Ostatnia bitwa Szatana. Rozdział 14

Ostatnia bitwa Szatana.

ROZDZIAŁ  14

Na litość boską, wysłuchajmy świadka

 

Niewiele rewelacji było tak nieprzekonujących jak watykańska wersja Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej. Ci którzy uważali, albo mieli nadzieję, że ujawnienie w czerwcu 2000 roku broszury CDF The Message of Fatima [Orędzie Fatimskie – TMF] zakończy sprawę, są prawdopodobnie zaskoczeni ostatnim zgiełkiem o Fatimie w prasie. Nie powinno to nikogo zaskoczyć. Przez ponad 40 lat wykorzystywano niemal każdą taktykę – milczenie, nękanie, złą teologia, dezinformacja – żeby zakopać prawdziwe Orędzie Fatimskie. Ale oliwa zawsze na wierzch wypływa. Ataki terrorystyczne 11 września 2001 roku wywołały reakcję łańcuchową w opowieściach o Fatimie. W prasie i w Internecie szumiało od informacji, że ataki były częścią Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej, której jeszcze w pełni nie ujawniono.

Jak irytujące dla autorów TMF, którzy upierają się, iż cała tajemnica fatimska mieści się między okładkami ich broszury. Im się nie wierzy, po części dlatego, że nie są wiarygodni, ale także z powodu pewnej świadomości zbiorowej, powszechnego poczucia nadchodzącego fatum. W głębi duszy wiemy, że “cywilizacja miłości” to utopijny nonsens. Nigdy nie istniała. Prawdziwe Orędzie Fatimskie wyraźnie to potwierdza: piekło istnieje i idzie do niego wiele dusz, bo nie ma nikogo, kto by się za nie modlił i poświęcał. Niebiańskim remedium nie są szeroko publikowane modlitewne spotkania międzyreligijne, a poświęcenie i nawrócenie Rosji, nabożeństwo do Niepokalanego Serca Maryi i Różaniec. Prawdziwe Orędzie Fatimskie nie jest prośbą o dalsze papieskie apologie. Jest nim błaganie do Jezusa “przebacz nam nasze grzechy”, “zachowaj nas od ognia piekielnego”. Nie przeżywamy nowego pojawienia się ludzkości. Znajdujemy się na Titanicu płynącym w ciemność, a świat wyczuwa nieuchronne fatum, nawet, kiedy nadal ściąga na siebie wyrok.

Ale nawet wydarzenia z 11 września 2001 nie powstrzymały watykańskiego aparatu przed narzucaniem linii partyjnej Sodano, że Fatima “należy do przeszłości”. Wręcz przeciwnie, wysiłki narzucenia na Kościół interpretacji Sodano o Fatimie tylko się zwiększyły, jakby kard. Sodano, et al, uznali, że 11 września mógłby faktycznie potrząsnąć katolikami i dowiedzieli się – chwileczkę! – iż to nie jest koniec Fatimy, gdyż oczywiście nie widzimy nic takiego jak triumf Niepokalanego Serca i obiecanego okresu pokoju. Żeby na nowo utwierdzić linię partyjną, potrzebny był pewien rodzaj odważnego działania

12 września 2001 roku, zaraz po zawaleniu się Twin Towers, watykańskie Biuro Prasowe opublikowało biuletyn dnia: “Deklarację” Kongregacji ds. Księży dotyczącą nie ataków terrorystycznych, nie strasznych skandali wybuchających niemal codziennie w szeregach duchownych, nie licznych herezji i nieposłuszeństwa wśród księży w ciągu ostatnich 40 lat, ale o. Nicholasa Grunera, “fatimskiego księdza”. W deklaracji napisano, że wydaje się ją “z mandatu wyższej władzy” – watykański żargon dla sekretarza stanu, kard. Sodano, nie papieża (który jest władzą najwyższą).

Deklaracja ostrzegała cały katolicki świat przed poważnym zagrożeniem dobra Kościoła; zagrożeniem tak ogromnym, że Kongregacja ds. Księży nie mogła nawet czekać aż opadnie kurz na nieistniejące już Bliźniacze Wieże. Zagrożenie stanowiła konferencja nt. pokoju na świecie i Fatimy w Rzymie, sponsorowana przez apostolat o. Grunera.

Tak, priorytetem Watykanu w kilka godzin po najgorszym ataku terrorystycznym w historii świata było to, żeby nakazać każdemu ignorowanie konferencji nt. pokoju na świecie i Fatimy. Dlaczego? Bo, deklaracja mówiła, “konferencja” nie ma aprobaty legalnej władzy kościelnej”. Oczywiście, autor tej deklaracji dobrze wiedział, że według prawa kościelnego nie jest konieczna “aprobata” na organizowanie konferencji duchownych i świeckich. Kodeks Prawa Kanonicznego opublikowany przez papieża Jana Pawła II (Kanony 212, 215, 278, 299) uznaje naturalne prawo wiernych do spotkań i dyskusji o sprawach dotyczących obecnego Kościoła, bez żadnej “aprobaty”. Faktycznie, Watykan nie publikuje żadnych informacji o braku “aprobaty” dla niezliczonych konferencji prowadzonych przez orędowników ordynacji kobiet i licznych innych herezji, mimo że uczestnicy tych konferencji naruszają prawo naturalne i krzywdzą Kościół. Można także powiedzieć, że rzymska konferencja apostolatu nie dostała aprobaty od Amerykańskiego Stowarzyszenia Medycznego. I co z tego?

Ale nie to było najgorsze. Deklaracja stwierdziła również, że o. Gruner został “zawieszony” przez biskupa Avellino. Zawieszony za co? Widocznie za nic, bo nie podano żadnych podstaw. Przyczyna tego kuriozalnego pominięcia była jasna dla każdego znającego kanoniczne procedury o. Grunera: “podstawy” były tak niezdarne, że publiczne ich ujawnienie wywołałoby śmiech.

Jak już napisaliśmy, jedynym pretekstem w ogóle podanym o “zawieszeniu” było to, że o. Gruner musi powrócić do Avellino, Włochy (gdzie został wyświęcony w roku 1976), albo zostać zawieszonym. Dlaczego? Bo “nie udało mu się” znaleźć innego biskupa by go inkardynował. Ale “Deklaracja” nie wspomniała o tym, że trzech przyjaznych biskupów zaproponowało inkardynację o. Grunera z wyraźnym pozwoleniem na kontynuację jego apostolatu, i że te trzy inkardynacje zablokowano (albo uznano za “nieistniejące”) przez tych samych watykańskich biurokratów, którzy teraz ogłosili wynikające z tego “zawieszenie”. Oznacza to, że o. Gruner został “zawieszony” za to, że okazał “nieposłuszeństwo” wobec rozkazu samych oskarżycieli, którzy uniemożliwili mu to posłuszeństwo. (Nie wspominając o tym, że biskup Avellino do 12 września 2001 roku nie miał absolutnie żadnej władzy nad o. Grunerem – gdyż ten był już inkardynowany w innej diecezji.)

Prawie po 40 latach od początku “wiosny” II Soboru, nadal nie dokonano poświęcenia Rosji – nie świata, nie “młodych szukających sensu życia”, nie “bezrobotnych” – ale Rosji. Światem trzęsą regionalne wojny, muzułmański terroryzm i holokaust aborcji, kiedy staje się wyraźniejsze z godziny na godzinę, że idziemy do apokalipsy. Islamscy fundamentaliści, których watykańscy dyplomaci teraz lubią nazywać “naszymi muzułmańskimi braćmi”, nienawidzą nas i chcą nas ujarzmić czy zabić, zgodnie z nakazami ich Koranu. Po 40 latach całkowicie bezużytecznego “dialogu ekumenicznego”, sekty protestanckie są nawet bardziej zniedołężniałe niż na początku, a prawosławni bardziej nieugięci w odmowie poddania się Wikariuszowi Rzymu. Kościół doznaje ciężkich ran poprzez herezje i skandale w diecezjach na całym świecie, gdzie stracił wszelką wiarygodność z powodu zepsucia jego członków. Nowa orientacja II Soboru jest całkowitą klęską; rujnującym fiaskiem. Ale pośród całej tej śmierci, chaosu, herezji, skandalu i apostazji, każde z nich teraz osiąga swoje apogeum, Watykan uznał za konieczne – właśnie teraz! – by zaalarmować świat o “niebezpieczeństwie” ze strony o. Nicholasa Grunera.

Tak więc jeden dzień po 11 września 2001 roku, o. Gruner, który nie popełnił żadnego przestępstwa przeciwko wierze i moralności, który zachowywał swoje śluby przez 25 lat kapłaństwa, który nie molestował ani jednego ministranta czy kobiety, który nie ukradł żadnych pieniędzy i nie głosił żadnej herezji, został publicznie potępiony przed całym Kościołem w deklaracji, która nie przedstawiła żadnych podstaw tego potępienia, która przywołała “mandat” anonimowej “wyższej władzy”, która nawet nie miała odwagi się nazwać. W historii Kościoła nigdy nie wydarzyło się coś takiego wobec wiernego katolickiego księdza. Obsesja sekretarza stanu w zniszczeniu o. Grunera – symbolu oporu wobec linii partyjnej – osiągnęła poziom nieprzyzwoitości.

Dlaczego? Mogła to być tylko głęboko zakorzeniona niechęć do Orędzia Fatimskiego i wszystkiego co ono znaczy dla nowej orientacji Kościoła, którą tak niezachwianie narzucają kard. Sodano (przyjaciel Gorbaczowa) i jego kolaboranci. Wydaje się, że Fatima niepokoi ich bardziej niż obecny stan Kościoła i świata. A jeszcze stan Kościoła i świata z pewnością mógłby zmienić się na lepszy, gdyby tylko prześladowcy o. Grunera po prostu zrobili to o co prosiła Matka Boża Fatimska: “Jeśli moje prośby zostaną spełnione, uratuje się wiele dusz i nastanie pokój”.

Ale kard. Sodano na pewno się przeliczył. Wydanie tego bezpodstawnego potępienia “fatimskiego księdza” w kilka godzin po 11 września, wywołało taki fetor, że wiele osób, które byłyby skłonne uznać “deklarację” za dobrą monetę, zaczęli się zastanawiać, o jej groteskowo nieodpowiednim czasie. W podważanym i zhańbionym przez duchownych zdrajców w każdym kraju Kościele, dlaczego watykański aparat tak niepokoił się z powodu jednego księdza, któremu nie zarzucono nawet jednego złego czynu?

Zrobienie z o. Grunera kozła ofiarnego nie było by bardziej skuteczne od innych antyfatimskich matactw. Przeciwnie do tego, na co wydają się mieć nadzieję pewni watykańscy dostojnicy. Kontrowersji fatimskiej nie da się zredukować do statusu jednego księdza. W tygodniach po “deklaracji” o o. Grunerze, inni prominentni katolicy zaczęli wyrażać poważne wątpliwości o linii partyjnej kard. Sodano w sprawie Trzeciej Tajemnicy. Nie tylko matka Angelica uważała, że “nie dostaliśmy całości”.

26 października 2001 roku “wybuchła”, jak mówią reporterzy, historia o tym jak agencja informacyjna Inside the Vatican (wraz z innymi dziennikami włoskimi) opublikował artykuł: “The Secret of Fatima: More to Come?” [Tajemnica Fatimska: pokaże się więcej?]. W artykule napisano: “Właśnie otrzymaliśmy informację, że s.Łucja dos Santos, ostatnia żyjąca wizjonerka fatimska, kilka tygodni temu wysłała list do Jana Pawła II, rzekomo ostrzegający go o tym, że jego życie jest w niebezpieczeństwie. Jak podają źródła  watykańskie, list mówiący o tym, że wydarzenia o których mówi ‘Trzecia Tajemnica’ Fatimska, jeszcze nie miały miejsca, dostarczył Janowi Pawłowi emerytowany biskup Fatimy, Alberto Cosme do Amaral, jakiś czas po 11 września”.

Zapytany o ten list, biskup Fatimy, Serafim Ferreira de Sousa, “nie zaprzeczył temu, iż s. Łucja wysłała do papieża list, ale powiedział [z jezuicką godnością), że ‘nie ma żadnych listów wizjonerki wyrażających obawę o życie papieża'”. Artykuł Inside the Vatican dalej ujawnił, że “źródła zasugerowały także, że list s. Łucji zachęca papieża do ujawnienia Trzeciej Tajemnicy w całości”, i że jej list do papieża “ma zawierać to ostrzeżenie: ‘Wkrótce nastąpi wielkie wrzenie i kara'”.

Artykuł mówi o jeszcze innym tajnym spotkaniu z s. Łucją za murami klasztoru – tylko ono nie jest zgodne z linią Bertone /  Ratzingera. Włoski ksiądz diecezjalny, o. Luigi Bianchi, “twierdzi, iż spotkał się z s. Łucją dos Santos w ubiegłym tygodniu w zamkniętym klasztorze karmelickim w Coimbra, Portugalia”. Powtarzając podejrzenia matki Angeliki, o. Bianchi “spekulował o możliwości, że Watykan nie ujawnił w całości tajemnicy, żeby uniknąć paniki i niepokoju wśród ludności; by jej nie wystraszyć”.

Odnośnie śmiesznej “interpretacji” Tajemnicy przez Bertone / Ratzingera o zamachu na życie Jana Pawła II w roku 1981, o. Bianchi powiedział, że “orędzie nie mówi tylko o zamachu na papieża, ale o ‘biskupie w bieli’, który przechodzi pośród ruin i ciał zamordowanych mężczyzn i kobiet. . . Oznacza to, iż papież będzie musiał wiele wycierpieć, że niektóre narody znikną, że wielu ludzi zginie, że musimy bronić Zachodu przed islamizacją. I to dzieje się obecnie”.

Inside the Vatican był ostrożny by podkreślić, tak jak The Fatima Crusader, że s. Łucja “nie ma pozwolenia na rozmowy z nikim, kto nie uzyskał wcześniejszej zgody Watykanu. . .” W związku z tym, Inside the Vatican zabezpieczył się twierdząc, że “nie jest od razu jasne, czy Bianchi otrzymał tę zgodę, ominął tę konieczność, czy faktycznie nie spotkał s. Łucji jak utrzymuje”. Ale nikt, łącznie z samą s. Łucją, nigdy nie zanegował tego, że spotkanie z o. Bianchi miało miejsce.

To, że chociaż niektóre źródła Inside the Vatican pochodzą z samej kurii, zasugerowała odpowiedź kard. Ratzingera na te wydarzenia. Zacytował go jakby miał powiedzieć, że “ostatnie plotki o liście są tylko kontynuacją ‘starej polemiki wywoływanej przez pewne osoby o wątpliwej wiarygodności’, w celu ‘destabilizacji równowagi wewnętrznej Kurii Rzymskiej i niepokojenia ludzi Boga'”. Ale zauważmy, że kard. Ratzinger faktycznie nie zaprzecza istnienia listu s. Łucji do papieża.

Uwaga kard. Ratzingera wiele mówi. Jak mogą osoby o “wątpliwej wiarygodności” destabilizować “równowagę wewnętrzną Rzymskiej Kurii”? Jeśli ich wiarygodność jest wątpliwa, to Kurii Rzymskiej nie zdestabilizowałoby to, co one mówią. A właściwie, kim są te osoby o “wątpliwej wiarygodności”? Artykuł w  Inside the Vatican sugerował, że kard. Ratzinger mógł odnosić się do o. Grunera. Ale co z matką Angeliką? Co z o.Bianchi? Co z samym Inside the Vatican, którego naczelny, Robert Moynihan, jest tylko pod kuratelą watykańskiego aparatu, co sugeruje tytuł tego czasopisma? Co z milionami innych katolików, którzy żywią uzasadnione podejrzenia, że Bertone i Ratzinger nie są całkowicie szczerzy twierdząc, że proroctwa Orędzia Fatimskiego, łącznie z Trzecią Tajemnicą, “należą do przeszłości”, i że to ostrzeżenie o wielkiej karze Kościoła i świata już nas nie dotyczy? Faktycznie, który poważny katolik naprawdę w to wierzy, biorąc pod uwagę niebezpieczną sytuację w obecnym świecie?

Pomimo zdecydowanych wysiłków nałożenia linii partyjnej Sodano (wysiłku, który teraz objął deklarację w sowieckim stylu, że o. Grunera należy uważać za “nikogo” w Kościele), katolicy na całym świecie nadal zastanawiają się co stało się ze słowami występującymi po istotnym zdaniu “W Portugalii dogmat wiary zawsze zostanie zachowany itd.” Dlaczego TMF uciekł od tego zdania usuwając je z Orędzia Fatimskiego i umieścił je w przypisie? Co stało się z brakującymi słowami Maryi Dziewicy? Gdzie jest obiecane nawrócenie Rosji? Dlaczego nie było okresu pokoju na świecie, jaki obiecała Matka Boża? 

W obliczu tych nie chcących zniknąć pytań, aparat watykański podjął jeszcze jedną próbę zakrycia wzrastającej spekulacji o zatajaniu, zanim nie będzie za późno. Rzeczywiście oświadczenie kard. Ratzingera o destabilizacji w kurii wskazywałoby na to, że linia partyjna o Fatimie napotykała na opór wewnątrz samej kurii, być może z powodu wzrastającej destabilizacji na świecie, co nie zgadza się z opinią Ratzinger / Bertone / Sodano, że Fatima odnosi się do przeszłości.

Tym razem podstępem miał być kolejny tajny wywiad z s. Łucją w klasztorze w Coimbra. Wywiad ten przeprowadził 17 listopada 2001 roku abp Bertone, ale z jakiegoś powodu jego rezultatu nie ujawniono przez ponad miesiąc. Dopiero 21 grudnia 2001 roku L’Osservatore Romano (włoskie wydanie) opublikował krótki komunikat abpa Bertone na temat wywiadu, zatytułowany “Meeting of His Excellency Mons. Tarcisio Bertone with Sister Maria Lucia of Jesus and the Immaculate Heart” [Spotkanie JE Tarcisio Bertone z s. Marią Łucją o Jezusie i Niepokalanym Sercu]. Angielski przekład opublikowano w angielskim wydaniu z 9 stycznia 2002 roku.

Treścią komunikatu było to, jak mówi Bertone, że s. Łucja mówi, iż poświęcenie świata w roku 1984 wystarczyło za poświęcenie Rosji, i że “wszystko zostało opublikowane; nie ma więcej tajemnic”. Jak wykazaliśmy w Rozdz. 6, wcześniejsze oświadczenie zaprzecza wszystkiemu, co mówiła s. Łucja przez większość 70 lat. Ostatnie oświadczenie przedstawia się jako odpowiedź s. Łucji na pytanie o Trzeciej Tajemnicy – ale pytania tego, dosyć dziwnie, nie zadaje się.

Kiedy gazeta lub czasopismo publikuje wywiad ze znaną osobą, czytelnik słusznie oczekuje serii całych pytań z całymi odpowiedziami, żeby mógł sam zobaczyć – w pełnym kontekście – co pytana osoba miała do powiedzenia własnymi słowami. Ale nie w tym przypadku. Chociaż informuje się nas, że Bertone i s. Łucja rozmawiali przez “ponad dwie godziny”, Bertone podał jedynie swoje podsumowanie tej rozmowy, okraszonej kilku słowami przypisywanymi samej s. Łucji. Nie dokonano żadnej transkrypcji, nagrania dźwiękowego czy filmowego z 2-godzinnej sesji. W rzeczywistości, mniej niż 10 procent tego co przypisuje się s. Łucji miało cokolwiek wspólnego z przekazanym celem wywiadu, a mianowicie, omówienie wątpliwości tkwiących w umysłach milionów katolików o poświęceniu Rosji i całego ujawnienia przez Watykan Trzeciej Tajemnicy.

Może powinniśmy przyzwyczaić się do podejrzanych nieprawidłowości w sposobie w jaki aparat watykański traktuje s. Łucję, i ten poniewczasie ujawniony, eliptyczny “wywiad” nie był wyjątkiem. Komunikat Bertone pokazuje, że s. Łucja nadal traktowana jest jakby była członkiem federalnego Programu Ochrony Świadka. Tak, oczywiście, ona jest w zamkniętym klasztorze. Ale wywiad to wywiad, a 2-godzinna rozmowa to 2-godzinna rozmowa. Gdzie jest wywiad, i co stało się z 2-godzinną rozmową? Jak można pogodzić ten kuriozalny substytut prawdziwego wywiadu z twierdzeniem, że s. Łucja powiedziała wszystko to, co powinniśmy wiedzieć o Orędziu Fatimskim? Jeśli powiedziała wszystko to, co wie, to nie ma nic do ukrycia. Jeśli nie ma nic do ukrycia, to, dlaczego nie opublikować wszystkiego tego, o co ją pytano, i wszystkiego, co odpowiedziała w czasie tych 2 godzin? Faktycznie, dlaczego po prostu nie pozwolić s. Łucji samej przemówić do świata, i dać sobie spokój?

Ale pomimo publikacji TMF, rzekomego ostatniego słowa o Fatimie, ujawniającego wszystko co jeszcze jest do poznania, s. Łucję nadal trzymano daleko od mikrofonów i neutralnych świadków. Była totalnie niewidoczna podczas procesu “ujawniania” Trzeciej Tajemnicy w maju-czerwcu 2000 roku, i taka pozostaje nadal, mimo że – jak mówi linia partyjna – Fatima “odnosi się do przeszłości”.

Przed analizą szczegółów “wywiadu” w listopadzie 2001 roku – łącznie z całkowitą liczbą 44 słów przypisanych samej s. Łucji w czasie rzekomej 2-godzinnej rozmowy o kontrowersyjnych sprawach – należy zauważyć, że komunikat Bertone podważa jego własną wiarygodność natychmiast po następującym twierdzeniu: “Zamierzając przedyskutować problem trzeciej części tajemnicy fatimskiej, ona [s. Łucja] mówi, że słuchała uważnie i współpracowała w broszurze opublikowanej przez Kongregację Doktryny Wiary [tzn. The Message of Fatima – Orędzie Fatimskie (TMF)], i potwierdza wszystko o czym pisze“.

To nie mogło być niczym innym jak tylko oszustwem. Przede wszystkim Bertone prosi wiernych by uwierzyli we wszystko to, co następuje:

1. S. Łucja “potwierdza” twierdzenie TMF, że objawienie zawarte w Trzeciej Tajemnicy obejmuje obrazy, które s. Łucja “mogła widzieć w książkach religijnych” i własnych “odczuciach wiary”. Inaczej mówiąc, s. Łucja “potwierdza”, że ona to wymyśliła [1].

2.S. Łucja “potwierdza” pochwałę modernistycznego jezuity Edouarda Dhanisa przez kard. Ratzingera jako “wybitnego badacza” Fatimy, mimo że Dhanis odrzucił jako “nieświadomą fabrykację” każdy proroczy aspekt Orędzia Fatimskiego – od wizji piekła, do przepowiedni II wojny światowej, do poświęcenia i nawrócenia Rosji. (To przedyskutujemy szczegółowo dalej.)

3. S. Łucja “potwierdza”, w istocie, że może równie dobrze być szczerym i pobożnym fałszerzem, która tylko wyobrażała sobie to, że Maryja Dziewica wzywała do poświęcenia i nawrócenia Rosji, żeby TMF miała rację w ignorowaniu tych kluczowych elementów Orędzia Fatimskiego, traktując je jakby nie istniały.

Trzeba być tu rozsądnym. Kiedy funkcjonariusz watykański, bez względu na jego stanowisko, wychodzi z zamkniętego klasztoru i oświadcza, że 94-letnia zakonnica “potwierdza wszystko” co on napisał w 44-stronicowym dokumencie, to rozsądne umysły oczekują na nieco więcej niż potwierdzenie. Tym bardziej, kiedy 44-stronicowy dokument uprzejmie sugeruje, że zakonnica wymyśliła nabożną bajkę, która utrzymywała Kościół w zawieszeniu, niepotrzebnie, przez ponad 80 lat.

Tylko na tej podstawie należy wywnioskować, że najnowszy potajemny wywiad z s. Łucją jest kolejną próbą manipulowania i wykorzystania trzymanego na uwięzi świadka, któremu jeszcze nie pozwolono wystąpić i przemówić do wiernych własnymi nieocenzurowanymi słowami. Ostatnia żyjąca wizjonerka z Fatimy nadal poddawana jest zamkniętym wywiadom, podczas których otoczona jest przez nadzorców, którzy później donoszą w drobnych porcjach o jej “świadectwie” – odpowiedzi bez pytania, pytaniu bez odpowiedzi. A teraz wiernych prosi się by przełknęli bezczelne kłamstwo, że s. Łucja, bosko wybrana wizjonerka fatimska, zgadza się ze “wszystkim” w 40-stronicowym neomodernistycznym “komentarzu”, który, co dostrzegł nawet Los Angeles Times, “delikatnie obala kult Fatimy”.

Skoro tylko z tych powodów jest jasne, że “wywiad” z 17 listopada 2001 roku jest wysoko podejrzany, to mamy obowiązek wykazania tego dla dobra historii.

Zacznijmy od tego, że wywiad Bertone wyraźnie przeprowadzono po to, by wyciszyć narastające wśród wiernych wątpliwości o krzykliwej kampanii złożenia Orędzia Fatimskiego na śmietnik historii. Jak przyznaje komunikat Bertone:

W ostatnich miesiącach, przede wszystkim po smutnym wydarzeniu ataku terrorystycznego 11 września ubiegłego roku, w zagranicznych i włoskich dziennikach pojawiły się artykuły odnoszące się do nowych rewelacji s. Łucji, informacje o listach ostrzegawczych do papieża, apokaliptyczne reinterpretacje Orędzia Fatimskiego. Ponadto podkreśla się podejrzenia, że Stolica Apostolska nie opublikowała integralnego tekstu trzeciej części ‘tajemnicy’, a niektóre ruchy ‘fatimskie’ powtarzały oskarżenia, że Ojciec Święty nie poświęcił jeszcze Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi. Z tego powodu. . . uznaliśmy za konieczne zorganizowanie spotkania z s. Łucją.

Przypominamy tutaj, że Orędzie Fatimskie zawiera obie obietnice, jeśli życzenia Maryi Dziewicy zostaną spełnione, i ostrzeżenia o konsekwencjach ich niespełnienia:

Obietnice:

Jeśli Rosja zostanie poświęcona Niepokalanemu Sercu –

4.Niepokalane Serce zatriumfuje

5.Rosja się nawróci

6.Wiele dusz uratuje się od piekła (trójce wizjonerów pokazano je w przerażającej wizji)

7. I okres pokoju będzie dany ludzkości.

Ostrzeżenia:

Jeśli Rosja nie zostanie poświęcona Niepokalanemu Sercu –

8.Rosja będzie szerzyć swoje błędy na cały świat

9.Będą wybuchać wojny i prześladowania Kościoła

10. Dobrzy staną się męczennikami

11.Ojciec Święty będzie dużo cierpiał

12. Różne narody zostaną unicestwione.

Natomiast ewentualne spełnienie proroctw fatimskich jest nieuchronne – “W końcu moje Niepokalane Serce zatriumfuje. Ojciec Święty poświęci mi Rosję, która się nawróci, i okres pokoju będzie dany ludzkości” – pytaniem dla nas teraz jest, czy świat najpierw będzie musiał cierpieć przewidziane kary w całości, łącznie z unicestwieniem narodów, wydarzenie wyraźnie zasugerowane wpół zrujnowanym miastem, poza którym zabity jest papież w wizji Trzeciej Tajemnicy. Przypominamy ostrzeżenie s. Łucji do papieża (rok po zamachu na Placu św. Piotra) w rzekomym liście z 12.05.1982, opublikowanym w TMF:

A skoro jeszcze nie widzieliśmy całkowitego spełnienia ostatecznej części tej przepowiedni, to podążamy w jego kierunku wielkimi krokami [2]. Jeśli nie odrzucimy drogi grzechu, nienawiści, zemsty, niesprawiedliwości, naruszania praw człowieka, niemoralności i przemocy itd. I nie mówmy, że to Bóg karze nas w ten sposób; wręcz przeciwnie, to ludzie sami przygotowują własną karę.

Ale wywiadowi Bertone nie udało się rozwiązać ciągłego niepokoju opinii publicznej w Kościele dotyczącego ostrzeżeń fatimskich. Wręcz przeciwnie, swoje stanowisko, i faktycznie los świata, Bertone położył na linii partyjnej, którą wiernie zachowywał w swoim niedorzecznym twierdzeniu w TMF (jego własny komentarz), że “decyzja Jego Świątobliwości papieża Jana Pawła II upublicznienia trzeciej części ‘tajemnicy’ fatimskiej doprowadza do końca okres historii zaznaczony tragiczną pogonią człowieka za władzą i złem. . .” A zatem wywiad Bertone ma jeden cel: przekonać świat do tego, że pokój jest w zasięgu ręki, że saga o Fatimie się skończyła, i teraz można ją uważać za część historii.

Zbadajmy okoliczności wywiadu w odniesieniu do norm wiarygodności, wymaganych nawet przez bezbożne trybunały cywilne, by zaakceptowały zeznania ważnego świadka. Nie sugerujemy, że s. Łucja powinna być poddana poniżającemu procesowi cywilnemu, a tylko to, że zwolennicy najnowszego “zeznania s. Łucji” powinni zachować te minimalne standardy w proszeniu nas, byśmy w nie uwierzyli.

Podejrzana okoliczność 1:  Chociaż s. Łucja dostępna jest by zeznawała osobiście, strona kontrolująca dostęp do niej, a mianowicie kard. Joseph Ratzinger, nigdy jej nie pokazał.

Komunikat Bertone ujawnia, że s. Łucja nie mogła nawet rozmawiać z abpem Bertone bez pozwolenia kard. Ratzingera. To potwierdza to, o czym od lat pisał The Fatima Crusader, i o czym napisał wcześniej wymieniony artykuł w Inside the Vatican: nikt nie może rozmawiać z s. Łucją bez pozwolenia kardynała. Jest to bardzo kuriozalne ograniczenie wolności świadka, który, jak się nam mówi, nie ma nic do dodania do tego, co już powiedział.

Zgodnie z minimalnymi standardami wiarygodności w procesach cywilnych, świadek ma zeznawać osobiście, jeśli może, żeby strony procesu, których prawa mogą zostać naruszone przez zeznania, miały okazję zadawania świadkowi pytań. Jeśli jedna strona kontroluje świadka, ale nie udaje jej się go / jej pokazać, sędziowie cywilni pouczają jurorów, że mogą wywnioskować, iż zeznanie świadka byłoby niekorzystne dla tej strony. To tylko zdrowy rozsądek: strona zrobi wszystko by pokazać korzystnego świadka, ale prawdopodobnie nie pokaże niekorzystnego.

S. Łucja jest dostępna by “zasiąść na ławie świadków” przed sądem historii w sprawie Fatimy. Nie jest przykuta do łózka, nie jest kaleką czy w inny sposób niezdolna do stawienia się. Wręcz przeciwnie, komunikat Bertone twierdzi, że w dniu potajemnego wywiadu s. Łucja wyglądała w dobrej formie, “świadoma i energiczna”. Dlaczego tego świadomego i energicznego świadka, dostępnego dla zeznań, nigdy nie pokazała strona kontrolująca wszelki do niego dostęp? Dlaczego jej najnowsze “zeznanie” uzyskano za zamkniętymi drzwiami i przedstawiono z drugiej ręki w komunikacie abpa Bertone?

Co by się stało w sprawie cywilnej, gdyby jedna ze stron przedstawiła częściowy raport z zeznania kluczowego świadka, kiedy sam świadek mógł zeznawać osobiście? Jurorzy mogliby słusznie wywnioskować, że coś było ukrywane. W przypadku Fatimy można i powinno się wnioskować, że s. Łucję trzymano “poza ławą” ponieważ jej żywe, niekontrolowane zeznanie zaprzeczałoby linii partyjnej Sodano. Jeśli na s. Łucję można było liczyć, że się dostosuje do linii partyjnej, to powinno się ją pokazać dawno temu by zeznawała osobiście, i długo, przed Kościołem i światem. Zamiast tego, to abp Bertone, a nie świadek, składa zeznania.

Ale nawet, jeśli założymy, że s. Łucja była przykuta do łóżka, czy w inny sposób niedostępna dla zeznań, pozostałe okoliczności rzekomego wywiadu musiałyby wywołać podejrzenia w umyśle każdego rozsądnego człowieka. Idźmy dalej.

Podejrzana okoliczność 2:  Wywiad tej 92-letniej zakonnicy przeprowadzony był potajemnie przez abpa Bertone, człowieka władzy o wyraźnym motywie manipulowania świadkiem.

W kontekście prawa cywilnego, za bezprawny uważa się nacisk, kiedy ktoś z pozycji władzy lub dominacji nad bardzo starszą osobą wyciąga od niej oświadczenie, takie jak testament lub upoważnienie. W tym przypadku abp Bertone jest wyraźnie dominującą stroną o narzucającym władzę watykańskim tytule, podczas gdy s. Łucja jest nie tylko starszą osobą, ale ślubowała posłuszeństwo wobec próśb jej zwierzchników, przez których była otoczona w czasie 2-godzinnej sesji.

Ponadto, abp Bertone wyraźnie zamierzał wykorzystać “wywiad” w celu obrony własnej wiarygodności przed narastającym sceptycyzmem opinii publicznej wobec linii partyjnej, że jest to koniec Fatimy. Biorąc pod uwagę ostatnie wydarzenia na świecie, Bertone oczywiście cierpiał na ogromną utratę twarzy z powodu swojego całkowicie nie dającego się obronić oświadczenia w TMF, że decyzja opublikowania wizji Trzeciej Tajemnicy “prowadzi do końca okresu historii zaznaczonego tragiczną pogonią człowieka za władzą i złem. . .” Bertone, będąc tylko człowiekiem, miałby każdy motyw żeby zmusić s. Łucję do potwierdzenia jego śmiesznego twierdzenia o pokoju na świecie wywołanym wielkim “spełnieniem” Trzeciej Tajemnicy w 1981 roku, kiedy papież przeżył próbę zamachu. (Nawet komentator świeckiego radia, Paul Harvey, był otwarcie pogardliwy wobec “interpretacji” Trzeciej Tajemnicy Ratzingera /  Bertone.)

W tych okolicznościach, przeprowadzający “wywiad”, a później donoszący o jego rezultacie Bertone, był jak oskarżyciel przesłuchujący kluczowego świadka, a potem zeznający za niego, a który przebywa poza salą sądową. Obiektywnie rzecz biorąc, Bertone był ostatnim człowiekiem, który nadawał się do przeprowadzenia tego wywiadu. Kościół i świat mają prawo bezpośredniego wysłuchania tego istotnego świadka, a nie otrzymywania raportu od stronniczego śledczego mającego w tym bezpośredni interes.

Podejrzana okoliczność 3: Komunikat Bertone jest niezwykle krótki, zajmuje tylko jedną czwartą strony w L’Osservatore Romano. Ale komunikat ten twierdzi, że wywiad trwał “ponad 2 godziny”. O czym dyskutowali Bertone i s. Łucja przez ponad 2 godziny, wiedząc, że cały komunikat można przeczytać w mniej niż 2 minuty? Dla porównania, 1-godzinna wypowiedź wygłoszona z normalną szybkością zajęłaby około 14 stron maszynopisu; 2-godzinna około 28 stron, lub około 14.000 wyrazów.

Ale komunikat Bertone dotyczący rzekomego 2-godzinnego wywiadu składa się jedynie z 463 wyrazów [3], rzekomo wychodzących z ust samej s. Łucji. Te 463 wyrazy można podzielić następująco:

13. 165 wyrazów: dosłowny cytat opinii kard. Ratzingera w TMF (26.06.2000 komentarz Ratzinger / Bertone), że wyrażenie “moje Niepokalane Serce zatriumfuje” (z którego, jak powiedzieliśmy, kardynał podejrzanie usuwa frazę “w końcu”) nie odnosi się do przyszłych wydarzeń, ale do fiat Maryi, zgody na bycie Matką Boga 2.000 lat temu. 

Tu znowu prosi się nas byśmy uwierzyli, że s. Łucja teraz “potwierdza” to, że kiedy Matka Boża prorokowała cztery przyszłe wydarzenia – “W końcu moje Niepokalane Serce zatriumfuje. Ojciec Święty poświęci mi Rosję, która się nawróci, i światu będzie dany okres pokoju” – Ona nawiązywała do Zwiastowania w I wieku przed Chrystusem! Łucja Bertone widocznie również “potwierdza” usunięcie z proroctwa Matki Bożej przez kard. Ratzingera kluczowych słów “w końcu”.

Zauważmy, że dosłowny cytat (165 wyrazów) z TMF zawiera umieszczony przez kard. Ratzingera w nawiasach werset św. Jana 16:33. Albo s. Łucja w wieku 94 lat rozwinęła w sobie pamięć fotograficzną, albo ktoś dodał do jej “odpowiedzi” cały cytat  – razem z umieszczonym w nawiasach wersetem z Pisma Świętego. (Albo, być może, TMF położono przed s. Łucją do głośnego przeczytania, zgodnie z “posłuszeństwem” wobec jej zwierzchników.)

14. 100 wyrazów: znaczenie serca widzianego przez s. Łucję w lewej dłoni Maryi Dziewicy podczas objawień fatimskich.

Komunikat Bertone informuje, że jest to “nieopublikowany szczegół”, który s. Łucja dodała do Orędzia Fatimskiego. Jest to bardzo interesujące, ale co to ma wspólnego z tematem wywiadu, po który tak spiesznie Bertone podróżował do Portugalii?

Zauważmy także, iż komunikat Bertone podaje ten nowy szczegół z wielką ekscytacją – aż pochyłym drukiem. Nagle s. Łucja znowu staje się wiarygodną wizjonerką, przeciwnie do opinii kard. Ratzingera, wrażliwe dziecko, które wymyśla z tego co przeczytała w religijnych książkach. Oczywiście ten szczegół miał odwrócić uwagę od głównej sprawy.

15. 69 wyrazów: s. Łucja zaprzecza informacjom prasowym, że “bardzo się martwi ostatnimi wydarzeniami” i że “już nie może spać i modli się w dzień i w nocy”.

I znowu to nie jest na temat. W każdym wypadku Łucja abpa Bertone udziela raczej nonszalanckiej odpowiedzi: “Jak mogłam modlić się w ciągu dnia, skoro nie odpoczęłam w nocy?” Oczywiście nikt nie twierdził, że ona  w ogóle nie śpi. Kolejne odwracanie uwagi.

Mówi się, że s. Łucja dodała: “Jak wiele rzeczy wkładają mi w usta! Do jak wielu rzeczy, jak się wydaje, zmuszają mnie bym zrobiła!” Tak, ale kim jest człowiek, który fałszywie wkłada słowa w usta s. Łucji i przypisuje jej rzeczy, których nigdy nie zrobiła? Bezstronni świadkowie, których cytowaliśmy wcześniej, którzy otwarcie rozmawiali z s. Łucją w chwilach, kiedy jej nie obserwowano, albo osoby z władz otaczające s. Łucję w czasie tajnego 2-godzinnego przesłuchania prowadzonego przez Bertone?

Czytelnik może zauważyć, że Łucja Bertone nigdy nie zaprzecza temu, iż bardzo się martwi ostatnimi wydarzeniami. Kto przy zdrowych zmysłach nie robiłby tego? Najbardziej wymowne jest to, że nigdy nie zapytano jej o jej pilny list do papieża (zaznaczamy to jako ‘rażące pominięcie 1’ w wywiadzie), czy o spotkanie twarzą w twarz z o. Bianchi, kiedy to, jak mówi Bianchi, wyraziła wątpliwości wobec interpretacji Bertone / Ratzingera Trzeciej Tajemnicy (‘rażące pominięcie 2’).

16. 39 wyrazów: wpływ objawień fatinskich na życie s. Łucji.

Co te reminiscencje mają wspólnego z podanym celem pilnego potajemnego wywiadu w klasztorze? S. Łucja szczegółowo opisała ten temat w swoich wielotomowych dziennikach. I po to watykańśki funkcjonariusz podróżował do Portugalii na 2-godzinne spotkanie?

17. 34 wyrazy: s. Łucja zaprzecza by otrzymała jakieś nowe objawienia.

Bardzo dziwne, że chociaż Łucja Bertone zaprzecza dalszym objawieniom niebiańskim, to w tym samym komunikacie oświadcza – odwrotnie do wszystkich wcześniejszych zeznań – że poświęcenie świata w 1984 roku “nie zostało przyjęte przez niebiosa”. (Zob. jej rzekome słowa dotyczące tego na kolejnej stronie tego rozdziału pt. “21 words on the Consecration of Russia” – 21 wyrazów o poświęceniu Rosji) Skąd miałaby to wiedzieć, jeśli nie było żadnych nowych objawień?

18.  12 wyrazów: s. Łucja mówi, że społeczność karmelicka zanegowała to, że formularze petycji w sprawie poświęcenia Rosji apostolatu o. Grunera są w obiegu.

I co z tego? Co z poświęceniem Rosji? Dokonano go czy nie?

Do tej pory dokonaliśmy analizy 419 z 463 wyrazów przypisanych s. Łucji w rzekomo dosłownych cytatach w komunikacie. Pozostają tylko 44 wyrazy, którymi się zajmiemy z powodu pytań stawianych przez miliony katolików.

Niezwykle ważne jest to, że szeroko głoszony komunikat Bertone zawiera jedynie 44 wyrazy “s. Łucji” dotyczące tych spraw – poświęcenia Rosji i ujawnienie Trzeciej Tajemnicy – które rzekomo zmusiły Bertone do odbycia podróży aż do klasztoru w Coimbra z pilnych powodów. Poniżej analizujemy owe 44 wyrazy:

19. 9 wyrazów odnoszących się do (jak nam się mówi) Trzeciej Tajemnicy: “Wszystko zostało opublikowane; nie ma już żadnych tajemnic“.

Nie znamy pytania, na które otrzymano taką odpowiedź. Zamiast tego, komunikat Bertone oświadcza: “Dla każdego kto wyobraża sobie, że pewna część tajemnicy była ukrywana, odpowiedziała:. . .” – po tym następuje 9 cytowanych wyrazów.

Odpowiedziała na co? Co dokładnie zapytano s. Łucję o ujawnieniu przez Watykan  Trzeciej Tajemnicy? Jaki był pełny kontekst pytania i odpowiedzi? I dlaczego nie postawiono s. Łucji jednego pytania zadawanego przez miliony ludzi na całym świecie: Gdzie są słowa Matki Bożej występujące po zdaniu “W Portugalii doktryna wiary zawsze zostanie zachowana itd.”? Jest to ‘rażące pominięcie 3’.

Zauważmy również, że tutaj, w istocie sprawy, nie pokazuje się nam, żeby s. Łucji postawiono chociaż jedno dokładne pytanie, takie jak:

20. Jakie są słowa Matki Bożej tuż po “W Portugalii doktryna wiary zawsze zostanie zachowana itd.’?

21. Czy były jakieś słowa wypowiedziane przez Matkę Bożą wyjaśniające wizję “biskupa w bieli”, widzianej w Trzeciej Tajemnicy?

22. Czy Trzecia Tajemnica zawiera oddzielny tekst wyjaśniający wizję “biskupa w bieli”?

23. Co mówi s. Łucja o świadectwach licznych świadków (łącznie z biskupem Fatimy i kard. Ottaviani), że Trzecia Tajemnica spisana była na pojedyńczej kartce papieru, w przeciwieństwie do 4 stron, na których zapisana jest wizja “biskupa w bieli”?

Wszystkie takie szczegóły są starannie usunięte. Nie podaje się nam nawet słów jednego postawionego pytania. Jest to ‘rażące pominięcie 4’.

24. 14 wyrazów w interpretacji Trzeciej Tajemnicy Bertone / Ratzingera: “To nie jest prawdą. Całkowicie potwierdzam interpretację [Trzeciej Tajemnicy] dokonanej w Roku Jubileuszowym”.

Tutaj s. Łucja rzekomo zaprzecza raportom prasowym, że wyrażała wątpliwości przy o. Luigi Bianchi i o. Jose Santos Vallinho o interpretacji Trzeciej Tajemnicy w TMF. Ale Bertone nigdy nie zapytał s. Łucji o jej list do papieża, o czym mówił o. Bianchi, ani nie zaprzecza tego, że spotkała się z o. Bianchi twarzą w twarz w klasztorze w Coimbra, i że dyskutowali o interpretacji Trzeciej Tajemnicy Sodano.

A zatem mamy wierzyć, że Łucja zgadza się z tym, że Trzecia Tajemnica została spełniona nieudanym zamachem na papieża Jana Pawła II 13 maja 1981 roku, mimo że jej list do papieża z 12 maja 1982 roku – rok później – nic nie mówi o zamachu, a raczej obala linię partyjną ostrzeżeniem, że “jeszcze nie widzieliśmy całkowitego spełnienia ostatniej części tego proroctwa”. I ponownie, w tym samym liście s. Łucja w ogóle nie wiąże próby zamachu z Trzecią Tajemnicą.

25. 21 wyrazów o poświęceniu Rosji: “Już powiedziałam, że poświęcenia wymaganego przez Matkę Bożą dokonano w 1984 roku, i zostało ono zaakceptowane przez niebiosa”.

Te słowa rzekomo wypowiedziała s. Łucja w odpowiedzi na pytanie: Co powiesz o ciągłych twierdzeniach o. Grunera, który zbiera podpisy po to, żeby papież w końcu poświęcił Rosję Niepokalanemu Sercu Maryi, czego jeszcze nie wykonano?”

Przede wszystkim, to, że sekretarz CDF podróżuje do Coimbra żeby zdobyć komentarze o o. Grunerze do publikowania w całym Kościele, jest dramatycznym pokazem tego, że apostolat o. Grunera aparat watykański postrzega jako prime locus opozycji wobec linii partyjnej.

Ponadto, co ma na myśli “s. Łucja” kuriozalnie potwierdzając, że poświęcenie świata zostało “akceptowane” przez niebiosa, jako poświęcenie Rosji? Czy poważne twierdzenie “s. Łucji”, że niebiosa “zaakceptowały” kompromis nałożony przez watykańskich dyplomatów? Od kiedy niebiosa akceptują ludzki substytut precyzyjnego aktu nakazanego przez Pana Boga? Dalej, skąd “s. Łucja” wiedziała to, co “zaakceptowały” niebiosa, jeśli, jak mówi Bertone, powiedziała również, że nie miała żadnych nowych objawień?

Może być tak, że Pan Bóg “akceptuje” naszą odmowę wykonania Jego woli w takim sensie, że On pozwoli nam na swobodę okazywania Mu posłuszeństwa w tym życiu. Ale to nie oznacza, że to, co Bóg “zaakceptował” jest dla Niego przyjemne.

Co więcej, mówiąc, iż poświęcenie świata w roku 1984 było “zaakceptowane”, czy s. Łucja nie mówi nic więcej, tylko to, iż było to “zaakceptowane” w takim sensie jak poświęcenie dokonane przez Piusa XII w roku 1942, które skróciło II wojnę światową, mimo że nie spełniało prośby Matki Bożej Fatimskiej? Czy s. Łucja próbowała odpowiedzieć na pytanie w sposób satysfakcjonujący pytającego, Bertone, a jeszcze sygnalizując, że skoro to, co było “zaakceptowane”, mogło przynieść jakieś korzyści światu, to nie byłby to okres pokoju obiecany przez Dziewicę Maryję w Fatimie, jeśli Jej dokładna prośba zostanie spełniona? To, że tego jeszcze nie widzieliśmy, pokazuje, że nawet gdyby niebiosa “zaakceptowały” ceremonię z 1984 roku, to nie uznałyby tej ceremonii za spełnienie specyficznej prośby Matki Bożej. Niezależnie od władzy Bertone i jego watykańskich kolaborantów, nie mogą oni po prostu oświadczyć istnienia czegoś, co nasze odczucia mówią nam, że to nie istnieje: nawrócenie Rosji i światowa epoka pokoju, które miały mieć miejsce po odpowiednim poświęceniu tego narodu Niepokalanemu Sercu Maryi.

W każdym razie już obszernie wykazaliśmy, że s. Łucja zeznawała wielokrotnie, w szeroko publikowanych oświadczeniach, że uroczystości poświęcenia z lat 1982 i 1984 nie spełniały prośby Matki Bożej, gdyż w żadnej z nich nie wymieniono Rosji, ani nie uczestniczył w nich episkopat z całego świata.

Ale zgodnie z wywiadem Bertone, świadek unieważniła swoje zeznanie, i teraz mówi, że poświęcenie w 1984 roku “zostało zaakceptowane przez niebiosa”.

Można tylko zgadywać, co oznacza “zaakceptowane przez niebiosa”. Czy niebiosa postanowiły “zaakceptować” coś mniejszego niż to, o co prosiła Matka Boża Fatimska po negocjacjach między niebem a kard. Sodano?

W każdym razie, zauważmy, iż s. Łucji nie zapytano o jej liczne wcześniejsze oświadczenia o przeciwnej treści, i nie zapytano jej o wyjaśnienie jej rzekomej zmiany oświadczenia. Jest to ‘rażące pominięcie 5’. Widocznie mamy sądzić, że nic, co kiedykolwiek powiedziała s. Łucja ma jakieś znaczenie, i że tylko, kiedy potajemnie rozmawia z Bertone mówi prawdę o tej sprawie.

Dosyć istotne jest to, że Łucja Bertone nie mówi, kiedy, gdzie, ani komu “już powiedziała”, że poświęcenie w roku 1984, wcześniej uznane za nie do zaakceptowania, teraz jest do przyjęcia. Skąd taka niejasność, skoro Bertone miał wszelkie możliwości zakończenia tej sprawy przez wymuszenie specyficznego zeznania? Dlaczego nie poprosił jej, na przykład, o potwierdzenie któregoś z napisanych na komputerze listów, które w tajemniczy sposób zaczęły pojawiać się nad jej rzekomym podpisem w 1989 roku, listów potwierdzających, iż poświęcenie odbyło się w 1984 roku?

I to jest najbardziej podejrzane: jak wykazaliśmy, TMF opiera się całkowicie na jednym z tych wątpliwych listów, z 8 listopada 1989 roku, jako dowód na to, że poświęcenie zostało dokonane. Wykazaliśmy także, że wiarygodność tego listu została obalona przez fałszywe twierdzenie, że papież Paweł VI poświęcił świat Niepokalanemu Sercu podczas jego krótkiej wizyty do Fatimy w roku 1967 – poświęcenie, które nigdy nie miało miejsca. Dlaczego Bertone nie postarał się by s. Łucja potwierdziła ten bardzo wątpliwy list, skoro był to jedyny dowód cytowany przez TMF?

Najbardziej wymowne w tym jest to, że apostolat fatimski o. Grunera opublikował dowód na to, że list (którego adresat, Walter Noelker, nie jest nawet ujawniony w TMF) jest oczywistą podróbką. Ten dowód opublikował w Nr 64 The Fatima Crusader, którego 450.000 egzemplarzy krążyły z datą wywiadu Bertone  w listopadzie 2001 roku.

Teraz Bertone na pewno wiedział, że The Fatima Crusader zdemaskował fałszywy list z 1989 roku, ale nie poprosił s. Łucji o potwierdzenie listu, a tym samym nie podważył wiarygodności apostolatu o. Grunera. To zaniechanie nie mogło być przeoczeniem, gdyż próba obalenia stanowiska o. Grunera i jego apostolatu była głównym powodem przeprowadzenia wywiadu z s. Łucją.

Dlaczego Bertone miałby przepuścić złotą okazję wykorzystania s. Łucji, swojego “głównego świadka”, do obalenia zarzutu o. Grunera, że list ten był fałszywką? Oczywiście, bo Bertone musiał wiedzieć, że to fałszywka, i dlatego nie ośmieliłby się poprosić s. Łucji o potwierdzenie jego prawdziwości w czasie wywiadu. Musi to być ‘rażące pominięcie 6’.

Więc to jest liczba całkowita – 44 wyrazy – które wypowiedziała s. Łucja podczas 2-godzinnego wywiadu o jednej z największych kontrowersji w historii Kościoła. Każe nam się przyjąć te 44 wyrazy przebywającego w zamknięciu świadka, jako koniec opowieści o Fatimie. Wyrazy te mają rozwiać wszystkie wątpliwości, pytania i obawy milionów wiernych, – mimo, że Rosji jawnie nie udało się nawrócić, a zbierające się siły przemocy i buntu wobec Pana Boga i Jego prawa rosną z dnia na dzień.

Podejrzana okoliczność 4 : Niedostępne są nagrania dźwiękowe ani transkrypcji wywiadu.

Dlaczego nie zrobiono transkrypcji, taśmy dźwiękowej czy filmowej, ani żadnego niezależnego zapisu wywiadu, żeby pokazać dokładne pytania Bertone i pełne odpowiedzi s. Łucji, kolejność pytań i odpowiedzi, ani żadnych komentarzy lub sugestii, jakie Bertone i inni mogli wypowiadać do s. Łucji w czasie “ponad 2 godzin” kiedy przebywali razem w jednym pomieszczeniu? Gdzie jest kompromis, jaki zawsze się widzi w publikowanych wywiadach?

Dalej, dlaczego Bertone potrzebował ponad 2 godzin by wyciągnąć 44 słowa od s. Łucji na temat tej sprawy? Zakładając, że s. Łucji zabrało pełną minutę by wypowiedziała te 44 słowa, to co powiedziała, i dlaczego Bertone, o. Kondor i matka przełożona mówili w czasie pozostałych 119 minut spotkania? Czy s. Łucji przypomniano o obowiązku “posłuszeństwa”? Czy powiedziano, że cały Kościół zależał od tego czy udzieli odpowiedzi kończących tę dzielącą kontrowersję? Czy zasugerowano jej, że lojalność wobec “Ojca Świętego” wymagała by zaakceptowała linię partyjną, mimo że jej własny rzekomy list do papieża z 1982 roku jej zaprzecza? Czy powiedziano jej jak ważne było dla Kościoła by zapewniła każdego, iż Rosja została poświęcona, pomimo wszystkiego tego, co w ciągu życia mówiła przeciwnie? Czy sprawiono wrażenie, że mówienie czegoś innego byłoby sprzeciwem wobec samego papieża?

Czy może s. Łucja udzieliła wiele odpowiedzi niesatysfakcjonujących pytającego, i wielokrotnie zadawano jej te same pytania, ale w inny sposób, dotąd aż dała “dobrą” odpowiedź? Jakiemu subtelnemu, albo niesubtelnemu nagabywaniu poddawano świadka podczas 2 godzin, otoczonemu narzucającymi się osobami władzy w zamkniętym pokoju?

Z pewnością, gdyby Bertone nie miał nic do ukrycia, zrobiłby wszystko, żeby taki istotny wywiad w jedynym żyjącym świadkiem objawień fatimskich, wtedy w wieku 94 lat, został nagrany na taśmie audio czy video, albo, co najmniej był spisany dosłownie przez stenografa, by zachować świadectwo świadka na wypadek jej śmierci – która biorąc pod uwagę jej wiek, jest bardzo bliska. Ale założymy się, że nie ma żadnego zapisu, żadnej transkrypcji, żadnego niezależnego nagrania wywiadu Bertone. Bo wydaje się, iż panuje przerażający strach przed pozwoleniem temu świadkowi wypowiedzieć się swobodnie, własnymi słowami, w odpowiedzi na serie prostych i bezpośrednich pytań. Każde z 44 słów “s. Łucji” zamieszczonych w komunikacie Bertone jest starannie odmierzone, jak kroplomierzem.

Niewątpliwie ryzyko stworzenia takiego nagrania było zbyt wielkie. Co by było gdyby s. Łucja konsekwentnie udzielała “złych” odpowiedzi? Co by było gdyby udzielane przez nią odpowiedzi musiały być ekstrahowane naprowadzającymi pytaniami, albo subtelną perswazją przez pytającego lub obecnych wtedy osób? Co można by zrobić z zapisem ujawniającym takie rzeczy? Jak można by ukrywać go przed opinią publiczną, albo ujawnić tylko częściowo? Jak można by go ukryć albo zniszczyć zaraz po jego stworzeniu?

Chcielibyśmy nie mieć w tym racji. Być może istnieje taśma lub transkrypcja całej 2-godzinnej sesji. Ale jeśli istnieje, to będzie najbardziej wymowne jeśli Watykan nigdy ich nie pokaże.

Podejrzana okoliczność 5: Włoski komunikat jest rzekomo podpisany przez Bertone i s. Łucję, ale pod wersją angielską nie ma jej “podpisu”.

Przede wszystkim, dlaczego s. Łucja podpisuje oświadczenie Bertone w języku włoskim, o tym, co mu rzekomo powiedziała po portugalsku? Dlaczego s. Łucja nie sporządziła i nie podpisała własnego oświadczenia po portugalsku? Jeśli s. Łucja naprawdę rozmawiała z Bertone przez ponad 2 godziny, to, dlaczego nie przygotowała wiernej transkrypcji własnych słów po portugalsku, a następnie podpisała to, zamiast własnego komunikatu Bertone?

Dalej, dlaczego pominięto “podpis” s. Łucji pod angielskim tłumaczeniem komunikatu? A w ogóle, to, na który dokument nalepiono jej “podpis” – na włoski komunikat, czy też oryginału tego samego dokumentu po portugalsku jeszcze nie spreparowano?

Jaką wartość ma “podpis” s. Łucji na dokumencie napisanym w języku, którego nie znała, a który cytuje jej zeznanie, i tylko na włoskim tłumaczeniu (s. Łucja nie znała włoskiego), i bez podania zadawanych jej pytań w całości, czy pełnych udzielanych przez nią odpowiedzi?

Nieunikniony wniosek jest taki: Bertone i aparat watykański nie zamierzają w ogóle pozwolić s. Łucji na pełną wypowiedź, własnymi słowami, o istotnych sprawach dotyczących Orędzia Fatimskiego. To znajduje potwierdzenie w następnej podejrzanej okoliczności.

Podejrzana okoliczność 6: Właśnie opublikowana 303-stronicowa książka s. Łucji o Orędziu Fatimskim całkowicie unika tematów rzekomo omówionych w tajnym wywiadzie z Bertone.

W październiku 2001 roku wydawnictwo Watykańskiej Biblioteki opublikowało książkę s. Łucji zatytułowaną The Appeals of the Message of Fatima [Apele Orędzia Fatimskiego]. Wprowadzenie do tej książki, które zostało zrecenzowane i zaaprobowane przez Kongregację Doktryny Wiary, twierdzi, że zamierza być “odpowiedzią i wyjaśnieniem wątpliwości i kierowanych do mnie pytań“. Wstęp autorstwa obecnego biskupa Leiria-Fatimy, podobnie uważa, że s. Łucja poprosiła Stolicę Apostolską o pozwolenie napisania książki o Fatimie w celu udzielenia “odpowiedzi na wiele pytań w sposób globalny, nie mogąc odpowiedzieć na nie każdej osobie indywidualnie”.

Ale pomimo oświadczenia o celu tej książki, na 303 stronach nie ma żadnych dominujących “wątpliwości i pytań” o Orędziu Fatimskim. Nie ma w niej nic o błędach Rosji, triumfie Niepokalanego Serca Maryi, poświęceniu i nawróceniu Rosji, ani o okresie pokoju obiecanym przez Maryję Dziewicę, jako owocu tego poświęcenia, a o Trzeciej Tajemnicy nawet nie wspomina. Nie wspomina też o wizji piekła w dyskusji s. Łucji o życiu wiecznym i szukaniu przebaczenia Pana Boga. Krótko mówiąc, książka przedstawia dokładnie okrojone Orędzie Fatimskie, pozbawione wszystkich elementów proroczych i ostrzegawczych – co jest dokładnie zgodne z linią partyjną. Wersja Fatimy przedstawiona w tej książce nie wymagała potwierdzenia jej cudem słońca.

Bardzo kuriozalne jest to: s. Łucji pozwolono napisać 303-stronicową książkę zajmującą się “wątpliwościami i pytaniami” dotyczącymi Orędzia Fatimskiego, a nic w niej nie ma o wątpliwościach i pytaniach milionów ludzi. Dopiero, kiedy potajemny wywiad prowadzi z nią egoistyczny człowiek władzy, “s. Łucji” pozwala się poruszać te wątpliwości i pytania. Ale nawet jej odpowiedzi są fragmentaryczne i nie pochodzą bezpośrednio od niej, w jej własnym języku. Zamiast tego, są przekazywane abpowi Bertone, który podaje nam 44 ważne wyrazy z całej 2-godzinnej rozmowy z tym więzionym świadkiem.

Podsumujmy te podejrzane okoliczności dotyczące traktowania kluczowego świadka w sprawie Fatimy:

26.Nikt nie może rozmawiać ze świadkiem bez pozwolenia jednej strony w sprawie, która kontroluje wszelki dostęp do niej, mimo że mówi się, że nie ma już nic do powiedzenia.

27.Kiedy powstają wątpliwości o oficjalnych wersjach zeznania świadka, poddana zostaje potajemnemu wywiadowi w wieku 94 lat, przeprowadzonemu przez narzucającego się człowieka władzy, który później przedstawia jej fragmentaryczne odpowiedzi na jego pytania w komunikacie, na który nakleja się jej podpis, mimo że komunikat ten nie jest w jej własnym języku.

28. Jedna wersja komunikatu ma zawierać rzekomy podpis świadka poniżej podpisu osoby ją przesłuchującej, ale usunięty jest z komunikatu z innej jego wersji, na którym widać tylko podpis przesłuchującego.

29. Komunikat nie podaje pełnej treści zadawanych pytań i udzielanych przez świadka odpowiedzi w pełnym kontekście.

30.Spośród 463 słów przypisanych świadkowi w komunikacie, tylko 44 odnoszą się do spraw kontrowersyjnych – z 2-godzinnej rozmowy!

31.Nie ma żadnej transkrypcji czy innego niezależnego zapisu zeznań świadka.

32.Potajemnie wyduszone, fragmentaryczne zeznanie, jest sprzeczne z wielu wcześniejszymi zeznaniami tego świadka.

33.Ani świadek, ani nikt inny, nie podejmują prób wyjaśnienia jej wcześniejszych, sprzecznych oświadczeń.

34.Podczas wywiadu ze świadkiem, nie ma żadnej próby potwierdzenia przypisywanych jej “listów”, których prawdziwość jest wyraźnie wątpliwa, ani nie ma prób uwierzytelnienia tego “listu”, na którym sam przesłuchujący umieścił swoje potwierdzenie, jako dowód dokonania przez świadka rzekomej zmiany w zeznaniu [odnośnie poświęcenia Rosji]

35.Potajemne przesłuchanie świadka pomija wszelkie specyficzne pytania na temat powszechnie znanych rozbieżności w sprawie, o której świadek ma szczególną wiedzę – łącznie ze wspomnianymi tu sześcioma rażącymi pominięciami.

36.Kiedy świadek dostaje pozwolenie na opublikowanie całej książki w celu wyjaśnienia “wątpliwości i pytań” otrzymanych przez nią na temat Orędzia Fatimskiego, w książce nie ma nic o żadnych wątpliwościach i pytaniach, które faktycznie niepokoją miliony ludzi, a wątpliwościami i pytaniami zajmuje się tylko w potajemnym wywiadzie, do którego nie ma żadnej transkrypcji, ani żadnego innego niezależnego zapisu.

Abp Bertone i kard. Ratzinger są osobami zajmującymi wysokie stanowiska w Kościele. Ale z zachowaniem wszelkiego szacunku do ich urzędu, nic nie może przezwyciężyć uzasadnionych podejrzeń, które te okoliczności i rażące pominięcia wywołują w zdrowych umysłach. Żaden sąd na świecie nie przyjąłby zeznania świadka obarczonego tak wielu oznakami niewiarygodności. Na pewno od Kościoła można się spodziewać, co najmniej otwartości i ujawnienia, wymaganych przez cywilnego sędziego. Wysłuchajmy świadka, na litość boską!

Trzeba szczerze przedstawić wniosek oczywisty dla każdego neutralnego obserwatora tajemniczego traktowania s. Łucji od Jezusa i Niepokalanego Serca: istnieje każdy powód by uważać, że dokonano oszustwa; że manipuluje się kluczowym świadkiem, ostatnim żyjącym świadkiem. Ta oszukańcza manipulacja świadkiem jest kolejnym elementem omawianej zbrodni.

Ale dlaczego? Oprócz przedstawionego już przez nas motywu, postępu za każdą cenę w nowej orientacji Kościoła, która koliduje z Orędziem Fatimskim, uważamy, że istnieje inny motyw, przynajmniej w przypadku kard. Ratzingera. Ten wniosek opieramy na tym, co omówiliśmy w Rozdz. 8: wyraźna aprobata przez kard. Ratzingera w TMF poglądów jezuity Edouarda Dhanisa – neomodernistycznego “obalacza” Fatimy. Poprzez jego poparcie Dhanisa jako “wybitnego badacza” Fatimy, kard. Ratzinger pokazał bardzo wyraźnie, że on, razem z Dhanisem, uważa, iż prorocze elementy Orędzia Fatimskiego dotyczące Rosji itd. znowu, co Dhanis zredukował do “Fatima II”, są tylko fabrykacjami prostej i mającej dobre zamiary, ale poważnie zagubionej osoby.

Jak wykazaliśmy wcześniej, kard. Ratzinger poparł poglądy Dhanisa oświadczając w TMF (komentarz Ratzingera / Bertone), że Trzecia Tajemnica w dużym stopniu może być sfabrykowana: “Końcowa część ‘tajemnicy’ wykorzystuje obrazy, które Łucja mogła widzieć w religijnych książkach, i które są inspirowane przez wieloletnie wyczucie wiary”. Gdyby to była prawda o Trzeciej Tajemnicy, to byłoby również prawdą w odniesieniu do całego Orędzia Fatimskiego. Jaki inny wniosek zamierzałby sugerować kard. Ratzinger?

Przypominamy również, że kard. Ratzinger sam zredukował kulminację Orędzia Fatimskiego – triumf Niepokalanego Serca – zaledwie do fiat Maryi Dziewicy sprzed 2.000 lat. W podobny sposób kardynał zdekonstruował proroctwo Maryi o tym, że “żeby uratować je [dusze z piekła], Pan Bóg chce ustanowienia na świecie nabożeństwa do mojego Niepokalanego Serca”. Według interpretacji kardynała (która na pewno raduje Dhanisa), nabożeństwo do Niepokalanego Serca oznacza nic innego niż otrzymanie – i tutaj znowu mamy bluźnierstwo – własnego ‘niepokalanego serca”. Cytat z IMF: “Jak mówi św. Mateusz 5:8, ‘niepokalane serce’ to takie, które, z Bożej łaski osiągnęło idealną jedność wewnętrzną, a zatem ‘ogląda Boga’. Być ‘oddanym’ Niepokalanemu Sercu Maryi oznacza, więc przyjęcie tej postawy serca, która czyni fiat – ‘bądź wola twoja’ – zdecydowanym centrum życia człowieka”. To kard. Ratzinger usuwa duże litery z “Niepokalanego Serca”, by zredukować je do ‘niepokalanego serca’, które może mieć każdy, tylko dostosowując się do woli Bożej. Tym zastosowaniem tego wyraźnie umyślnego redukcjonizmu, kardynał zakończył systematyczne usuwanie każdego elementu Orędzia Fatimskiego o wyraźnie katolickiej i proroczej treści.

Tu dochodzimy do dodatkowego motywu w sprawie kardynała: biorąc pod uwagę jego ewidentną niewiarę w autentyczne proroctwa Orędzia Fatimskiego – niewiarę, jaką dzieli z Dhanisem, jedynym cytowanym przez kardynała “autorytetem” – wydaje się, iż kardynał nie uważa, że to, co robi jest w ogóle oszustwem. Może równie dobrze uważać, że tłumienie pełnego i nieskrępowanego zeznania s. Łucji faktycznie służy Kościołowi. Mamy tu na myśli to, że kard. Ratzinger naprawdę nie wierzy w prorocze elementy Orędzia Fatimskiego dotyczące potrzeby poświęcenia i nawrócenia Rosji i triumfu Niepokalanego Serca w naszych czasach, ani w katastrofalne konsekwencje dla Kościoła, jeśli nie spełni się tych elementów proroctwa. Dlatego kardynał mógł uważać za uzasadnione tłumienie tych elementów, jako niebezpiecznych fałszów “niepokojących” wiernych, niezależnie od tego jak bardzo s. Łucja uważa je za prawdziwe.

Ze wszystkiego, co powiedział kardynał jest jasne, że prefekt Kongregacji Doktryny Wiary, jak Dhanis, mało albo w ogóle nie wierzy w świadectwo s. Łucji, że Maryja Dziewica poprosiła o poświęcenie i nawrócenie Rosji żeby wywołać triumf Niepokalanego Serca Maryi na świecie. Kardynał ewidentnie nie wierzy w to, ż cud słońca potwierdził to świadectwo poza wszelką wątpliwość. Jaki inny wniosek można wyciągnąć z widocznego uznania przez kardynała “teologa”, który usiłował obalić całe proroctwo fatimskie?

I tu jest kolejny motyw tego wszystkiego: według kardynała, on chroni Kościół przed zbyt długo trwającymi zakłóceniami spowodowanymi “prywatnym objawieniem”, któremu on, w zgodzie z Dhanisem,  nie przypisuje wielkiego znaczenia. A zatem, rewizja czy tłumienie świadectwa s. Łucji o tych sprawach, według kardynała, nie jest niczym złym. Wręcz przeciwnie, kardynał może uważać to za swój obowiązek. Ale on winien jest Kościołowi i ludzkości, żeby być szczerym o swoich zamiarach. Wydaje się, że kardynał może podzielać opinie innych “oświeconych” watykańskich wtajemniczonych, którzy uważają, że “prości wierzący” są zbyt głupi by docenić to, co jest dla nich najlepsze. To może tłumaczyć, dlaczego kardynał nie zadaje sobie trudu ujawnienia swoich uprzedzeń “nieoświeconym”, a raczej oczekuje, że każdy zaufa jego “dobremu” osądowi.

Podsumowując, niemożliwe wydaje się uniknięcie wniosku, że Orędzie Fatimskie znajduje się teraz pod nadzorem tych, którzy po prostu w nie wierzą, i którzy chcą skończyć z nim raz na zawsze, podczas gdy działają na rzecz nowej polityki ekumenizmu Watykanu, “dialogu międzywyznaniowego”, światowego braterstwa religii i “cywilizacji miłości”, pod przewodnictwem Organizacji Narodów Zjednoczonych.

Ale kiedy świat coraz szybciej pogrąża się w przemocy i deprawacji moralnej, tak dowody na nienawrócenie się Rosji stają się coraz bardziej widoczne dla Pana Boga. W tej sytuacji, wierzący katoliccy świeccy, a także księża i biskupi, muszą nadal stawiać proste pytania i działać i modlić się o dzień, kiedy osoby kontrolujące dźwignie władzy w Watykanie w końcu pozwolą papieżowi zrobić to, o co prosiła Matka Boża 73 lata temu. Niech pan Bóg wyzwoli Kościół spod ich złego zarządzania nim, i to szybko! Żeby przyspieszyć ten dzień, my wierni mamy dane przez Boga prawo składania petycji do papieża o usunięcie od władzy oskarżonych i ich kolaborantów – remedium, którym się zajmiemy w ostatnim rozdziale.

W dziennikach s. Łucja napisała, że w Rianjo, Hiszpania, w sierpniu 1931 roku, nasz Pan, mówiąc o przedłużającej się niechęci Jego pasterzy do poświęcenia Rosji, powiedział jej: “Powiedz moim pasterzom, biorąc pod uwagę to, że idąc przykładem króla Francji w opóźnianiu wykonania mojego nakazu, tak jak on podzielą jego nieszczęście”.

Pan Jezus powiedział również: “Oni się skruszą i to zrobią, ale będzie za późno”. Jak późno to będzie, ile więcej świat i Kościół będzie musiał cierpieć, zależy od tych, pod kuratelą, których znajduje się Orędzie Fatimskie, i którzy kontrolują wszelki dostęp do ostatniego żyjącego świadka niebiańskiego Orędzia.

A do pewnego stopnia zależy to od każdego z nas, byśmy zrobili naszą część, ujawniali i sprzeciwiali się narzucanemu na świat oszustwu, narażaniu milionów dusz i zagrażaniu pokojowi i bezpieczeństwu całych narodów.

 

I to, dlatego napisaliśmy tę książkę.


Przypisy

[1] Wręcz przeciwnie, jak wykazuje o. Alonso, s. Łucja potwierdziła, iż “wszystko co wiąże się z objawieniami Matki Bożej nie było już postrzegane jako proste wspomnienie, ale jako obecność odciśnięta na jej duszy jakby przez ogień. Sama pokazuje, że te rzeczy są dalej odciśnięte na jej duszy w taki sposób, żeby nie mogła o nich zapomnieć. Dlatego te wspomnienia s. Łucji są jak ponowne odczytywanie napisów, które są tak na zawsze wygrawerowane w najgłębszych zakamarkach duszy ich autorki. Wydaje się raczej ‘widzieć’ niż ‘pamiętać’. Łatwość jej ‘pamiętania’ jest faktycznie tak wielka, że ona musi tylko ‘odczytać’ swoją duszę. O. Joaquin Alonso, “Introduction”, Fatima in Lucia’s Own Words Wstęp – Fatima słowami Łucji], s. 13.

[2] Zob. przypis 48 Rozdz. 8.

[3] Niekiedy odnosząc się do lub cytując komunikat Bertone, ten rozdział wykorzystuje angielski przekład z grudnia 2001 roku Watykańskiego Biura Informacji. Innym razem angielski przekład z 9.01.2002   L’Osservatore Romano. Bardzo rzadko wykorzystujemy własny przekład z włoskiego.

http://gazetawarszawska.com/2012/12/04/ostatnia-bitwa-szatana-rozdzial15/

 

No comments yet.

Leave a Reply

Intronizacja
Optimization WordPress Plugins & Solutions by W3 EDGE