Birobidżan – żydowskie miasto na Dalekim Wschodzie

Birobidżan – żydowskie miasto na Dalekim Wschodzie

11 paź, 09:41 Źródło: The New York Times
Birobidżan - synagoga i budynek żydowskiej społeczności

fot. eao.ru / Jewish Autonomous Region

Kilkanaście lat przed powstaniem państwa Izrael, na Syberii z rozkazu Stalina powstał specjalny okręg żydowski. Czy był to nieudany eksperyment, czy przeciwnie – miejsce, gdzie Żydzi mogli wreszcie poczuć się jak u siebie? Spory o to nie cichną do dziś.

Andriej Zasorin, duchowy lider wspólnoty zgromadzonej wokół starej synagogi w stolicy Żydowskiego Obwodu Autonomicznego w Kraju Chabarowskim, to “nawrócony żyd”, który odnalazł Boga po 23 latach spędzonych w więzieniu za napad. Najpierw przyłączył się do Kościoła prawosławnego, potem został członkiem wspólnoty zielonoświątkowców – aż w końcu powrócił do wiary swoich przodków.

Jelena Saraszewska, redaktorka lokalnej gazety “Birobidżaner Sztern”, publikującej co tydzień artykuły po rosyjsku i w jidysz, nie jest Żydówką. Jej przodkowie byli Kozakami, a ona wyszła za mąż za Żyda. Czytać i pisać w jidysz nauczyła się w czasie studiów.

Tożsamość narodowa to skomplikowana kwestia w tym dziwnym żydowskim regionie, stworzonym przez Stalina na podmokłych, pełnych komarów terenach rosyjskiego Dalekiego Wschodu na kilkanaście lat przed powstaniem państwa Izrael.

Birobidżan - fontanna z menorą przed dworcem kolejowym

fot. eao.ru / Jewish Autonomous Region
Przed dworcem kolejowym w Birobidżanie stoi wielka menora, ulice mają nazwy w jidysz, wszędzie widać gwiazdy Dawida – można odnieść wrażenie, że to rodzaj żydowskiego Disneylandu.Ten wyraźny rozdźwięk pomiędzy pierwszym wrażeniem a prawdziwym duchem miasta – nie mówiąc już o stale zmniejszającej się liczbie mieszkańców uważających się jeszcze za Żydów – sprawia, że już od wielu lat liczni komentatorzy przepowiadają koniec Żydowskiego Regionu Autonomicznego.Ale prawda jest taka, że “Żydem jest ten, kto żyje jak Żyd” – czy to na nowojorskiej Upper East Side, czy w Jerozolimie, czy na tym krańcu Syberii przy chińskiej granicy.

– Trudno winić zagranicznych dziennikarzy, skoro nawet nasi dziennikarze wpadają w tę pułapkę – mówi Jelena Saraszewska, z którą rozmawiamy w jej biurze przy ulicy Lenina.

– Słyszy się opinie że “stalinowski eksperyment, projekt Birobidżan, upadł”. To zaczyna być irytujące. Bądź co bądź mówimy o żywych ludziach! Kto ma prawo to oceniać? Historia potoczyła się tak, a nie inaczej. Powstało takie szczególne miejsce. Żydzi, którzy tu przyjechali, przeżyli przynajmniej Holokaust! To miejsce uratowało życie wielu z nich.

Oczywiście trzeba też mieć świadomość, że niektórzy z tych ludzi przeżyli tylko po to, aby potem tysiącami ginąć w czasie stalinowskiego terroru. Wysłanie rosyjskich Żydów na ten zagubiony na wschodzie koniec świata mogło sprawiać wrażenie okrutnego żartu, którego pointy towarzysze z Kremla nie mogli przewidzieć.

W historii pojawiało się wiele miejsc, które brano pod uwagę jako tereny, na których mogliby mieszkać Żydzi. Uganda, Alaska, nawet Japonia – wszystkie te pomysły nie miały szans na realizację.

Birobidżan - plac Przyjaźni

fot. eao.ru / Jewish Autonomous Region
Birobidżan to zupełnie inne zjawisko: choć nigdy nie powstała tu rolnicza żydowska socjalistyczna utopia, o której marzyli pierwsi mieszkańcy, Birobidżan naprawdę stał się żydowskim miastem.Stara synagoga – zniszczony, parterowy budynek – wciąż działa, tylko w połowie lat 90. została na krótki czas zamknięta. Nową – ufundowaną przez chasydzki ruch Chabad-Lubavitch – zbudowano w centrum miasta, a obok niej postawiono żydowskie centrum kulturalne. Patronem głównej ulicy nadal jest Szolem Alejchem, a przed salą koncertową stoi pomnik Skrzypka na Dachu.Nie ulega wątpliwości, że liczba Żydów w mieście spadła obecnie poniżej 7 proc. z 76 tysięcy mieszkańców Birobidżanu (i poniżej 2 proc. mieszkańców całego regionu). Niewielu z nich wyznaje religią mojżeszową.

Ale część Żydów, którzy po upadku Związku Radzieckiego wyjechali do Izraela, wróciła – tęsknota za domem dopadła ich nawet w Ziemi Obiecanej, która wciąż nie może im zaoferować prawdziwego pokoju i spokojnego życia.

W ubiegłym miesiącu w czasie jednego weekendu w Birobidżanie świętowano Rosz Haszana – żydowski nowy rok – i 75. rocznicę powstania miasta.

Większość gości przyjechała pociągami (Birobidżan leży przy trasie kolei transsyberyjskiej) – a pierwszym, co rzucało im się w oczy po wyjściu z wagonów, był wielki napis z nazwą miasta w języku jidysz. Jidysz uczą się także dzieci w jednej z miejscowych podstawówek.


 

Rosja – Iwołgińsk (zdjęcia: 37)

  • Iwołgińsk
  • Iwołgińsk
  • Iwołgińsk

 

– Birobidżan był dla mnie prawdziwym szokiem – mówi Marek Halter, polsko-francuski pisarz żydowskiego pochodzenia, który przyjechał tu w 2011 roku, aby nakręcić dokumentalny film “Birobidżan, Birobidżan”. – Urodziłem się w świecie, w którym mówiło się w jidysz. To miasto było dla mnie jak Park Jurajski.

Wśród Żydów, którzy wrócili z Izraela do Birobidżanu, jest między innymi Gerszon Riss, którego dwudziestodwuletni syn Elijahu jest dziś rabinem nowej synagogi.

– W 2004 roku, po dłuższej nieobecności, przyjechaliśmy tu na wakacje – wspomina Riss. – Zobaczyliśmy nowe budynki, nową, piękną synagogę i odradzającą się żydowską kulturę.

 

Birobidżan - teatr Rodina

fot. eao.ru / Jewish Autonomous Region
Riss pamięta, jak będąc jeszcze dzieckiem chodził z ojcem do teatru, w którym przedstawienia wystawiano w jidysz. Oglądał między innymi “Tewje Mleczarza” Szolema Alejchema czy “Czarodziejkę” Abrahama Goldfadena.Władze miasta ogłosiły ostatnio, że przydzieliły teren pod budowę pierwszego w mieście meczetu. W czasie uroczystości przekazania gruntu Roman Leder – jeden z przywódców społeczności żydowskiej – przekazał lokalnemu imamowi egzemplarz Tory.Berl Łazar, naczelny rabin Rosji, powiedział ostatnio w jednym z wywiadów, że głównym celem Stalina było wysłanie rosyjskich Żydów tam, gdzie “nie będą mogli robić mu kłopotów”. Historycy dodają, że najprawdopodobniej był jeszcze jeden cel: Stalin chciał, aby Żydowski Region Autonomiczny był rodzajem bufora pomiędzy ZSRR a Chinami.

 

W efekcie, jak mówi rabin Łazar, Birobidżan nigdy nie był dla zamieszkujących go Żydów prawdziwą ojczyzną. – Czy to bardziej żydowskie miejsce niż jakiekolwiek inne w Rosji? – pytał retorycznie. – Na pewno nie. Stalin zabrał Żydom żydowską duszę.

Trzeba jednak przyznać, że w Moskwie czy Petersburgu niewiele można znaleźć żydowskich wizerunków, obrazów czy symboliki – podczas gdy w Birobidżanie jest jej pełno. Nawet rosyjskie napisy często korzystają z typografii przypominającej litery hebrajskie. A przecież nie zawsze tak było.

– Kiedy byliśmy młodzi, bycie Żydem nie było wygodne – mówi Wilen Arnapolin, który 24 grudnia 1937 roku został wpisany do rejestrów jako pierwsze dziecko urodzone w Birobidżanie. – Czasami było to wręcz niebezpieczne. Dziś każdy chce być Żydem.

 

Birobidżan - plac Teatralny

fot. eao.ru / Jewish Autonomous Region
Jednak mówienie o “renesansie” kultury żydowskiej byłoby przesadą. Córka Arnapolina i jego dwie wnuczki zasymilowały się już i w paszportach mają wpisaną narodowość rosyjską, a nie żydowską. Prawnuczka, osiemnastoletnia Włada Jakszyna, zamiast jidysz uczy się chińskiego.W mieście nie ma dużego koszernego sklepu ani restauracji; tylko jeden chiński szef kuchni, Van Bao-lin – przez miejscowych nazywany po prostu “Kola” – czasami podaje koszerne dania i lubi wznosić w swoim lokalu radosny toast “Le Chaim!”.Religijni Żydzi także jakoś sobie radzą, choć bywa to trudne. Andriej Zasorin – który po latach wrócił do tej samej synagogi, do której kiedyś chodziła jego babcia – przewodzi starzejącej się wspólnocie o nazwie Bet Szuwah (dosł. “Dom Odkupienia”).

Dziś zdarza się, że trudno mu zebrać dziesięciu dorosłych mężczyzn, którzy zgodnie z żydowskim prawem są niezbędni, aby mogły się odbyć modlitwy. Rabin nowej synagogi, Elijahu, ma nadzieję, że jego “szkółka niedzielna” pomoże przyciągnąć nowe pokolenie wiernych.

Rywa Kaskelewna Szmain, także jedna z pierwszych mieszkanek Birobidżanu, skończyła niedawno 78 lat. Jest pełna nadziei na przyszłość. – Jest tu żydowskie przedszkole – mówi. – Myślę, że wszystko dobrze się ułoży.

Jelena Saraszewska uważa, że ludzie, którzy uważają eksperyment Stalina za pomyłkę, nic nie zrozumieją. – Oczywiście, to nie jest Izrael – komentuje.

– Ale przecież nie o to chodziło. Żydowski Region Autonomiczny jest wspaniały taki, jaki jest. To ciche, spokojne i przytulne miejsce, doskonałe dla rodzin, dzieci i osób starszych. To jest naprawdę żydowskie miejsce!

, , , ,

No comments yet.

Leave a Reply

Intronizacja
Optimization WordPress Plugins & Solutions by W3 EDGE