Jędrzej Giertych: NIEDOSZŁE PAŃSTWO ŻYDOWSKIE W LUBELSZCZYŹNIE Cz.4.

UZUPEŁNIENIE

Napisane w roku 1977

W ciągu dwudziestu lat, które dzielą napisanie wyżej ogłoszonych materia­łów od napisania niniejszych słów, nie prowadziłem systematycznych docie­kań, już nie mówiąc o badaniach archi­walnych itp., dotyczących sprawy, bę­dącej przedmiotem niniejszej pracy. Wpadło mi jednak w ręce w sposób mniej więcej przypadkowy kilka doty­czących jej informacji, które zasługują na to, by je do tej pracy dołączyć. Po­daję je poniżej punktami.

 

1.   Wielka encyklopedia żydowska w języku angielskim, wydana niedawno w Jerozolimie („Encyclopaedia Judaica”. Jerusalem 1971, nakładem Encykl. Jud.) zawiera w tomie 11 pod hasłem „Lublin” na, str, 541-546 poniższe infor­macje, które podaję w przekładzie: „W pewnej chwili hitlerowcy (Nazis) nosili się z myślą zamienienia dystryktu lu­belskiego w rezerwat (reservation) ży­dowski przeznaczony do skoncentrowa­nia Żydów z okupowanych przez Niem­ców części Polski i innych obszarów, wcielonych do Rzeszy. Pod koniec 1939 roku jakieś 5000 uchodźców przybyło do Lublina, a dalszych 1300 przybyło w lutym 1940 (ze Szczecina). (.,.). W kwietniu 1940 roku plan żydowskiego rezerwatu został oficjalnie porzucony (discarded); w późniejszej fazie, Lub­lin stał się jednym z centrów masowej eksterminacji żydów.” (Cytata ze str. 544-545).

 

2.   W tymże tomie 11 tejże encyklo­pedii, pod hasłem „Lublin District” za­warte są informacje następujące. „Dzie­sięć powiatów lubelskiego dystryku — Lublin, Biała Podlaska, Biłgoraj,” Chełm, Hrubieszów, Janów Lubelski, Krasny­staw, Puławy, Radzyń i Zamość — mia­ły w marcu-kwietniu 1941 roku ludność żydowską 250.000, w czym 55.000 ucho­dźców i deportowanych. Na początku, wschodnia część dystryktu Lublin była uważana (regarded) za <żydowski re­zerwat> (Jewish Reservation) i Żydzi z części Polski, wcielonych do Rzeszy, zarówno jak i z samej Rzeszy, z czes­kiego Protektoratu Czech i Moraw i z Austrii byli tam deportowani w sposób systematyczny (on a systematic basts). :Józefów, ” Izbica Lubelska, Krasnystaw i Zamość były niektórymi z miast, któ­re służyły jako punkty koncentracji dla tych deportowanych. Ludność miej­scowa została także usunięta (displac­ed), ogólnie biorąc po to, by zrobić miejsce dla nowych przybyszów. Nawet i po porzuceniu planu <żydowskiego Rezerwatu> dziesiątki tysięcy Żydów, deportowanych z Niemiec, Czechosłowa­cji i Austrii w dalszym ciągu napływa­ły do dystryktu, by być «ewakuowanymi» do obozu zagłady w Bełżcu, którego instalacje mordercze zaczęły funkcjonować w marcu 1942.

Ideologowie hitlerowscy uważali tak­że Lublin za rezerwat «żydostwa światowego», który prawdopodobnie utrzymuje tajne związki z żydowskimi społecznościami wszędzie w świecie (…). W rezultacie, dystrykt lubelski został : zmieniony w stację eksperymentalną dla rozmaitych hitlerowskich planów unicestwienia (annihilation) polskiego żydostwa”. (Cytata ze str. 764-766. W dalszym ciągu encyklopedia informuje na str. 765 i 766 o eksterminacji żydów w Lubelszczyźnie i o obozach w Bełżcu, Majdanku, Poniatowej, Trawnikach Ltp,).

 

3. Pewna ilość wiadomości na temat planów Hitlera dotyczących „rezerwatu” dla żydów w Lubelszczyźnie wy­płynęła w związku ze słynnym proce­sem Eichmanna w Izraelu. Już o tym wy­żej pisałem, cytując książkę Hanny Arendt.

Ale oto kilka uwag dodatkowych.

Wymienienie Niska, a nie Lubelszczyz­ny nie przeczy informacjom o zamiarze umieszczenia owego „państwa żydowskiego” w Lubelszczyźnie. Nisko przed wojną leżało w województwie krakow­skim, a potem w woj. rzeszowskim, ale położone jest ono nad Sanem tuż obok granicy województwa lubels­kiego i mogło być z łatwością do Lubelszczyzny przyłączone. Jakieś hitlerow­skie względy administracyjne mogły sprawiać, że w sposób trwały lub chwi­lowy chciano na początku centrum ad­ministracyjne owego „państwa” umieś­cić nie w Lublinie lecz w Nisku.

Przebiegu procesu Eichmanna zresztą nie śledziłem, i szczegółowych zresztą sprawozdań z tego procesu nie czytałem.

 

4. W liście do redakcji katolickiego tygodnika angielskiego „The Tablet” w Londynie katolicki ksiądz nazwis­kiem Stephen Raymond, zamieszkały w Londynie (adres w „The Tablet” po­dany), ogłosił informację, że w czasie drugiej wojny światowej prezydent Stanów Zjednoczonych udzielił obietni­cy ówczesnemu królowi Arabii Saudyj­skiej, że państwo żydowskie nie zosta­nie utworzone w Palestynie, lecz że dla utworzenia tego państwa Europa znajdzie jakieś terytorium w swoich granicach („Christians ana Jews”, „The Tablet, 25 stycznia 1975).

Dosłownie, informacja brzmi jak na­stępuje. „Państwo Izrael zostało stwo­rzone postanowieniem grupy zachod­nich rządów pomimo obietnicy, danej przez prezydenta Roosevelta ówczesne­mu Królowi Arabii Saudyjskiej, że krok taki nie zostanie uczyniony. Było postulatem Arabów w owym czasie, że skoro potrzeba utworzenia Państwa Iz­raelskiego istnieje głównie dla zaspoko­jenia żydów europejskich, jest obowiązkiem Europy znaleźć dla nich teryto­rium gdzie ta potrzeba mogłaby zostać zaspokojona. Pogląd ten został cał­kowicie pominięty i Arabowie zostali zmuszeni do oddania ziem, które posia­dali od wieków.” (Podkreślenia moje — J.G.).

 

5.   Warszawski tygodnik „„Kultura” w cyklu artykułów Jerzego W. Borejszy pod ogólnym tytułem „Rok 1939: Włochy-Polska-Niemcy”, w odcinku pią­tym p.t. „Non Belligerenza” („Kultu­ra” 2 października 1977) podaje frag­ment z listu Mussoliniego do Hitlera z dnia 5 stycznia 1940 roku o Pola­kach, treści następującej: „Naród, któ­ry został haniebnie zdradzony przez swoją nędzną klasę kierowniczą ~ poli­tyków i wojskowych, ale który — jak wy sami po rycersku przyznaliście” w waszym przemówieniu w Gdańsku — bił się odważnie, zasługuje na potrakto­wanie, które nie dostarczy pretekstów naszym przeciwnikom. Jestem przeko­nany, że utworzenie jakiejś skromnej rozbrojonej i wyłącznie polskiej Polski — oswobodzonej od żydów, co do któ­rych pełni popieram wasz projekt zebrania ich wszystkich w wielkim get­cie w Lublinie — nie może nigdy sta­nowić niebezpieczeństwa dla Wielkiej Rzeszy”. (Podkreślenie moje — J.G.).

Cenny ten dokument jest dowodem, że plan skupienia żydów w Lubelszczyźnie był planem samego Hitlera, a nie jakichś administratorów niemieckich na niższym szczeblu. Jest oczywiste, że by­ła o nim mowa w jakichś porozumie­niach na najwyższym szczeblu między Niemcami i Włochami, mianowicie mię­dzy Hitlerem i Mussolinim.

 

6. Żyd nazwiskiem Rudolf Vrba, zamie­szkały w Sutton w Anglii, były więzień w obozie zagłady w Oświęcimiu, ogłosił w londyńskim tygodniku „The Ob­server” (22 września 1963, pod tytu­łem „Eichmann”) dłuższy list do redak­cji, w którym donosi między innymi, że większa część żydów wie­rzyła, że deportuje się ich do obozów pracy. I uważali oni, że obozy pracy bę­dą czymś lepszym niż pogromy prze­ciwko ich dzieciom w Ich mieszkaniach w całej Europie.. Dlatego szli dobro­wolnie (voluntarily) do nowych «rezer­watów* (reservations) no. Wseho- «Me» (East), ale gdy przyjechali, zna­leźli się nagle w szczelnych (water­tight) fabrykach eksterminacji i nie pozostało im nic innego do zrobienia, jak umrzeć, bez względu na to, czy zdawali sobie sprawę z tego, co ich cze­ka, czy nie.” {Podkreślenia moje — J.G.).

 

7. Korespondent z Ameryki przysłał ml następujące cytaty z dwóch książek, z których pierwszej sam nie miałem w ręku, a drugą posiadam, ale jeszcze nie czytałem.

W książce „Why we failed with Pale­stine and again in Israel”, której auto­rem jest Don Kimche (Dial Press, 1973,, First published in England under the title „Palestine or Israel”, Seeker and Warburg Ltd.) znajdują się na stronicy 27 słowa następujące: „Kaiseris (oka­zywał) zainteresowanie syjonizmem oraz niemieckimi projektami ustano­wienia samodzielnego żydowskiego pań­stwa (autonomous Jewish state) na wschodniej granicy Niemiec w dotych­czasowym głównym rosyjskim gnieź­dzie żydostwa (on Germany’s Eastern frontier iw. the hitherto Russian heart­land of the Jews)”. Podkreślenie moje —J.G.).

W drugiej z książek, na które mi zwrócono uwagę: Nicholas Bethell „The; Wat Hitler Won” (Londyn 1972, Allan Lane, The Penguin Press) znajduję na str. 370 cytatę notatki angielskiego dy­plomaty i stałego podsekretarza stanu w Foreign Office, Sir Alexander Cadogan’-a z dnia 4 października 1939 ro­ku z rozmowy z agentem nieoficjal­nym niemieckim, szwedzkim przemysłowcem Birger Dahlerusem, który przy­wiózł Anglikom propozycje Hitlera i Goeringa dotyczące możliwości zawar­cia pokoju kompromisowego, (Zwra­cam uwagę, że było to w chwili, gdy polski opór jeszcze się nie całkiem za­łamał: wprawdzie Hel do którego za­łogi należałem, skapitulował 2 paździer­nika, a więc na 2 dni przed ową datą, ale silne zgrupowanie wojsk polskich pod Kockiem skapitulowało dopiero 5 października).

Rozmowy, wedle Cadogana, obraca­ły się wokół następujących zasad:

„«Niepodległa» Polska w ekonomi­cznej podległości Niemcom i poddana ograniczeniom wojskowym, które by przeszkodziły staniu się przez nią za­grożeniem dla Niemiec.” Niemcy zajęli­by dawną granice Rzeszy Niemieckiej w Polsce. (…) (Niemcy) gotowe są za­gwarantować imperia francuskie i bry­tyjskie. Rozwiązanie kwestii żydows­kiej przez użycie Polski jako ścieku do którego można by zrzucić Żydów (as a sink in which to empty the Jews)^”. Cadogan odpowiedział na to, że „wszys­tko to, lub część tego, brzmi bardzo Sądnie (may be very nice), ale nie mo­żemy wierzyć słowu lub zapewnieniom, lub podpisowi obecnych władców Nie­miec”. (Podkreślenia moje — J.G.).

 

8. Pamiętam z lat przedwojennych, że obiegały prasę światową wiadomości o tym, iż partia syjonistów-rewizjonistów, której wodzem był Włodzimierz Żabotyński,” obszernie wyżej cytowany, zawarła z Hitlerem układ, oparty na tej zasadzie, że żydzi niemieccy będą mogli z Niemiec emigrować, zabierając ze sobą swój majątek, nie w gotówce jednak, lecz w niemieckich towarach, przeznaczonych do eksportu. Pamiętam także, że przypisywano tej sprawie śmierć polityka żydowskiego dr. Chaima Arlosoroffa, zamordowanego przez nieznanych sprawców 17 czerwca 1933 roku w Tel Awiwie. Nie potrafię już sobie przypomnieć, czy przypuszczano iż był to organizator owego układu ży­dowskiego z Hitlerem, czy też przeciw­nie, wróg tego układu który wykonaw­ców tego układu prześladował.

Przed jakimiś 20 laty wpadła mi w ręce broszura, wydana w Londynie własnym nakładem autora, bez daty, ale wymieniająca wydarzenia z lat 1855 i 1957, a więc wydana nie wcześ­niej, niż w roku 1957, której autorem jest A. Leibenscn, zamieszkały w Lon­dynie i której tytuł brzmi: „The Mur­der of Dr. Arlosoroff”. Broszura ta, której treść nie bardzo rozumiem, gdyż nie jestem dostatecznie zorientowany w sprawach wewnętrzno żydowskich, przypisuje zabójstwo terrorystom z par­tii rewizjonistów (Żabotyńskiego, a obecnie Begina). Wśród szeregu ilus­tracji broszura zawiera (na str. 11) fo­tografię obecnego izraelskiego premie­ra Begina, przemawiającego w roku 1955 na zebraniu w Tel Awiwie na te­mat zamordowania Arlosoroffa.

Autor broszury pisze o obecnym wo­dzu dawnej partii rewizjonistów (na str. 15): „P. Begin miał śmiałość i zuchwałość powiedzieć mi — w obecno­ści innej osoby (!) — że nie powinienem nic więcej mówić o tej sprawie — i to w czasach — latem 1955 — kiedy on sam, ten demagog, ciągle o tej sprawie mówił”.

 

9. Jestem w posiadaniu książki Leon­ard Tuslmet „The Pavement of Heli 3 Leaders of the Judenrat” (Nowy Jork 1972, St. Martin Press). Książka ta zawiera biografie trzech najwybit­niejszych przywódców gett żydowskich pod władzą Hitlera, mianowicie Klim­kowskiego w Łodzi, Czerniakowa w Warszawie i Gensa w Wilnie. Książki tej nie przeczytałem, ale na podstawie pobieżnego przejrzenia mogę stwier­dzić, że napisana’ jest ona w obronie re­putacji tych trzech wybitnych Ży­dów, splamionych w opinii żydowskie], współpracą z Niemcami.

Gens, który pochodził z Litwy Ko­wieńskiej i był najpierw oficerem zawo­dowym, a potem oficerem rezerwy ar­mii litewskiej, w stopniu kapitana i wychowankiem litewskiej szkoły szta­bu, był patriotą republiki litewskiej i mówił bardzo dobrze po litewsku, ale bardzo słabo po polsku (str. 150-151 i 153), był „rewizjonistą, stronnikiem Włodzimierza Żabotyńskiego. Gens był czynnym członkiem Brith ha-Chayal, paramilitarnej organizacji rewizjonis­tów”. (Str. 152).

Nie znajduję poszlak, by także i Rumkowski i Czerniaków byli związa­ni z rewizjonistami. Wedle podanych o nich danych biograficznych (str. 6, 8-9,     78-80), ich przeszłość organizacyj­na i polityczna była odmienna.

Ale to nie znaczy, że nie mogli mieć oni z polityką Żabotyńskiego jakichś luźniejszych związków i być stronnika­mi jego polityki porozumienia z Niem­cami celem zbudowania państwa żydo­wskiego na ziemi polskiej.

Wiem także o istnieniu innej jeszcze- książki o administracji gett żydows­kich pod hitlerowskimi rządami: Isaiah Trunk „Judenrat. The Jewish Coun­cil in. Eastern Europe Unider Nazi Occupation”, Londyn 1974, Collier-Macmillan.

Książki tej nie miałem w ręku, lecz: znam ją tylko z recenzji w prasie an­gielskiej. Z recenzji tych wynika, że autor broni dobrej opinii administrato­rów gett.

 

10. Interesujące dane, za paryskimi „Zeszytami Historycznymi”, ogłosił o- partii” rewizjonistów p. Wiesław Wohnout w artykule „Fanaberie pamięci” w londyńskim „Dzienniku Polskim” (0.6 stycznia 1975). Pisze on: „Natrafiłem; w paryskich «Zeszytach Historycznych» z ubiegłego roku na wręcz re­welacyjny fragment wspomnień W.T., Drymmera. (…) Drymmer pisze, że w latach, gdy był dyrektorem w MSZ-cie, z polecenia Becka utrzymywał kontakt z Włodzimierzem Żabotyńskim, przy­wódcą syjonistów-maksymalistów (to jest moje określenie — pisze Wohnout -potocznie nazwano ich «syjonistami rewizjonistami i wysłannikami żydowskich organizacji bojowych, czynnych w Palestynie («Hagana i Irgun) i że w latach 1926-1938 udzie­lał im pomocy. Jakiej pomocy? Pisze o tym także Pobóg-Malinowski w dru­gim tomie _«Najnowszej historii polity­cznej Polski». «Pomoc ta — pisze Malinowski — szła w kilku kierunkach, Żabotyńskiemu przyznano parokrotnie poważne sumy pieniężne, traktowane jako «dług honorowy», zwrotny z chwilą powstania państwa żydowskiego. W aktach MSZ-tu zachowały się dwa kwity Żabotyńskiego na 250 tys. zło­tych). «Nie odmawiano też — pisze dalej Malinowski — jeszcze ściślej za­konspirowanej pomocy wojskowej — pozwalano zarówno «Haganie», jak i «Irgunowi>na zakup broni i wywóz jej z Polski. Wreszcie na podstawie uzgodnionej poufnie między min. Bec­kiem a marsz. Rydzem-Smigłym, orga­nizowano tajne kursy wojskowe — w Rembertowie dla «Hagany» dla «Irgunu» zaś praktyczny w Andrychowie na Podkarpaciu, teoretyczny — w War­szawie; ponadto życzliwie traktowano i udzielano pomocy kursom tajnym, zor­ganizowanym przez «Irgun» we wła­snym zakresie — w Zofiówce na Woły­niu i Poddębiu pod Łodzią. W sumie da­ło to paruset instruktorów, którzy nie­małą odegrali rolę tak w zorganizowaniu samoobrony przed Arabami, jak i w dalszych dziejach walki o niepodległość Izraela».

(Przywódca organizacji «Irgun», Abraham Sztern pochodzący z Suwałk, «rozmiłowany w Słowackim i polskiej poezji romantyczniej» jak o nim pisze Malinowski, rozczytujący się w naszej literaturze niepodległościowej, history­cznej i pamiętnikarskiej — zginął w Palestynie 2 lutego 1952 r. «zabity w konspiracyjnej kryjówce przez ścigają­cą go policję angielską». Cytatę czer­pię z Malinowskiego).

Data 1952 roku chyba podana omył­kowo, w owym, bowiem czasie już nie było w Palestynie policji angielskiej, a Izrael był niepodległy.(zginał 1942 roku – przyp. Gazeta Warszawska)

11. W chwili, gdy piszę te słowa, dawna partia Żabotyńskiego, będąca dotąd nie­przerwanie w opozycji, a w każdym razie poza rządem, doszła w Republice Izraelskiej drogą zwycięstwa wyborczego do władzy, a jej obecny przy­wódca i następca i uczeń Żabotyńskie­go, p. Menachem Begin jest w Izraelu premierem. Aczkolwiek nie wiąże się to w sposób ścisły ze sprawą niedoszłe­go budowania państwa żydowskiego w Lubelszczyźnie, warto jest tu odnotować informacje, jakie ukazały się w prasie, dotyczące dalszych losów żydowskiego stronnictwa, którego dawny wódz i za­łożyciel głosił program założenia państ­wa żydowskiego na ziemi polskiej, oraz którego wybitni członkowie spra­wowali coś w rodzaju władzy państwowej co najmniej w niektórych, wielkich gettach żydowskich w Polsce pod wła­dzą hitlerowską i wydaje się, że przy­gotowywali zręby państwowości żydows­kiej na ziemi polskiej.

P. Begin jest żydem polskim i pocho­dzi z Polesia. Jak podaje londyński „The Daily Telegraph” urodził się on w 1913 r. w Brześciu Litewskim i ukończył w 1935 roku uniwersytet warszawski. Był w Polsce przywódcą organizacyj­nym młodzieży w partii Żabotyńskiego. Wywieziony w roku 1939 z Wil­na na Syberię, został zwolniony w roku 1942 i wstąpił tam do armii polskiej. Służył v korpusie gen. Andersa i z nie­go na terenie Palestyny zdenerwował. Przyjął on sam odpowiedzialność za ak­ty terrorystyczne antyangielskie jego tajnej organizacji w Palestynie w koń­cowym okresie rządów angielskich, a mianowicie za wysadzenie w powietrze Hotelu Króla Dawida w Jerozolimie, co pociągnęło za sobą śmierć 91 osób, po­wieszenie 2 angielskich sierżantów, porwanych jako zakładnicy i ukaranie chłostą grupy angielskich oficerów. Obok tego, na początku pierwszej wojny żydowsko-arabskiej w 1948 roku, wy­mordował on 254 mieszkańców arabskiej wsi Deir Yassin, w tym wiele ko­biet i dzieci. Dodam do tego od siebie, że spowodowało to wśród ludności arab­skiej panikę, w której wyniku wielo­tysięczne masy Arabów uciekły z Pa­lestyny.

Nowojorski ..Time” z dnia 5 września 1977 roku podaje: amerykańscy ży­dzi wiedzieli dużo (…) o krwawym re­jestrze Begina z lat przed izraelską, niepodległością jako wodza antybrytyjskiej i antyarabskiej grupy terro­rystycznej Irgun Zvał Leumi. W roku 1946, na rozkaz Begina, Irgun wysadził w powietrze jerozolimski Hotel Króla Dawida, naonczas brytyjską kwaterę rządową, co pociągnęło za sobą śmierć 90 osób, w tym wielu żydów i Arabów. W dwa lata później, ludzie Begina wymordowali więcej niż 200 osób, głównie starców, kobiety i dzieci, w arabskiej wiosce Deir Yassin”.

Polski tygodnik „Wiadomości” w Londynie przedrukował w numerze z dnia 9 października 1977 roku list Ste­fana Korbońskiegro, ogłoszony w „The Washington Star” z 9 sierpnia tegoż roku, treści następującej:

„Menachem Begin, urodzony i wy­kształcony w Polsce, otrzymał w niej także i podstawowe wojskowe i konspi­racyjne przeszkolenie, to ostatnie oparte na doświadczeniach konspiracji, któ­re przygotowały antyrosyjskie powsta­nia z 1831 i 1864, rewolucję z r. 1905 i wreszcie Legiony Piłsudskiego w r. 1914.

Polski rząd przedwojenny popierał politykę Ruchu Syjonistyczno-Rewizjonistycznego i jego zbrojne ramię Irgun Swai Łeumi, których celem było stwo­rzenie niepodległościowego państwa ży­dowskiego, Głowa tego ruchu, Władimir Żabotyński, mentor i nauczyciel Begina, otrzymywał pomoc finansową, od tego rządu, który ponadto stworzył dla Irgunu na terenie Polski paramilitarne obozy ćwiczebne i zaopatrywał Irgun w broń przemycaną następnie do Pale­styny przez Rumunię i Bułgarię.

Po wybuchu wojny niemiecko-rosyjskiej w r. 1941, Begin zwolniony z sowie­ckiego łagru, wstąpił na ochotnika do armii polskiej tworzonej na terenie So­wietów przez gen. Władysława Andersa i z tą armią przybył do Palestyny w r. 1942. Wbrew pogłoskom, nie zdezerte­rował on z tej armii. Oto jego własne słowa na ten temat:

«Armia, której mundur noszę i któ­rej zaprzysięgłem wierność, walczy ze śmiertelnym wrogiem narodu żydows­kiego, hitlerowskimi Niemcami. Z takiej armii się nie dezerteruje nawet by wal­czyć o uwolnienie własnej ojczyzny».

W rzeczywistości Begin został formal­nie zwolniony z armii polskiej, po czym przyłączył się do Irgun Zwai Łeumi, co się stało odskocznią do zajęcia przez niego obecnie stanowiska premiera Iz­raela”. (Podkreślenia moje — J.G.).

 

12.  Warszawski tygodnik „Polityka” w numerze z dnia 2 grudnia 1978 roku, w artykule Daniela Passenta „Przeterminowane uszka”, cytuje następujące słowa francuskiego publicysty Jean Daniel, ogłoszone w piśmie „Le Nouvei Observateur”:

W 1943 r. naziści francuscy udawali, że wierzą, iż żydów deportowano do Pol­ski, do żydowskiej republiki krakowskiej». Do republiki, w której «żyd wieczny tułacz» wreszcie się zatrzyma, by zapuścić korzenie”.

 

13.  Od znajomego księdza z Ameryki otrzymałem list, datowany z 15 czerwca 1978, w którym zawarte są słowa następujące. „Kiedy byłem jeszcze w Chica­go, miałem tam księdza przyjaciela, na­zywał się Józef Taczała, pochodził z Poznańskiego, ‘był więźniem niemieckie­go obozu koncentracyjnego (nazwy nie pamiętam); dziś on już nie żyje, kilka lat temu powrócił do Polski i umarł w Ostrowie Wielkopolskim zeszłego roku. Kiedyś opowiedział mi takie zdarzenie. Jechał po­ciągiem (nie pamiętam, gdzie to było) i w tym samym przedziale był jakiś pan, który zbliżył się do niego przeprosił go i oświadczył mi, że chciałby zasięgnąć jego opinii. Co ksiądz myśli, czy byłaby dobrze, gdybyśmy założyli państwo ży­dowskie na Śląsku w okolicach Dzierżo­niowa? Byłem zaskoczony tym pyta­niem — powiedział mi ksiądz. Namyśli­łem się i odpowiedziałem, że to nie wy­szłoby dobrze i dla Polski i dla żydów, bo Polacy by mieli do Was pretensje za zabranie im ziemi i byliby waszymi wro­gami, jak również i Niemcy pozostaliby nadal waszymi wrogami gdyby kiedyś warunki się zmieniły, to Niemcy by was stamtąd wyrzucili. Wtedy ten pan powie­dział: ja jestem tego samego zdania i przedstawił się: Ben. Gurion. Nie ręczę czy dosłownie powtórzyłem tę rozmowy ale podaję jej treść”.

Relacja, nie z pierwszej ręki, jest niedokładna, ale zawiera zapewne rdzeń prawdy. Jak widzimy, Dawid Ben-Gurion (‘1886-1973), premier izraelski wiatach 1948-1953 i 1955-1963, zasięgał opinii przypadkowo spotkanego Polaka o tym co by Polacy myśleli o państewku żydo­wskim w Polsce. Rozmowa mogła mieć miejsce tylko w latach 1945-1948 i tylko w Anglii lub Ameryce. A więc jeszcze wtedy żydzi rozważali możliwość roz­wiązania terytorialnego.

k42

MAPKI

Że projekt utworzenia państwa ży­dowskiego na Lubelszczyźnie nie był fak­tem nieznanym, kołom politycznym, i ba­daczom historii w Zachodniej Europie, świadczy fakt, że znalazł om odbicie w mapkach dołączonych do szeregu poli­tycznych i historycznych książek. Dołą­czam tu „fascimile” czterech takich ma­pek, wraz z kartami tytułowymi ksią­żek, z których zostały wzięte.

Pierwsza z tych mapek, pochodząca z roku 1942, ogłoszona została w Londy­nie w książce życzliwego Polsce angiels­kiego publicysty w czasie trwającej woj­ny i jeszcze przed rozpoczęciem przez Hitlera rzezi żydów.

Druga, ogłoszona w roku 1953 w książ­ce historyka-żyda, piszącego po angielsku, w wydawnictwie żydowskim w Londynie.

Trzecia, w broszurze, w języku włos­kim, wydanej bezimiennie, ale z przed­mowa Polaka, księdza arcybiskupa Gaw­liny, bez daty, ale nie przed rokiem 1945, drukowanej w drukami ARS GRAF w Rzymie.

Czwarta, w podręczniku szkolnym his­torii najnowszej, używanym w szkołach średnich angielskich, wydanym po raz pierwszy w roku 1965, przedrukowana za wydaniem z roku 1969,

— 1969.

 

 

CZI: http://gazetawarszawska.com/2012/07/22/10736/

,

No comments yet.

Leave a Reply

Intronizacja
Optimization WordPress Plugins & Solutions by W3 EDGE