Śmierć w Maglu

+++

Śmierć w Maglu

 r2.2012.06.25

Parę dni temu, Polską blogsferą smoleńską wstrząsnął kataklizm na miarę trzęsienia ziemi, potopu czy zderzenia Naszego Globu z jakąś dziką kometą.

Blogger, który przez dwa lata walczył o prawdę został zamknięty na blogu Magiel24, jego strona usunięta, a on sam przepadł bez śladu. Przepadł bez wieści, ale zanim to uczynił, zdążył objawić gawiedzi swe nazwisko i oblicze. Samo ujawnienie imienia może być porównywalne jedynie z objawieniem w Wieczerniku. A było to równie konieczne, bo to dzięki temu maglarz ten będzie niezbędnie wiecznie żywy, także i po swojej śmierci. A dodatkowo, dzięki wiedzy o jego metrykalnych personaliach, niepocieszone maglarki będą mogły w łatwy sposób trafić na miejsce ostatniego spoczynku  Wielkiego Maglarza i tam popełnić samobójstwo z tęsknoty za niezastąpionymi zmyśleniami smoleńskim, jakie tenże mnożył z taką łatwością, jak to mnożą  się  króliki na łące.

W wysokich sferach wielkie damy ćwiczyły się już od małego w tej wielkiej „sztuce wejścia”. To „entre” trzeba było umieć zrobić tak, aby umiejętnie zwrócić na siebie uwagę salonu (magla). Teraz jednak – patrząc na histeryczne prowokacje Maglarza – widocznie mamy pewną ewolucję i tzw. angielskie wyjście nie jest w już modzie. Jeśli ktoś chce „prawdziwie” wyjść, to ma to zrobić tak, jakby chciał wejść, a nie wyjść. I trzeba to uczynić na modłę – właśnie – dawnego „entre”, chociaż – rzecz jasna – nie o wejście chodzi, ale o wyjście. Mamy tu do czynienia z odwrotnością, ale to niczemu nie szkodzi, bo w Smoleńsku wszystko jest przecież na odwrót, czyli odwrotność odwrotności jest prawidłowością.

Magiel 24, który użyczał mu swoich łam, był dla niego nie tylko generatorem wyświetleń internetowych, ale godnym miejscem do szerzenia mgły smoleńskiej, a nawet i bagna, o którym zapomniał Putin, a które dorobiono w Polsce. To zresztą tak, jak wiele innych rzeczy, które się nawet Stalinowi nie śniły. Chociaż – oczywiście – wzory bolszewickie jak cenzura, kradzieże, polowania na nieprawomyślnych, rzesze kołchoźników gotowych pójść na front i umrzeć za Imię Wodza, egzystowały w najlepsze u Maglarza.  Były one na miarę epoki blogu, jego blogerskiej władzy nad rozumem, a nawet i periodyczną fizjologią wpółmaglarek. Krótko mówiąc – poza rozstrzeliwaniami, czy wstrzykiwaniem trucizny – niedoróbki dzisiejszego Internetu, które będą poprawione w najbliższej przyszłości ( „GoogleReal+”  – tak będzie się nazywało to nowoczesne ustrojstwo, edycja przed EURO 2016) – było tam właściwie wszystko to, co w Bolszewii było ortodoksją tamtej cnoty, bo u Maglarza nawet gułagi egzystowały.

Tak jak Zachód pozostał niewinny zbrodni bolszewickich Rosji, a garściami czerpał korzyści z tego masowego mordu jak i rabunku, tak podobnie i zamachowcy warszawscy, pozostając po drugiej stronie barykady Maglarza, czerpali korzyści z jego działalności. Bez niego, a nie był on samotnym wilkiem, nie byłoby takiego wielkiego zamglenia i zabagnienia informacji o zamachu. Które to zababranie doszło do takiego stopnia, że Internet przestał być miejscem do zbierania informacji o tym wydarzeniu, bo skromna ilość faktów na temat przebiegu zamachu warszawskiego została zasypana gradem fantazji smoleńskich, które ten maglarz rozsiewał w niebywałym tempie, a nie czynił tego pojedynczo, lecz za pomocą aparatu Magiel 24 i całej rzeszy pomocników – jak już nadmieniono powyżej. To właśnie z powodu takiej destrukcji Maglarza jest już fizycznie możliwe wyłonienie jakichkolwiek faktów i odróżnianie prawdy od zmyśleń.  Bo właśnie Maglarz nie kłamał, a zmyślał. W zmyśleniach był niewątpliwie profesjonalistą.(+)

Tworzenie rzeczywistości  to nowa jakość totalitaryzmu, która powoli staje faktem, „rzeczywistością” i Maglarz jest tego wyrazistym przykładem. A kto wie, może jest i twórcą pewnych istotnych zrębów  nowej techniki i technologii świadomości bycia ludów, która – na naszych oczach, z powijaków – przepoczwarza   się w teorię i praktykę.

W widoczny sposób metoda tego magla – wymiernie – dała oczekiwane rezultaty. Gołym okiem widać to, że nawet ludzie wykształceni w temacie lub dziedzinach pokrewnych zatracili całkowicie rozum i orientację. Przestrzeń wielkiego smoleńskiego chaosu – a w nim „faktów” , których nie ma – jaka została stworzona przy dużym udziale Maglarza i współwyznawców, umożliwiła szerzenie bredni bohaterów Mark Twain–owskich  oszustów, na poziomie miasteczek u wybrzeży Missisipi – doktorów: Nowaczyka, Bininiedy, Szuladzińskiego, którzy właśnie przetoczyli się przez Polskę i chociaż z biegunką,  to podobno  i z symbolicznym milionem dolarów w kasie dali dyla do domu, do Obamy.  A kolejny expert z Boeninga jest już na podorędziu, który – jak tylko patrzeć – przyjdzie z wykładami na Politechnikę Warszawską i strach pomyśleć, że tym razem nie będzie to wymoczek typu Biniendy, ale jakiś Jumbo Jet.  I ten też będzie dzielił się swoimi odkryciami na temat nitów i tego, że już na początku wiedział, że to wybuchy smoleńskie to…….., kto to zdzierży?

Strach strachem, ale Maglarz – jednakże – w rzeczywistości ani nie powiedział, ani nie uczynił nic nieprzewidywalnego – tak na zimno patrząc. W http://zamach.eu/110416/Untitled_1.htm  – 16 kwietnia 2011 opublikowaliśmy przewidywany bieg wydarzeń:

 Co dalej?

Blogerscy oszuści kontra prawda.

 

Kiedy już to wszystko się nie uda, a to jest przesądzone, pozostaje plan B. Wspominaliśmy o tym już wielokrotnie, Plan B, zakłada przyznanie nawet, że Tupolew padł ofiarą zamachu, lub czegoś podobnego, a co winą obciąży Rosje. Rosja to przyjmie – to też pisaliśmy.

 

Plan B nie będzie wypracowany przez tradycyjne media, które padły nad planem A. Plan B wypracują chłopcy internetowcy. Plan ten jest już gotowy, a nad jego zaszczepieniem w świadomości społeczeństwa, które na nowo musi być oszukane – innego wyjścia nie ma – pracuje Internet.

 

Różni blogerscy guru prowadzą zasiew szeroką parą, a są rozpoznawalni poprzez hasła:

MAK, Anodinia, czekisci, meconing, Putin, etc., czyli wszystko to, co prowadzi kompromisem

do zamknięcia sprawy zamachu po stronie rosyjskiej.

Utrzymać front rosyjski za wszelką cenę.

I to jest tłem tego zgiełku internetowego, odczytów czarnych skrzynek i podobnych.

Podczas kiedy – od roku – nikt nie widział listy pasażerów tupolewa! Nawet tej sfałszowanej na komputerze. Tak jak jest sfałszowane opublikowane zdjęcie Tu-154 na Okęciu rano zrobione telefonem Blackberry.

 

Każdy, kto ma trochę wyksztalcenia, rozumu etc., układa sprawy, które bada wg jakiegoś porządku, a tu tym podstawowym porządkiem jest chronologia zdarzeń. Nie możemy rozpatrywać lądowania czegoś, o czym nie wiemy, jak to wystartowało. W ogóle nie wiemy czy coś wystartowało, a co ma jakikolwiek związek z odlotem delegacji – nawet martwej (godz. 7.27). 

 

Guru prowadzą jednak te sprawy odwrotnie, od końca – mają już nawet lotniska w Rosji, na których powinny wylądować Tupolew i Jak. W domyśle czekały tam plutony egzekucyjne, jeszcze lepsze nawet niż te z filmu Koli.

 

Guru blogów szukających winy w Rosji z wyprzedzającym bezwarunkowym rabatem dla nieróbstwa śledczego warszawskich bandziorów,  są właśnie tymi dziś , kim  kiedyś byli ich ojcowie podczas wszelkich buntów społecznych w PRLowskiej Polsce: na Żeraniu, w Poznaniu, Gdańsku, w okresie Solidarności – prowokatorami. Prowokatorami zwodzącymi tłumy, odwracającymi uwagę ogółu od istoty problemu.

Prowokatorzy zaczynając lub włączając się w bunty pomagali prowadzić ludzi ku właściwemu dla władz rozwiązaniu.

Tak jest teraz w Internecie z problemem śledztwa smoleńskiego. Zrobiono wszystko, aby śmierć delegacji do Katynia toczyła się w Rosji i tak jest, tak się stało. Toczy się to przy pomocy Internetu. Jest to genialne oszustwo epoki blogu, blogerskie wunderwaffe.

Bunty wasze, zyski nasze.

Okrągły stół zaczął być strugany zaraz po śmierci Stalina. Jego głównym propagatorem w Polsce był zbrodniarz komunistyczny Kołakowski. A Polacy uważają, że to Jaruzelski z elektrykiem.

I teraz, po raz kolejny odbywa się coś podobnego, z tym tylko, że w innej skali i warunkach, ale toczy się. Nie możemy dać się oszukać, wejście na zły tor zaprowadzi nas w niewłaściwe miejsce.

 

Zachodzi ryzyko powodzenia planu B. Kiedy wróg podda się, a Rosjanie wezmą winę na siebie, Polakom wstyd będzie grzebać się dalej w przeszłości, zamiast raźnie iść do przodu. A kiedy tak, to śledztwo polskie trzeba umorzyć, jako zbędne, bo rosyjskie już jest zakończone i po myśli, i nie trzeba Rosji obrażać, bo zagrożą, że odwołają swoja winę, tak jak odwołali zeznania świadka.

 

Ostrzegaliśmy Polaków przed starymi sztuczkami, które po II WŚ – na okrągło – aplikuje się na Narodzie i to z dużym powodzeniem.

Plan B zbudowany jest na budulcu „opozycji koncesjonowanej”, mamy to w Polsce od 1944 roku, czego początki widzieliśmy jeszcze wcześniej, bo od Zamachu Majowego, który został dokonany przez Piłsudskiego. Już wtedy – także później w Gibraltarze – widać było fragmenty tego, co zrobiono w Zamachu Warszawskim.

A Maglarz był na takiej koncesji, co do tego nie ma wątpliwości. Plan B zakładał utrzymanie frontu dochodzenia  w.s. zamachu – po tamtej stronie granicy  – w Rosji i Maglarz z tego obowiązku się wywiązał, a jeżeli został zdjęty to tylko dlatego, że był nieostrożny z Okęciem lub niewydolny w hamowaniu tego tematu (!) . Jego wyłączenie z Internetu może być karą za tę nieostrożność czy niewydolność, albo budowaniem mu obrazu cierpiętnika, co ma dać odskocznię na przyszłość. Bo to manipulator wybitnie zdolny, a kadry są najważniejsze, tak mawiał Stalin, a był to człowiek wykształcony i znał się na ludziach.

Po 1944 roku powołano koncesjonowane partie opozycyjne, niewygodne fasady zastąpiono nowymi,  masoneria sama i dobrowolnie zakończyła swą działalność, deklarując to, że Partia przejmuje jej rolę. Jeżeli były jakieś spory czy nawet morderstwa, to jedynie o charakterze personalnych ambicji w rozpychaniu się przy korycie, problemów bardziej na serio nie było, bo obowiązywała etykieta.

Np. wydarzenia 1968 były zaplanowaną wysyłką określonej grupy żydów na Zachód, to celem opanowania politycznego zaplecza Polonii (głównie Londyn i Paryż oraz rozgłośnie radiowe). Było to konieczne do kontaktów z późniejszym KOR, który – utworzony w Polsce –  był koncesjonowany przez KGB.  Żydzi 1968 roku – na zachodzie – i żydzi KOR – w Polsce – byli jak dwa wzajemnie kompatybilnie obrzezane modemy służące do szczelnej i dokładnej komunikacji ma odległość. Za pomocą tego „Internetu” utrzymywano kontakty po obu stronach żelaznej kurtyny, a bez kontroli konkurencji tzn. gojów. Bez tych emigrantów żydowskich 68 roku i żydowskiego KOR, nigdy nie byłoby takiego żydolandu, jaki widać w obecnej Polsce, która wygląda tak, jakby właśnie dawała ostatnie tchnienie.

Koncesjonowany był Bolek, i większość jego najbliższych współpracowników.  Ci, którzy nie pasowali: Popiełuszko, Niedzielak, Ratajaczak – zostali zamordowani. Jest pewnym nietaktem wymienianie tu jakichkolwiek nazwisk ofiar, było ich tak wiele i doprawdy nie wiadomo, kto pod względem swego poświęcenia i cierpienia powinien być wyliczony na pierwszym miejscu.  Polska historia to historia masowych skrytobójstw, tak powszechnych nad Wisłą, jak jodłowanie w Bawarii.

„Polskie” portale, wydawcy, TV , radio, to ośrodki koncesjonowane w 100%. Koncesjonowani są główni blogerzy, tak jak był nim Maglarz.

Koncesjonowane było również ujawnienie, testament i „śmierć” samego Wielkiego Maglarza.  W dialogu miedzy JK a DT „Suplement” obnaża on własną niemożliwość przekroczenia bariery Planu B, chociaż werbalnie wymienia Okęcie jako problem.  Koncesjonowany Wielki Maglarz, w  „Here is the breaking news for GRU” atakuje koncesjonowanego Wielkiego Maga i jakieś czterdzieści razy (sic !) nazywa go „ ruski szpion”, czyni to na ok. 20 stronach tekstu, czyli dwa razy na stronę.

Sam koncesjonowany przez swych animatorów, nadaje koncesyjne namaszczenie innym: w przewrotny, nikczemny sposób nobilituje dwóch antypolskich oszustów JK i DT, nadając im togi patriotów, a i nawet korony cierniowe. W koncesjonowany sposób obciąża Rosję za zbrodnię na delegatach, której się nie dopuściła i podobnie znajduje wroga po polskiej stronie, ale tylko na krótko i wysoce enigmatycznie. Są to zdrajcy, którzy jednak – kiedy dopuszczają się zdrady – to tak, aby padła ona po ruskiej stronie (plan B), bo tam jest nakazana jurysdykcja. Zdrajcy to bliżej nieokreślone stwory, o których nic bliżej nie wiadomo, bo na ich określenie Wielki Maglarz nie otrzymał koncesji, to pewne.

Sytuacja ze śledztwem – od momentu likwidacji brzozy – stała się patowa i niech będzie najgorzej jak tylko może być, ale po ruskiej stronie – takie akcenty bezustannie słychać w tej automowie pogrzebowej Maglarza.

Aby to jakoś zamącić na dłużej – ułożono na  nowo, wszystko – cały ten dialog niedorzeczności (Suplement) będący kwintesencją dwuletnich kłamstw, filmu koli, rozmowy telefonicznej, trzymania porwanych w ukryciu,  Makarowa przy głowie, etc. Novum jest jedynie głęboka troska patriotyczna lirycznie  ukazana u JK i DT – Maglarz musiał doktoryzować się na poezji Szymborskiej z lat 40-50, co łatwo rzuca się w oczy, bo jego estetyczna mentalność jest przesiąknięta tamtym poetyckim nocnikiem . To wszystko opisane stylem literackim, który ujawnia poziom emocjonalny autora na poziomie chłopca lat 12. Ale widać, że Maglarz schodząc z tego świata – nie jest taki dziecinny – wyraźnie szykuje się na reinkarnację i bezkompromisowe odkrycie prawdy o harcie ducha  JK i DT, co ma dać przyczynek do dobrego startu w przyszłym wcieleniu. U Maglarza nawet Kopacz jest godna.

Utrata jednak musi nadejść i nadchodzi. Koniec.

Śmierć Wielkiego Maglarza oprócz przejmującego smutku, który dławi serce piszącego te słowa, ma swe niewątpliwe zalety:

– jest to koniec epoki zaśmiecania blogosfery anonimowymi fajansami, który za plecami swoich ksyw – np: Zorro, Zawisza, Narcyz , Błogolica – etc. … etc., sieją śmieci faktów, chamstwo, spustoszenie, głupotę i brak jakiejkolwiek odpowiedzialności za cokolwiek, a za słowo, za publikowany fakt już najmniej. Normalni ludzie, którzy mając codzienne obowiązki, czasem też coś publikują, zaczną coraz częściej zwalczać te szkodliwą manię anonimowości, na której szkodnik Maglarz zbudował wieki śmietnik smoleński.

Cale zastępy pomocników i propagatorów Maglarza powinni pisemnie przeprosić czytelników i przyjaciół za sianie tego brudu i głupoty, pomijając to, że to wszystko było bardzo niegodne, bo dotyczyło tragedii ludzkiej, a odbywało się to na tle scenerii podrzynania gardła Polsce i Narodowi. Ci, którzy w dalszym ciągu chcą być anonimowi, winni być systematycznie usuwani z wpisów. Będzie tego mniej, ale za słowem dyskutanta będą stać ludzie, którzy nie boją się opowiedzieć za Polską. Przed kim kryją się ci: „zawisza”,  „lancelot”, „Wanda co nie chciała Niemca”,…, jeśli nie przed normalnym polskim społeczeństwem, bo IP adresy są znane właścicielom portali, zaś ci to ubowcy albo żydzi bez wyjątku.

Prawdy – nagiego faktu – o zamachu w Warszawie i Wilnie nie da się już ukryć. Strona http://zamach.eu/ , która jako jedyna w Internecie jest wiarygodna, jeśli chodzi o te wydarzenia, została wielokrotnie skopiowana w skali całego globu i jej zamknięcie czy inne uciszenie niewiele da. To jedyny zbiór tekstów czy zdjęć dotyczący 10 kwietnia 2010, który jest rzetelny i w chyba najprostszy sposób ukazujący dowody na antydowody, a później hipotezę wydarzeń.  Nie ma tam ani zmyśleń, ani nielogiczności. Język pisany jest niestety daleki od poprawności, a jest to – miedzy innymi – wynikiem oderwania autora od Polski już od okresu stanu wojennego – to szmat czasu. Jeżeli ktoś chce coś zrozumieć w szerszym zakresie, to tam jest prawie wszystko, a miedzy wierszami nawet dość sporo.

Kończąc podajemy tu trzy sprawy:

1. Powyżej wymieniono Wilno jako miejsce zamachu. Litwa jest zamieszana w porwanie Lecha Kaczyńskiego (plus ew. osób mu towarzyszących).  Nie jest wiadomo, kto dokonywał ochrony Prezydenta na trasie:

Warszawa – Wilno,

Wilno – Warszawa.

Jest bardzo prawdopodobne to, że wtedy ochrona nie była polska (BOR) jak zazwyczaj, ale ochroniarzami na trasie byli obcy, a była to organizacja prywatna, niepolska.  (Na kilka miesięcy przed zamachem TVP pokazała obstawę Prezydenta z komentarzem mówiącym, że nie są to BOR owcy, ale ochrona prywatna, płatna.)

Jeżeli potwierdziłoby się to, że to nie BOR dokonywał eskorty na trasie Warszawa – Wilno, to: kto to był? Jak ta organizacja się nazywała?   I nasuwa się następne pytanie;

 kto jest jej właścicielem ?!

Odpowiedz na tę kwestię może być trzęsieniem ziemi, to na skalę odsłonięcia sprawców zamachu (fizycznych wykonawców):

Prywatna ochrona – likwidatorzy zagraniczni – w Warszawie i w Wilnie porywa tak Prezydenta jak i resztę, potem ich morduje.

Gdyby tak było, to widzimy tu logiczne i proste wytłumaczenie braku informacji oraz dowodów na cokolwiek: tak po rosyjskiej stronie, jak i polskiej. Braku jakiejkolwiek informacji w BOR, czy w policji. Jak oni (policjanci, BOR-owcy ) mogą coś zeznać w sprawie, skoro ich przy tym i tam nie było? Pistolety, kamizelki, telefony – wszystko to państwowe mienie nigdy ( 9-10 kwietnia) nie było ani w rękach polskich, ani rosyjskich.

Sprawę tę należy rozpocząć od wyjaśnienia kwestii protokołów formalnych dotyczących:

1.1- odlotu Prezydenta Kaczyńskiego z Okęcia do Wilna. Wszystko od początku tak jak 10 kwietnia ( zapisy wideo, szef protokołu, celnicy, bilety pokładowe etc.)

1.2- przylot do Wilna j.w. z tym, że w całkiem innej scenerii, bo Litwini będą musieli kłamać inaczej niż Polacy na Okęciu.  Protokół litewski, musi ukazać nazwiska obstawy Lecha Kaczyńskiego.

1.3- Odlot z Wilna j.w. (na nowo papiery obstawy i porównanie tego, czy byli to ci sami chłopcy)

Oczywiście kamery wideo były w ruchu i zapisy są jak się patrzy.

1.4-Przylotu Prezydenta do Warszawy j.w.

Jest to zadanie dla grupy osób, która nie boi się, ani nie wstydzi swego nazwiska. Osoby te, jako komitet narodowy – ciało zarejestrowane w sądzie, powinny najściślej formalnie wystąpić do rządu litewskiego o ujawnienie tych dokumentów.  Mamy nadzieję, że takie osoby się znajdą, a nie będzie tam żadnego Wallenroda.  Wallenrodów mamy dosyć. Do grupy tej powinni się przyłączyć również Polacy mieszkający poza Polską.

2. Jest poruszona – od kilku dni – pewna wersja problemów rzeczy osobistych ofiary smoleńskiej Tomasza Merty. Nie wszystko jest jasne w sprawie. Niezbitym faktem jednak jest to, że:

– urzędnik MSZ, który tym się zajmował, nie żyje i musi być podłączony pod listę ew. ofiar skrytobójstwa.

– MSZ było kanałem przerzutowym rzeczy osobistych ofiar na linii Moskwa – Warszawa.

Jeżeli jednak odwrócimy kolejność i będzie to Warszawa – Moskwa , to jest poszlaka potwierdzająca główne tezy Zamach.eu, gdzie utrzymujemy, że Rosja jest jedynie „pralnią faktów smoleńskich”, a delegacja została porwana i zamordowana w Polsce, a wtedy znajdzie ona swe potwierdzenie.

Tu byłoby widać, że (konkretnie) Tomasz Merta był zabity w Polsce, fotografie rzeczy osobistych zostały zrobione w Polsce, a MSZ wysłał przedmioty osobiste z Warszawy do Moskwy – (Ambasady w Moskwie) celem dalszego przekazania Rosjanom.  Ci zaś zgodnie z umową dokonać by mieli audytu śmierci tej ofiary w Smoleńsku.

3. Morderstwo na Gen. Petelickim ciągnie za sobą poszlaki – plotki – mówiące o tym, że Generał ujawnił tajemnice SMS dot. Smoleńska. Że skrytobójstwo to było skutkiem tego ujawnienia lub czegoś podobnego, a co dotyczyło Smoleńska. Jest to absurd, Petelicki nie miał pojęcia o prawdzie dotyczącej Zamachu Warszawskiego, wiec nie to było powodem, bo jego szkodliwość – w tym względzie – była znikoma, a dodatkowo fakt ten był powszechnie znany na długo przed rewelacjami Generała.

Gdyby gen. Petelicki wiedział o tym, co się stało z Delegacją, to niewątpliwie – jako człowiek inteligentny – zrozumiałby natychmiast, że i on, i inni dowódcy są na liście do skrytobójstwa. Że lista ta ma charakter rasowy (głównie).  Jako człowiek przedsiębiorczy podjąłby próbę jakiegoś czynu zbiorowego – nawet puczu, bo dawałoby to tak jemu, jak i innym jakieś szanse na przeżycie.

 

(-)Krzysztof Cierpisz

W dzień Św. Jana 2012

+++

(+) (zmyślenie, poza literaturą czy inną fikcja artystyczną- jest kłamstwem – bo veritas est adaequatio rei et intellectus secundum quod intellectus dicit quod est et non dicit quod non est czyli prawda jest wtedy, gdy rozum potwierdza to, co jest, a zaprzecza lub milczy o tym, czego nie ma)

  kontynuacja_ http://gazetawarszawska.com/2012/10/28/ilu-blogerow-zabil-maglarz-a-w-zasadzie-magiel-24/ (120130)

 

 

, , , , , , , , , ,

Leave a Reply

Intronizacja
Optimization WordPress Plugins & Solutions by W3 EDGE