej przed wprowadzeniem do eksperymentu wyszkolonych grup, strażnicy lub nawet sam dyrektor Dumitrescu wykorzystywali sugestywne metody. Studenci mieli wierzyć, że działo się coś potwornego, coś co wisiało w powietrzu, i nikt nie mógł przed tym uciec, gdyż było to nieuniknione.

Wszyscy studenci wiedzieli, że “coś” się działo; nawet jeśli pomieszczenia w których stopniowo odbywało się demaskowanie były odizolowane od celi więźniów, okazyjnie słyszano tłumione krzyki, jęki i wrzaski. Nikt nie wiedział skąd pochodziły; nikt nie mógł dowiedzieć się co się działo. Każdy student stopniowo nabierał przekonania, że nadejdzie jego kolej. To oczekiwanie, tę denerwującą niepewność, umyślnie narzucano z rozkazu dyrektora politycznego. Sierżant Georgescu, wzór niedoścignionej brutalności wśród strażników w Pitesti, dbał o to, kiedy tylko miał okazję, żeby dać więźniom powody do niepokoju.

“Ty bandyto, to ja cię biję, ale też cię karmię. Ale zaczekaj i zobaczysz co cię wkrótce spotka. . .”

I wskazywał w kierunku skąd słyszało się jęki. Wszystko to doprowadzało do zwiększenia napięcia, oczywiście, i to dobrze podsumowuje poniższa relacja studenta, który był wśród pierwszych poddanych demaskowaniu w serii rozpoczętej 6 grudnia 1949 roku:

“W tym dramatycznym napięciu spodziewaliśmy się jakiegoś wybuchu. Nie czuliśmy strachu w zwykłym tego słowa znaczeniu, bo wiedzieliśmy, że od komunistów możemy spodziewać się wszystkiego, jeszcze zanim przywieziono nas do Pitesti. Większość z nas w mojej celi była gotowa przejść przez wszelkiego rodzaju cierpienie, byliśmy tak pewni, że się nie załamiemy! Ale nadal był w nas strach, dziwny niepokój. Nie wiemy jak oni to zrobią: nie mogliśmy odgadnąć dnia kiedy to wszystko się rozpocznie, czy kim będą oprawcy. I wtedy wydawało się, że chcieliśmy, byliśmy nawet niecierpliwi, żeby przejść przez nadchodzący proces, cokolwiek mogło to być.

Ale punkt kulminacyjny przyszedł kiedy najmniej go się spodziewaliśmy, i co było bardziej tragiczne, ze strony tych, których najmniej mogliśmy podejrzewać o taką zdradę”.

Po taktyce przedłużonego niepokoju wystąpiło całkowite zaskoczenie i szok z powodu tego, że to czego nie spodziewaliśmy się, ani nie wyobrażaliśmy  sobie, stosowano zawsze, i nigdy nie zawiodło.

Był jeszcze inny czynnik psychologiczny, który przygotowywał ofiary do tego co miało się wydarzyć. Ogromna większość z nich odczuwała represje niewytłumaczalnym poczuciem rezygnacji, która wydawała się stwarzać nastrój akceptacji każdego rodzaju tortur jako zasłużonej kary za jakiś wymyślony grzech. Wśród studentów nie było ani jednego, który rozmawiał ze mną o tym by mógł zidentyfikować źródło tego poczucia. Jeden z nich, który miał dobre wyszkolenie medyczne, przypisał to słabości fizycznej na skutek nieodpowiedniej żywności, w połączeniu z podświadomym przekonaniem, że opór od początku skazany był na klęskę. Nie wiedząc tego, studenci przechodzili od świata jaki znali, do takiego, w którym samo życie miało minimalne znaczenie, było zbędnym akcesorium.

Finałowym elementem był szok całkowitego zaskoczenia, kiedy ofiary znalazły się pośród demaskatorów w krytycznym momencie, kiedy rozpętał się nagły atak. Niewyobrazalny szok prawdopodobnie wywoływał u nich stan quasi-hipnozy.

ROZDZIAŁ  XIII
SPRAWDZANIE  METODY

Długość czasu potrzebna do “zrehabilitowania się” studenta była różna w różnych przypadkach. Byli tacy, choć tych było najmniej, którym zabierało to tylko kilka dni. Inni opierali się przez 3-4 tygodnie. Ale dla większości były to 2, 3, a nawet 4 miesiące.

Kiedy student przeszedł cały proces demaskowania, stawał się posłuszną, patologicznie bojącą się istotą, chcącą i nawet chętną spełniać najbardziej fantastyczne rozkazy. Aby sprawdzić stopień jego reedukacji, był wysyłany, otaczany, naturalnie, przez kogoś trochę bardziej “sprawdzonego”, do udziału w demaskowaniu byłych kolegów w innych celach. Jakie tortury on sam przeszedł, teraz musiał zastosować wobec  innych, żeby wykazać się “czynami”, że on rzeczywiście skończył z przeszłością.

Nikomu spośród reedukowanych nie pozwalano natychmiast reedukować innych. Żeby stać się “pedagogiem”, student musiał spełniać pewne warunki. Ci którzy mieli w końcu reedukować innych byli wybierani na początku demaskowania, i wyznaczeni do pracy na kolegach z własnej kategorii [1] kiedy nadszedł czas. Ale tym których przeszłość była zbyt mocno antykomunistyczna, odmawiano przywileju stawania się nauczycielami, nawet jeśli zakończyli szkolenie pedagogiczne. Turcanu wyjaśniłby im to w następujący sposób:

“Znam swój towar, bandyta w tobie nigdy się nie wyleczy. Jest otorbiony w sobie i tylko udajesz, że się wyreedukowałeś, ale w podświadomości czekasz na moment, kiedy będziesz mógł wrócić do tego, z czego cię wyciągnąłem. Nigdy nie będziesz w stanie uwolnić siebie od grzesznych idei zatruwających twoją duszę. Mimo tego, co teraz wydajesz się wyznawać, nadal wierzysz w to drugie, być może wbrew swojej woli . . .”

Chociaż to jego oświadczenie w wielu przypadkach później okazywało się prawidłowe, zostało opracowane w celu zwiększenia chęci stania się pedagogiem; bo paradoksalnie, spośród najbardziej zaciekle antykomunistycznych studentów Turcanu w końcu wybierał “pedagogów”, którzy okazywali się najbardziej okrutnymi ze wszystkich egzekutorów demaskowań.

Prawdą jest to, że większość z nich już nie żyje, niektórzy zmarli w wyniku ran lub chorób nabytych w czasie własnego demaskowania, inni zostali zastrzeleni kiedy ich istnienie stało się niewygodne i nie byli już pożyteczni. Poniżej kilka przykładów:

Długo po usunięciu demaskowań z więziennej rutyny, idąc w kierunku łazienki z grupą zatrzymanych w więzieniu Gherla, na plecach modego chłopaka przede mną zauważyłem od góry do dołu czerwone, ohydne blizny, jak pionowe prążki. Zapytałem znajomego studenta czy znał powód tej dziwnej deformacji. Odpowiedział: “To Cornel Pop, student V roku medycyny w Kluż. Blizny na plecach pozostały po demaskowaniu. Był jednym z tych na których naciskano najbardziej, był jedną z głównych nadziei grupy, której był członkiem”. Twarz mówiącego była wykrzywiona smutkiem zmieszanym ze strachem. Mimo że był zwykłym więźniem, każde wspomnienie o Pitesti wywoływało u niego drgawki. W więzieniu Gherla Cornela Popa uważano za jednego z najbardziej niebezpiecznych szpiegów i donosicieli wykorzystywanych przez dyrektora, Goiciu, zwłaszcza wśród więźniów pochodzenia macedońskiego; bo Pop szczególnie lubił ich przed jego aresztowaniem, i nawiązywał przyjaźnie, które teraz wykorzystywał z korzyścią dla komunistów. Edukatorzy całkowicie go nawrócili. Najpierw ofiara, a później jeden z najbardziej dzikich sadystów, jego przydatność w końcu się wyczerpała, i zastrzelono go po pozorowanym procesie przed wojskowym trybunałem komunistycznym.

Podobnie notorycznymi ze względu na całkowite nawrócenie i gorliwość jako reedukatorzy byli:

– Constantin Juberian – także z Kluż; student prawa; podzielił los Popa, po tym samym procesie

– Nuti (Ion?) Patrascanu z Konstancy; student medycyny w Bukareszcie; albo zniknął albo nadal w więzieniu.

– Ion Bucoveanu z Bukaresztu, student V roku inżynierii budowlanej; zwolniony.

– Coriolan Coifan –  z Turnu-Severin, były oficer artylerii, później student inżynierii budowlanej, znany z wigoru i precyzyjnego kopania w brzuch swoich uczniów.

– Eugen Magirescu – student pedagogiki w Iasi, być może jeden najbardziej torturowanych studentów podczas demaskowania, teraz prawdopodobnie nie żyje.

– Diaca (Dak) student medycyny w Iasi, miał zwyczaj chwalenia się że z natury był kryminalistą, ale faktycznie bardzo zajęty problemami zaawansowanej matematyki, często przypisywał sobie zbrodnie, może prawdziwe, może wymyślone. Pobił wielu więźniów tak bardzo, że sikali krwią; zwolniony, później aresztowany ponownie i skazany na 25 lat.

– Hentes – student z Targu-Mures, który przeszedł demaskowanie w Gherla; razem z Ludovic Reckem, byłym sekretarzem Młodzieży Komunistycznej w Transylwanii i agentem Securitate w czasie rządów Antonescu, zabił byłego socjalistycznego kongresmana Fluerasa w czerwcu 1953 roku w celi na parterze więzienia w Gherla, bijąc go workami wypełnionymi piaskiem. Flueras miał około 70 lat.

– Florin Popescu z Pitesti, który specjalizował się w torturowaniu myjących podłogi, których zmuszał do klęczenia na skorupach z orzechów, albo z braku ich, na ostrym żwirze, kiedy tylko wydawało mu sie, że podłogi nie były wystarczająco wymyte.

 

Transformacja w oprawców wydaje się wytłumaczalna w przypadku tych. którzy nie mieli jasno określonych poglądów kiedy ich aresztowano, a którzy szybko poddali się w demaskowaniu, ale co może tłumaczyć taką całkowitą zmianę w tych. którzy najpierw stawiali największy opór? Czemu można przypisać ich widoczną złość i złośliwość, kiedy stali się nadzorcami demaskowania innych, szczególnie jeśli nie byli przewodniczącymi komitetu demaskującego, a nawet nie przyjęto ich do ODCC?

[1] zobacz powyżej s. 29f

ROZDZIAŁ  XIV

“KORZYSTNE”  SPĘDZANIE  CZASU

Relacje między “zdemaskowanymi” studentami i “patronem” ODCC nie jest jasna. Nie każdy uważany za zreedukowanego stawał się członkiem ODCC; w rzeczywistości tylko bardzo małą ich liczbę wybierał Turcanu i aprobowali niewidzialni zwierzchnicy. Nie można było poznać dokładnej liczby uważających się za członków. Rzekomo nie było ich więcej niż 50 czy 100 z ponad 2.000 zreedukowanych studentów. To z tych aprobowanych członków wybierano liderów komitetów do bezpośredniego demaskowania.

Kiedy liczba zreedukowanych wzrastała, wykorzystywanie ich wszystkich w demaskowaniu stawało się trudniejsze. Robiono wszystko co możliwe żeby każdy z nich uczestniczył chociaż raz w takiej operacji, by potwierdzić jego rozkład i wejście do nowego stanu. Z drugiej strony zawsze byli gorliwcy, którzy się tym zajmowali, i zabierano ich z celi do celi by rozpoczynali pracę od nowa.

Pozostali zreedukowani studenci spędzali dni zgodnie z ustanowionym programem. Zwykle program przychodził “z góry”, a mianowicie od dyrektoriatu ODCC, ale wiele razy pozostawiano to dyskrecji komitetów celowych, przywództwo było pewne, że ich podwładni bardzo dobrze rozumieli co było dozwolone a co nie.

Wcześniej wybrane tematy do dyskusji, często przydzielano je studentowi żeby potwierdzić jego degradację, ale było mnóstwo ochotników, którzy chcieli mówić na “uzgodnione” tematy dlatego, żeby uśpić wszelkie podejrzenia jakie może mieć komitet. W ten sposób organizowano krótkie przedstawienia teatralne, w których oczerniano stary porządek, lub organizacje których “twórcy” byli dawnymi członkami. W rozwoju tematów wybranych przez komitet posługiwano się poezją, a szczególnie epigramem. W ich rezultacie powstał zbiór wersetów zatytułowany “The Red Notebook” [Czerwona książeczka], w której udział miało kilku studentów na przestrzeni 3 lat. Student Sergiu Mandinescu, dosyć utalentowany chłopak, zajmował się redagowaniem książeczki, którą w końcu sprezentowano oficerowi politycznemu więzienia Gherla, Advanei, który, poza torturowaniem więźniów, zajmował się “patronowaniem sztuce”. Jak oczekiwano, zbiór zawierał wytrawne pochwały Partii Komunistycznej i jej pierwszych podziemnych bojowników; pochwalne wiersze o maszynerii w fabrykach; i ody do kreatywnego charakteru życia więziennego “kreującego nowego człowieka”.

Dyskusje edukacyjne prowadzono w oparciu o materiały przygotowane przez dyrekcję więzienia i członków ODCC. W nich wypracowywano plany dalszych demaskowań i analizowano różne raporty o demaskowaniach sporządzanych przez “terenowych” liderów. Na tych “analitycznych spotkaniach” szczegółowo badano pisemne deklaracje poddawanych torturom, zwłaszcza dotyczące demaskowania zewnętrznego; jeśli uznano je za adekwatne, co miesiąc wysyłano je specjalnym kurierem do MSW.

Realizację tego programu nadzorowali członkowie ODCC, szczególnie przyglądano się rzeczom które mogły okazać się symboliczne, co niekiedy stwarzało dosyć niedorzeczne sytuacje. Oto jeden przykład:

Pewnego popołudnia student nucił sobie popularną w latach 1940 piosenkę. Z całej piosenki przytaczam tu tylko refren:

“Ale nie mogę, i powoli upływają lata

czekając aż znowu zakwitną kasztany. . .”

To tylko zwykłe słowa. Ale w 1947 roku Rumuni zmienili ostatnią linijkę na “czekając aż przybędą Amerykanie”.

Niewątpliwie nasz meloman tylko nucił melodię, nie myśląc o zamienionych słowach, ale ktoś go usłyszał i wykrzyknął “zdemaskuj się”. Było to określenie używane by powiedzieć ci, że miałeś coś do ujawnienia o sobie lub kimś innym. Od razu każdy musiał przestać robic to co robił i słuchać.

“Bandyta X śpiewał piosenkę o ukrytym znaczeniu; nie może zapomnieć kim był; i czeka by Amerykanie wzięli odwet na reedukatorach”. Zdziwiony student nie mógł zrobić nic innego niż przyznać, że tkwiący w nim nadal bandyta jeszcze nie zniknął, był winny i zasługiwał na surową karę!

Wszelkie spowolnienia w  trosce o “nową naturę” zostały załatwione kontrolowaniem rytmu demaskowań.

Kiedy efekt był zbyt powolny, tych którzy byli jeszcze w swoich celach przesyłano do innych cel, gdzie rozpoczynano demaskowania, lub do cel gdzie przetrzymywano nowo przybyłych. Tutaj mieli obowiązek spełniania roli “mężów zaufania” i zdobyć wszystkie informacje jakie mogli od tych nowych, które mogłyby być wykorzystane później, kiedy wyciągano pałki i rozpoczynano prawdziwą reedukację.

 

No comments yet.

Leave a Reply

Intronizacja
Optimization WordPress Plugins & Solutions by W3 EDGE