Jędrzej Giertych: CHRZEŚCIJANIE A ŻYDZI

CHRZEŚCIJANIE A ŻYDZI

OPOKA nr.8 , Londyn 1978,

Jędrzej Giertych

Episkopat francuski ogłosił w dniu 7 kwietnia b.r., dokument pod tytułem: „Orientacje duszpasterskie w sprawie stosunku chrześcijan do żydów”.

 

Oto najciekawsze punkty tych „ orientacji”, w streszczeniu.

Naród żydowski nie przestał być narodem wybranym: Nowe Przymierze nie przekreśliło Starego Przymierza i naród ten nadal jest obdarzony obietnicami  Judaizm jest religią szczególnie bliską chrześcijaństwu, bo jest religią tych, którzy byli wyznawcami tej samej wiary co ongiś pierwsi chrześcijanie  tyle tylko, że nie zrozumieli, iż Chrystus jest Mesjaszem; trzeba, by się chrześcijanie zdobyli na „nowe spojrzenie na naród żydowski, nie tylko w dziedzinie stosunków międzyludzkich, lecz również w dziedzinie wiary”; trzeba mieć wobec żydów postawę ekumeniczną i trzeba w naszym życiu religijnym korzystać z ich duchowych doświadczeń i osiągnięć. Naród żydowski jako zbiorowość nie jest winien ukrzyżowania Pana Jezusa,. Dzisiejsze państwo izraelskie  mimo cierpień i krzywd, jakie jego powstanie przyniosło ludności arabskiej  jest faktem o znaczeniu nie tylko politycznym, ale i teologicznym i winno się cieszyć naszym poparciem i sympatią.

Ogłoszenie tego dokumentu stało się -wydarzeniem o oddźwięku światowym. Spowodowało żywe i nieraz gwałtowne reakcje poza obrębem świata katolickiego i wywołało głębokie podzielenie się opinii publicznej wśród samej zbiorowości katolickiej.

Jak donosi londyński “The Tablet” (z 5 maja i z 19 maja b.r.), “Dokument został dobrze przyjęty przez koła żydow­skie we Francji. Naczelny rabin, p. Ja­kub Kapłan powitał go jako narzędzie popierania wzajemnego poznania i szacunku, których pragnął Sobór Watykań­ski II i podkreślił, że te «orlentacje» są najzupełniej zgodne z nauką najwięk­szych teologów żydowskich. Inni żydowscy przywódcy zauważyli ze szczególnym zadowoleniem całkowite uniewin­nienie (przez ten dokument) narodu ży­dowskiego jako całości z odpowiedzialności za śmierć Chrystusa”.

Dokument wywołał gwałtowną reakcję protestu w świecie arabskim, a zwłaszcza wśród arabskich chrześcijan. Amba­sadorowie krajów arabskich w Paryżu ogłosili wspólny komunikat, w którym określili ,,Orientacje” jako oświadczenie ,,nie w porę”, “stronnicze” i „święto­kradcze”. Ambasadorowie Libanu i Egiptu przy Watykanie podnieśli protest u Stolicy Apostolskiej. Ostry protest został także podjęty przez organizację, poświęconą kontaktom chrześcijańsko-muzułmańskim w Madrycie.

Rzecz jednak ważniejsza, że ze stanowczym sprzeciwem wystąpiły czołowe powagi katolickie, i to bynajmniej nie wyłącznie arabskie.

W Damaszku, w Syrii, grecko-katoliccy biskupi zebrali się celem przestu­diowania dokumentu, poczem wysłali dwie depesze, jedną do Ojca Świętego, drugą do przewodniczącego Konferencji episkopatu    francuskiego,     kardynała Marty, domagając się całkowitego i nie­dwuznacznego odwołania tego „niebez­piecznego” tekstu. (Podpisali te depe­sze biskupi Boutros Rahi, Jerzy Chelhot, Boulos Koussa i Ludwik Harfouce). Po­nadto, wysłali do Stolicy Apostolskiej w dniu 21 kwietnia protest biskup Damasz­ku Illibi i grecko-katolicki biskup Alep­po, Naofitos.

W pierwszych dniach maja czterdziestu jezuitów różnych narodowości, pracujących w Libanie, ogłosiło wspólne o-świadczenie, w którym stwierdzili, że „każdy dobry chrześcijanin musi odrzu­cić takie orientacje, i więcej nawet, ka­żdy dobry chrześcijanin, powodując się zmysłem wiary, posiadanym przez każ­dego członka ludu Bożego, ma obowią­zek publicznie i formalnie sprzeciwić się temu błędnemu nauczaniu”. Stwier­dzili także, że jest to „tekst polityczny, teologicznie nie do obronienia”. Oraz przypomnieli, że „obietnice zostały speł­nione” i zarzucili francuskiemu doku­mentowi, że „przemilcza urzeczywistnie­nie obietnic”. (Cytuję wedle „Bulletin du Cercie d’Information civique et so-ciale”, Paryż, Nr. 152 z dn. 1 czerwca).

W dniu 27 kwietnia episkopat rzym­sko-katolicki krajów Afryki Północnej (Algerii, Marokka i Tunisu), jak wia­domo, złożony w istocie wyłącznie z bis­kupów narodowości francuskiej, ogłosił oświadczenie, zawierające surową kry­tykę „Orientacji duszpasterskich” epis­kopatu francuskiego, stwierdzając zara­zem w nich „poważne dwuznaczności”, oraz „złowrogie (nefaste) pomieszanie między judaizmem i syjonizmem, oparte na interpretacji Biblii, stanowiącej nad­użycie (abusive)”. Oświadczenie to wy­chodzi z założenia, że obietnice proro­ków zostały spełnione z jednej strony przez powrót z niewoli babilońskiej, a z drugiej strony przez przyjście Mesjasza. (Cytuję wedle tego samego źródła).

Wreszcie, rzecz szczególnej wagi, je­den z najwybitniejszych teologów fran­cuskich, kardynał Danielou (przebywa­jący stale w Rzymie i nie będący człon­kiem francuskiego episkopatu), ogło­sił w dniu 28 kwietnia w paryskim dzień niku ,,Le Figaro” oświadczenie, w któ­rym stwierdził, że „tekst wdaje się w dającą się zakwestionować teologię, do­tyczącą dzisiejszej roli narodu żydows­kiego w historii zbawienia. Twierdzi on w szczególności, że nie można uważać, iż «naród żydowski został odarty ze swej roli narodu wybranego*.” Naród żydowski, wedle kardynała Danielou, został wybrany, by wykonać określoną mi­sję, a misja ta jest urzeczywistniana przez Kościół.

„To wybranie było tymczasowe w tym znaczeniu, że był on (naród żydowski) powołany nie do tego, by je zachowy­wać zazdrośnie jako przywilej wyłącz­ny, lecz by się nim podzielić ze wszyst­kimi narodami. (.. .) Cała ludzkość by­ła pierwotnie powołana przez Boga i to wszystkie narody zgromadziły się w Ko­ściele. Jest fałszem mówić dziś jeszcze o szczególnym wybraniu narodu żydow­skiego. I jest to, na dodatek, najlepszy sposób  do obudzenia  antysemityzmu'”.

Kardynał Danielou stawia następnie pytanie, co ma oznaczać następujące zdanie w tekście biskupim: „Pierwotne Przymierze nie zostało przekreślone przez nowe Przymierze”. Wreszcie cytuje jeszcze jedno zdanie, które, ,nas niepo­koi”. Nakazuje ono „nowe spojrzenie chrześcijan na naród żydowski, nie tylko w dziedzinie stosunków międzyludzkich, lecz również w dziedzinie wiary”. Kar­dynał Danielou odpowiada na to w tonie bardzo stanowczym. „To właśnie tego nie możemmy zrobić. Nie mamy pra­wa zmieniać wiary”.

W Rzymie, profesor Alessandrini, dy­rektor biura prasowego Stolicy Apos­tolskiej, oświadczył, że w sprawie sto­sunku do żydostwa Watykan trzyma się deklaracji soborowej „Nostra Aetate”. Zrozumiano to powszechnie jako wyra­żenie dezaprobaty dla dokumentu bis­kupów francuskich.

Wreszcie, także i głowa episkopatu francuskiego, kardynał Marty, arcybis­kup Paryża, odciął się w pewnym stop­niu od tego dokumentu, oświadczając, że dokument ten jest dziełem „Komitetu biskupiego, a nie Episkopatu francus­kiego”. (Cytuję wedle „Bulletin”, jak wyżej). Ow „komitet biskupi do spraw stosun­ków z judaizmem” został w roku 1969 powołanay do życia przez Episkopat francuski i składa się z sześciu biskupów, którymi są Ich Ekscelencje Eichinger (Strasburg), Etchegaray (Marsylia), Riobe (Orlean), Brand (Frejus), Pezeril (sufragan paryski) i Decourtray Dijon). Sekretarzem komitetu jest dominikanin, ojciec  Bernard   Dupuy.   Przewodniczącym jest Biskup Eichinger ze Strasbur­ga.

Warto zauważyć, że w komitecie tym zasiada ks. biskup Pezeril, który wsła­wił się poprzednio swoją demonstracją promasońską.

Wymieniony wyżej „Bulletin” robi mi­mochodem uwagę, że „człowiek stawia sobie pytanie, co sądzi na omawiany te­mat Sekretariat do spraw stosunków z Islamem, złożony z Ich Ekscelencji księ­ży biskupów Huyghes (Arras), Collin (Digne) i Collini (Tuluza)”.

Jak widzimy, część francuskiego Epi­skopatu zaangażowała się w wystąpienie, skrytykowane następnie przez licz­ne ośrodki katolickie (także i przez bis­kupów i kardynałów Francuzów), nie tyl­ko jaskrawo filożydowskie w sensie po­litycznym (a więc stronnicze na nieko­rzyść Arabów palestyńskich), ale i na­ginające teologię katolicką do wymagań propagandy żydowskiej głoszącej pry­mat rasy żydowskiej w świecie jako na­rodu wybranego, oraz propagującej wciąż trwającą wartość uniwersalną żydowskiej religii. Nie po raz pierwszy, niektórzy członkowie francuskiego Epis­kopatu okazali, że ich katolicka prawowierność jest  pod znakiem zapytania.

Wymieniony wyżej „Bulletin” otwar­cie stwierdza, że „już drugie oskarżenie o herezję zostało uczynione przeciwko biskupom francuskim. A że oskarżenie to sformułowane zostało przez innych biskupów, jest to cios dla jedności kato­lickiej”. )

Biuletyn wyraża niepokój z powodu po­stawy francuskiego Episkopatu i przy­pomina, że przecież „idąc ślepo za swoi­mi biskupami katolicy Anglii, Niemiec, Holandii i Skandynawii stali się pomalutku, protestantami w wieku XVI”.

Miałem już sposobność pisać w „Opo­ce”, że obecny kryzys w Kościele to jest przede wszystkim kryzys Episkopatu. Zbyt wielu ludzi nieodpowiednich, — czy to słabych, pozbawionych charakteru, lub źle zorientowanych, czy też będących „wtyczkami” wrogich sił i „wilkami w owczej skórze” — zostało w ostatnim ćwierćwieczu mianowanych biskupami j to oni są głównym czynnikiem fermen­tu i dezorganizacji w Kościele.

 

„Orientacje” biskupów francuskich w sprawie stosunku do żydów mają zna­czenie nie tylko teologiczne. Mają one także i wielkie znaczenie polityczne.

Nadesłano mi z Ziemi Świętej wyci­nek z gazety „Nowiny Izraelskie”, dzien­nika żydowskiego w języku polskim, ukazującego się w Izraelu: niestety wyci­nek jest bez daty, ale przypuszczam, że musi on pochodzić z kwietnia lub począt­ku maja bieżącego roku. Są w nim in­formacje następujące:

„Przywódcy Kościoła katolickiego obawiają się pogorszenia sytuacji Koś­cioła w świecie muzułmańskim w wyni­ku ogłoszenia dokumentu episkopatu francuskiego  na temat Żydów.

Obawy te opierają się na obserwacji reakcji różnych krajów arabskich na ten dokument.

Ambasador egipski (w Rzymie) M. Waspi oznajmił wczoraj na konferencji prasowej że «nie do pomyślenia jest, by nie nastąpiły reakcje polityczne na ten dokument, niezależnie od tego, czy tego pragniemy, czy też nie. . . Doku­ment stawia Kościół katolicki w kilku­nastu krajach w obliczu niebezpieczeń-stwa.».

Rządowa gazeta algierska «E1 Mu-dżahid» pisała, że «jeśli katolicki Ko­ściół chce, aby Arabowie nadal go tole­rowali, to powinien ponownie rozpat­rzeć swe stanowisko i wyciągnąć odpo­wiednie wnioski».

Rozeszły się ponadto pogłoski, że pat­riarcha koptyjski w Aleksandrii wyko­rzysta, swą oficjalną wizytę u Papieża Pawia VI w dniu 4 maja, aby przypom­nieć Kościołowi katolickiemu, że jest wielu chrześcijan w Palestynie i w pań­stwach arabskich, o których nikt nie tro­szczy  się  w dostatecznej  mierze.

Obserwatorzy w Watykanie sądzą, że biorąc to wszystko pod uwagę, Stolica Apostolska stara się odgrodzić’! od doku­mentu wydanego przez francuski epis­kopat”.

Tyle gazeta żydowska.

Oczywiście. Arabowie nie mają Koś­ciołowi katolickiemu nic do rozkazywa­nia, ani do doradzania, w co ten Kościół ma wierzyć. Gdyby Kościół ogłosił jakiś dokument, nie podobający się Ara­bom, czy muzułmanom, zawierający pra­wdy wiary czy moralności, wzgląd na Chrześcijan w krajach arabskich nie mogłby powstrzymywać Kościoła od ob­uwania przy treści tego dokumentu. llez to razy chrześcijanie musieli być gotowi na męczeństwo z takich właśnie, lub podobnych powodów! Ale rzecz w tym, że „Orientacje” francuskie wcale nie zawierają prawd wiary a przeciw­nie mają treść z punktu widzenia wiary wysoce wątpliwą. I dlatego że niektó­rzy biskupi francuscy (bo nie wszyscy) chcą się przypodobać żydom, chrześci­janie w krajach arabskich mają doznać prześladowań, a chrześcijanie pod wła­dzą Izraela mają się czuć opuszczeni!

 

Sprawa omawianego tu francuskiego dokumentu daje mi sposobność do wy­powiedzenia kilku własnych uwag na ten sam temat, to znaczy na temat ustosun­kowania się chrześcijan do judaizmu. Wypowiadam je jako człowiek świecki, w pełni świadomy tego, że zdanie jego nie ma żadnej powagi. Wypowiadając je, chcę bronić katolickiej ortodoksji. Gdyby się okazało, że poglądy moje są sprzeczne z tym co w punktach dogma­tycznych jest wyrazem poglądu Stolicy Apostolskiej, z góry to co powiedziałem, wycofuję.

 

Oto moje uwagi.

1) żydzi jako zbiorowość religijna (trudno powiedzieć: jako kościół, gdyż formalnego kościoła nie tworzą), są spo­łecznością zbuntowaną przeciwko Bogu. Byli narodem wybranym. Mesjasz naro­dził się wśród nich. Powinni byli przyjąć Go i pójść za Nim. Ale Go nie przyjęli. Jest to jeden z wielkich, kosmicznych buntów we wszechświecie, następny po upadku Szatana i po buncie Adama i Ewy. Rozporządzali, tak samo jak upadły Anioł, i jak Adam i Ewa, wolną wolą i z tej wolnej woli skorzystali.

Była to decyzja zbiorowości, a nie samych tylko jednostek. Dlatego judaizm jest zbiorowością religijną upadłą, — w pewnym sensie tak się mającą do narodu wybranego z czasów przed Chrystu­sem, jak się upadły Anioł ma do nie upadłego Anioła. Ale to nie znaczy, że poszczególny żyd (poza tymi co brali osobisty udział w skazaniu Chrystusa itp.) jest jednostką upadłą, żyie on włas­nym życiem, ma własną wolną wolę i może zarówno upaść, jak być zbawio­nym. Oraz nie ponosi winy za to, że się urodził w zbiorowości upadłej: oderwa­nie się od tej zbiorowości nie jest dla niego łatwe, został w określonych poję­ciach wychowany i lojalność, wierność tradycji i całej odziedziczonej duchowej spuściźnie, wierność rodzicom, przod­kom, nauczycielom, swemu narodowi, bardzo mu to oderwanie się utrudnia, sprawiając, że należy on nadal do tej zbiorowości   z   całą   dobrą   wolą.

Ale dobra wola, poszczególnego żyda jako jednostki nie umniejsza złej woli judaizmu jako zbiorowości.

Żydostwo jako zbiorowość powzięło określoną decyzję i nie można go z tej decyzji rozgrzeszyć.

Decyzja ta kształtowała się w zbioro­wej duszy Izraela już od pewnego czasu przed Ukrzyżowaniem, a co Chrystus o tym myślał, wiemy najlepiej z tekstu Ewangelii   św. Jana,   8,   wiersz 43-47:

,,Czemu mowy mojej nie rozumiecie? Gdyż nie możecie słuchać mowy mojej. Wy z ojca diabła jesteście i pożądania ojca waszego czynić chcecie. On był zabójcą od początku i w prawdzie się nie ostał, bo nie ma w nim prawdy; (.. .) Kto z Boga jest, słów Bożych słucha: dlatego wy nie słuchacie, że z Boga nie jesteście”.

Wiemy jednak, m. in. z listu św. Pawl­a do Rzymian, że żydzi się jako zbiorowość w końcu do Chrystusa nawrócą: ,,Zaślepienie po części spadło na Izrae­la, dopóki poganie nie wejdą w pełności, i tak wszystek Izrael będzie zbawiony, jak napisano”, (11,25-26).

To zresztą wcale nie przekreśla moż­liwości, że Antychryst co jest szeroko rozpowszechnionym mniemaniem, może wyjść właśnie z żydowskich szeregów, z jakiegoś ich odłamu, który się nie na­wróci nigdy. Pan Jezus powiedział, że żydzi za Antychrystem pójdą: ,,Ja przyszedłem w imię Ojca mego, a nie przyjmujecie mnie: jeśli inny przyjdzie w imię swoje, jego przyjmiecie”. (Św. Jan, 5, 43). Czy, będzie to jeszcze przed nagłym, ostatecznym nawróceniem się narodu żydowskiego ? Czy też dotyczy to nie wszystkich żydów, ale tylko jakiegoś ich odłamu, do którego wyłącznie (a nie do całego narodu) Pan Jezus w owej chwili przemawia.! ?

Należy odrzucic mniemanie, że to tylko poszczególni żydzi, a nie żydostwo jako zbiorowość, odrzucili Chrystusa. By­li oni zorganizowaną zbiorowością reli­gijną, mieli świątynię, kapłanów i arcy­kapłanów, mieli warstwę przywódców religijnych, “uczonych w Piśmie”, mieli panującą opinię publiczną. To nie ja­cyś prywatni Żydzi wydali Chrys­tusa Rzymianom. Został On aresz­towany, przesłuchany i oskarżony przez prawowite władze żydowskiej zbiorowo­ści religijnej i to te władze wydały Go Rzymianom, oskarżając Go i domagając się kary śmierci na Niego. Nie było żadnego rozdźwięku między tymi władzami a opinią publiczną żydowskiego narodu, ani żadnego protestu, czy rewolucji. Ma­sy żydowskie stały po stronie swoich przywódców i domagały się kary śmierci na Chrystusa, domagały się ukrzyżowania Jego, a nie Barabasza. Ci, co poszli za Chrystusem, byli w narodzie żydowskim mniejszością, i to mniejszością prześladowaną i sterroryzowaną.

Czytamy przecież w Ewangelii, że się zamykali w swoich domach, że się bali. Niektórzy, jak Św. Szczepan, byli przez motłoch żydowski zabijani.

Trzeba tu rozróżnić dwie sprawy: nie pójście za Chrystusem i odrzucenie Go jako Mesjasza, zarówno jak odrzucenie Jego nauki; oraz ponoszenia winy za Ukrzyżowanie Go. I w jednej i w drugiej sprawie trzeba, stwierdzić, że odpowiedzialny jest naród żydowski jako zbiorowość.

Twierdzenie, że to Rzymianie, a nie żydzi są winowajcami Ukrzyżowania, jest absurdalne.

To władze religijne żydowskie chciały śmierci Chrystusa i to żydowski tłum wołał: „Ukrzyżuj Go”! I to kapłani żydowscy wydali Chrystusa w ręce Rzy­mian, oskarżając Go przed nimi, jako przed władzą okupacyjną, o winy przeciwko nim. Kto jest większym winowaj­cą, denuncjant, donoszący okupanto­wi, czy okupant, który w tej sytuacji nie może przymknąć oka? Piłat chciał Chrystusa uratować, ale to żydzi mu na to nie pozwolili. To o Rzymianach Chrystus mówił: nie wiedzą, co czynią. Żydzi bardzo dobrze wiedzieli, co czynią.

Jest nieporozumieniem uważać dzisiejszą religie żydowską za identyczną z religią Starego Testamentu i tej społeczności żydowskiej, w której żyli Najświętsza Maria Panna, święty Józef i sam Chrystus Pan. Odrzucenie Chrys­tusa zbiegło się w czasie z zupełnym przewrotem religijnym w narodzie ży­dowskim: trudno wątpić, że przewrót ten był przez odrzucenie Chrystusa spo­wodowany: Pan Bóg odwrócił się od ży­dów.

Czytamy wszak o momencie śmierci Pana Jezusa na krzyżu: „I oto zasłona świątyni rozdarła się na dwie części od wierzchu aż do dołu, i ziemia zadrżała, a skały popękały”. (Św. Mateusz 27, 51). „A zasłona świątyni rozdarła się na dwo­je od wierzchu aż do dołu”. (Św. Ma.rek, 15, 38). ,,I zaćmiło się słońce, a zasłona świątyni wpół się rozdarła”. (Św. Łu­kasz, 23, 45). Z chwilą śmierci Pana Je­zusa świętość świątyni jerozolimskiej przestała istnieć. A wkrótce także i sa­ma świątynia przestała istnieć.

Religia żydów epoki ewangelicznej (i wcześniejszej), a. religia żydów dzisiej­szych, to dwie zupełnie różne rzeczy. Tamci mieli świątynię, cały skompliko­wany rytuał krwawych ofiar, mieli arcy­kapłanów i Sanhedryn, mieli system piel­grzymek do świątyni. Ich wiara zawar­ta była w pismach Starego Testamen­tu.

Ci dzisiejsi nie mają świątyni, nie próbują jej odbudowywać, choć w ich ręku jest miejsce gdzie się ona znajdo­wala. całkowicie zaniechali krwawych ofiar. Nie mają nadbudowy organizacyj­nej, jaka byla hierarchia arcykapłańska i sanhedryn. Ich synagogi nie są świątyniami, lecz tylko domami modlitwy i salami zebrań. Ich rabini nie są kapła­nami, lecz tylko uczonymi w piśmie, na­uczycielami, oraz przewodniczącymi w modlitwie; szczątek tradycji kapłańs­kiej, jaki się u dzisiejszych żydów prze­chował w postaci dziedzicznych przywi­lejów rodu Cohenów jest już tylko bar­dzo słabym echem dawnej roli warstwy kapłańskiej. Nurtują w żydostwie prą­dy wtajemniczenia, których przejawem jest rola „cadyków”, nie mające z religią starotestamentową nic wspólnego. Wpra­wdzie dzisiejsi żydzi uznają główne czę­ści Starego Testamentu za, swą świętą księgę, ale interpretują tę księgę w spo­sób nowy, mianowicie przy pomocy Tal­mudu. W istocie, to Talmud jest dziś ich główną świętą księgą, a Stary Testament o tyle tylko, o ile jest przez Tal­mud cytowany i objaśniany. Mają ponadto inne jeszcze pisma religijne, do których (wszyscy, lub niektórzy), przy­wiązują wielką wagę. Jedną z nich jest Kabała, bardzo już swą treścią daleka od tego w co wierzyli późniejsi pierwsi chrześcijanie.

1) Być może jest wolą Boga, by w chwili końca świata żydzi byli obecni w Jerozolimie, a nawet może by znajdo­wał się tam ośrodek przywódczy żydow­skiego narodu, ale to nic znaczy, by ży­dzi mieli w  Jerozolimie  królować.

Utworzenie państwa izraelskiego w Ziemi świętej jest faktem czysto poli­tycznym, bez żadnego znaczenia mesjanicznego.

Osobiście, życzę Republice Izraelskiej wszystkiego dobrego. W r. 1967, gdy wydawało się, że może być zmiażdżo­na, co mogłoby pociągnąć za sobą eks­terminację lub wygnanie jej ludności, życzyłem jej zwycięstwa. Uważam, że żydzi mają do tego prawo, by mieć ja­kieś miejsce pod słońcem wyłącznie dla siebie i by mieć „siedzibę narodową” o charakterze państwowym, w której mo­gliby się jako naród rozwijać i kwitnąć. A ich godne szacunku, dwutysiącletnie przywiązanie do porzuconej Jerozolimy zasługuje na to, by mieli tę siedzibę na­rodową nie gdzie indziej, tylko w Ziemi Świętej. Na prawo do pobytu na tej ziemi zasłużyli sobie nie tylko tymi dwoma tysiącami lat tęsknoty i wierności, ale tez wielkim wkładem osobistego życiowego poświęcenia, pierwotnych osadników w kibucach, oraz wkładem pracy, wy­niku i także i pieniędzy, za które prze­ciez początkowo ziemię od Arabów kupiono.

Ale prawo żydów do własnej siedziby narodowej nie oznacza, by takie same prawo do własnej ojczyzny osobnego narodu w rodzinie narodów arabskich, jakim są Palestyńczycy, miało być po­deptane. Także i oni mają prawo do własnego państwa. Mają także i prawo do wynagrodzenia olbrzymich, wyrząnych im krzywd, a przede wszystkim bezprawnej konfiskaty bez odszkodowa­nia części ich ziemi, domów i dobytku i wyrzucenia ich na wygnanie.

Żadne względy międzynarodowej, czy naturalnej sprawiedliwości nie wyma­gają, by Republika Izraelska musiała być małym mocarstwem, potęgą mili­tarną zdolną zniszczyć Egipt jedną bom­bą atomową, rzuconą na tamę asuańską (przez co cały naród egipski może być skazany na utopienie), potęgą po­lityczną, marzącą o Damaszku, Bagda­dzie i dostępnie do Zatoki Perskiej, potęgą gospodarczą, dążącą w łączności z potęgą diaspory, do panowania nad światem.

Wydaje mi się, że sprawiedliwym roz­wiązaniem byłyby dwa państwa w Zie­mi świętej, żydowskie i arabskie, żyjące w zgodzie obok siebie na odpowiednio podzielonym terytorium i odbudowane w swej arabskiej części przez wielkiej skali pomoc gospodarczą odszkodowa­wczą żydowską. Albo też jedno państwo federalne, złożone z dwóch kantonów, żydowskiego i arabskiego, podobne do Szwajcarii, czy może do Jugosławii.

Osobnym zagadnieniem jest sprawa Jerozolimy i innych miejsc świętych.

Jerozolima jest miastem świętym nie tylko dla żydów, ale także i dla chrześ­cijan, oraz muzułmanów.

Przez wieki całe chrześcijańska Eu­ropa walczyła o wyzwolenie Jerozolimy spod jarzma niewiernych.Czy mamy dzi­siaj, my chrześcijanie, o Jerozolimie za­pomnieć ?

Sprawiedliwym rozwiązaniem sprawy Jerozolimy jest uczynienie z niej, a przynajmniej z jej starego miasta, stre­fy niezależnej od wyłącznej władzy ży­dów.

Miało by się ochotę zaproponować przyłączenie starej Jerozolimy, a obok niej także i Betleem i Nazaretu do Pań­stwa Watykańskiego, to znaczy uczy­nienie z nich enklawy pod władzą Pa­pieża. Ale jest jasne, że w dzisiejszej sytuacji to jest rozwiązanie niewyko­nalne. Tak więc rozsądnym rozwiąza­niem byłoby utworzenie „Terytorium miejsc świętych” jako zony międzyna­rodowej, rządzonej przez radę czterech religij (katolików, chrześcijan wschod­nich, żydów i muzułmanów), a znajdu­jącej się pod opieką i gwarancją wiel­kich mocarstw.

 

* Biuletyn (mimo skrajnej nazwy będący zna­nym  francuskim  dwumiesięcznikiem),  mówiąc

„drugim” oskarżeniu, nawiązuje do wydania w roku 1973 Nowego Msz-.lika Niedzielnego, będącego wydawnictwem oficjalnym Episkopa­tu francuskiego, polecanym przez biskupów i k er i noszącym Imprimatur J.E. ks Boudon, biskupa Mendę, będącego od wielu lat preze­sem francuskiej Komisji Biskupiej do spraw Liturgii. Mszalik ten zawiera odchylenia od ka­tolickiej prawowiernoxci. N. in. na str. 383 tak pisze o Mszy Św.: „Nie chodzi o dodawanie jednej   Mszy  do  drugiej,  choćby wewnętrznie

zewnętrznie nie wiedzieć jak dobrze odpra­wionej,  po to, by otrzymały od Boga łaskę.

Chodzi po prostu o przypomnienie jedynej ofiary, już spełnionej: tej doskonalej ofiary, w której Chrystus Jam się ofiarował i o nasze przyłączenie się do niej”. Biuletyn przypomina, że slowa te są w jawnej sprzeczności z trze­cim kanonem Soboru Trydenckiego o Mszy Św.: ..Jeśli ktoś mówi, że Ofiara Mszy jest tyl­ko aktem uwielbienia i dziękczynienia, lub tyl­ko prostym przypomnieniem Ofiary spełnionej na Krzyżu, niech będzie Anatema”.

Spowodowało to liczne echa w prasie fran­cuskiej. Ale jak dotąd, Episkopat francuski nie zareagował na to. „To właśnie owo milczenie nas niepokoi” — pisze „Bulletin”.

 

No comments yet.

Leave a Reply

Intronizacja
Optimization WordPress Plugins & Solutions by W3 EDGE