Kurier Wilenski

http://kurierwilenski.lt/2012/04/12/znajomosc-jezyka-polskiego-niemile-widziana/
2 kwi
2012

Znajomość języka polskiego (nie)mile widziana

Stanisław Tarasiewicz

 

 

Poseł Arminas Lydeka domaga się wyjaśnienia, czy samorząd rejonu wileńskiego nie stwarza szczególnych przywilejów dla Polaków Fot. Marian Paluszkiewicz

Chęć zatrudnienia w instytucji państwowej wszechstronnie wykształconego, szczególnie w zakresie znajomości języków obcych, specjalistę na Litwie może być potraktowane, jako łamanie praw człowieka, a nawet sprzeczne z Konstytucją.

O tym, już po raz kolejny, przekonała się administracja samorządu rejonu wileńskiego, która od kandydatów na stanowisko specjalisty wydziału rachunkowości wymaga znajomości na poziomie początkującym języków angielskiego i polskiego. W całym zamieszaniu nie chodzi jednak o wymóg znajomości języka angielskiego, który w zamieszkałej w większości przez mniejszość polską jest, delikatnie mówiąc, mało przydatna. Poszło więc (zresztą jak zawsze na Wileńszczyźnie) o język polski.

Poseł Ruchu Liberałów Arminas Lydeka skierował właśnie wniosek do Służby Kontrolera ds. Równych Możliwości, żeby służba zbadała, czy wymogi językowe stawiane pretendentom na objęcie stanowiska księgowego nie narusza zasadę równych praw. Kolejny wniosek w tej sprawie poseł Lydeka skierował do Departamentu Służby Państwowej, żeby ten z kolei zbadał, czy wymóg znajomości języka polskiego nie łamie zasad Konstytucji, bo pozbawia część obywateli szans na pracę w administracji publicznej, w tym przypadku — administracji rejonu wileńskiego. Wymóg znajomości języka angielskiego posłowi Lydece akurat nie zawadza, co sugeruje nam, że poseł, a właściwie przewodniczący sejmowego Komitetu Praw Człowieka nie tyle walczy o równe prawa dla wszystkich, ale o graniczenie praw pewnej grupy obywateli, w tym przypadku obywateli znających język polski, również obywateli litewskiej i innych narodowości.
Arminas Lydeka

Tymczasem poseł Lydeka znajomość języka wiąże czemuś wyłącznie z narodowością polską, bo jak tłumaczy w swoim oświadczeniu, pojawiają się wątpliwości, czy samorząd rejonu wymagając od kandydatów znajomości języka polskiego, nie stwarza dla osób pewnej narodowości szczególnych przywilejów? Licząc na to, że zarówno Służby Kontrolera ds. Równych Możliwości ustali, czy wymóg znajomości polskiego łamie zasadę równych praw, a Departament Służby Państwowej z kolei orzeknie, czy „fanaberie językowe” samorządu łamią Konstytucję (aczkolwiek tu warto podpowiedzieć posłowi, że najbardziej kompetentną instytucją byłby tu Sąd Konstytucyjny), „Kurier” postanowił wesprzeć przewodniczącego Komitetu Praw Człowieka w tropieniu „dyskryminacyjnych” wymogów językowych.

Zbadaliśmy pod tym kontem ostatnie ogłoszenia litewskich samorządów i uprzejmie donosimy posłowie Lydece, żeby „dyskryminacja” językowa nie jest przypadkiem odosobnionym, lecz raczej procederem na skalę całego kraju. Pomijając wymagania instytucji państwowych znajomości różnych języków obcych (o firmach prywatnych już nie wspominając) ustaliliśmy bowiem, jeszcze co najmniej kilka samorządowych ogłoszeń, w których od kandydatów na różne stanowiska wymaga się znajomość językową najbardziej egzotycznych języków europejskich. Tak, na przykład, samorząd Neringi wymaga od kandydatów na stanowisko specjalisty wydziału zarządzania miejskiego i budownictwa znajomości przynajmniej jednego z oficjalnych języków Unii Europejskie, czyli może być np. rumuński — bo to też jeden z oficjalnych języków Unii. Podpowiadamy więc posłowi Lydece, że warto zapytać ombudsmana ds. równych możliwości, czy w ten sposób samorząd Neringi nie faworyzuje np. Romów rumuńskich, którzy docierają również na Litwę. Na marginesie mówiąc, ten sam samorząd wymaga znajomości językowych również od kandydatów na stanowisko księgowego.

Tak samo poseł Lydeka mógłby zapytać Służbę Kontrolera ds. Równych Możliwości, czy samorząd Olity nie dyskryminuje ogółu obywateli i nie stwarza uprzywilejowane warunki zatrudnienia, dla Anglików, Niemców i Francuzów, bo znajomości ich języków samorząd olicki wymaga od kandydatów na stanowisko lekarza samorządowego. Jeśli poseł nie zapyta, to pozostaje nadzieja, że sama ombudsmanka Aušrinė Burneikienė, z własnej inicjatywy zbada tę sytuację, tak samo, jak zabrała się z własnej inicjatywy (nie czekając, aż wniosek Lydeki wpłynie do jej biura) do badania domniemanej dyskryminacji językowej w rejonie wileńskim.

Tymczasem administracja rejonu postanowiła dmuchać na zimne i wstrzymała konkurs na stanowisko.

— Z powodu całego zamieszania konkurs został wstrzymany — powiedziała „Kurierowi” Walentina Rudinskaja, kierowniczka wydziału ds. zatrudnienia administracji rejonu wileńskiego.

[komentarze internautów:

Znad Solczy
, Kwiecień 11, 2012 at 22:08 –

Cały gnój nienawiści do Polaków, który był zawsze i my o tym pięknie wiemy, wydostał się na powierzchnię, a teraz cuchnie. Polscy politycy nie chcieli wierzyć, że Litwini Polaków nienawidzą, szczególnie na Litwie. Grybauskaite przynajmniej szczerze ustosunkowała się do sprawy. Nikt, jednak, do końca nie mówi prawdy, a prawda taka: Litwini uważają, że na Litwie ze znienawidzonymi Polakami co zechcą, to i zrobią, traktując nas jak bydło i strasznie się oburzają, gdy Polacy coś niemrawie usiłują zrobić, tak jakby sąsiad nie dawał bić swojego bydła]

—————————————————————————————————————————————————

http://kurierwilenski.lt/2012/04/13/sad-%E2%80%9Erozgrzeszyl-remont-w-kaplicy-ostrobramskiej/#comment-135563

Sąd „rozgrzeszył” remont w kaplicy Ostrobramskiej

Franciszka Makowska

 

 

Schody do Kaplicy Ostrobramskiej przed remontem Fot. archiwum

Najwyższy Sąd Administracyjny Litwy postawił kropkę w sprawie remontu w Kaplicy Ostrobramskiej, który został określony przez służby ochrony zabytków jako akt wandalizmu.

Sąd jednak uznał, że wyremontowana część kaplicy nie podlega specjalnym warunkom ochrony zabytków, ponieważ nie ma cech szczególnie wartościowych. Nie należy więc do obiektów szczególnie chronionych.

W 2010 roku w sanktuarium dokonano kolejnego (po r. 1932) remontu. Jako pierwszy o tym kontrowersyjnym wydarzeniu napisał „Kurier Wileński”. Zaalarmowaliśmy wówczas służby ochrony zabytków, które z kolei określiły prace remontowe jako akt barbarzyństwa.

„Departament Ochrony Zabytków wreszcie zareagował na zapytanie »Kuriera Wileńskiego« na temat prowadzonych od ponad miesiąca prac remontowych w Kaplicy Ostrobramskiej” — napisał „Kurier” 26 lutego 2010 r.

„Zgodnie z ustawą w tym obiekcie kultury mogą być prowadzone wyłącznie prace konserwatorskie. Tym niemniej wykonując prace w korytarzu i na schodach prowadzących do kaplicy były niszczone wartościowe elementy: zdemontowano zabytkowe drewniane drzwi, uszkodzono autentyczne ceramiczne płytki z 1932 roku, przysłaniając je nowym pokryciem, zdemontowano stare poręcze, zamiast których zamontowano nowoczesne przy tym łamiąc w niektórych miejscach zabytkowe mury, zamiast starych schodów położono nowe ze sztucznego granitu, część starych schodów została zdemontowana, ściany zostały pomalowane bez wykonania specjalnych badań” — wyliczał w swoim liście do „Kuriera” Departament Ochrony Zabytków.

 

Przedsionek bocznego wejścia do sanktuarium od strony schodów do kaplicy po remoncie Fot. Marian Paluszkiewicz

Departament uznał wówczas, że w wyniku remontu ucierpiała również sakralna wartość kaplicy, ponieważ stare wydeptane kolanami i nogami wiernych schody miały ogromne znaczenie dla pielgrzymstwa.

„To jest niesamowity skandal. W kaplicy dokonano zwykłego euroremontu. Proszę sobie wyobrazić, gdyby coś podobnego zrobiono w Częstochowskim sanktuarium, Licheniu lub Lourdes. Kaplica przecież ma nie tylko duże sakralne znaczne, ale również historyczne” — powiedziała w 2010 roku dla „Kuriera” dyrektor Departamentu Ochrony Zabytków przy Ministerstwie Kultury Litwy Diana Varnaitė.

Według naszych nieoficjalnych informacji zamierzano wówczas zbudować dodatkowe wejście do kaplicy i — co najgorsze — rozbudować samą kaplicę kosztem skarbca, w którym przechowuje się cenne wota ofiarowane Matce Ostrobramskiej. Prawdopodobnie cztery metry w głąb kaplicy miał być przeniesiony sam obraz. Na skutek tego nie byłby widoczny dla modlących się na ulicy.

Informację o kontrowersyjnym remoncie w kaplicy podchwyciły inne litewskie i polskie media. Oburzyła się również opinia publiczna.

Polska Wikipedia podaje: „Zdemontowano zabytkowe drzwi, uszkodzono płytki ceramiczne poprzez położenie na nich nowej podłogi, zmieniono poręcze, a schody sprzed ponad 100 lat zastąpiono nowymi z imitacji granitu”. Gazeta.pl od 24.03.2010 pisze: „Duża strata pod względem konserwatorskim…”

Departament Ochrony Zabytków podległy Ministerstwu Kultury RL wstrzymał prace remontowe, odwołał atestacje konserwatorskie wykonawców, autorów, administratorów i ekspertów od ochrony dziedzictwa, zaskarżył wykonawców w prokuraturze. Ze swojej strony autorzy projektu prac remontowych złożyli odwołania do Wileńskiego Administracyjnego Sądu Okręgowego. Państwowa Komisja Dziedzictwa Kulturowego (KDK), podlegająca Sejmowi RL, wystosowała listy do ówczesnego ministra kultury Remigijusa Vilkaitisa i metropolity wileńskiego kardynała Audrysa Juozasa Bačkysa z apelem o objęcie odpowiednią opieką zabytku sakralnego. Po dwóch latach sądowych perypetii i medialnego wyciszenia wokół w dużej mierze wykonanego remontu schodów do tłumnie uczęszczanej przez pielgrzymów i wiernych kaplicy 16 marca 2012 roku Najwyższy Sąd Administracyjny odwołał postanowienie komisji atestacyjnej o cofnięciu uprawnień konserwatorskich szefowi firmy konserwatorskiej „Archinova” Antanasowi Gvildysowi oraz architektowi Ilji Makarowowi — autorom projektu renowacji schodów do Kaplicy Ostrobramskiej i ekspertowi rzeczonego projektu Virgilijusowi Spudasowi.

Sąd wyższej instancji zwrócił uwagę, że remontowi zostały poddane fragmenty zabytkowego zespołu pokarmelickiego kościoła św. Teresy i Kaplicy Przenajświętszej Maryi Panny, Matki Bożej Miłosiernej w Ostrej Bramie, opisane jako „przylegające schody i pomieszczenia pomocnicze” nie podlegające więc specjalnym warunkom ochrony, nie należą do obiektów szczególnie chronionych, nie mają cech szczególnie wartościowych. Autorzy projektu prac porządkowych i ekspert w świetle prawa nie popełnili więc wykroczeń wobec zabytku. Mecenas Dainius Krukonis, adwokat konserwatorów będący jednocześnie prawnikiem Wileńskiej Kurii, za zgodą której dokonano remontu kaplicy, twierdzi, że szefowa Państwowej Komisji Dziedzictwa Kulturowego i inne osoby oskarżyły architektów bezpodstawnie, wynosząc bezpodstawne oskarżenia na forum publiczne, zaszkodziły ich reputacji zawodowej, renomie firmy. Natomiast Departament Ochrony Zabytków (DOZ) został przez mecenasa oskarżony o to, że ustami swoich administratorów wypowiedział się nie obiektywnym językiem prawnym bądź fachowym merytorycznym ,a językiem subiektywnych ocen, osobistych gustów i preferencji.

Również były kierownik Wileńskiej Terytorialnej Jednostki DOZ Rimantas Bitinas zarzucił poszczególnym osobom administracji państwowej z wysokich szczebli, a nawet posłom na Sejm RL spowodowanie szkalującego zawodowców międzynarodowego skandalu, rozpętanie burzy w przysłowiowej szklance wody, wywołanie do dziś trwającego w społeczeństwie zwątpienia, nieufności wobec rzeczywistej potrzeby, jakości i profesjonalizmu wykonanych prac.

Szef konserwatorskiej firmy „Archinova” Antanas Gvildys uznał, że on i jego firma ucierpieli zarówno finansowo (po utracie uprawnień konserwatorów zabytków przez dwóch architektów, w tym kierownika, drastycznie zmniejszyły się zamówienia, zwolniono ludzi), jak i moralnie (zostały znieważone dobra niematerialne osób).

Architekci tego zespołu w poprzednich latach otrzymali kilkanaście wyróżnień, dyplomów jako najlepsi restauratorzy. Wzorcowo wykonali wiele remontowych, konserwatorskich i adaptacyjnych prac w takich zabytkach, jak późnogotycki kościół św. Anny, renesansowy kościół św. Michała z klasztorem po wileńskich bernardynkach, późnobarokowy pobenedyktyński kościół św. Katarzyny, zespół pałacowy Petrasa Vileišisa na wileńskim Antokolu.

 

Kaplica Matki Boskiej Miłosiernej zawsze tłumnie odwiedzana przez wiernych Fot. Marian Paluszkiewicz

Antanas Gvildys twierdzi, że z równym zawodowym zaangażowaniem były prowadzone prace i w wileńskim sanktuarium zespołu pokarmelickiego kościoła św. Teresy, klasztoru i kaplicy Matki Boskiej Ostrobramskiej. Przed pracami projektowymi były wykonane prace badawczo-rejestracyjne, zrobiono mnóstwo fiksacji najróżniejszych odkrywek, czyli dokumentacji starszych, ukrytych warstw elementów konstrukcyjnych i dekoracyjnych. Dokonano badania polichromii. Specjalista od malowideł ściennych architekt Idalia Bečienė pozytywnie zaopiniowała wykonane przez zespół polskich konserwatorów w latach 1931-32 pod kierownictwem Jana Borowskiego rozwiązania kolorystyczne, które miano zastosować przy odnawianiu ścian remontowanych pomieszczeń.

Według dyrektora firmy „Archinova”, rozwiązania remontu porządkującego schody i przedsionki zostały wybrane kierując się względami bezpieczeństwa — stare wytarte przez kilkadziesiąt lat podeszwami setek tysięcy wiernych schody stanowiły jego zdaniem zagrożenie dla współczesnych pielgrzymów. Zwłaszcza po deszczu czy śniegu wklęsłe na środku gradusy, w zespole ze starymi poręczami, na wpół wgłębione w tynki ściany powodowały ślizgania się i upadki wiernych.

Szef „Archinova” ma również usprawiedliwienie na nowe szklane drzwi. Jak twierdzi, zostały zamontowane ze względów na wymogi przeciwpożarowe. Według autorów projektu wybór nowych podłogowych marmurowych płytek, nałożonych na zużyte terakotowe, masowej produkcji płytki firmy „Marywil” został dokonany kierując się względami historycznymi, stylowymi i estetycznymi. Architekci uważają, że posadzka wejścia do kaplicy została zgrana z oryginalną zabytkową posadzką na przejściu głównej nawy kościoła św. Teresy (kolorystycznie) i z podłogą Kaplicy Ostrobramskiej projektowaną i zamówioną przez Jana Borowskiego podczas renowacji w latach 30-tych XX wieku.

Departament Ochrony Zabytków poproszony przez „Kurier” o komentarz orzeczenia sądu ustami rzecznika prasowego odpowiedział: „Nie możemy komentować decyzji sądu. Możemy ją tylko wykonać”.

———————————————————–

http://kurierwilenski.lt/2012/04/12/czy-prawo-moze-dyskryminowac/

Czy prawo może dyskryminować?

 

Taki tytuł nosił wykład mgr Eweliny Tylec, który odbył się w ramach tegorocznej serii wykładów organizowanych przez Europejską Fundację Praw Człowieka.

Czwartkowe popołudnie Fundacja proponowała spędzić w ciekawym gronie, posłuchać prelekcji na temat ochrony praw mniejszości w Europie i na Litwie oraz wziąć udział w konstruktywnej dyskusji. Z propozycji tej skorzystało liczne grono osób: studenci, prawnicy, naukowcy, nauczyciele itd.

Prelegentka, studentka prawa z Central European University w Budapeszcie, przybliżyła słuchaczom m. in. kwestie dopuszczalności wprowadzania do systemów poszczególnych państw rozwiązań prawnych zezwalających na dyskryminację określonych grup społecznych, a tym samym powstanie obowiązku ich przestrzegania, formułę Radbrucha, zagadnienie dyskryminacji na tle narodowym, posługując się głośnym przypadkiem małżeństwa Łukasza i Małgorzaty Wardynów.

Na padające pytania po wykładzie odpowiedzi udzielała nie tylko prowadząca, ale również sami uczestnicy, prawnicy, którzy znają zaistniałą sytuację od strony prawnej, nauczyciele, którzy przybliżyli realia spowodowane zmianami w Ustawie o Oświacie i inne osoby dotknięte omawianym problemem itd.
Dziękujemy wszystkim uczestnikom wykładu oraz jego współorganizatorowi Stowarzyszeniu Naukowców Polaków Litwy.

Serdecznie zapraszamy do udziału w kolejnych wydarzeniach Fundacji!

—————————————

http://www.wilnoteka.lt/pl/artykul/parlament-europejski-zbada-sytuacje-polakow-na-litwie

Parlament Europejski zbada sytuację Polaków na Litwie

wilnoteka.lt, 12 kwietnia 2012, 08:50

 

Prawnik z Uniwersytetu Gdańskiego Tomasz Snarski, fot. prawo.ug.edu.pl

24 kwietnia 2012 roku, podczas obrad Komisji Petycji Parlamentu Europejskiego, zostanie omówiona kwestia przestrzegania praw mniejszości polskiej na Litwie. Parlament Europejski zajął się sprawą praw językowych Polaków na Litwie na skutek petycji gdańskiego prawnika Tomasza Snarskiego. Została ona złożona w marcu ubiegłego roku.

Do petycji przyłączyła się Europejska Fundacja Praw Człowieka. Przedstawiciele fundacji przeprowadzili na Litwie akcję zbierania podpisów – ogółem zebrano 2501 głosów poparcia. Petycję wsparła również Fundacja Wspierająca Oświatę Polską za Granicą “Samostanowienie” i Fundacja Wspierająca Oświatę Polską “Samostanowienie”.

O przebiegu sprawy informowały też media litewskie i polskie, w tym polski portal na Litwie “Wilnoteka”, portal litewski Delfi, telewizja Lietuvos rytas, dzienniki “Polityka”, “Rzeczpospolita” (wydanie internetowe), “Gazeta Wyborcza Trójmiasto”, “Dziennik Bałtycki”, “Kurier Wileński”, “Gazeta Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego”. Zainteresowanie petycją wyraził także Jarosław Wałęsa, polski eurodeputowany, członek i wicekoordynator Komisji Petycji Parlamentu Europejskiego.

Tomasz Snarski, autor petycji, zaapelował do Parlamentu Europejskiego o podjęcie wszelkich możliwych kroków prawnych, mających na celu zagwarantowanie mniejszości polskiej na Litwie praw człowieka (między innymi prawa do nauki języka ojczystego, nauki w języku ojczystym, prawa do funkcjonowania dwujęzycznych nazw ulic i miejscowości).

Zdaniem autora petycji duże zainteresowanie mediów dowodzi, jak istotnym krokiem jest petycja w staraniach o traktowanie Polaków na Litwie zgodne z prawem europejskim. “Jestem przekonany, że dzięki dyskusji nad wniesioną petycją coraz więcej ludzi zrozumie, że prawo do godności obejmuje prawo do własnej tożsamości, w tym do bycia Polakiem, także na Litwie” – uważa Tomasz Snarski, prawnik z Uniwersytetu Gdańskiego.

Snarski jest przekonany, że stosunek Litwy do mniejszości narodowych nie jest wyłącznie sprawą relacji litewsko-polskich, lecz kwestią ogólnoeuropejską. “Patrząc perspektywicznie, musimy pamiętać o nieustannym dokonywaniu wyboru między budującym zaakceptowaniem wielokulturowości albo wyniszczającą konfrontacją” – zaznaczył autor petycji, który weźmie udział w posiedzeniu Komisji Petycji PE i osobiście złoży oświadczenie w sprawie.

Treść petycji o nr 358/2011 oraz wzory poparcia dla niej są dostępne w Internecie: www.samostanowienie.eu i www.efhr.eu/2011/09/15/fundacja-rusza-z-poparciem-dla-inicjatywy-tomasza…

Na podstawie: Inf.wł.

Inf. EFHR

Zespół Ochrony Praw Człowieka

 

, , , , ,

No comments yet.

Leave a Reply

Intronizacja
Optimization WordPress Plugins & Solutions by W3 EDGE