Lista Nagłych Zgonów:19830417 O. Honoriusz Stanislaw Kowalczyk

13.12.2011 07:22

Jeśli ludzie zamilkną…

IPN sprawdza, czy w spowodowanie wypadku o. Honoriusza Kowalczyka zamieszana była komunistyczna bezpieka.

IPN sprawdza, czy w spowodowanie wypadku o. Honoriusza Kowalczyka zamieszana była komunistyczna bezpieka.

 

Cena życia w prawdzie jest wielka, wymaga niekiedy trudu. I może te dni nam taką perspektywę zaoferowują. Umiejmy ją przyjąć – wołał w stanie wojennym do poznaniaków dominikanin o. Honoriusz Kowalczyk. Czy też padł jego ofiarą?

 

Urodzony w 1935 roku o. Honoriusz Stanisław Kowalczyk większość życia zakonnego spędził w Poznaniu, gdzie przez dziewięć lat był duszpasterzem akademickim. W stanie wojennym organizował pomoc dla internowanych, a odprawiane przez niego co miesiąc Msze święte za Ojczyznę gromadziły tysiące osób. Za swoje zaangażowanie wielokrotnie otrzymywał anonimowe telefony z pogróżkami.

O. Honoriusz Kowalczyk

Foto: O. Honoriusz Kowalczyk

17 kwietnia 1983 roku „maluch”, którym jechał w odwiedziny do rodziców w Mławie, z niewyjaśnionych do dzisiaj przyczyn uderzył w drzewo we wsi Wydartowo na pograniczu Wielkopolski i Kujaw. Ciężko ranny zakonnik zmarł 8 maja, w dniu swoich imienin. Jego pogrzeb, na który przyszło kilkanaście tysięcy osób, zamienił się w patriotyczną manifestację.

Przyjaciele o. Honoriusza od początku uważali, że do jego śmierci przyczyniła się Służba Bezpieczeństwa. Jednakże ówczesne władze PRL uznały, że dominikanin zginął na skutek nieszczęśliwego wypadku drogowego. W sprawie przyczyn śmierci o. Kowalczyka trzykrotnie umarzano śledztwo z powodu braku dowodów przestępstwa. Instytut Pamięci Narodowej wciąż sprawdza, czy w spowodowanie wypadku zamieszana była komunistyczna bezpieka.

Rada Miasta Poznania nadała jednej z ulic w mieście imię Ojca Honoriusza Kowalczyka. Dominikanin patronuje uliczce łączącej aleję Niepodległości z ulicą Kościuszki, która znajduje się w pobliżu klasztoru dominikanów. Przed wejściem do świątyni przyjaciele ojca Honoriusza umieścili natomiast poświęcony mu pamiątkowy obelisk, na którym wyryto słowa: „Jeśli ludzie zamilkną, kamienie wołać będą”.

Publikujemy fragmenty homilii o. Honoriusza Kowalczyka, które wygłaszał w stanie wojennym w poznańskim kościele dominikanów oraz jeden z jego wierszy:

O misji

Foto: O. Honoriusz w duszpasterstwie akademickim

„Kochani, myślę, że jest to nasza misja. Wychodząc z tej kaplicy musimy być świadomi, że mamy iść i do akademików, i do potrzebujących. Mamy iść z czym, a raczej z Kim? Właśnie z tą Obecnością. Nasze ambicje, cóż to jest wobec tego, że mamy nieść tę jedyną Obecność. Może zaraz, natychmiast nie rozwiąże to układów społeczno-politycznych, a może nie musi rozwiązać.

Patrzmy na Apostołów idących w upale, trudzie, ale wiedzących dla Kogo i do Kogo idą. Mamy w trudzie iść jak oni. Mamy wiedzieć dokąd, do Kogo i do czego dążymy. Ważny jest cel określony w płaszczyźnie religijnej i narodowej. One się łączą, bo obie wchodzą w ten nurt prawdy i świadomej odpowiedzialności.

I to my mamy czynić wychodząc z każdej naszej modlitwy.

(30 września 1982)

O Ośmiu Błogosławieństwach

Foto: Samochód o. Honoriusza na miejscu wypadku

„Ubodzy w duchu. To znaczy, że nie za wszelką cenę mamy być przywiązani do spraw materialnych. Człowiek jest panem, jest niezależny, ma godność dziecka Bożego.

Potem błogosławieni, którzy się smucą. Chodzi o taką perspektywę życia, w której dominuje nie przemoc, nie gwałt, ale jakiś klimat spokoju wewnętrznego, jakaś łagodność, która potrafi wytrzymać wszystkie napięcia.

Którzy łakną i pragną sprawiedliwości. Jak to konkretnie czynić? Co ty zrobiłeś jako chrześcijanin, kiedy twoi bracia i siostry siedzieli na Młyńskiej [areszt śledczy w Poznaniu, w którym więziono działaczy solidarnościowego podziemia – przyp. red.]? Chcesz być szczęśliwy? Wszyscy są szczęśliwi, którzy łakną i pragną sprawiedliwości. Każdy by chciał być szczęśliwy.

Którzy mają czyste serca, czynią miłosierdzie, wprowadzają pokój, którzy łakną i pragną. Pan Jezus daje im tę rekompensatę – bo oni na własność posiądą ziemię, Boga oglądać będą, nazwani będą Bożymi Synami.

Oczywiście jest to wspaniała, cudowna rekompensata. Ale kochani moi, chrześcijanin to jest ten, który jest zaangażowany. Jeżeli chcesz być szczęśliwy, musisz należeć do tych, „którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości”. Chrześcijanin to nie jest ktoś tylko duchowy i na zewnątrz niewidoczny. Tu nie ma żadnej wymówki. Pan Jezus mówi do nas . To jest jakaś wielka karta wolności chrześcijańskiej.

(1 listopada 1982)

O życiu

Nie spychajmy naszego życia w sentymentalizm. Niech ono będzie twarde. Niech będzie ten duch Eliasza.

(11 grudnia 1982)

„My również, jak Uczniowie, bywamy targani różnymi wichrami. Można przeżyć każdą burzę, jeśli się jest w Jego obecności, w Jego zasięgu. Ale trzeba swoje życie jakby utkać z Jego życia, z Jego ciała”

(16 kwietnia 1983)

O sumieniu

„Jak ma wyglądać dzień dzisiejszy? Są obowiązki, które może pchają. Może wchodzi się w dzień siłą rozpędu, ale to za mało. Trzeba jeszcze pytać siebie, swojego sumienia, w jaki sposób to, co Bóg mi przekazał, zamieniłem w czyn? Jak się wychodzi z tej kaplicy, to trzeba wiedzieć, w jaki sposób zamienić w czyn poruszenie Ducha Świętego we mnie. Jak zamienić w sprawiedliwość, co zmienić w stosunku do prawdy?

Można popychać dzień, obowiązki. Wtedy będziemy żyć jak w kieracie. A przecież my mamy moc Ducha Świętego. Trzeba konkretnie żyć modlitwą, inaczej żyje się pseudożyciem, pseudowiarą. Wewnątrz powinniśmy być jacyś promienni, przezroczyści.

(2 grudnia 1982)

Musimy uważać, żeby nie stworzyć takiego duchowego spichlerza w sobie. Przychodzę i gromadzę to, co piękne, to co Boże nawet. I tak urasta to duchowe sadło. Trzeba to co otrzymam dawać, bowiem tylko to mamy, co dajemy drugim, taki jest paradoks Ewangelii. To, co zatrzymujemy dla siebie, jest stratą.

Trzeba wbijać wzrok w Pana Jezusa i patrzeć w jaki sposób dzielić się darami. Przecież tą zdolnością jesteśmy obdarowani. Trzeba tylko dać Bogu szansę działania w nas. Wtedy cuda dzieją się na naszych oczach. A jeśli nie dzieją się, to trzeba patrzeć w nasze sumienia. Niech one wołają, niech nas zaniepokoją.

(4 grudnia 1982)

Tak w naszej narodowej sytuacji są ci podobni do Pana Jezusa, którzy cierpią, poświęcają się, chcą rozproszyć ciemności, wnieść trochę nadziei, gdzie jest beznadzieja, gdzie jest sytuacja bez wyjścia. A społeczeństwo, gdyby rzucić trochę więcej do sklepów, to by jadło i może by to wystarczyło.

Bo człowiek z siebie emanuje dobro lub zło. Właśnie kwas faryzeuszów i Heroda. Dużo tego kwasu jest w naszej ojczyźnie, ale to nie znaczy, by ktokolwiek z nas, jakikolwiek Polak musiał być tym skalany. Można być nietkniętym w każdej sytuacji. Zależy to tylko od nas, od naszego sumienia. Trzeba je mieć czyste. I to jest chyba najsłuszniejsza racja stanu. To chyba dobrze służy polskiej racji stanu – czyste sumienie w każdej sytuacji.

(15 lutego 1983)

O prawdzie

„Drodzy profesorowie, drodzy pedagodzy, wy jesteście wikariuszami Bożej Prawdy. Macie jej szukać, badać, studiować i kochać. Ukochaną przez was przekazywać pokoleniu, które w sposób szczególny godne jest prawdy. To jest wasza misja. Ale Broń was Boże, byście przekazywali półprawdy, które są gorsze od fałszu. I to jest naczelne zadanie wyższej uczelni, poprzez waszą służbę prawdzie wyzwolić w młodym pokoleniu cały potencjał duchowy woli, myśli i serca.

(7 października 1982)

Cena życia w prawdzie jest wielka, ona wymaga niekiedy trudu. I może te dni nam taką perspektywę zaoferowują. Umiejmy ją przyjąć, Bogu ufając i sobie, i tym, którzy myślą.

(24 listopada 1982)

O nadziei

Nie ma dla człowieka wierzącego beznadziejnej sytuacji, jeżeli tylko usłyszy to, co do niego mówi Bóg. Nie narzekajmy na system, nadzieja jest w nas. Bóg złożył ją w nas. A jeśli „Bóg z nami, to któż przeciw nam”. Trzeba oburącz chwytać się Słowa Bożego. Czynić wysiłek, żeby nim żyć. Trzeba duchowego pogotowia, tego sposobu niszczenia murów, które stoją między Bogiem a nami.

(5 grudnia 1982)

O cierpieniu

Nie ma lepszej niż cierpienie próby tego co ludzkie. Stoimy przed alternatywą – życie lub śmierć. Oczywiście życie! Ale z chwilą wyboru życia według Bożych planów, trzeba odwrócić się od naszych koncepcji. Takie są wskazania Ewangelii: zaprzeć się samego siebie, wziąć krzyż i naśladować Jezusa. Jeżeli coś na tej drodze ominiemy, jeżeli będziemy chcieli obejść cierpienie, to jest to wybór ryzykowny.

(25 lutego 1982)

Wiersz o. Honoriusz Kowalczyka:

* * *

Jeżeli chcesz nadać życiu wartość – trzeba pocierpieć
jeżeli masz zbyt lekko – zrób życie trochę cięższym,
by nabrało smaku
przypraw ofiarą – będzie miało zasługę
domieszaj goryczy, by było zwycięstwem
dorzuć wyrzeczenia – by było zyskiem

Pokuta jest jak sól, dodaje smaku, chroni przed zepsuciem
(gdzie brakuje tych środków – zaczyna się rozkład)
wygoda – to jakby robactwo…
dobrobyt ssie z życia życie,
na miękkiej drodze zakopiesz się, na twardej – zajedziesz…

A namiętności to bestie

Pokuta jest harmonią
bohaterstwem
sztuką panowania
atletyką
supremacją ducha.

Cytowane teksty pochodzą z wydanej w drugim obiegu broszury „W drugą rocznicę śmierci Ojca Honoriusza” oraz z książki „Ojciec Honoriusz”.

No comments yet.

Leave a Reply

Intronizacja
Optimization WordPress Plugins & Solutions by W3 EDGE